KulturaPolecane

Jeszcze raz o „górnośląskim” Zrzizenii z 1561 r.

Do napisania tego krótkiego tekstu skłoniło mnie mnóstwo fałszywych opinii (które pojawiły się w związku z publikowaniem informacji o tej górnośląskiej Konstytucji), z których „najrzetelniejsze” opierały się na przestarzałych, błędnych i nieprawdziwych informacjach, zawartych w polskich i czeskich publikacjach napisanych przed odkryciem kopii oryginalnych zapisów „Zrzizenii” (pozdrawiam Arka – komentarz na Twoim wallu jest tego najdobitniejszym przykładem).

Uporządkujmy fakty dotyczące publikacji na temat Zrzizenii:

  1. Oryginalny tekst „Zrzizenii {księstw opolskiego i raciborskiego z krajami do nich należącymi]” zaginął. Znany był jedynie z drobnych fragmentów w języku oryginalnym lub z tłumaczeń na język niemiecki.

  2. Wszystkie prace omawaiające nasze „Zrzizenii” opierały się zatem na tych tłumaczeniach:

    – fundamentalne badania różnych „ordynacji” czeskich, śląskich i morawskich – V. Vanecek „”Dejiny Statu a prava […]”,

    – prace K. Kradlec’a – czeskiego historyka prawa,

    – Erich Sevcik – drugi, obok Vanecka, najczęściej przytaczany ekspert w kwestii Zrzizenii,

    – prof. M. Ptak w pracy „Śląskie ordynacje wyborcze” (1970) –  cenna, recenzowaną i bardzo pozytywnie komentowaną przez Sevcika (!),

    – i np. Marta Pater „Ordynacja ziemska księstwa opolsko-raciborskiego” z 2012, opierająca sięm. in. na publikacjach prof. M. Ptaka i wcześniejszych.

  3. Po odkryciu oryginalnego tekstu jedyną jak do tej pory krytyczną jego analizę przeprowadził R. Sękowski w Statuty ziemskie księstw opolskiego i raciborskiego i innych ziem do nich należących”1 2012 r, poprzedzone równie ważną „Koniec średniowiecza i kształtowanie się podstaw ustrojowych księstw opolskiego i raciborskiego (szkice i wypisy źródlowe)” z 2011 r.

Roman Sękowski wykazał, że niemieckie tłumaczenia zawierały liczne błędy i anachronizmy, w tym takie, które całkowicie zmieniały znaczenie „Zrzizenii”. Wspomnę tylko o najważniejszych:

  1. tłumaczenia niemieckie: sugerowały, że krół „nadaje” ordynację swoim poddanym z własnej łaski – oryginał jednoznacznie wskazuje, ,ze król włada na podstawie dobrowolnego przyjęcia go przez stany oraz zaprzysiężenia ich przywilejów.

  2. W tłumaczeniach niemieckich zastąpiono określenie „obyvatele” [tzn. „mieszkańcy mający prawo głosu] określeniem „Untertanen” (poddani), co całkowicie zmieniło sens relacji.

  3. W niemieckich tłumaczeniach Sniem (Sejm, a nie sejmik, jak najczęściej w polskich opracowaniach) jest czymś w rodzaju ciała doradczego, podległego woli króla, podczas gdy oryginał bardzo mocno i jednoznacznie mówi o własnej woli Sejmu, o konieczności głosowania wg własnej woli, nawet wbrew woli Najwyższego Księcia Śląska (który pełnił też rolę Króla Korony i Cesarza).

  4. Niemieckie tłumaczenia systematycznie zacierały różnicę między „wolnymi sędziami” (wywodzącymi się z chłopów), a urzędnikami mianowanymi (przez władcę).

Itd, itp.. Sękowski wskazywał, że niemieckie (złe) tłumaczenia były spowodowane unikalnością śląskiego (ale i czeskiego, choć też odmiennego od śląskiego) systemu stanowego, co uniemożliwiało oprawne tłumaczenie, a nawet sugerował (i uzasadniał to) w niektórych obszarach intencjonalne błędy, mające uzasadniać późniejsze habsburski i pruski absolutyzm władcy.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Polskie opracowania, bazujące na tych złych tłumaczeniach, dokładały często kolejne błędy w tłumaczeniu na język polski. Fundamentalnymi przykładami powodów takich błędów mogą być:

  1. Utożsamienie śląskiego „Heytmana” z polskim starostą. Chociaż nominalnie bardzo podobne, funkcjonalnie całkiem różne stanowiska (Śląski i górnośląski heytman był „namiestnikiem” księcia (króla i cesarza), ale wg Zrzizenii pełnił nieco, a czasmi całkiem odmienne, funcje.

  2. Śląski system stanowy w XVI wieku był wielowarstowy. Poza duchowieństwem i mieszczaństwem (które też – inaczej niż w Polsce – miało swoich przedstawicieli w Sejmie), nie było w Śląsku „równości szlacheckiej” i „równości chłopskiej = niewolnych”. Szlachta składała się z 3 warstw: panów, rycerstwa, szlachty. „Awans” do klasy wyższej zawsze odbywał się za zgodą Sejmu. Chłopi podobnie z 3 wartsw: niewolnych (w księstwach średnio ok. 20%, ale bardzo nierównomiernie rozłożonyc na całym terytorium), najliczniejszej „zwykłych” wolnych chłopów (tzn. płacących „czynsz” – podatek od posiadanej ziemi) i stosunkowo jedynie licznej wolnych chopów mogących, o ile zechcieli, uzyskać (bezpłatne) poświadczenie szlachectwa. Ci ostatni prawnie byli traktowani z drobną szlachtą identycznie. Mieli (zatem pewnego rodzaju) przywilej nie uczestniczenia w obradach Sejmu, który był obowiązkowy (i kosztowny) dla całej szlachty.

Zniekształcenie niemieckich tłumaczeń spowodowało, że history tacy jak V. Vanecek i (wczesny) M. Ptak (którego bardzo cenię za niezwykłą rzetelność w zgłębianiu historii ustroju Śląska) postrzegali księstwa jako część „zwykłego” systemu feudalnego, chociaż dostrzegali w nim elementy autonomii (na ogół pomijane przez cytujących ich polskich autorów, choć dzisiaj wiemy, że to był najcenniejszy ich wniosek. Tym bardziej cenny, że oparty na bardzo niedoskonałym, ukrywającym je materiale źródłowym). Nawet samo określenie używane w Polsce „Ordynacja Ziemska” jest fałszywe i jest kalką z niemieckiego tłumaczenia „”Landesordnung”. „Ordynacja” w polskiej tradycji historycznej kojarzy się z wolą monarchy lub magnata (patrz np. liczne ordynacje w Polsce) i sugeruje akt odgórny i jednostronny. „Ziemska” – wskazuje lokalny charakter jakiejś ziemi. W rzeczywistości „Zrzizenii” pochodzi ze staroczeskiego i pokrewnego mu starośląskiego „zridit” (śl: zrzōndzić, urzōndzić), a „zemske” to po prostu współczesne „krajowe”, „państwowe”. Razem: „Zrzizenii Zemsky” można przetłumaczyć na polski jako „Zarządzenia (urządzenia) Krajowe” lub lepiej po śląsku „Urzōndzyni Kraju”) – co doskonale oddaje konstytucyjny charakter dokumentu i mimochodem podkreśla jej sejmowe uchwalenie (przerzōndzyni – przedyskutowanie).

Nasze „Zrzizenii” kompletowało pełne podstawy ustrojowe księstw. Definiowały Sejm jako twórcę prawa. Sąd Krajowy (zemsky) jako pewnego rodzaju połączenie dzisiejszego Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego (np. każda uchwała Sejmu była kontrolowana przez SK pod kątem zgodności ze Zrzizenii, każde zarządzenie podatkowe władcy – podobnie). Władzę wykonawczą wg „Zrzizeni” pełniła Kancelaria (rząd) obierana przez Sejm, chociaż nie określała podziału wewnętrznych funkcji, w tym decyzji o stanowisku Kanclerza (premiera); czym charakteryzuje się wiele „przeregulowanych” współczesnych konstytucji.

Nie ma w „Zrzizenii” określonego wyboru jednaj z najważniejszych osób w kraju: Hejtmana Krajowego (starosty). Nie ma, bo nie może być: był to przecież namiestnik Najwyższego Księcia (Króla, Cesarza). Proszę zwrócić uwagę, że generalny gubernator Kanady czy Australii też nie jest obierany – jest nominatem Króla Brytyjskiego. Śląski „starosta” pełnił nieco ważniejszą rolę w księstwie, niż w dzisiejszym polskim systemie prawnym pełni rolę Prezydent RP. Podobnie jak ten podpisywał (legalizował) wszystkie uchwały Sejmu księstw. Jednak pełnił też rolę przewodniczącego SK oraz faktycznego szefa „resortów siłowych”, co jego uprawnienia stawia wyraźnie wyżej. O potędze wcześniejszych, nieskodyfikowanych praw i samego „Zrzizenii” stananowi fakt, że każdy nowy „starosta” składał przysięgę, w imieniu swoim i króla, dochowania wierności prawom zapisanym w „Zrzizenii” (lub wcześniejszych dokumentach ustrojowych). Był zatem przedstawicielem władcy, ale zobligowanym do respektowania ustroju i praw księstw!

Dokładnie tak jak teraz w polskiej sytuacji politycznej, śląski Sejm potrafił sobie poradzić z ewentualną obstrukcją „starosty”- nie podpisywaniem uchwał Sejmu. W czasie, gdy po wojnie 30-letniej zadłużeni Habsburgowie dali księstwa w zastaw Wazom (w 1648 r), księstwami władał groteskowy biskup Karol Waza (biskupem został w wieku 13 lat, nigdy nie uzyskał święceń kapłańskiech, z biskupstw – dwóch – i opactw czerpał jedynie korzyści majątkowe), syn króla Zygmunta III Wazy. W czasie swoich krótkich rządów (zmarł w 1655 r) próbował ograniczyć rolę Sejmu zakazując swojemu staroście podpisywania uchwał, zmarginalizować Sąd Krajowy, wprowadzić polskie prawa i zwyczaje. Mimo ciągłego lawirowania i bojkotowania w miarę możliwości wielu jego poleceń przez starostę (Jerzego Oppersdorff a– wnuka twórcy „Zrzizenii”, z natury rzeczy chroniącego dzieło życia dziadka), nie mógł wbrew jednoznaczej woli biskupa podpisywać uchwał Sejmu. Ślązacy zastosowali wówczas coś, co i dzisiaj obserwujemy w polskim sejmie: nowe prawa wprowadzali nie jako nowe uchwały, ale jako poszerzoną interpretację starszych uchwał – zatem nie wymagały formalnego podpisu „starosty” (w Polsce to rządzenie uchwałami w miejsce nie podpisywanych ustaw).

Podsumowując: wszystkie opinie podpierające się bezkrytycznie publikacjami wcześniejszymi, niż praca Sękowskiego, można wyrzucić do kosza. Publikacje te nie mogą rzetelnie oddawać faktycznej pozycji prawnej „Zrzizenii” (nawet najbliższa stanowi faktycznemu praca M. Ptaka).

„Zrzizenii” brało w opiekę i uwzględniała interes prawny wszystkich mieszkańców księstw (uwzględniając, oczywiście, naturalne wówczas różnice stanowe). Była dokumentem opracowanym przez przedstawicieli Zgromadzenia Krajowego (Sniem/Sejm) i uchwalonym przez nie. Wprowadzało trójpodział władzy: władzę ustawodawczą (Sejm/Sniem), wykonawczą (Kancelaria – rząd) i sądowniczą (Sąd Krajowy). Ustanawiało wolę Sejmu powyżej woli władcy – wprost jednoznacznie w nim zapisane (niestety już po kilkudziesięciu latach i wojnie 30-letniej stało się to fikcją). Było nowoczesnym, skodyfikowanym dokumentem. Było prawdziwą Konstytucją Księstw Opolskiego i Raciborskiego i Ziem do Nich Należących.

Ciekawostka językowa.

Tekst „Zrzizenii” dla osób znający język śląski jest doskonale zrozumiały, wbrew opiniom polskich historyków uważających iż napisany był w języku czeskim (i Polacy i Czesi muszą korzystać z tłumaczeń). Problemem jest tylko krój liter oraz inne niż współczesne czytanie niektórych liter. „Zrzizenii” napisane było w innym dialekcie niż ten, którego używano wtedy w Czechach. Wskazywał na to już czeski historyk Erich Sevcik2 (ale też inni czescy historycy, badający górnośląskie średniowieczne dokumenty). Dobrym porównaniem może być np. pochodząca z podobnego czasu staroczeska „Biblia Kralicka”. „W „Zrzizenii” spotykamy nie tylko odmienną leksykę (nieczęsto), ale przede wszystkim inne odmianianie słów, a nawet inne litery – nie ma np. powszechnej na Śląsku (aż do wprowadzenia niemieckiego i nauki języka polskiego w rejonach słowiańskojęzycznych w XVIII wieku) i w dużo starszych czeskich dokumentach litery „ÿ” – w tym okresie bardzo charakterystycznej dla piśmiennictwa śląskiego.

1Jednak nawet Sękowski popełnił już w tytule błąd tłumaczenia. Średniowieczne „zemsky” to współczesne „krajowe”, a nie „ziemskie”. Subtelna, ale prawnie fundamentalna różnica.

2Sevcik wprost napisał, że język dokumentu ewidentnie musiał być zrozumiały dla lokalnych elit, a już niekoniecznie dla kancelistów praskich.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ, DURŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Ôstŏw ôdpowiydź