Wcale nie tak mao

Być może nie do końca jasno się wyraziłem w tekście „Mao nie zagłosowałem na Wiosnę”. Ukazały się dwie odpowiedzi na ten artykuł; pierwszą napisał mój redakcyjny kolega Rafał Szyma, a drugą prof. Henryk Jaroszewicz.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Zacznę od komentarza do tego pierwszego. Rafał Szyma w tekście „A ôn ci pado – PO!” wskazał, że swój artykuł zakónczyłem zdaniem „A miałem już nigdy nie głosować na Platformę.”, wymienił grzechy tej partii i skwitował swój tekst stwierdzeniem „Niy ma partyje idealnyj. Przi welōnku zaś bydzie trza sie szkryfnōńć przi tyj, ôd kieryj nojmynij mi sie dźwigo.” I dokładnie to samo miałem na myśli kończąc swój artykuł. Po prostu po przeanalizowaniu wszystkich komitetów doszedłem do wniosku, że ten jest zwyczajnie przewidywalny. A przewidywalności w polityce nigdy za wiele. Nie czuję się wygodnie chwaląc jakąś opcję polityczną dwa tygodnie przed wyborami, więc na tym skończę.

Jeśli chodzi o tekst prof. Jaroszewicza, to nieporozumienie wydaje mi się głębsze. Panu profesorowi nie podoba się zdjęcie ilustracyjne do artykułu, które z lewej strony pokazuje Biedronia, a z prawej Mao. Nazywa to „klasycznym przykładem manipulacji, która ma na celu zdezawuowanie i zohydzenie oponenta” i porównuje to z tym, jak relację z wykładu Donalda Tuska zilustrowano w TVP urywkami, na których było widać Adolfa Hitlera przyjmującego defiladę wojsk.

Nie oglądam telewizji, więc musiałem specjalnie sprawdzić, w czym rzecz. Okazuje się, że materiał „Wiadomości” sprzed kilku dni, o którym zapewne mowa, został rzeczywiście zmanipulowany, bo mowa była o Donaldzie Tusku, Tusk dostał w 2012 roku nagrodę im. Walthera Rathenaua, Rathenau był inicjatorem niemiecko-sowieckiego układu z Rapallo z 1922 roku, więc pokazano Hitlera i Stalina. Takimi ciągami skojarzeń można dojść od wszystkiego do wszystkiego. Churchill-Sikorski-katastrofa samolotu-Smoleńsk, ergo za katastrofę smoleńską odpowiada Winston Churchill.

Robert Biedroń. Autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0
Robert Biedroń. Autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0

Ilustracja mojego tekstu na Wachtyrzu to nie ciąg skojarzeń próbujący zdezawuować i zohydzić Biedronia. Ta ilustracja wynika z tego, że Biedroń ma Mao na lodówce i te dwie postacie są głównymi bohaterami tego artykułu. Tylko tyle i aż tyle jednocześnie. To nie jest żadna manipulacja.

Jaroszewicz stwierdza też, że to dla niego jest „czystym kuriozum, aby traktować tradycyjny wakacyjny gadżet, kupiony gdzieś na straganie w kategoriach ideologicznej demonstracji, wyznacznika polityczno-ideologicznych poglądów właściciela lodówki z magnesami”. Rzecz w tym, że mój tekst nie twierdzi, że Biedroń jest maoistą. To, że ktoś używa określonej estetyki, nie sprawia, że ma określone poglądy. Nikt firmie odzieżowej, która na Sycylii rozwiesiła plakaty z różowym Hitlerem, nie zarzucił, że jej pracownicy to naziści. Firma chciała Hitlera wyszydzić, ale nikogo to nie interesowało i plakaty trzeba było zdjąć. Nikt też nie zarzucił innej marce odzieżowej poglądów nazistowskich, gdy ta otworzyła linię ubrań z tęczową swastyką, żeby przywrócić jej oryginalne pozytywne znaczenie niezwiązane z horrorem pierwszej połowy XX wieku. Używanie takiej estetyki pokazało jednak, że osoby pracujące dla obu tych marek zupełnie nie przemyślały swoich działań. Pokazało, że albo nie mają wrażliwości, albo są ignorantami.

Profesor wspomina też, że obraz Mao, który Biedroń ma na lodówce, jest dziełem Andy’ego Warhola. Nie wiem właściwie, dlaczego to miałby być jakikolwiek argument. Po pierwsze artysta nie jest barometrem moralności. Po drugie bycie artystą nie oznacza, że się nie jest ignorantem. Po trzecie wreszcie Mao i Warhol żyli w tych samych czasach. Nie wiemy więc, czy Warhol wiedział o tym, co działo się w tym czasie w Chinach. Raczej nie. Warhol namalował Mao, bo Mao był znany, i tylko dlatego. 14 maja 1938 roku reprezentacja Anglii w piłce nożnej spotkała się z drużyną Niemiec w Berlinie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii nakazało piłkarzom angielskim wykonać przed meczem gest nazistowskiego pozdrowienia, czyli po prostu zahajlować. Wtedy wstydu nie było, ale dziś angielska piłka nożna uważa to za swoją największą hańbę w historii. Każde działanie albo postać można z perspektywy czasu ocenić. Można na przykład stwierdzić, że monarchowie brytyjscy byli mordercami, nie biorąc pod uwagę faktu, że działali na podstawie innych zasad moralnych od tych, którymi kierujemy się dziś. Warhol mógł w Mao widzieć celebrytę, ale w 2019 roku wiemy, że był on przede wszystkim odpowiedzialny za śmierć dziesiątek milionów ludzi. Moja (i nie tylko) ocena portretu Mao w wykonaniu Warhola jest prosta: Warhol namalował zbrodniarza i trzymanie obrazu zbrodniarza na lodówce, żeby go oglądać codziennie rano przed śniadaniem, jest zwykłą głupotą.

Jaroszewicz porównuje też moją krytykę z paleniem parasolek Hello Kitty i wchodzeniem komuś do domu o 6 rano, bo przemalował aureolę na tęczę. Myślę, że takie porównanie jest głęboko nieprzemyślane, bo Hello Kitty nie bazuje na twarzy zbrodniarza, a jeśli chodzi o sprawę tęczy na obrazku z Maryją, to nie wiem, co jedno z drugim ma wspólnego.

Profesor zgadza się, że Wiosna stosuje mizoandryczny język. Uważa jednak, że moja teza mówiąca, że Wiosna chce wprowadzić prawny bat na mężczyzn, jest nadinterpretacją i nie powinno się wyciągać takich wniosków z wyborczych sloganów, bo są to nieszczęsne skróty. W porządku, w takim razie chcę przeczytać projekt ustawy. Dlaczego mam wierzyć w czyjeś dobre intencje, skoro nawet w kampanii wyborczej – kiedy powinno się używać najbardziej wygładzonego języka – pokazuje mi się, że należę do gorszej części społeczeństwa? I to nie na podstawie moich czynów, tylko na podstawie tego, kim się urodziłem. Nie będę czegoś takiego akceptować.

„to jej jeji bogajstwo”, bo po co sprawdzać, czy się dobrze napisało?
„to jej jeji bogajstwo”, bo po co sprawdzać, czy się dobrze napisało?

I nie, język regionalny dla śląskiej mowy nie jest priorytetem Wiosny. Prośląskie postulaty w programie Wiosny zawierają się w jednym zdaniu, a niechlujne śląskie slogany z literówkami publikowane na Facebooku świadczą najlepiej o tym, jaki jest stosunek tej partii do naszego języka. Biedroniowe „Wszyscy jesteśmy Polkami i Polakami” też wygląda niespecjalnie przyjaźnie w świetle wyników Spisu Powszechnego z 2011 roku. Widać według Wiosny można wybrać płeć, ale nie można wybrać narodowości śląskiej.

Gadka o języku regionalnym pojawia się co drugie wybory i jest ona już standardową kiełbasą wyborczą. Gdybyśmy mieli liczyć na jakąkolwiek partię polityczną, to bylibyśmy dzisiaj na etapie pisania koślawych gawęd, a nie tworzenia korpusów, słowników i nowoczesnej literatury.

Niy ma partyje idealnyj. Przi welōnku zaś bydzie trza sie szkryfnōńć przi tyj, ôd kieryj nojmynij mi sie dźwigo.

Grzegorz Kulik

Grzegorz Kulik

Tumacz, publicysta, popularyzatōr ślōnskij mŏwy. Autōr ślōnskich przekładōw „A Christmas Carol” Charlesa Dickensa, „Dracha” Szczepana Twardocha i „Le Petit Prince” Antoine de Saint-Exupéry'ego i ger kōmputrowych Euro Truck Simulator i American Truck Simulator. Laureat Gōrnoślōnskigo Tacyta za rok 2018.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza