Ôpinije

Po pierwsze być Ślązakiem! Śląski dach da nam schronienie i odwagę

Śląskość nie jest dla mnie dodatkiem do polskości, niemieckości czy czeskości. Jest dachem, pod którym mogą znaleźć schronienie wszystkie te doświadczenia, języki i kultury. Aby jednak taki dach mógł istnieć, Ślązacy muszą odzyskać odwagę myślenia o sobie jako nowoczesnej narodowości XXI wieku  i wziąć odpowiedzialność za własną przyszłość.

 

Śląskość wymaga odwagi

Po co nam ta śląskość? Po co deklarować tożsamość, której nie szanują ani Niemcy, ani Polacy, ani Czesi? Po co się narażać? Ileż razy słyszałem od Ślązaków, również w moim rodzinnym domu, te same słowa: „Na co ci to? Siedziołbyś lepiyj cicho! Tak musi być, tukej zawsze tak boło i to sie niy pomiyni, trza sie dostosować!”. Czy jednak my, Ślązacy, będziemy potrafili przekuć dupowatość, o której mówić Kutz w świadomą tożsamość?

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Nie potrafię ani przejść obojętnie wobec tych pytań, ani wobec śląskości. Jest ona koszulą najbliższą mojemu ciału. Jak bardzo żal mi ludzi, którzy muszą zrezygnować ze Śląska, żeby odnaleźć się we współczesnym świecie, który kocha czerń i biel, a tak bardzo nienawidzi odcieni szarości. To świat prymitywny, wybierający układy zero-jedynkowe, a odrzucający to co pomiędzy. A przecież my, Ślązacy, właśnie zrodziliśmy się z tej przejściowości pogranicza. Dlatego śląskość wymaga odwagi myślenia, by wyjść poza prymitywne i ograniczające schematy nacjonalizmów XIX wieku. Każdy, kto myśli, że Ślązak powinien się określić lub, że Ślązaka trzeba zaszufladkować jest głupcem, który śląskiego dziedzictwa nie zna, albo nie szanuje.

Śląsk – niewykorzystana europejska opowieść

Dla mnie mój Śląsk Opolski jest prawdziwym laboratorium śląskiej wielokulturowości. To tutaj ścierają się śląskie tożsamości we wszystkich odcieniach polsko-niemiecko-romsko-kresowej różnorodności. To tutaj to, co było przed 1945 rokiem, dobitnie spotyka się z tym, co nastąpiło po nim. W ciszy lasów, szumie zbóż, cieniu Gór Opawskich i nad brzegiem Odry toczy się wielokulturowość marginalizowana i niedoceniana w Polsce, a niemal niezauważona w Europie.

Czy oczekuję od Polski czegoś wielkiego w tej materii? Chyba nie, zwłaszcza w krótkiej perspektywie. Jednak Europy jest mi żal. Żal mi, że Europa nie dostrzegła w Śląsku — Górnym Śląsku, a szczególnie Śląsku Opolskim — alegorii na miarę Alzacji. Regionu rozdartego w czasie, przestrzeni i tożsamości pomiędzy wielkimi narodami. Regionu zmuszonego do nieustannego dostosowywania się, a nie do dokonywania własnych wyborów. Regionu, który ostatecznie najlepiej czuje się we własnej koszuli – alzackiej, albo śląskiej.

Czy nasz śląski Wrocław, Opole lub Katowice doczekają się kiedyś takiej nobilitacji jak Strasburg? Czy Śląsk ze swoim dziedzictwem doczeka się europejskiego uznania? Czy Śląsk Opolski zostanie kiedyś nazwany środkowoeuropejską Alzacją? A może nawet nie musi być tak nazwany — powinien być po prostu tak traktowany.

Nikt nie zrobi tego za Ślązaków

Coraz częściej i coraz boleśniej dochodzę do wniosku, że samo się to nie stanie. Nie stanie się dlatego, że ktoś zechce nobilitować nas, Ślązaków. Nie stanie się przez ustawy, uchwały ani decyzje urzędowe. Ta zmiana musi zajść w nas samych. Nie możemy czekać. Nie powinniśmy oczekiwać. Nie mamy czasu na złudzenia. Czas nie jest naszym sojusznikiem, lecz brutalnym sędzią, który osądzi nas z tego, co i jak zrobiliśmy. Osądzi naszą bierność, dupowatość, podziały wynikające z małostkowości liderów, brak wizji i nadmiar pychy jednostek.

Ślązacy są depozytariuszami śląskości. To od nas zależy, co z nią zrobimy. Czy pozwolimy sobie na bierne trwanie w podziałach? Czy pozwolimy innym rozwadniać śląskość w polskości, niemieckości czy czeskości? Czy uda nam się opowiedzieć śląskość młodym i przyszłym pokoleniom? Czy uda nam się ograniczyć demony przeszłości? Przeszłych liderów, którzy stali się barierą dla zjednoczenia. Historię, która już nie łączy. Niezrealizowane postulaty, które dziś są już bardziej sentymentem niż celem.

Śląskość nie spadnie nam z nieba. Musimy otworzyć się na wysiłek, trud i codzienną pracę na rzecz Śląska jako regionu, jego języków i kultury, świadomości tożsamościowej oraz dumy Ślązaków. Musimy dać Ślązakom powód do bycia dumnymi z tego kim i skąd są.

Śląskość jako tożsamość dachowa

Śląskość jest dla mnie tożsamością dachową. Sprawdziłem w internecie i nie znalazłem żadnej wzmianki o takim typie tożsamości w literaturze socjologicznej. Przyznam, że poczułem ulgę, bo nie muszę dostosowywać się do żadnej cudzej definicji. Mogę sam opowiedzieć, czym jest moja śląska tożsamość dachowa. Dach jest najwyższą częścią domu. Daje schronienie, chroni i wieńczy całość. Dokładnie tym jest dla mnie śląskość — zwieńczeniem śląskiej myśli, ochroną śląskiej tożsamości i schronieniem dla kultur, które na Śląsku pojawiały się przez setki lat.

Dlaczego mamy godzić się z tym, że śląskość ma być czyjąś częścią? A co, jeśli powiedzielibyśmy, że to właśnie te proste w swych kryteriach, tożsamości narodowe jak polska, czeska, czy niemiecka, rodem z XIX wieku mogą być co najwyżej częścią śląskości? Dlaczego Ślązak-Polak ma oznaczać Polaka o śląskiej specyfice, a Ślązak-Niemiec — Niemca o śląskiej specyfice? A może to Ślązak wybiera kulturę polską lub niemiecką i zaprasza ją pod swój śląski dach?

Zawsze, gdy myślę o historii mojej rodziny, o tym, że jeden z pradziadków wybrał niemieckość, a drugi polskość. Mam nieodparte wrażenie, że te wybory przyszły do nich z zewnątrz. Nie były wytworem ich duszy, lecz czymś wtórnym. Oboje byli Ślązakami. Oboje tak o sobie myśleli i tak o sobie mówili. Dusze mieli śląskie, wybory — polskie lub niemieckie, wtórne.

Jednak Ślązak ma jeszcze jedną wyjątkową cechę. Pod swoim śląskim dachem potrafi schować, ochronić i przygarnąć różne tożsamości. To, co dla apologetów XIX-wiecznych nacjonalizmów jest obrazoburcze, Ślązak przekuwa w swoją siłę. Jest nią zdolność tworzenia tożsamości złożonych, hybrydowych, wieloznacznych, o tylko sobie znanej hierarchii znaczeń. Dlatego mamy Ślązaków-Polaków, Ślązaków-Niemców, Ślązaków-Czechów, Ślązaków-Romów, Ślązaków-Żydów, czy Ślązaków-Europejczyków. Zestawienie śląskości z inną tożsamością w żaden sposób jej nie umniejsza. Nie czyni z niej części składowej ani nie rozpuszcza jej w tej drugiej. Wręcz przeciwnie, włącza ją do własnej śląskiej struktury. Tam gdzie inne narody widzą naszą słabość, ja widzę ogromną siłę.

Dach, który chroni śląską duszę

Dach ma dawać schronienie. Śląski dach skrywa śląską duszę. Przez wieki chronił ją przed nacjonalistycznymi zawieruchami. I choć żywioły polskie, niemieckie czy czeskie nie raz wtargnęły pod ten dach, on przetrwał i ocalił fundamenty śląskiej tożsamości. Nasi przodkowie nie uniknęli jednak tożsamościowych przeciągów. Ilu Ślązaków musiało zaprzeć się swojej śląskości, zrezygnować z niej z powodu pochodzenia, źle brzmiącego w polszczyźnie lub niemczyźnie akcentu, narzuconego obywatelstwa czy list narodowościowych?

Dziś przed nami, Ślązakami, stoi dziejowa szansa, by opowiedzieć śląskość na nowo, dla przyszłych pokoleń. Między przeszłością a przyszłością śląskości istnieje zależność podobna do tej między fundamentami a dachem domu. Fundament stawia się raz. Dach i dachówki co pewien czas się wymienia, odnawia i remontuje. Naszym fundamentem jest ziemia, z której wyrastamy — Śląsk. Ziemia z całym swoim dziedzictwem: przyrodą, historią, sławnymi i zasłużonymi mieszkańcami, architektonicznymi perłami, językami czy literaturą. Dach jest natomiast tożsamością, która ma chronić to dziedzictwo. Ma być tarczą przed nawałnicami zdolnymi je rozwiać.

Śląskość w żaden sposób nie musi alienować się od tożsamości polskiej, niemieckiej czy czeskiej. Aby jednak było to możliwe, Ślązacy muszą być pewni własnej tożsamości. Musimy mieć mocny fundament, aby pod naszym śląskim dachem mogły znaleźć miejsce wszystkie kultury, które na Śląsku istniały i nadal istnieją. Dajmy sobie, Ślązakom, szansę być takimi Ślązakami, jakimi każdy z nas chce być. W tym jest nasza siła.

Czy stać nas na taką odwagę bycia po pierwsze Ślązakami? Może warto zacząć od wywieszenia śląskiej flagi, pod śląskim dachem?

Tomasz Hutsch

 

Dr Tomasz Hutsch

Ślōnzŏk narodzōny w Ôleśnie/Rosenberg na Gōrnym Ślōnsku, terŏzki miyszkŏ we Warszawie. Dochtōr ôd weterynaryje, popularizator ôd przirodnicych podszukowań, a tyż ślōnskij kultury. Ślōnski regionalista, bioregiōnalista a publicysta. Zastympnik kludzōncego ślōnskigo  stŏwarziszyniŏ REGIOS.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź