„Haja” ô „anōng” „strzedniostorocze”, czyli jak nie pisać po śląsku

Rzadko piszę po polsku, ale w tym tekście zwracam się przede wszystkim do osób, które śląskiego języka nie znają na tyle dobrze, żeby rozpoznać, kiedy mają do czynienia z nim, a kiedy z falsyfikatem.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dariusz Jerczyński opublikował niedawno na swoim blogu w naszym portalu w jakimś sensie konkurencyjny wobec mojej „Historyje w 1000 słōw” tekst pod tytułem „Niyprzinoleżite ślōnske ksiōnżynctwa we strzedniostoroczu – skōnd sie wziyny, jakim knifym fōngōwali a kaj sie straciōły”, czym trochę poczułem się wywołany do tablicy. Dariusz Jerczyński twierdzi, że jego tekst jest bardziej i lepiej po śląsku, więc przypatrzmy mu się, a na koniec spróbujemy dojść do jakichś wniosków.

Już sam tytuł budzi niemałe wątpliwości. Poza niezachowaniem związku zgody (ksiōnżynctwawziynyfōngowalistraciōły) widzimy w nim porzucenie śląskiej fonetyki: ż po śląsku nie podlega zmiękczeniu, a rz tak. Dlatego mówimy trzi, przi, rzigać ale żywy, żymła, żyniaty, a nie żiwy, żimła, żiniaty. Widzimy też dyskusyjne neologizmy: ksiōnżynctwa (teksty śląskie od XVII wieku aż do dziś używają ksiynstwo), strzedniostoroczu (kalka z polskiego średniowiecze przy niezrozumieniu części –wiecze, które w tym wypadku nie oznacza stulecia tylko epokę).

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

W samym artykule nie jest lepiej. Pierwsze jego zdanie:

We 1163 bajtle umartygo – najprzōd ze trōna ściepniyntygo – hercoga ôd Ślōnska a wiyrchnigo hercoga (princepsa) ôd Krōlestwa Polskigo Wodzisława Wyciepanygo a Agnys von Babenberg wziyni Ślōnsk nazod skuli ugody, kero we Nyrynbergu ze swojimi ōnklami Bolesławym Kandziōwatym – hercogym ôd Krakōwa, Mazowije a Kujawōw, Mieszkym Starym – hercogym ôd Polski (dzisioj Wielgopolsko) a Lubuszo (dzisioj Lebus w Niymcach) i Hajnelym – hercogym ôd Sandōmiyrzo szrajbli.

  • najprzōd – niewłaściwa forma, powinno być nojprzōd
  • hercoga ôd Ślōnska, hercoga ôd Krōlestwa Polskigo – niezrozumienie zależności. Tak, mówi się fater ôd Cile, ale książę przewodzi księstwem, a nie należy do niego, dlatego dodawanie ôd brzmi tu niepoważnie.
  • Wielgopolsko – Polska ani Wielkopolska nie są formami przymiotnikowymi, dlatego nie mówimy po śląsku Polsko ani Wielgopolsko, gdy odnosimy się do tych bytów. Mówimy Polska i Wielkopolska/Wielgopolska. Dlatego odmieniamy we Polsce, a nie we Polskij.
  • Lubuszo, Sandōmiyrzo – stosowanie odmiany części rzeczowników nijakich (kogo? czego? robiyniŏ, weselŏ, życiŏ) na nazwy męskie Lubusz i Sandomierz.

Po śmiercie ôd Wodzisława Pograbōwca von Habsburga we 1457 swoja kandidatura na krōla ôd Czechōw ôbznojmiōły manżele ôd ônygo szwestrōw: zakski kurfyst Wilhelm, spōmogany bez Ślōnzokōw, krōl ôd Polski – Kazimir Jagiellōńczik, spōmogany bez Lużiczanōw a spōmogany bez Morawiokōw – erchercog ôd Austryje – Albrecht.

  • śmiercie – stosowanie odmiany rzeczowników miękkotematowych kończących się samogłoską w dopełniaczu (kto? co? studnia, ziymia; kogo? czego? studnie, ziymie) do zupełnie innej grupy rzeczowników i do tego w miejscowniku.
  • kurfyrst – w języku śląskim już istnieje słowo fyszt oznaczające to samo, co niemieckie „fürst”. Wydawałoby się, że stworzenie od niego słowa kurfyszt byłoby oczywiste.
  • bez – stronę bierną tworzy się po śląsku słowem ôd, podobnie jak po staropolsku (od proroków ogłoszony, od narodów upragniony). W nowoczesnym języku polskim używa się za to przez. Autor zwyczajnie kalkuje gramatykę polską.

Nale do polskich uczōnych taki tamtejszy ańfach etnikowo-godkowych anōngōw je wykoz ôd polskoście Ślōnska. Nale dyć ausdruk szkryftniynty we XIII-storocznym Hajnelowskim Buchu za ausdruk po polsku Day ut ia pobrusa a ti poziwai mōgło by być takim klangym pedziane po ślōnsku tyż dzisioj: “Dej tōż jo pobrusa a ti poziwiej” a we praje jednakim klangu po czesku, a mo psinco spōlnygo ze ônygo polskōm interpretacyjōm “dej to jo pōmela, a ty sie dychnij”.

  • anōngōw – autor ma na myśli pojęcie. Doszedł do tego na podstawie języka polskiego, gdzie istnieje pojęcie w znaczeniu termin, określenie i pojęcie jako zrozumienie, opanowanie czegoś. Dlatego wziął niemieckie „Ich habe keine Ahnung”, które oznacza „Nie mam pojęcia” i zastosował to w miejscu, gdzie po śląsku powiedziałoby się ausdruk.
  • polskoście – stosowanie odmiany rzeczowników miękkotematowych kończących się samogłoską (kto? co? studnia, ziymia; kogo? czego? studnie, ziymie) do zupełnie innej grupy rzeczowników.
  • psinco – używane przez autora często w miejsce słowa nic. Słowo to oznacza psie odchody. Inne wyrażenia z tej grupy to krowiniec, kociniec albo muszyniec. Opisuje to Walenty Dobrzyński w pracy „Gwary powiatu niemodlińskiego”.
O psińcu w pracy Walentego Dobrzyńskiego "Gwary powiatu niemodlińskiego"
O psińcu w pracy Walentego Dobrzyńskiego “Gwary powiatu niemodlińskiego”

Autor w tekście nie stosuje też śląskiej fleksji w parze o:a i pisze ślōnske pōny albo ôd sōmygo cysorza, podczas gdy faktyczne formy to ślōnscy panowie i ôd samego cysorza. Rzeczywiście po śląsku mówimy „pōn” i „sōm”, ale odmieniamy je „pana” i „samego”. To wynika z tych samych procesów, które dały odmianę dwōrdworu, latalŏt, PiekaryPiekŏr. Jeśli chodzi o końcówkę –owie, to jest ona dużo szersza po śląsku niż po polsku (ksiyndzowie, duchowie, pachołkowie, ludkowie), dlatego używanie formy pōny nie ma żadnych podstaw historycznych.

Tu wypada wspomnieć, że nie pochylam się nad wszystkimi błędami, które widzę w wymienionych cytatach. Gdybym to miał zrobić, musiałbym zastanawiać się nad co drugim słowem, a na to szkoda Czytelnika i mojego czasu.

Niepoważnych wyrażeń w tym przydługim (osiem tysięcy słów!) artykule można znaleźć bez miary:

  • Tyn ôstatni sztat sie za jedna cołkość kulate 80 lot ôbstoł – autor kopiuje polskie wyrażenie „okrągłe 80 lat”.
  • kulali militarne haje – autor kopiuje polskie wyrażenie „toczyli”, do tego odrzuca zwykłe śląskie słowo „wojna” i zamienia je na „haja”, które nie ma wiele wspólnego z pierwszym.
  • na jednym ze klepciokōw – na jednej z monet. Chyba.
  • kero ni mo deki we żodnych zdrzōdłach – autor kopiuje polskie wyrażenie „nie ma pokrycia”, ale robi to tak nieudolnie, że używa jakiegokolwiek śląskiego słowa, które kojarzy się z pokryciem czegoś i pisze „deka”.

Autor też daje pisownią i fleksją dowód tego, że przy pisaniu tego tekstu nie myślał nawet po śląsku, tylko po polsku:

  • ônygo drugim ôstał ônygo małoletni bajtel
  • jak te dwa gōrnośląske pōny
  • We februar 1327 gōrnośląske pōny słożyli
  • Hajnel IV zawrził nale ze czeskim mōnarchą ugoda
  • ôd breslauskigo hercoga gōrnośląske pōny bōły
  • Gōrnośląscy hercogi, kere titelōwały sie ôpolskimi
  • W 1278 przijszło do srogij haje pōmiędzy krōlym Czech
  • Bez tyn sōm roku wszijske ślōnske hercogi poddali się
  • germanizował Ślōnzk ze cołkich siōłōw”
  • korōnował sie na krōla ôd Polski

Między mną i Dariuszem Jerczyńskim rozdźwięk bierze się z fundamentalnej różnicy w teorii zrozumienia języka. Ja uważam, że język należy opisać, a on uważa, że należy go przepisać.

Oznacza to, że chcę zachować ciągłość języka poprzez badanie starych tekstów, bez znaczenia, czy określa się w nich język śląski gwarą, językiem polskim na Śląsku, dialektem, mową, etnolektem i czym jeszcze. Moje założenie jest takie, że nowoczesny język śląski musi mieć swoje źródło w tym, jak on dotychczas wyglądał.

Oprócz tego w języku najważniejsza jest gramatyka, a nie słownictwo. To właśnie dlatego Jod żech cheeseburgera i chipsy jest po śląsku, a Jadłem klapsznitę i piłem tyj nie jest.

W tej śląskiej gramatyce najważniejsze są mechanizmy nią rządzące. Interesuje mnie to, jak odmieniali słowa nasi przodkowie, interesują mnie związki frazeologiczne, których używali.

Śląskie słownictwo interesuje mnie takie, jakie jest albo było. Jeżeli nasi przodkowie mówili, że król wypisoł mu wojna albo że poszoł do wojny, to nie mam zamiaru wymyślać nowego słowa, żeby określić po śląsku konflikt militarny, bo po polsku też się mówi wojna.

Dariusza Jerczyńskiego natomiast nie interesuje język śląski dotychczasowy. Jest on według niego zepsuty, dlatego trzeba go stworzyć na nowo.

Ten oderwany od przeszłości kod językowy jest do krzty antypolski, to znaczy odrzuca on wszystkie śląskie słowa, formy i odmiany, które w języku polskim są podobne do śląskich, a suto sypie wszelkimi germanizmami i neologizmami niemającymi żadnego oparcia w faktycznej mowie.

Co interesujące, język Dariusza Jerczyńskiego jest jednocześnie na wskroś polski, bo jest w stu procentach symetryczny z polskim językiem literackim, czego najlepszym dowodem są wymienione wyżej przerobione związki frazeologiczne.

Dariusza Jerczyńskiego nie interesują też mechanizmy języka śląskiego. Nie interesuje go przechodzenie o na a, nie interesuje go mechanizm śląskiej odmiany wyrazów, nie interesuje go tworzenie śląskiej strony biernej. Ważne żeby było odwrotnie niż po polsku.

W teorii Dariusza Jerczyńskiego główną rolę grają fundamentalne błędy logiczne. Twierdzi on, że język śląski istnieje, ale jednocześnie według niego nikt nigdy nic po śląsku nie powiedział ani nie napisał, dopiero on tworzy ten prawdziwy język śląski. Ten jego całkowicie autonomiczny język śląski jest jednocześnie w stu procentach zależny od polskiego, bo podstawowym jego założeniem jest być inaczej niż po polsku. Polski język jest dla Dariusza Jerczyńskiego jedynym punktem odniesienia przy rozstrzyganiu problemów w tworzeniu języka śląskiego.

Ten cierpiący na rozdwojenie jaźni polski-antypolski język całkowicie odwraca uwagę od być może wcale nie najgorszej merytorycznie historycznej opowieści. Trudno powiedzieć, bo nie da się tego czytać. Nie pomaga też na wskroś polska bylejakość wyłażąca spod dziesiątek literówek i tych ą i ę.

Ja po części rozumiem tę jerczyńską ucieczkę od wszystkiego, co może się kojarzyć z polskością. Cała słowiańszczyzna ma kompleks zachodu i próbuje na każdym kroku udowadniać, że jest fundamentalnie zachodnia. Stąd te antypolskie formy, germanizmy i neologizmy. Żeby był zachód, żeby była nie-Polska, choćby za cenę porzucenia języka przodków na rzecz polsko-antypolskiego żargonu. I łatka inności.

Ale mnie zachód ani łatki inności nie interesują. Mnie interesuje rozwikłanie zagadki śląskiej mowy.

Aktualizacja: Dariusz Jerczyński postanowił polemizować z moją krytyką. Jego polemikę i moją odpowiedź można przeczytać w artykule „Haje” o „anōngi” dalszy ciąg, czyli jak nie pisać po śląsku, część druga.

Grzegorz Kulik

Grzegorz Kulik

Tumacz, publicysta, popularyzatōr ślōnskij mŏwy. Autōr ślōnskich przekładōw „A Christmas Carol” Charlesa Dickensa, „Dracha” Szczepana Twardocha i ger kōmputrowych Euro Truck Simulator i American Truck Simulator.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza

Cyntrum Preferyncyji Prywatności

Potrzebne

Zbiory cookies potrzebne do nojbarzij podstawowych funkcyji serwisu: zgoda na politykã prywatności (gdpr) i informacyjŏ ô blokowaniu reklam (anCookie), testowy zbiōr ôd platformy (wordpress_test_cookie)

gdpr, anCookie, wordpress_test_cookie

Ino po zalogowaniu

Zbiory cookies potrzebne do byciŏ zalogowanym w serwisie.

wordpress_logged_in_, wordpress_sec_, wp-settings-time-