A. Lubina: Oświata w domu wariatów

Trwa spór polityków i urzędników z klucza partyjnego z rodzicami, naukowcami i nauczycielami. Właściwie nie jest to spór, bo sprowadza się to do siłowych zmian i chowania się za autorytet formalny państwa w przeświadczeniu o swej nieomylności z jednej strony, a  brakiem wpływu na zmianę oświatową ze strony drugiej. Politycy i urzędnicy  mówią o dobru ucznia i reformie demokracji…

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Politycy i urzędnicy pilnują swoich partykularnych interesów, a rodzice zainteresowani są dobrem własnych dzieci. Politycy i urzędnicy dbają o system, którego stali się właścicielem i  niezastąpionym elementem. Politycy i urzędnicy wykluczyli ze szkół samorządnych rodziców i uczniów, a szkoły wyalienowali ze społeczeństwa i poddali swoistemu ostracyzmowi. Urzędnicy ciągle nowymi pomysłami  przyczyniają się do powstawania bałaganu i niemocy wychowawczo-edukacyjnej, a następnie krzyczą: „W oświacie jest bałagan i panuje niemoc! My wiemy, jak to zrobić, żeby było lepiej! My. Tylko my. Bo my jesteśmy niezastąpieni, kompetentni i europejscy. My wam powiemy, a wy to zróbcie”. Nieważne, co widać i słychać na ulicy – byleby zgadzało się ze wskaźnikami i celami wymyślonymi przez samych urzędników… Dochodzi ideologia. Wraca stare.

Zdanie naukowców poznawać można, korzystając z publikacji tradycyjnych i zasobów sieci. Do dyskusji zgłosili się neurolodzy i genetycy. Twierdzą, że gdyby medycyna rozwijała się tak jak pedagogika, to znieczulano by nas uderzeniem w łeb lub rumem. Piszą też, że szkoły traktują uczniów jak gęsi tuczone dla ich wątróbek – napychać papkę siłą do gardła i założyć obróżkę, żeby gęś treści nie zwróciła. Rocznie ukazuje się podobno 40.000 tysięcy artykułów naukowych o tym, jak człowiek się uczy – na praktykę szkolną nie ma to większego wpływu.

Nauczyciele nie milczą. O czym świadczy choćby edunews.pl, gdzie publikują od lat. Chociaż niektórzy kraczą jak i ony, kiedy awansują w systemie, np. kiedy idą w posły.

Nowa partia – nowa reform. Kto pamięta, o co chodziło kolejnym ministrom oświaty? Kto wie, ile pieniędzy zmarnotrawiono? Kto odpowiada za propagowanie wiedzy oralnej? Kto zna liczbę emigrantów, którzy zabierają dzieci ze szkół w Rzeczpospolitej i wywożą za granicę – do tamtejszych szkół? Kto zna liczbę studentów zdecydowanych zaraz po otrzymaniu dyplomu wyjechać, żeby zapomnieć traumę szkół i wyższych uczelni? Kto zna liczbę nauczycieli i profesorów podpisujących się obiema rękami pod sukcesami swych uczniów i studentów, chociaż te zostały wypracowane poza szkołą i uczelnią i tak uzasadniają poziom oświaty? Chociaż badania kreatywności (zaradności) absolwentów stanowią, że mieszczą się oni na szarym końcu w Europie. A ile mamy patentów, wynalazków? Ilu mamy dobrych nauczycieli przygotowanych przez uczelnie? Urzędnicy wdrażają projekt pracy z uczniem zdolnym… Niestety moi Państwo – zdolni się rozwijają i robią kasę – zdolni nie pracują w MEN i w szkołach. Raczej nie. To takie naturalne!

Proszę mi tylko nie mówić, że szkolnictwo za to nie odpowiada! Bo jeśli za to nie odpowiada, to za co odpowiada? Za przygotowanie zawodowe nauczycieli i warunki wykonywania pracy przez nich? Za cele postawione przed nauczycielami i uczniami? Za gospodarowanie budżetem?

Neurologia stanowi, że mózg uczy się nieustannie, że pożera kulturę śmieciową lub wysoką. W pamięci głębokiej, umożliwiającej tworzenie, pozostają efekty kognitywizacji. Uczniowie i studenci  pamiętają tyle, ile  rozumieją. W tym znaczeniu podstawa programowa każdego etapu edukacyjnego nie jest nawet strawna. Nie eksponuje składników niezbędnych dla świadomego uczestniczenia w życiu kulturalnym, społecznym i zawodowym. Czasami wręcz wydaje się, że jest skonstruowana wyłącznie po to, aby uzasadnić kształcenie ustawiczne i doskonalenie zawodowe absolwentów. A właściwie co przeciętnemu uczniowi gwarantuje podstawa programowa realizowana przez 12 lat? Cele (zwłaszcza szczegółowe) i treści tej podstawy oraz sugerowane metody i techniki ich osiągania, nie zapewniają ani ilości ani jakości potrzebnych w życiu. Nauczyciele nie potrafią jej skorelować, bo rzadko który sam ją opanował w stopniu umożliwiającym zdanie egzaminu wewnętrznego na danym etapie edukacyjnym. I nie jest to wina nauczycieli i nauczycielek tylko tej właśnie podstawy.

Dobra nauczycielka powinna być  jak szef kuchni i potrawa równocześnie. Mózg ucznia przez kilkadziesiąt godzin w tygodni pożera nauczycieli – ich zachowania, ubiór, język, wiedze, kompetencję. Nie ma dobrej kuchni bez szefa kuchni. W McDonalds nie ma szefów kuchni. W Qchni potrzeba mistrza. On przygotuje ucztę. On zaprosi ludzi, z którymi po jakimś czasie będziesz się czuł swojsko i smakował chwilę. Nauczycielka i nauczyciel są szefami kuchni lub kucharzami na koloniach, w sanatorium i w wojsku. Szef kuchni nie gotuje dla siebie, nie przeżuwa ugotowanego lub usmażonego. Wie, dla kogo kuchnia lekka, a dla kogo tradycyjna. Wie, która kuchnia, co wniosła. Wie, co to potrawy powszednie, a co świąteczne. To wie. Zna też podstawową regułę: po pierwsze nie szkodzić…

Żeby nie szkodzić, to trzeba ustanowić prohibicję głupoty i powszechność pomocy, wspierania. Trzeba zaszczepić umiejętność wyboru i decyzji. Kiedy decyduję? Kiedy znam przedmiot wyboru! Kiedy wybieram? Kiedy jestem odpowiednio nastawiony! Kiedy jestem nastawiony, żeby bronić moich interesów? Kiedy system umożliwia mi rozwój i wzrost! Nastawienia, to związek i rozwój. Jeżeli z krajem nie czuje związku i tu mnie w kraju ograniczają, to biorę paszport i w długą… Jesteśmy w EU. Nie można nam zamknąć paszportów do sejfu (ładny wyraz) sekretarzy lub prezesów i przewodniczących. Szkoła partyjna, czyli szkoła w systemie politycznym, nie zapewnia rozwoju i poczucia przynależności – mydli się nam oczy PISA, egzaminami zewnętrznymi, itp.

W dobrej szkole nie chodzi od dawna wyłącznie o przekazywanie wiedzy, tradycji, kultury, nie chodzi już nawet o ich przyswajanie. W szkole należy budzić ducha uczestnictwa w kulturze i cywilizacji. Szkoła to nie tylko przygotowanie do przyszłości – szkoła to współuczestniczenie w kreowaniu teraźniejszości. Także poprzez nauczanie zorientowane na ucznia, nauczanie modułowe, interakcje, samorządy uczniowskie, sport, muzykę i sztukę, poprzez korzystanie z zasobów nie tylko sieci, ale tez poprzez uczestnictwo w edukacji bibliotecznej, muzealnej, teatralnej, podróżniczej…, a tego nie da się zmierzyć testami!

Pomiar, egzaminy zewnętrzne etc. to po prostu glaichszachtrowanie i urawniłowka. Każdy bankowiec, nomen omen, wie, że lokowanie wszelkich zasobów na jednym koncie to prawie samobójstwo. Obowiązuje dywersyfikacja. Wprowadzenie unifikacji wykształcenia to droga mrzonka. To jakaś chora moda.

I jak to w końcu jest? Uczniów mniej, a urzędników więcej. W MEN, w KO, w organach prowadzących, w ośrodkach itp. Kto sprawdza sprawdzającego? A kto sprawdza sprawdzającego? Dyrektorzy nabywają różnych uprawnień dzięki namaszczeniu. Kosztowny folwark zwierzęcy. A na nauczycieli i dla uczniów nie ma pieniędzy.

Nic nie zastąpi nauczycielki i nauczyciela. Należy im umożliwić wykształcenie się, kształcenie ustawiczne i rozwój osobisty. Bo nauczyciel(ka) nie może wykształcić u ucznia kompetencji, jeżeli ich sama nie opanowała. Pracownicy wyższych uczelni też ich nie opanowali. W ciągu trzydziestu lat można ich było tego nauczyć. Ale nie – wypuszcza się absolwentów, żeby narzekać na ich poziom. Na poziom maturzystów też się tylko narzeka. Oświata w  Rzeczpospolitej żyje w świecie schizofrenicznym. Można to chyba nazwać stanem powszechnego zakłamania i przemilczania z jednej strony oraz waleniem głową w mur z  drugiej.

Beznadziejna jest dzisiejsza oświata.  Zawłaszczona przez dyktatorów, strojących się w cudze piórka. Przypinających kwiatek do kożucha.

 

Do tej pory w tej serii ukazały się:

Khan Academy

Nauczyciel/ka

Tablica

W poznanej szkole…

Pełzający polpotyzm

Siedem tez

Nauczanie zorientowane na ucznia

Głos w klasie

Zadanie domowe

Film na lekcji

Krzywdzą dzieci

Oświata to oszustwo

Planowanie

Akcja i refleksja

Analiza, redukcja, cel

FREIDEL

Muzyka

Kopiowanie mistrzów

Komórka na lekcji

Ocenianie a kompetencje kluczowe w szkole

Klasy słabe – klasy zdolne?

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Aleksander Lubina

Górnoślązak/Oberschlesier, germanista, andragog, tłumacz przysięgły; edukator MEN, ekspert MEN, egzaminator MEN, doradca i konsultant oraz dyrektor w państwowych, samorządowych i prywatnych placówkach oświatowych; pracował w szkołach wyższych, średnich, w gimnazjach i w szkołach podstawowych. Współzałożyciel KTG Karasol.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza