Oma mo zowdy racja #3
Nasz przyjaciel Aleksander opowiadał o swoje rodzinie i zaczęłam słuchać i szukać rodzin, które na co dzień szanują tradycje i wartości łączące rodzinę, pamiętają o tym co łączy i co należy pielęgnować.
Trzecia opowieść – Jo, mój Ślubny i Dzieci i Wnuki. Dzisoj ô Nos.
Z naszymi Dziećmi i Wnukami mieli my dziyń edukacji historycznej i bezpośrednie spotkanie. Ustalone wcześniej i zaplanowane, bo przyjechali z miejsca gdzie zegarki są blank dokładne. Ich Dom to kraj kierego firma we 1929 r postanowiła przyznawać zegar najpopularniejszemu polskiemu klubowi, było to ciekawą formą reklamy. Zygor uruchomiono 21 maja 1939 r. przed szpilym we kierym Ernst – Ernest Wilimowski strzelił 10 goli. No, a tyn nojpopularniyjszy polski klub we 1929r to Niebiescy. Moj Papa zowdy opowiadoł mi o Wilimowskim, a Niybieskich wspiyroł i kibicowoł.
Punktualnie po 11-tej spotkaliśmy się w Muzeum Historii Katowic. Zwiedzenie wystawy Rajzefiber. Wakacyjne podróże Katowiczan w XIX i XX wieku mogliśmy powspominać, zobaczyć jak to downi rajzowano.
Oczywiście koniecznie zwiedziliśmy wystawę stałą W kamienicy mieszczańskiej. Ta wystawa przypomniała jak Katowiczanie mieszkali, ekspozycja to mieszkanie bogatej oraz średniozamożnej rodziny mieszczańskiej. Jest to wnętrze oparte na historii Katowic do 1939r. Można było sentymentalnie powspominać i wyobrazić sobie jak to było, na co zwracano uwagę, co było ważne dla Katowiczanina. Cieszyłam się, że mogliśmy ze Ślubnym spędzić czas w miejscu które dla nas jest ważne i podzielić się tym z naszymi Dziećmi a szczególnie Wnukami, które tak szybko urosły. Dziękujemy panu Sławkowi historykowi z Muzeum za profesjonalizm. No i z radością podarowałam kolejną rodziną pamiątkę – książkę Janja – Arnold Ulitz „Der große Janja”. Książkę z biblioteki rodziny Witt, którą zachowała moja Oma Valeska Biela zd.Witt. To kawałek moich pięknych wspomnień i cieszę, jak powiedziała nasza Wnuczka – będzie mogło zobaczyć wielu.
Po wizycie przeszliśmy do pasażu Akademii Muzycznej na kawa i niy inno do „Bajlagi” kiero jest we pasażu. Nasze Dzieci i Wnuki miały dla nas trochę czasu. No stała się niespodzianka, poszłam porozmawiać z Panią która wie wszystko – Pani od książek i kluczy. I to był prawie że cud, na uczelni w muzeum organów był jeszcze pan profesor Julian Gębalski. I porwałam Familie do muzeum, Profesor już wychodził jednak jak każdy pasjonat gdy widzi osoby zainteresowane wrócił. Cieszyliśmy się, że mogliśmy zobaczyć zbiory, no i nasze Wnuki też były zadowolone. Nasza synowa wspomniała profesorowi, że jego córka to jej koleżanka.
Nasza Wnuczka była zachwycona pasją pana Profesora i powiedziała – może bym studiowała budowę organów.
Stała się też ważna sytuacja, często mówię – są rzeczy ważne i ważniejsze.
Dlatego herbata mogła poczekać jednak muzeum nie. Nasz Syn martwił się, że nie wypiłam herbaty, pani z „Bajlagi” zostawiła wszystko, aż My przyszli nazod.
Nasz Wnuk mistrz w Lego, szachach i jak pokazał eksperymentator-badacz, przeprowadził z Opom doświadczenie. W pasażu Akademi Muzycznej jest mini wodospad, woda spływa po kamiennej ścianie – kiero jest konstkiem gelyndra. Wnuk i Opa badali jak to płynie i dmuchali, i patrzyli co sie dzieje. Dmuchali na woda i badali czy coś sie zmiyni. Możno mają cosik wspólnego.
No i w tym dniu zastosowaliśmy to co powiedział Nam kiedyś Nasz przyjaciel Aleksander – Oma mo zowdy racja i to co Jo czasym stosuja są rzeczy ważne i ważniejsze.
Dziekujemy Jo i Ślubny profesorowi Julianowi Gębalskiemu, Pracownikom Muzeum Historii Katowic i Pani od kluczy i książek w Akademii Muzycznej.
https://am.katowice.pl/muzeum-organow-slaskich
Bernadeta Szymik-Kozaczko – ur. 1953 w Podlesiu Śląskim (obecnie Katowice-Podlesie), absolwentka UŚ (mgr psychologii). Autorka i koordynatorka projektu „Wartości Śląska”. Pasją autorki jest historia Edukacji Śląskiej. W swoich wypowiedziach i publikacjach o charakterze regionalnym podkreśla, że „Śląsk potrzebuje odczarowania informacji o Ślązakach i Śląsku”


