I Powstanie NIE zaczęło się w Mysłowicach

Prawda jest rzeczą bardzo względną. Czy w ogóle można mówić w życiu o prawdzie, kiedy każdy może interpretować sobie fakty po swojemu? W obecnym szaleństwie przekazu rzeczywistość staje się iluzją, bo mało kto jest w stanie pochylić się nad tym jak rzeczywiście wygląda lub wyglądało życie. Takie przemyślenia naszły mnie, ponieważ żyję w mieście gdzie ostatnio często powtarza się, że “I Powstanie zaczęło się w Mysłowicach”. Powtarza to Urząd Miasta, który organizuje obchody tego wątpliwego wydarzenia pod tragikomiczną nazwą “1p00wstanie”. Po wpisaniu tego w najpopularniejszą przeglądarkę internetową można znaleźć jedynie kierownicę do Toyoty Tacomy z 1995 roku. Powtarzają to władze Metropolii, powtarzają to ludzie, powtarzała władza komunistyczna. Ktoś doskonale zdał sobie sprawę, że jeśli będzie się to powtarzać, to w końcu ludzie w to uwierzą. A rzeczywistość leży jak zwykle gdzieś po środku. Lecz żeby ją dojrzeć, zobaczyć, trzeba poznać życie, analizować, znać mechanizmy tego jak żyją ludzie, narodowości, jakie było społeczeństwo wtedy, jaki miało poziom wykształcenia, świadomości. Trzeba porzucić całe brzemię swojego patriotyzmu, miłości do Polski, ale też i do Śląska, do Niemiec, trzeba stać się neutralnym obserwatorem, aby dojrzeć jaki te wydarzenia miały wydźwięk. Dopiero wtedy, bez tego balastu przywiązania, bez emocji i na chłodno można zacząć wyciągać jakieś wnioski, które przybliżą do prawdy.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Żeby uzmysłowić sobie jak doszło do wydarzeń tamtego czasu, trzeba cofnąć się do roku 1356, kiedy to Kazimierz Wielki zrzekł się wszelki praw do Śląska. To był bardzo ważny rok, ponieważ od tego czasu Śląsk powrócił do Korony Czeskiej. Od tamtego momentu aż do 1919 roku Śląsk, a także Mysłowice, przestały być związane w jakikolwiek sposób z Rzeczpospolitą (no może poza napadami ze wschodniej strony, czy poprzez spalenie Mysłowic przez Jana Zamoyskiego). Prawie 600 lat różnej historii spowodowało, że Śląsk miał zupełnie inne doświadczenia niż Rzeczpospolita. Nasze ziemie znalazły się w tym czasie jeszcze w rękach Habsburgów i na końcu Prus. To właśnie czas Pruski odcisnął największe piętno na kształcie Śląska i śląskich miejscowości. Końcówka XVIII i początek XIX wieku był to okres bardzo dynamiczny w całej Europie. Nastąpiła Rewolucja Przemysłowa, miasta zaczęły zmieniać kształt. Śląsk miał to szczęście, że właśnie w tym najbardziej rewolucyjnym czasie znalazł się w Państwie, które się zjednoczyło i stało się jednym z najsilniejszych Państw Europy. Zbiegło się to z odkryciem na Górnym Śląsku bardzo dużych pokładów niezwykle cennego kruszcu jakim był węgiel kamienny. Zaczęły się pojawiać pierwsze kopalnie, Śląsk zaczął przyciągać ludzi z głębi Prus. Lekarze, którzy tutaj napływali opisywali w jak fatalnych warunkach zastali tutejszą ludność. Zabiedzona, schorowana, żyjąca w starych chatach. Poziom życia na początku XIX w. był tragiczny na Górnym Śląsku. Dopiero Prusy zaprowadziły tutaj cywilizację. W przeciągu stu lat wśród pól wyrosły miasta i fabryki, poziom życia wzrósł w sposób niewyobrażalny, ludzie zaczęli mieszkać w budynkach z cegły, architektura miast była bardzo zachodnia, nowoczesna, pełna smaku i stylu. Jednakże w tym pełnym miodu opisie musiała się też znaleźć łyżka dziegciu. Przez te sto lat wszelkiej maści właścicielom fabryk i kopalń była potrzebna tania siła robocza. Nadgraniczny charakter Górnego Śląska miał swoje plusy, gdyż łatwiej było o tanią siłę roboczą, stąd też napływało dużo ludności z Galicji, z Kongresówki. Gro ludzi napłynęło tutaj także z Wielkopolski, która była w ten czas już częścią Prus. Oni się osiedlali w tym miejscu, częściej na terenach wiejskich niż w koloniach i rozpoczynali swoją przygodę ze śląskim życiem. Byli to ludzie o niskim wykształceniu, dopiero je nabywający. Prusy bardzo stawiały na szkolnictwo. Prócz wyzbycia się analfabetyzmu, próby germanizowania społeczności rdzennej, jak i ludności napływowej były trudne, co powodowało, że tworzyły się organizacje śląskie i polskie. Jak bardzo było to niebezpieczne dla integralności Prus miało się okazać tuż po wojnie w 1919 roku. I Wojna Światowa okazała się dla Prus porażką. Wpłynęło to bardzo źle na kondycję ekonomiczną Państwa. Poziom życia spadł. Społeczność 1919 roku była społecznością w wielu aspektach niewykształconą. Świadomość procesów ekonomicznych była znikoma, dla prostych ludzi liczyło się tylko to czy będą mieli co do garnka włożyć. A niestety w tamtym czasie było o to ciężko. Bardzo łatwo było wtedy jątrzyć i wpływać na taką zawiedzioną masę. Tuż za granicą Śląska, po 123 latach niepodległość uzyskało Państwo Polskie, które zajmowało tereny głównie kongresówki i Galicji. Było to Państwo bardzo podzielone, biedne, bez znaczącego przemysłu. Żeby żyć potrzebowało zastrzyku surówców. W ten czas polskie oczy zostały zwrócone na Górny Śląsk. Dokładnie w tym czasie sobie przypomniano o tym, że gdzieś tam kiedyś 600 lat temu było to przez jakiś czas “polskie”, ale nie ma sił i środków by się o to upomnieć. Stąd też zaczęto krzewić w górnośląskim społeczeństwie ducha polskości cokolwiek to wtedy znaczyło. Wśród osób napływowych było to zadaniem w miarę prostym, bo często były to osoby pochodzenia polskiego z Wielkopolski lub innych rejonów dawnej Rzeczypospolitej. Lecz jednak ludność rdzenna nie dawała się tak łatwo przekonać, próbowała się samodzielnie organizować, dążąc do niepodległości Śląska, a Prusacy widzieli w tym zagrożenie lub szaleństwo. Najbardziej wygłodniali śląskiego bogactwa byli jednak mieszkańcy tzw. Zagłębia Dąbrowskiego. Był to obszar Kongresówki, w którym istniał przemysł i nominalne górnictwo. Był to obszar wielkiej biedy, analfabetyzmu. Ci ludzie stali przez wiele lat nad graniczną rzeką i obserwowali jak rozwija się Górny Śląsk. W powieści “Korzeniec” Zbigniewa Białasa jest to piękne oddane słowami: “w Myslowitz potrafią nawet lalkę naprawić, a w Sosnowicach nie potrafią człowieka”. W opisie tamtych czasów padało wiele żali względem jakości życia tam i zazdrości tego co działo się na Śląsku. Ta bliskość była bardzo kusząca, więc znalazło się tam wielu chętnych, podpuszczonych obietnicami lepszego życia lub miłości do ojczyzny, aby pomóc ciemiężonym polskim braciom po tej lepszej stronie Brynicy. 

I tutaj dochodzimy do wydarzeń w Mysłowicach. Był 15 sierpnia 1919 roku. Tłum pracowników kopalni “Myslowitz Grube” oczekiwał na wypłaty. Godzinę wypłat ciąglę przesuwano, aż w końcu otworzono bramy kopalni. Rozsierdzony tłum wbiegł na teren kopalni, a oddelegowany do ochrony obiektu oddział Grenschutzu został zmuszony do interwencji. Padł strzał, a potem kolejne i tak zginęło 7 osób. Było to wydarzenie haniebne, ale takich wydarzeń w ówczesnej Europie było całkiem sporo. Robotnicy buntowali się wszędzie gdzie wkładali wysiłek, a nie było pieniędzy i trudno się im dziwić. Warunki pracy były wtedy fatalne. Polakom łatwiej będzie to zrozumieć jak dotrze do nich, że dokładnie tak samo działało to w Ursusie, w Gdańsku i w każdym innym mieście. O nic więcej nie szło jak o byt. Lecz wtedy, polska strona postanowiła wykorzystać wydarzenia z kopalni Mysłowice do tego by zaprószyć ogień, by powiedzieć ludziom, że źli Niemcy napadli polskich robotników. Ówczesna prasa polska pisała o tej masakrze by zradykalizować nastroje i wywołać wojnę domową, później nazwaną Powstaniami Śląskimi. To było nic innego jak działanie na terenie obcego Państwa w celu zawłaszczenia terenu. Bo skąd aż tylu tzw. Powstańców miało swoje korzenie w Sosnowcu, Będzinie, Dąbrowie Górniczej, które leżały za granicą Państwa? Hę?

Ślązacy swoje wnioski na pewno wyciągnęli z tej historii. Ale inni? Otóż Polacy i mieszkańcy Śląska, którym daleko do refleksji nie wyciągną z tego żadnych wniosków. Przez lata wpajany obraz nieskazitelnej Rzeczpospolitej skutecznie wyprze zdroworozsądkowe spojrzenie na sprawę Śląskiej Wojny Domowej. Nawet przywołując dzisiejszy przykład ukraińskiego Donbasu i działania Rosji w celu zajęcia tych ziem, nie znajdą analogii z wydarzeniami na Górnym Śląsku. Jest to o tyle smutne, że prawda umiera. Związek emocjonalny z Polską karze wyprzeć to co było niedobre, złe, z polskiej winy. Ludzie nie chcą do siebie dopuścić myśli, że Polska także potrafiła być zła i potrafiła jątrzyć, manipulować aby zdobyć dla siebie kawałek ziemi. No i ok, dostała go w swoje ręce, ale czy potrafiła i potrafi o niego dbać? Przejedźcie się przez Bytom, zobaczcie walące się domy, przejdźcie się Starym Miastem w Mysłowicach, zobaczcie jak wygląda dzisiaj unikatowy kompleks KWK Mysłowice, na którym odbędzie się powstańcza impreza, przejdźcie się przez Świętochłowice, Chorzów, Rudę, Zabrze i zobaczcie ile murów zbudowanych w czasach Pruskich dzisiaj niszczeje w czasach polskich. Te mury są obliczem tego jak bardzo później ci Powstańcy byli zawiedzeni, jak bardzo chcieli się pogodzić z rodziną wypędzoną do Niemiec. O to co chciało się z całego serca zdobyć trzeba chcieć dbać, a poza miłością do węgla i pieniędzy, miłości do Śląska Polsce zabrakło. I nic nie zapowiada, żeby nagle stało się inaczej, żeby wygrały dobre emocje, chęć pogodzenia, możliwość współżycia kultur pod jednym, polskim dachem.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza