prof. Joanna Rostropowicz: Rudolf Abicht (1850–1921) i jego poglądy na problemy językowe Górnego Śląska – cz. III

Artykuł ukazał się pierwotnie w ROCZNIK ŁUBOWICKI LUBOWITZER JAHRBUCH LUBOWICKÁ ROČENKA 2016 XIV.
Część pierwsza
Część druga

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Artykuł, który uznano za „wykraczający poza naukę i kulturę” opublikował Rudolf Abicht w 1920 roku, a zatem w okresie, kiedy ważył się los Górnego Śląska. Mimo narastających tendencji separatystycznych – bardzo żywych szczególnie na początku XX wieku, w plebiscycie z dnia 20 marca 1921 roku pozostawiono Górnoślązakom tylko dwie opcje do wyboru: pozostanie w ramach państwa pruskiego lub przyłączenie do odrodzonego państwa polskiego. 59,6% mieszkańców Górnego Śląska oddało głos za pozostaniem w ramach państwa pruskiego względnie niemieckiego, pozostała część (40,04%) głosowała za przyłączeniem tej krainy do odrodzonego państwa polskiego. Górnoślązakom zarówno jedna jak i druga strona obiecywała autonomię w ramach swojego państwa; dodać trzeba, że strona polska obiecywała znacznie szerszą autonomię niż druga. Konferencja Ambasadorów 20 października 1921 r. w Paryżu zdecydowała o podziale Górnego Śląska według tzw. linii Sforzy, włoskiego ambasadora popierającego interesy Francji mającej na celu osłabienie Niemiec i przydzieleniu części wschodniej Polsce. Wszystkie demokratyczne rządy republiki weimarskiej nie uznały tej decyzji, gdyż była sprzeczna z demokratycznie wyrażoną wolą głosujących. Problem granicy był otwarty do 1939 roku, do wybuchu II wojny światowej. Silne tendencje stworzenia niepodległego państwa górnośląskiego(42), o czym wspomniano wyżej, polscy badacze w swoich opiniach o poglądach Rudolfa Abichta nie wzięli pod uwagę. Tymczasem Rudolf Abicht w sporze o Górny Śląsk, jak to wynika z jego artykułu, nie stanął po stronie ani polskiej, ani niemieckiej. Polityczny aspekt sprawy zaznaczył już we wstępie pisząc:

Górnośląski problem językowy jest obecnie sprawą polityczną. Nie jest to możliwe, aby z polskiego punktu widzenia padła rzeczowa odpowiedź, gdyż każda strona chce widzieć tylko ten aspekt problemu, z którego mogłaby wywieść argumenty dla swoich rozmów. Pomija się przy tym istotę sprawy. Chcielibyśmy wyłuszczyć istotę rzeczy, nie stając po niczyjej stronie, wiemy jednakże, że aby zaprezentować właściwy punkt widzenia, powinniśmy najpierw wyłożyć kilka podstawowych pojęć językoznawczych.(43).

Zastrzegając się zatem, że występując jako uczony i z tej racji będąc bezstronnym, przystępuje do omawiania sprawy powstania języków literackich. Dialekty danego języka są starsze od języka literackiego – zauważa. Podkreśla, że nie sposób jednoznacznie określić, co jest językiem, a co dialektem. Różnica między językiem a dialektem wprawdzie istnieje, – tak autor – ale jest płynna i dla nauki zasadniczo obojętna. W życiu codziennym język literacki jest tą formą, której używają osoby wykształcone – aktorzy na scenie, adwokaci w sądzie, posłowie w parlamencie, nauczyciele w szkole itd. Jeśli dialekt znajdzie się na wyżej wymienionej pozycji, to natychmiast staje się językiem(44). Spór o język i dialekt istnieje tylko w polityce, – tak R. Abicht – tam, gdzie określona grupa społeczna lub dyskryminowana część danego społeczeństwa uświadamia sobie swoją niekorzystną pozycję i powołując się na prawa człowieka domaga się uznania swojej mowy za język. Tymczasem rządzący, wyczuwając w tym żądaniu aspiracje separatystyczne dążą do tego, aby język literacki był językiem uprzywilejowanym, państwowym, i czynią wszystko, aby dialekt dążący do usamodzielnienia się jako język, rozpłynął się w nim. Jako przykład podaje R. Abicht białoruski, który tak samo jak „małoruski”, czyli ukraiński pod panowaniem carów był zabroniony. Gdy w 1905 roku zaczęto wydawać białoruskie książki, gdy rozwinęła się białoruska literatura i publicystyka, powstały podstawy do rozwoju języka białoruskiego. Pisząc swój artykuł w roku 1920, wiedział już, że białoruski staje się pełnoprawnym językiem słowiańskim.

W drugiej części swojego artykułu(45) R. Abicht zajmuje się sprawą języka górnośląskiego. Niemcy niejednokrotnie uważają go za mieszankę niemieckiego i polskiego; według nich nie jest to ani język, ani dialekt, a raczej „Kauderwelsch”, czyli żargon, który należy jak najszybciej zastąpić językiem niemieckim. Z kolei polska strona podejmuje próby uznania górnośląskiego za identyczny z literackim polskim, nie zwraca uwagi na oczywiste różnice i dokłada wszelkich starań, aby górnośląski rozpłynął się w polskim. Czyni to w tym celu, pisze Rudolf Abicht, aby uzasadnić swoje roszczenia do włączenie Górnoślązaków do nowopowstałego państwa polskiego.

Wbrew stanowisku strony niemieckiej, a zwłaszcza polskiej, Rudolf Abicht przedstawia pogląd, że górnośląski nie jest żargonem, lecz starym, pod względem językoznawczym wartościowym dialektem języka polskiego. Jednakże od niemal 600 lat (obecnie już więcej – uwaga autorki), bo od momentu, kiedy Kazimierz Wielki zrzekł się prawa do Śląska(46), dialekt ten jest odcięty od naturalnego rozwoju języka polskiego i rozwijał się odrębnie, szedł własnym szlakiem, a znalazłszy się głównie w niemieckim kręgu językowym, w sposób naturalny wzbogacił się o mnóstwo pojęć i słownictwo niemieckie. Przytoczmy słowa R. Abichta:

Co to jest język górnośląski, wie tylko ten, kto sam nim mówi jako swoim językiem ojczystym (w oryginale: Muttersprache), lub co najmniej przez wiele lat język ten słyszał, i oczywiście rozumiał go – gdyż na podstawie książek z trudem można sobie o nim wyrobić pojęcie. To co jest publikowane w języku rzekomo górnośląskim, wprowadza w błąd, gdyż górnośląskie słowa są wydrukowane według wymagań polskiej literackiej ortografi i i dlatego przez Polaka są wypowiadane tak samo jak polski język literacki, więc różnica między językiem górnośląskim i polskim literackim zostaje w przeważającej mierze zatarta. Profesor Władysław Nehring, niegdyś profesor zwyczajny fi lologii słowiańskiej w Uniwersytecie Wrocławskim autorowi niniejszego artykułu powiedział, że nie rozumie, dlaczego wciąż się mówi o języku górnośląskim, przecież wszystko, co się tam drukuje, jest literackim językiem polskim. Miał całkowicie rację, gdyż wszyscy górnośląscy pisarze pisali w polskim języku literackim i dokładali starań, aby w tym języku też mówić. Wszyscy katoliccy duchowni na całym Górnym Śląsku pisali i mówili najczęściej w znakomitej literackiej polszczyźnie, a duchowni ewangeliccy bardzo starali się im dorównać. Gminy były zadowolone, gdyż w swoich modlitewnikach znajdowali ten sam język, jaki słyszeli z ambony […](47).

Dalej Rudolf Abicht przypomina, że niezafałszowany język górnośląski pojawił się w piśmie i druku po raz pierwszy w 1873 roku, kiedy to profesor Lucjan Malinowski z Krakowa opublikował pokłosie swojej podróży studyjnej po Śląsku w książeczce Beiträge zur slawischen Dialektologie I. über die Oppelnsche Mundart in Oberschlesien(48) (Przyczynki do słowiańskiej dialektologii. O dialekcie opolskim na Górnym Śląsku). Jednakże na podstawie tego materiału, pisze R. Abicht, nikt nie wyrobi sobie zdania o języku górnośląskim, jeśli nie zna wymowy. Na zarządzenie władz pruskich, pisze dalej, nauczyciele szkół podstawowych powinni byli opanować język niemiecki i „język ojczysty polskojęzycznych Górnoślązaków”, lecz zamiast języka ojczystego, czyli górnośląskiego, uczono polskiego języka literackiego. Zatem nie wykonano polecenia władz. Gdyby zarządzenie rządu zostało wypełnione, pisze R. Abicht, i śląskie względnie górnośląskie dziecko otrzymywałoby naukę w swoim języku ojczystym, to język górnośląski stałby się za jednym zamachem językiem pisanym, tak jak na naszych oczach zrodził się małoruski (ukraiński) i białoruski – obok języka rosyjskiego. Język otrzymałby odpowiadającą swoim głoskom ortografi ę, sterowano by używaniem obcych słów zamiast śląskich. Dalej R. Abicht uważa, że Górnoślązacy nie powinni wyzbywać się swojego języka, bo piękno świata polega na jego różnorodności. Język górnośląski stanie się gramatycznie ujednoliconym językiem piśmiennictwa, gdy pojawi się utalentowany pisarz, który mu nada ton, do którego dostosują się inne dialekty górnośląskie. R. Abicht pisze:

Górnoślązakom wmówiono, że ich język jest zepsuty przez język niemiecki i w ogóle nie jest językiem godnym człowieka, i aby dobrze mówić, muszą się nauczyć polskiego języka literackiego […] pod polskim panowaniem, na język górnośląski zawsze będzie się krzywo patrzyło, będzie dialektem w miarę możliwości dyskryminowanym, o ile nawet nie uciskanym(49).

W świetle zreferowanych wyżej poglądów Rudolfa Abichta trudno posądzać go o „antypolską obsesję”. W żadnej mierze też nie przekroczył granic zakreślonych dla nauki. R. Abicht rozpatrywał problem językowy na Górnym Śląsku z punktu widzenia górnośląskiej ludności, z pozycji uczonego, który jasno dostrzegał zagrożenia dotyczące języka górnośląskiego ze strony zarówno niemieckiej jak i polskiej. Przejęcie danego terenu i włączenie go w granice własnego państwa jest bowiem tylko częścią politycznego sukcesu, sądzę, że pełnym byłoby dopiero przekształcenie ludności zajętego terenu i zamalganizowanie, zasymilowanie jej z pozostałą ludnością państwa. R. Abicht to niebezpieczeństwo dostrzegał i podkreślał je. Opowiadał się za swobodnym, nieskrępowanym rozwojem języka górnośląskiego powołując się na prawa człowieka. Przywołując Kazimierza Nitscha zauważa50, że „Śląsk od najdawniejszych czasów stanowi całość wyraźnie odróżniającą się od innych części Polski. Dzisiejsza granica wobec Wielkopolski i obecnej Galicji istnieje od najdawniejszych czasów”. Ponieważ zadaniem nauki jest tworzenie prawdziwego obrazu rzeczywistości, zgodzić się należy, że z tych względów Rudolf Abicht jako uczony spełnił swoje zadanie i nie wykroczył poza ramy zakreślone dla nauki.

Koniec

prof. Joanna Rostropowicz – filolog klasyczny, badacz kultury antycznej oraz śląskiej, wykładała na Uniwersytecie Śląskim i Uniwersytecie Opolskim. Otrzymała m.in. Bundesverdienstkreuz (Order Zasługi Republiki Federalnej Niemiec) oraz Nagrodę im. Wojciecha Korfantego.

 

 

 

 

 

 

Przypisy:

42) Pogląd na panującą wówczas atmosferę oddaje ówczesna prasa; jako przykład podać można artykuł „Oberschlesien Freistadt?“, zamieszczony w „Der Oberschlesier” Nr. 29. Jg. 2, a także pozostałe liczne artykuły pomieszczone w tymże numerze, jak i w wielu innych numerach tego tygodnika.

43) R. Abicht, Die oberschlesische Sprache im Lichte der Sprachwissenschaft, T. I, S. 1.

44) Tamże.

45) „Der Oberschlesier” Nr. 36 vom 4. September 1920, S. 2.

46) Rok 1335.

47) Abicht, część II, s. 3; przekład autorki.

48) Beiträge zur slawischen Dialektologie. I. Über die Oppelnsche Mundart in Oberschlesien. 1. Heft. Laut- und formenlehre. Leipzig. 1873.

49) Abicht, część II, s. 3.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza

Cyntrum Preferyncyji Prywatności

Potrzebne

Zbiory cookies potrzebne do nojbarzij podstawowych funkcyji serwisu: zgoda na politykã prywatności (gdpr) i informacyjŏ ô blokowaniu reklam (anCookie), testowy zbiōr ôd platformy (wordpress_test_cookie)

gdpr, anCookie, wordpress_test_cookie

Ino po zalogowaniu

Zbiory cookies potrzebne do byciŏ zalogowanym w serwisie.

wordpress_logged_in_, wordpress_sec_, wp-settings-time-