Baron von Zedlitz – Ślązak, który wymyślił matury

Początek maja, świat zakwita, a przynajmniej powinien, bzy, kasztany, te sprawy. I matury. Moja oddalona jest w czasie już tak bardzo, że ten wiosenny miesiąc kojarzyłby mi się z wszystkim innym, tylko nie z maturą, ale media dbają bym nie zapomniał. Nie zapominam zatem, że i ja byłem kiedyś tak młodziutki, a mogę też skorzystać z okazji i przypomnieć kto wymyślił i wprowadził egzamin dojrzałości, maturę, das Abitur, w formie jaką znamy dziś, tj. w formie egzaminu podsumowującego edukację na poziomie średnim i dającego wstęp na wyższe szczeble kształcenia.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Twórcą egzaminu maturalnego był Ślązak urodzony 4 stycznia 1731 r. w Schwarzwaldau (obecnie Czarny Bór) koło Waldenburga (obecnie Wałbrzych). Baron Karl von Zedlitz (w pełnej formie: Karl Abraham von Zedlitz und Leipe), bo o nim mowa, to z pewnością jedna z najwybitniejszych osobowości tej epoki w regionie i ogólnie w Królestwie. Intelektualista o szerokich horyzontach, absolwent Akademii Rycerskiej w Dom Brandenburg i gimnazjum w Braunschweig, przyjaciel słynnego na cały świat myśliciela Immanuela Kanta. Na uniwersytecie w Halle studiował prawo, nauki polityczne i filozofię, tam zresztą zakumplował się – jeśli oczywiście można to tak nazwać – z późniejszym królem Fryderykiem II Wielkim. Znajomość ta z pewnością nie pozostała bez znaczenia dla dalszych losów Karla. Z czasem stał się jednym z najbliższych współpracowników króla, łączyła ich zażyłość, ale relacja ta zdecydowanie nie była usłana różami i nie miała w sobie nic ze spijania sobie z dziubków i poklepywania się po plecach. Fryderyk był osobowością trudną, i mimo że baron oraz król bez wątpienia nadawali na tych samych falach, to nieustannie musiał się von Zedlitz wykazywać anielską cierpliwością i ogromną elastycznością. Jak udawało mu się przy tym zachować, jako jednemu z bardzo niewielu, odwagę posiadania własnego zdania? Nie wiem, ale faktem jest, że się udawało i zdarzało się Zedlitzowi przeciwstawiać władcy.

Od 1755 r. Karl von Zedlitz był referendarzem w Wyższym Sądzie Krajowym w Berlinie, ale już wkrótce jego kariera zawodowa miała zdecydowanie przyspieszyć i wkrótce objął stanowisko radcy w Rejencji we Wrocławiu, następnie – prezydenta Rejencji Górnośląskiej, zaś od 1770 r. cieszył się już godnością ministra sprawiedliwości. Jednak do historii przeszedł baron von Zedlitz jako minister odpowiedzialny za reformę szkolnictwa, której następstwa na długo uczynić miały Prusy wzorem w tej materii dla całej Europy. Ogólny zamysł reform, nakreślony w 1776 w mowie z okazji przyjęcia von Zedlitza do Pruskiej Akademii Nauk, nie obfitował w konkrety i polegać miał na “uczynieniu obywateli lepszymi i zręczniejszymi w ich szczególnych obowiązkach”. W praktyce postawił Karl na edukację dostępną dla możliwie szerokich rzesz społeczeństwa, choć w zakresie odpowiednim do przewidzianych im przez urodzenie, życie, zdolności, możliwości – a więc szkoły ludowe, szkoły miejskie, szkoły wyższe. Nie wprowadzał swoich reform jak obłąkany postrzeleniec, który pozjadał wszystkie rozumy i koniecznie pokazać musi że coś robi, choćby się paliło i waliło (tu ukłony do współczesnej pani minister edukacji innego kraju, częściowo pokrywającego się terytorialnie z dawnym Królestwem Prus, która to pani nie ma tego typu rozterek i zahamowań), tylko przekształcił na próbę kilka szkół, by poobserwować jakie efekty dają zmiany. Wisienką na torcie było właśnie wspomniane na początku, wprowadzenie edyktem z 23 grudnia 1788 r. w gimnazjach i innych szkołach średnich egzaminu dojrzałości – matury uprawniającej do rozpoczęcia studiów lub podjęcia pracy w administracji państwowej.

W tym samym roku, wskutek intygi pastora von Wöllnera, wpływowego doradcy nowego już króla Fryderyka Wilhelma II, Karl Abraham von Zedlitz und Leipe ustąpił z kierownictwa resortu i poświęcił się kierowaniu Akademią Rycerską w Legnicy. Nie trwało to zbyt długo, bo wkrótce bardzo podupadł na zdrowiu. Ostatnie lata życia upłynęły mu w jego śląskich posiadłościach. Zmarł po przejściu kilku udarów 18 marca 1793 r. w majątku Kapsdorf (obecnie Czerńczyce koło Kątów Wrocławskich). Pochowany został w rodzinnej krypcie von Zedlitzów w ewangelickim kościele w Wüstewaltersdorf (obecnie katolicki kościół św. Jadwigi w Walimiu). Szczątki ministra oraz innych członków rodziny spoczywają tam do dziś, albowiem ukrytą pod posadzką kryptę za polskich czasów odkryto dopiero w 2009 r. przy okazji wykonywania izolacji przeciwwilgociowych murów budynku.

Arkadiusz Poźniak-Podgórski – Tarnogórzanin z urodzenia i przekonania, ostatni poddany cesarza Wilhelma. Inżynier, przedsiębiorca, Ślązak, Niemiec, Polak, Czech, nawet Rusin, jak dobrze poszukać. Człowiek pogranicza.

Polecamy także inne teksty autora na blogu „Na krańcu królestwa”.

 

Arkadiusz Poźniak-Podgórski – gebürtiger wie auch überzeugter Tarnowitzer, letzter Untertan Seiner Majestät Kaiser Wilhelms. Ingenieur, Unternehmer, Schlesier, Deutscher, Pole, Böhme, und beim intensiveren Nachforschen sogar Ruthene. Ein Mensch des Grenzlandes.

Wir empfehlen ebenfalls die Einträge des Autors im BlogNa krańcu królestwa”.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza