Najstarszy zabytek śląskiej literatury? (Część 2)

Pierwsza część


Smogorzowski

Gdzież sie ja wzdy podziejem, ja predykant stary,
Pomykać sie nie mogem dla luterski wiary.
Pujdem gdzie na kuźnice, bendem smołe parzył,
Tylko mi o brode jidzie, bym jom nie pomurzył [1].
Czas też już pokutować, bom nieprawie uczył,
Postych łamał a miensem dobrzech brzuch muj tuczył.
Już sie też Piekła bojim, bom na nie zarobił,
Gdym słabe katoliki od wiary odwodził.
Wim, że biskupowie leżom w naszem Smogorzowie,
A przedcech tak udawał, że byli lutrowie,
Za co mnie Bug pokarał, a bo chodzem garbato,
Jałowice mi zdychajom, a to wszytko za to.

Strzelecki

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Joch zasiał wszytke role, mogłbym sie obiesić,
Gdyby mnie moja pani nie umiała cieszyć.
Coch zasiał, toch utracił, taki muj zarobek,
Wszak mi to powiadał muj Kuba parobek:
Nie sijcie wy tu, Panie, bo żonć nie bendziecie,
Przyjdzie tu ksiondz popieski, a wy precz pujdziecie.
Żem cie, Kubo, nie słuchał, żal mi teraz tego,
Już cie teraz bendem mioł za proroka swego.
O nieszczenstny Luterze, dla ciebie mam szkode.
Już nie wim, co mam czynić, albo skoczym w wode?
Ale żem jest magister od kakademije [2],
Bendem ducha zagrzywoł w czytaniu biblije.
Popierz sie barzo zmocnił i jego ksiendzowie,
Pewnie że sie radujom, przychwalujonc sobie.
Już na naszom pszenice wlecieli wrublowie,
Na co, gdy sie przylengom [3], mam szerszenie w głowie.
Com uczył, tom źle uczył, wszytkigo odszczekom,
Żol mi, żem ludzi zwodził tom mojom paszczekom.
Już was teraz przeproszom, Przebug mi odpuśćcie,
Nie bendem predykantem na wieki wiekuiste.
Wolem jarke wymłacać choć pietnostej miary,
A już sie odprzysienżem tej fałszywej wiary.

Bukowski

Ja przeca nie przestanem, choć mnie nianko [4] prosił,
Ktory przedtym kapice [5] i paciorki [6] nosił.
O jak czensto spominał: muj synu, błondzimy,
Nieprawo nasza wiara, do piekła pujdziemy.
Niżli umarł, prosił nas, abychmy posłali
Po confessariusa [7], alechmy nie chcieli.
Wim za to [8], że błondzim, ale cuż mom czynić,
Gdy sie człowiek jinaczy nie umi pożywić.
Ja już robić nie bendem, bo cienszko robota,
Na grobarke [9] nie pujdem, byłaby sromota.
Dobrze mi sie tak żywić z dziatkami mojimi,
Choć do Nieba nie pujdem z uczynkami swymi.
A coż w Piekle nejgorzy? Wszak tam ognia dości,
Tam sie pieknie wyparzom moje nieprawości.
Choćby troche sparzyło, przeca wytrwać musze.
Na koguż mom narzykać? Tylko na swojom dusze.
Co drudzy cirpieć bendom, jo też cirpieć bende,
Gdy drudzy bendom płakać, jo też odme gembe.

Pani Anna Predykantka Głuszyńsko

Przebug, miły somsiedzie, co to wzdy czynimy,
Popierznicy sie szyrzom, a my zaginiemy.
Wszendy nas wyguniajom, już nom ciasne Ślonsko
Pudźmyż na Ukrajiny abo wzdy za Gdońsko.
Muj Gryga w dole leży, zażywa radości,
A ja sie posmykujonc mom frasunku dości.
Gdzież sie ja też podziejem, utropiono żona,
Ksiendzowom już nie bendem, już ech jak nie ona.
Muszem na taczkach jechać, byćby na Brzezinki,
Zagrejże mi na gejdach, Kuba słodziusinki.
Choć mi płakać nie trzeba, bom jest stara wdowa,
Ale gdyż już gzik nastał, musi sie gzić krowa.

Dej pozōr tyż:  Spotkanie z Anną Dziewit-Meller

Ziemiełowski

Ślepo jest nasza wiara i joch też som ślepy,
Porzucom to swoje ksienstwo [10], a już wezmem cepy.
Porwuno to matactwo, cienszki belemencie [11],
Już za nic nie stojimy [12], lepi siedzieć w koncie.
Wszak ech jo nieprawy ksiondz, wiara też nieprawa
Niedawno sie zjawiła i zaras kulawa.
Kulejmyż sie do piekła, jać tam som nie pujdem,
Bo ślepego wiść muszom, wdyć tam kiedy dojdem.
Pomszczem sie na Lutrze, wydrapiem mu oczy,
Bendem na niego biadał jak we dnie, tak w nocy.
Jestli mu nie poradzem, omnes [13] go porwiemy,
Snadnoć [14] tego matacza wszyscy zagnieciemy.

Biestrzykowski

Pes noga, Via druga [15], bieda Miserere
A kandyż sie ja podziejem, exul hujus terrae [16]?
Byłech we Wengrach, we Ślonsku dla Ewangelie,
A jeszcze dali pujdem dla Reformacje.
Wszandy mie wyguniajom, by wilka jakigo,
Aboć na mnie widzieli diabła dziwokigo.
Pujdem już na Kujawy wymłacać stokłose,
Śmim młuwić, zespułem wezmem sirp, łopate i kose.
Przeca sie bendem żywił wespuł z mojom żonom,
Albo sie urzondzimy, to nas nie wyżenom.
Przecach tego dokazał i byłech minister [17],
Jeszcze swego dokażem, że bendem świnister [18].
Bendem jeszcze w koraklu [19] choć za piecem siedział,
Kruszki [20] w kobieli [21] nosił, by żaden nie wiedział,
Z garca bendem rozdawał obiedwie osoby [22],
Gdo podżyje [23], wypije, nie umrze od mdłoby [24].
Wdyć też przeca po śmierci zaniesom mie kandy,
Jeżeli na biadaszki [25], to wyszczyrzym zemby.

[1] pomurzyć – u Lindego (II-II, s. 902) czasownik dokonany o znaczeniu: z wierzchu umurzyć, poczernić.

[2] kakademija – rzeczownik łączący akademię z wulgarnym łac. cacare – oddawać stolec; czasownik ten należy do praindoeuropejskiego dziedzictwa – Julius Pokorny (s. 521) wywodził go z rdzenia *kakka, przytaczając pochodne wyrazy m. in. z armeńskiego (kakor ‘gnój’), greckiego (κακκάω ‘oddawać stolec’), średnioirlandzkiego (caccaim ‘oddawać stolec’); zna go też większość języków słowiańskich w formach wywodzących się od prasłowiańskiego *kakati; słownik gwar śląskich (t. XIV, s. 37, 39) notuje używany w rozmowach z dziećmi czasownik kakać i rzeczownik kaku ‘stolec’.

[3] sie przylengom – czasownik rzadko notowany – w gramatyce łacińskiej S. Sobieskiego odpowiednikiem przylęgam się jest łaciński czasownik accumbo ‘położyć się, usadowić się’ (s. 112).


[4] rzeczownik nianko=tatko znamy również z innych publikacji poświęconych dialektom śląskim. Jerzy Samuel Bandtkie użył go w dobrze znanej badaczom dziejów śląszczyzny “Rozmowie Wieśniaków Szląskich w Polskim ięzyku” (s. 49): Jego Nianko miał ieszcze pięknieyszy statek w NN, ale go przedał.  Jeszcze po II wojnie światowej w okolicach Namysłowa, m. in. w Mąkoszycach, odnotował go Stanisław Bąk (Bąk 1957, s. 118: nankue umar jak zech bōła piyńć lŏt). Pochodzi on od psł. *nanъ i zachował się w obu językach łużyckich (zob. Schuster-Šewc, 13, s. 987-988): w górnołużyckim jako nan ‘ojciec’ (přichodny nan ‘teść’, přirodny nan ‘ojczym’) i w dolnołużyckim jako nan albo nano ‘ojciec’ (tu też znana jest zdrobniała forma nanko ‘ojczulek’).

W XVI-wiecznej polszczyźnie rzeczownik ten był już rzadki – można go znaleźć np. w przetłumaczonej przez Sebastiana Fabiana Klonowica “Regule błogosławionego i Bogu upodobanego ojca Benedykta” (Q na marginesie: Jeszcze dziśia w Polszcże dzieći Oyce Nánnámi zową). Hieronim Łopaciński w “Przyczynkach do nowego słownika języka polskiego” z 1895 roku (s. 801) przytaczał jego użycie w dwóch tekstach z początku XVII w. – “Peregrynacji Maćkowej” i “Komedji o Wawrzku”. Jako prowincjalizm wielkopolski nianko=ojciec podawał w roku 1826 Józef Franciszek Królikowski (s. 48),  w roku 1878 Aleksander Petrow podawał nan=ojciec z Ziemi Dobrzyńskiej (s. (9)), a w roku 1892 Józef Łęgowski (pseud. Nadmorski) przytaczał w pieśni z powiatu puckiego: Ene nen mój / Wieze w poele gnój (s. 151).

Dej pozōr tyż:  Piotr Masłowski: Śląskie kamienice

Jego związek ze współczesnymi niania i niańka nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Linde (t. II, cz. I, s. 237) przytacza rzeczownik nanka we współczesnym znaczeniu z “Adagiów” Cnapiusa z roku 1632 (s. 593: Umie paćierz béz mámki / bez nánki), a obok tego poświadczone dopiero w drugiej połowie XVIII w. rzeczowniki niania, niańka w brzmieniu identycznym, jak ruskie няня, нянька (notowane w rosyjskim, białoruskim i ukraińskim), co może wskazywać, że używane we współczesnej polszczyźnie rzeczowniki są zapożyczeniami z ruskiego.

Użycie tego rzeczownika w omawianym tu tekście wydaje się kłócić z jego postulowaną we wstępie cieszyńską proweniencją, jednak doktor Artur Czesak zwrócił mi uwagę na fakt, że nianko może być karpatyzmem, który, choć nie jest to udokumentowane, mógł jeszcze w XVII w. występować na Śląsku Cieszyńskim. Wydaje się to więcej niż tylko prawdopodobne, jako że ze Śląska Cieszyńskiego niedaleko do Słowacji, a tam rzeczownik ňaňo notował już słownik Antona Bernoláka z początku XIX w. (t. II, s. 1583: Ňaňo, a, m. v. Otec, Taťik; nowsze przykłady jego użycia można odszukać w korpusie języka słowackiego: https://korpus.sk). Jego odpowiedniki można znaleźć w ukraińskim (няньо ‘ojciec’, zob. Гринченко, t. 2, s. 573), mołdawskim (нене ‘zwrot używany wobec starszego brata i generalnie osób starszych’, zob. Борщ, s. 413) i węgierskim (néni ‘ciotka’, zob. Gáldi, s. 560).

[5] kapica – tu w starszym znaczeniu: kaptur, jak u Reja (Dd3): Mnich szedł s suknem do miástá / by dał szyć kápice; por. też słownik polszczyzny XVI w. (t. X, s. 77-78).


[6] paciorki w znaczeniu różaniec notowane w słowniku polszczyzny XVI w. (t. XXIII, s. 10) i w słowniku Lindego (II-II, s. 606); ze Śląska w tym znaczeniu u Steuera z Sułkowa (s. 117) i Zaręby ze Starych Siołkowic (s. 83).


[7] confessarius – łac. spowiednik.


[8] wim za to – tu w znaczeniu: wiem o tym; ze Śląska w takim znaczeniu nie notowane; podobny zwrot podawał A. Kremer z Podola: pamiętaj za to, cośmy mówili (s. 249).


[9]  grobarka – Linde (I-II, s. 774) odnotowuje jako żeńską formę grobarza (grabarza), tu w znaczeniu zajęcia grabarza.


[10] ksienstwo – w znaczeniu kapłaństwo notowane w słowniku polszczyzny XVI w. (t. XI, s. 411) i w słowniku Lindego (I-II, s. 1167).


[11] belement – nie notowane w słownikach; słownik gwar śląskich notuje tylko bałamōnt i bamōnt ‘człowiek głupi, upośledzony umysłowo, nieporadny’, które zresztą tworzą lepszy rym z w koncie w następnym wersie.


[12] za nic nie stojimy – w słowniku polszczyzny XVI w. za nic (nie) stać ‘być lekceważonym, nisko cenionym’ (t. XVI, s. 548).


[13] omnes – łac. wszyscy.


[14] snadno=łatwo, w tym znaczeniu notowane w słowniku Lindego (V, s. 323); spotykane u pisarzy cieszyńskich, np. w “Prawdziwej jedzinej” (s. 293: to byłby snadno mogł Ludzki Rozum pojonć) i kazaniach ks. H. Brauna (Wronicz 2001, s. 125: snadno pobłądzi, ale nazodź, a na dobrom nie snadno trefi dróge).


[15] druga, czyt. drōga.


[16] exul hujus terrae – łac. wygnaniec z tej ziemi.


[17] minister – tu w tym samym znaczeniu, co predykant (por. cz. 1, przyp. 2); zob. ks. J. Wujek, “Postilla katholicka mnieysza” (s. 437: Y ći wszyscy są ministrowie szatáńscy, ktorzy z Panem Chrystusem w iedność nie zbieráią, ale z szatánem owce o rospraszaią; s. 571: áby się nie bali tych Pháryzeuszow, Ministrow Kacerskich).


[18] świnister – połączenie rzeczowników świnia i minister (zob. przyp. 16).


[19] korakiel – słownik gwar śląskich (t. XV, s. 282) notuje w znaczeniu komża i koloratka.


[20] kruszki – słownik gwar śląskich (t. XVI, s. 67) notuje kruszka w znaczeniu ‘okruszek’; z kontekstu wynika, że może chodzi o noszone potajemnie w kobieli (torbie bądź koszyku) kawałki chleba niezbędne do celebrowania Wieczerzy Pańskiej.


[21] kobiela – słownik gwar śląskich (t. XV, s. 129) podaje znaczenia: 1. torba, sakwa; 2. torba żebracza; 3. koszyk; zob. też słownik polszczyzny XVI w. (t. X, s. 435).


[22] sakrament Wieczerzy Pańskiej jest udzielany w kościołach luterańskich pod dwiema postaciami – chleba i wina – wszystkim przystępującym.


[23] podżyje – podżyć w znaczeniu ‘przeżyć, przejść, doznać czegoś, doświadczyć czegoś’ (zob. Burzywoda, s. 63) nie jest jakimś wybitnie śląskim czasownikiem; Stanisław Ciszewski odnotował go w bajce ze Sławkowa (s. (93): Jesce takiygo mondrygo jageś ty, nie było, ale musis jesce wiency podżyć), używał go też urodzony w Bobowej koło Gorlic ks. Feliks Gondek (s. 75: zato trzeba się dobrze namęczyć i niemało strachu podżyć); znaczenie to jednak niezbyt dobrze pasuje do kontekstu, w którym zostało użyte w omawianym tekście – tu oczekiwałoby się raczej znaczenia kto podje, wypije


[24] mdłoba – w słowniku polszczyzny XVI w. (t. 13, s. 261) w znaczeniu ‘mdłość’; w kazaniach księdza Brauna (Wronicz 2001, s. 210) w znaczeniu ‘omdlenie’ (spinał swoje św. Pon Jezus ręce, ale do mdloby wpadował w Ogrojcu), być może jako zapożyczenie z czeskiego.


[25] biadaszki – znaczenie tego rzeczownika ma najwyraźniej  związek z czasownikiem biadać; u Reja w “Kupcu” (H) można znaleźć: Tegom sie ia już nadziewal / Ze iuż obiedasku spiewal; wg słownika polszczyzny XVI w. (t. II, s. 119) zwrot śpiewać o biedaszku znaczy tyle co ‘lamentować’.

Dej pozōr tyż:  Szczepan Twardoch: Nienawidzę tej śmiesznej śląskości!

 

c.d.n.

Mirosław Syniawa – urodzony 1958 w Chorzowie, tłumacz poezji światowej na język śląski (m.in. wierszy zebranych w tomie “Dante i inksi”), autor poezji po śląsku (m.in. “Cebulowŏ Ksiynga Umartych“) oraz prozy pisanej w języku polskim (“Nunquam Otiosus”), współautor “Gōrnoślōnskygo ślabikŏrza”, autor dwutomowego “Biograficznego słownika przyrodników śląskich“.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza