Ôpinije

Bartodziej & Soika: Harce wszechpolskie

Jesteśmy zadowoleni z tego, co Polska osiągnęła po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Nasza nadwiślańska kraina wypiękniała do tego stopnia, że zauważyli to nie tylko nasi sąsiedzi. Zagranicznych turystów zaskakuje nowoczesna infrastruktura, zachodnia cywilizacja i polska gościnność. Nie jest to jednak sukces dany na zawsze. Zbyt wiele niewiadomych kryje się na polu walki między USA, Chinami i Rosją o globalne wpływy, dlatego nie możemy ulegać propagandzie sukcesu. Przede wszystkim, manii mocarstwowości. Samo głoszenie zaklęć o potędze nie zwiększy naszego bezpieczeństwa. Zakupy broni oraz zwiększona produkcja uzbrojenia w ramach SAFE również nas nie obronią. Potrzebni są ludzie dobrze wykształceni i wyszkoleni, którzy będą umieli tą bronią się posługiwać, a proces szkolenia należy liczyć w latach. Potrzebna jest także świadomość, że w razie konfliktu z wielkim sąsiadem ze wschodu, to Niemcy będą naszym zapleczem frontowym.

Traktaty obronne

Nasza armia z garstką żołnierzy amerykańskich, może w razie konfliktu bezpiecznie się wycofać, przede wszystkim w tamtym kierunku. Mimo nieprzewidywalnego prezydenta Trumpa, Amerykanie staną po stronie Polski, jednak w pierwszej chwili musimy liczyć na sąsiadów. Dlatego ważnym jest, by Polska i jej sojusznicy budowali mocne więzi wewnątrz NATO. I tak się dzieje. Premier Tusk i prezydent Macron,  podpisali 9 maja 2025 roku Traktat obronny między Polską a Francją, zwany Traktatem z Nancy. Podobny traktat tej rangi, Francja wcześniej zawarła jedynie z Niemcami. Ostatnio, 27 maja bieżącego roku, Traktat o współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony między Polską i Wielką Brytanią podpisali premierzy Tusk i Starmer. Niespodziewanie do akcji włączył się prezydent Nawrocki, który udając, że nie wiedział o tej inicjatywie, zapowiedział analizę Traktatu, a dopiero potem podjęcie decyzji o jego podpisaniu. Wierzyć się nie chce, że ktoś mógł wpaść na niemądry pomysł, żeby blokować traktat wzmacniający bezpieczeństwo Polski. Widać, że nie ma normalnej, codziennej współpracy między rządem a prezydentem. To wieki błąd, wywołujący niepokój. Kolejne porozumienie o współpracy w dziedzinie obronności, Polska ma zamiar zawrzeć z Niemcami. Ma to nastąpić 17 czerwca. Wybór daty jest symboliczny, gdyż w tym dniu przypada 35 rocznica podpisania Traktatu między Polską a Niemcami o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Porozumienie będzie jednak miało jedynie rangę umowy rządowej, która nie wymaga podpisu prezydenta. Premier Tusk, znając antyniemieckość prezydenta Nawrockiego, widocznie nie chciał dyplomatycznych kłopotów. Takie jednak czekają nas w relacjach z Ukrainą. Prezydent Zełenski, nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”. W reakcji na to, prezydent Nawrocki wystąpił z inicjatywą odebrania przyznanego mu Orderu Orła Białego, rozdawanego przez prezydenta Dudę, na kopy. Postanowienie prezydenta Nawrockiego w tej sprawie, musi być zatwierdzone przez premiera. Tym samym Nawrocki próbuje postawić Tuska, będącego w dobrych stosunkach z Zełenskim, pod ścianą.

Wrogi Tusk

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Zastanawiamy się dlaczego obóz narodowo – konserwatywny, razem z prezydentem, tak bardzo nienawidzi Tuska. Uważamy, że jest on obecnie w Polsce, jedynym politykiem formatu europejskiego. Nie liże butów Amerykanom, ale i nie wywiązuje się z wielu obietnic wyborczych. Za to stara się naprawić zdewastowany przez rządy PiS-u trójpodział władzy. Nie rozdaje willi, ani nie inwigiluje swoich przeciwników politycznych. Nie zawłaszcza samorządów; nie tworzy w nich partyjnych ośmiornic i nie infekuje ich partyjniactwem. W tym kontekście dziwi nas odwołanie w drodze referendum wywodzącego się z KO, Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. W kierowanym przez niego urzędzie, nie było afer korupcyjnych, ani nie dochodziło do łamania prawa. To w małopolskim Urzędzie Marszałkowskim, mamy „Rodzinę PiS na swoim”, czego Krakowianie jakby nie zauważają. Sedno sprawy zrozumieliśmy dopiero po wypowiedzi byłego prezydenta Krakowa, prof. Jacka Majchrowskiego. Powiedział, że Miszalski zasługiwał na dokończenie kadencji i że powiodła się zabawa kilku kolegów, którzy nie lubią Miszalskiego. Dodał, iż tę zabawę wsparł finansowo, „wieczny kandydat”- Łukasz Gibała. Zabawę „kolegów” Miszalskiego natychmiast postanowili wykorzystać prawicowi cwaniacy. Tuż po ogłoszeniu wyników referendum, na krakowskim Rynku Głównym, pojawili się najważniejsi politycy PiS z „maszynistą” Przemysławem Czarnkiem i byłą premier Beatą Szydło na czele. Czarnek grzmiał, że to początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy odwołaniem samego Tuska. Krzyczał, że rządy koalicji 13 grudnia (?) są postrzegane tak samo, jak rządy Miszalskiego. Politycy PiS żywią nadzieję, że odwołanie Miszalskiego to początek fali referendalnej w Polsce. Liczą na Rzeszów, Lublin, Białystok, Kielce, Gliwice i Wrocław. Wiedzą, że nie ma prawa wydarzyć się to w Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Poznaniu czy w Opolu, bo tam politycy PiS są niewybieralni. W Krakowie poddano próbie nowy model walki politycznej, który PiS zamierza wykorzystać w innych polskich miastach; wszędzie tam, gdzie tylko to możliwe.

Brońmy swego

Znani z historii wojskowości harcownicy, staczali przed rozpoczęciem głównej bitwy pojedynki na oczach wrogich sobie plemion. Podobnie chce postąpić PiS. Główna bitwa o przyszłość kraju czeka nas za kilkanaście miesięcy i będzie to bitwa wszechpolska na wartości i o to, czy w Polską mają rządzić Polacy, czy Niemcy. To śmieszne, jednak prawdziwe. Dzisiaj nikt nie wie jaką władzę będziemy mieli w Polsce po następnych wyborach. Ukształtowanie opinii publicznej i wynik wyborów może bowiem zależeć również od zewnętrznych wpływów politycznych, nie tylko amerykańskich, lecz także rosyjskich. Po przegranej Orbana na Węgrzech, to nasz prezydent, Karol Nawrocki ma szansę na głównego wroga integracji europejskiej, a to może być niebezpieczne dla polskiej racji stanu i prowadzić do marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej. Już teraz powinniśmy się zastanowić, czy Polska ma szansę rozwoju poza UE. Polska poza Unią, w dodatku skłócona z Niemcami, może stać się „łupem” mocarstw światowych. W demokracji powinno nam szczególnie zależeć na aktywnym udziale obywateli w sprawowaniu władzy. Brońmy swego – naszej wolności i godności już dzisiaj. Najbliższymi i najważniejszymi dla nas sprawami, począwszy od infrastruktury wszelkiego rodzaju, na edukacji i pomocy społecznej kończąc, zajmują się samorządy. Oczywiście nie zawsze potrafią one zrealizować wszystkie zgłaszane przez nas potrzeby. Nie znaczy to jednak, by zaraz, na ziemi ojców, oddawać dorobek pokoleń naszych Wspólnot, w ręce różnej maści, partyjnych oszołomów. Sami byliśmy wieloletnimi samorządowcami, w czasach kiedy nie były one jeszcze wygodnymi synekurami. Braliśmy aktywny udział w życiu społeczno – politycznym. Broniliśmy opolskiej ziemi, kiedy zamierzano zlikwidować nasze województwo. Dzisiaj ocieramy się o 90-kę, dlatego możemy jedynie apelować do młodszych pokoleń i prosić, by nie poddawały się różnego rodzaju, nacjonalistycznym emocjom. By, kierując się patriotyzmem i solidarnością, w rozumny sposób dbały o naszą przyszłość.

      Gerhard Bartodziej                Bernhard Soika

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź