Piotr Masłowski: Blizny
Czytaliście trylogię husycką Sapkowskiego albo powieści Karola Miarki?
17 kwietnia 1433 r. Bolko Husyta zdobył Gliwice i nieobwarowany Rybnik. Nasz zamek otoczony był wodami i mokradłami dlatego utrzymał się dłużej. Ostatecznie garstka obrońców wycofała się przez tajny tunel w kierunku lasów na Smolnej. Potem ruszyli na wschód, na Żory.
Żory się jednak obroniły. Na odsiecz grodu przyszli Mikołaj V – książę w Karniowie, Bruntalu, Pszczynie, Rybniku i Wodzisławiu oraz książę oświęcimski Kazimierz I. Wojska husyckie odstąpiły od oblężenia i rozpoczęły odwrót na Gliwice.
Był on wyjątkowo nieudany. 13 maja 1433 r. zadano im klęskę pod Rybnikiem. Tak mówią źródła historyczne. Wielce prawdopodobne, że książę Mikołaj i jego rycerze oraz mieszczaństwo razem dopadli wycofujące się wojsko husytów. I dokonali rzezi. Zdarzenie upamiętnia kapliczka Urbana przy ulicy Gliwickiej. W trakcie budowy szpitala psychiatrycznego odkryto duże ilości szczątków i broni poległych w tej bitwie.
Było to wyjątkowe zdarzenie.
Jan Hus był reformatorem religijnym. Za wysiłek na rzecz odnowy Kościoła został spalony na stosie w Konstancji. Przybył tam z własnej woli i w dobrej wierze. To zdarzenie wywołało powstanie przeciwko obwinionemu za jego śmierć Zygmuntowi Luksemburskiemu, Tenże był nie tylko królem Czech ale także cesarzem rzymskim i królem Węgier. Po jego stronie stał oczywiście papież.
A mimo to w latach 1420-1431 pięć (5!) krucjat europejskiego rycerstwa odniosło w starciu z husytami szereg klęsk. Co więcej: husyci systematycznie dokonywali rejz na tereny węgierskie, niemieckie i śląskie. Na terenie Śląska próbowali zakorzenić swoją religie i ideologię. Rybnicka klęska nie była pierwszą porażką husytów, ale de facto zaczęła ich stopniowy upadek. Kluczowa bitwa pod Lipanami miała miejsce rok po klęsce w Rybniku – 30 maja 1434 roku. Wojny husyckie zakończyły się w 1435 roku. Na końcowym etapie przerodziły się w konflikt wewnętrzny.

Te wojny zmieniły jednak Europę na zawsze. Czesi już nigdy nie wrócili do roli europejskiej potęgi. Kościół Katolicki okazał się możliwy do pokonania. Powszechnie uważa się, że nie byłoby reformacji Lutra bez husytów.
A co to znaczy dla nas? Paradoksalnie husytyzm umocnił na Śląsku i w Polsce katolicyzm. Wspomniany w pierwszym zdaniu Karol Miarka napisał książkę Husyci w Górnym Śląsku czyli powieść o zamordowaniu kapłana Walentego, założeniu kościoła jankowskiego i oblężeniu Żorów w roku 1433 . Świerklańska Studzienka, miejsce lokalnego kultu religijnego jest właśnie związana z wydarzeniami, które opisuję. Miejscowy ksiądz o imieniu Walenty ukrywał się przed husytami. Został schwytany i zamordowany w lesie. Legenda głosi, że w miejscu, gdzie zginął (lub gdzie został pochowany) ksiądz Walenty, wytrysnęło źródło czystej wody.
Jest jeszcze jedna, o wiele więcej znacząca dla Polaków legenda związana z tymi brutalnymi napaściami. Blizny na wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej powstały w 1430 roku po napadzie na klasztor na Jasnej Górze. Miał on miejsce w Wielkanoc. Prawdopodobnie tego napadu także dokonali husyci. A już na pewno Kościół zadbał o to, żeby tak zapamiętali to wierni.
Na koniec dodam jeszcze jeden wątek. Często słyszę z ust prawicowych polityków, ale także osób starszych ode mnie o mitycznym Śląsku Piastów jako dowodzie na polskość naszych ziem.
Otóż Śląsk uchronił się przed husytami za sprawą księcia Mikołaja Raciborskiego, który był z dynastii Przemyślidów. Tak, tychże Przemyślidów, którzy byli czeską dynastią królewską.
Za to Kazimierz I Oświęcimski był bez wątpienia Piastem. Problem w tym, że językiem kancelaryjnym (dzisiaj powiedzielibyśmy, że urzędowym) w jego księstwie był język czeski. To i tak dobrze, bo większość Piastów Śląskich posługiwała się niemieckim. I sprzyjała władcom związanym z niemieckojęzycznym kręgiem kulturowym. To jednak nie ma jakiegoś istotnego znaczenia, bo oceniamy ich z perspektywy narodowej. A oni jej nie znali w obecnej formie. Ta myśl ukształtowała się na przełomie XVIII i XIX wieku, czyli jakieś 400 lat później.
Piotr Masłowski – senator

