Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część VI: lata 1806 – 1815

Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część I

Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część II: lata 1163 – 1348

Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część III: lata 1348 – 1619

Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część IV: lata 1619 – 1740

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Niezależność Śląska w historii – prawda czy mit? Część V: lata 1740 – 1806

Czytając dawne pruskie czy niemieckie opracowania historii wojen napoleońskich na Śląsku oraz porównując je ze współczesnymi polskimi, możemy odnieść wrażenie, że opisują one zupełnie inne wydarzenia, szczególnie z okresu walk 1806 – 1807. Bohaterska obrona przed przeważającymi siłami francuskimi vs witanie kwiatami wojsk napoleońskich i towarzyszących im polskich legionów. Obie narracje brzmią przekonująco, podpierając się, charakterystycznym dla polityk historycznych, wybiórczym dopasowywaniem faktów do założonej z góry tezy. Opracowania – a jakże – robione przez znakomitych najczęściej historyków, jednak nie mające na celu pokazanie rzeczywistej, pełnej historii. Chcąc zrozumieć, co się naprawdę wtedy wydarzyło, musimy popatrzeć na to, co się działo w sąsiedztwie Śląska, ale także wiedzieć, jak zorganizowane było wojsko na Śląsku i we wszystkich krajach Hohenzollernów.

Organizacja wojska na Śląsku Hohenzollernów.

Po zajęciu kraju Fryderyk II wprowadził na Śląsku taki sam system militarny, jaki obowiązywał we wszystkich jego ziemiach. Cały Śląsk podzielony został na tzw. kantony. Były to – niekoniecznie związane z podziałem administracyjnym – tereny, z których poborowi wcielani byli do tej samej jednostki wojskowej, jednocześnie była ona utrzymywana z przekazywanych bezpośrednio do niej podatków wojskowych z tego terenu. Regimenty wojska były skoszarowane (od lat ’50 XVIII wieku – to była wprowadzona z konieczności na Śląsku nowość)1 na ogół w nieodległych od kantonu miastach garnizonowych. Zapleczem magazynowym i logistycznym armii, a jednocześnie centrami obrony był system twierdz, budowanych i właściwie ciągle rozbudowywanych od 1742 r. System tworzyły twierdze w Kłodzku, Srebrnej Górze, Nysie i Świdnicy (z założenia miały bronić granicy z Habsburgami) oraz w Głogowie, Wrocławiu, Brzegu i Koźlu. Zwraca uwagę tylko jedna twierdza na Górnym Śląsku, którą w dodatku – jako bardzo słabą i przestarzałą – dopiero dekadę przed opisywanymi wydarzeniami zaczęto rozbudowywać i modernizować. Twierdze były idée fixe Fryderyka II. W swoim „Testamencie politycznym” z 1752 roku zapisał: „Twierdze są jak potężne gwoździe, które przytrzymują prowincję przy władcy. W czasie wojny są punktami oparcia dla armii, które stoją w ich pobliżu. Są magazynami zbożowymi dla oddziałów. Pasy ich silnych fortyfikacji osłaniają magazyny, chorych i rannych, a także amunicję armii. Twierdze graniczne stanowią wysuniętą kwaterę, gdzie może się zebrać duży korpus, aby tam przezimować, albo, by zanieść wojnę do wrogiego kraju, albo w końcu, aby w bezpieczeństwie obozować w czasie oczekiwania na połączenie się z innymi oddziałami2.

Wojna 1806 – 1807.

Problemem była niewielka liczba i słaba jakość pozostałych na Śląsku wojsk. Większość najlepszych oddziałów (z każdego 3-batalionowego regimentu pozostały do obrony Śląska jedynie trzecie bataliony, z „młodym”, najsłabiej wyszkolonym żołnierzem) brała wcześniej udział w przegranej bitwie z Napoleonem pod Jeną (14. 10. 1806 r.), ich resztki zostały wycofane do Prus Wschodnich wraz z Fryderykiem Wilhelmem III. Liczebność obrońców szacuje się (na początku listopada 1806 r.) na 15 500 osób, z czego absolutna większość to były niekompletne załogi twierdz3. Co gorsza, oddziały sformowane na Śląsku w wyniku ogłoszonej powszechnej mobilizacji w listopadzie 1806 r. (czyli już w czasie francuskiej napaści), głównie składające się z świetnie wyszkolonych weteranów, również rozkazem Fryderyka Wilhelma III wymaszerowały do Prus Wschodnich co wywołało powszechne niezadowolenie i zniechęcenie.

Rodzący się chaos próbował, częściowo skutecznie, opanować kierujący obroną Śląska od 21 listopada książę Ferdynand Erdmann von Anhalt-Köthen-Pless4. Jego energiczne i zdecydowane działania szybko zwiększyły liczebność śląskich wojsk do 28 700 żołnierzy (z czego 22 500 stanowiło załogi twierdz) pod koniec 1806 r. Jednak to było wciąż zdecydowanie za mało w stosunku do sił przeciwnika. Wojna, często ze względu na charakter prowadzonych działań zbrojnych nazywana była „wojną twierdz”: wobec praktycznej nieobecności śląskich mobilnych wojsk, ograniczały się one do obrony kolejno obleganych śląskich twierdz.

Kluczowa dla zrozumienia przebiegu tej wojny jest też informacja o atakujących Śląsk wojskach. Ich trzon stanowiły, podporządkowane Napoleonowi wojska Królestwa Bawarii i Królestwa Wirtembergii, wyposażone jedynie w lekką artylerię polową, prawie bezwartościową przy oblężeniach twierdz. Mimo to, twierdza Głogów poddała się po zaledwie miesięcznym oblężeniu (o jakości umocnień tej twierdzy świadczy późniejsza, trwająca 10 miesięcy jej obrona przez Francuzów; twierdza oblężona, bombardowana i szturmowana w okresie 16 VIII 1813 – 10 VI 1814 r. skapitulowała – wobec bezsensu dalszej walki – dopiero po upadku Napoleona). Podobnie Wrocław, Brzeg, Świdnica. Zupełnie inaczej wyglądała obrona dowodzonego przez Davida von Neumanna5 górnośląskiego Koźla (grafika: francuski plan wojenny twierdzy w Koźlu). Twierdza, mimo szczupłej załogi (21 lutego załoga liczyła 73 oficerów i 3418 żołnierzy, wobec przewidzianych 6 000) i nie ukończonych budowli fortecznych, mimo codziennego ostrzału artyleryjskiego (zdobytymi w Głogowie i Wrocławiu ciężkimi armatami i moździerzami6) dzielnie broniła się od 23 stycznia 1807 r. W momencie podpisania traktatu pokojowego w Tylży (9. 07. 1807 r) w kozielskiej twierdzy pozostało jedynie ok. 1.1 – 1.5 tysiąca zdolnych do walki obrońców (Davida von Neumanna 16. 04. 1807 r. zabiła gangrena). Podobnie zawzięcie i skutecznie broniona była twierdza nyska. Jednocześnie bardzo odważnie i skutecznie w polu atakował najeźdźców oddział huzarów porucznika von Witowskiego7 – Polaka, naturalizowanego w pszczyńskiej rodzinie Maksymiliana Ludwiga von Pelchrzim8. Kilkakrotnie rozbijał dużo liczniejsze oddziały wroga, w tym przede wszystkim łupiące Górny Śląsk najazdy polskich tzw. powstańców. Zanotowano także częste atakowanie najeźdźców przez uzbrojone, broniące swoich wsi, grupy górnośląskich chłopów, czy – jak na przykład w Tarnowskich Górach – ostrzeliwanie polskich napastników przez górników.

Dwie części Śląska – dwie różne obrony, prowadzące do różnych narracji. Wydaje się, że Dolny Śląsk po prostu nie miał woli walki. Działania wojenne jego mieszkańcy widzieli przynajmniej początkowo jako wojnę Napoleona (który „walczył z ciemięzcami narodów europejskich”) z wciąż nie do końca swoimi Hohenzollernami. Wyprowadzenie rdzennych śląskich wojsk, co praktycznie uniemożliwiło skuteczną obronę kraju, tylko mogło sprzyjać takiemu postrzeganiu tej wojny9, a jednocześnie atakujące wojska bawarsko-wittemberskie nie sprawiały na Dolnoślązakach wrażenia całkowicie obcych i wrogich.

Historykom (szczególnie polskim) trudniej wytłumaczyć dokładnie odwrotną postawę Górnoślązaków. Zażarcie i z pełną determinacją walczących ze zdecydowanie silniejszym wrogiem. Jeden z nielicznych argumentów, próbujących to wyjaśnić, odwołuje się do „górnośląskiego katolicyzmu, nakazującego bezwzględną lojalność władzy” (sic!)10.

Dej pozōr tyż:  Bajka o fynchelkach

Wydaje się jednak, że wyjaśnienie tej powszechnej na Górnym Śląsku walki z napastnikami jest bardzo proste i naturalne. Nieco przed najazdem wojsk Napoleona na Śląsk na dawnych ziemiach polskich wybuchły powstania anty-pruskie. Takimi powstaniami objęte były również tereny tzw. Nowego Śląska: m. w. dawne Księstwo Siewierskie z Będzinem i Sławkowem, Pilicą, Żarkami i Lelowem. Właśnie z tych terenów tzw. powstańcy – polska szlachta, mieszczanie, a nawet chłopi – wykonywali rajdy łupieżcze na Górny Śląsk, zapuszczając się aż w jego centralne rejony, chociaż najczęściej rabowali ludność terenów przygranicznych. Te „kontrybucje” i „rekwizycje”11 (koni i bydła, najchętniej pieniędzy i kosztowności, ale nawet po prostu sukna) musiały prowadzić do oporu i samoobrony. Wśród najbardziej osławionych opryszków należy wskazać księcia Jana Nepomucena Sułkowskiego, który wykorzystując koligacje rodzinne uzyskał nawet od Napoleona zgodę na dowodzenie blokadą i oblężenia Koźla (szybko jednak cofniętą). Książę Sułkowski „zaczął blokadę” rabowaniem miast górnośląskich. Jego działalność zakończył porucznik von Witowski, który 7 kwietnia z oddziałem zaledwie 75 huzarów zadał jego wielokrotnie liczniejszym siłom kompromitującą klęskę w bitwie pod Mysłowicami. Po krótkich bojach w mieście, gdzie „wojacy” Sułkowskiego próbowali się bronić, uciekli oni przez Przemszę do Modrzejowa.

Traktat pokojowy z Tylży zakończył działania wojenne, jednak prawdziwa gehenna Ślązaków dopiero się zaczęła. Wszystkie zajęte miasta musiały wypłacić francuskim okupantom wysoką kontrybucję wojenną. Najeźdźcy opróżnili skarbce miejskie. Wymuszona traktatem kontrybucja na rzecz Napoleona (154 miliony ówczesnych franków) skutkowała drastycznym podniesieniem podatków, oraz dekretem sekularyzacyjnym, w którym cały majątek ruchomy i nieruchomy klasztorów i kolegiat uznano za własność państwową i przeznaczono na jej spłatę. Wyjątkowo nieprzyjazną była sama obecność francuskich władz okupacyjnych, traktujących kraj i jego mieszkańców jak zdobytą kolonię.

Znane każdemu mieszkańcowi Polski legiony podążające „z ziemi włoskiej do Polski” – niestety – stacjonowały długo (tutaj formowano nowe ich oddziały) na Śląsku. We Wrocławiu, Nysie, Prudniku, Głogówku, Białej. „Śląsk jest wcale piękny i obfity, życie nas niedrogo kosztuje, bo nikomu za nic nie płacimy, taka tu jest moda, która mi się bardzo spodobała” – pisał w liście do ojca polski legionista, szlachcic Paweł Fądzielski12.

Wszystko to łącznie spowodowało, że Ślązacy bardzo szybko zatęsknili do władzy pruskiego monarchy, a nawet, w pewnym sensie, Śląsk stał się centrum antyfrancuskiego i pro-pruskiego ruchu narodowego.

Niemieckie barwy narodowe.

Po klęsce Napoleona w kampanii rosyjskiej i błyskawicznym „wycofaniu się” jego wojsk na zachód, właśnie we Wrocławiu 10 marca 1813 r. Fryderyk Wilhelm III ustanowił nowe, egalitarne odznaczenie wojskowe nadawane za męstwo na polu walki: Krzyż Żelazny. Pierwsze egzemplarze tego medalu wykonywane były w Królewskiej Odlewni Żeliwa w Gliwicach.

Dokładnie tydzień później, wciąż we Wrocławiu, w odezwie „An Mein Volk” zwrócił się do Brandenburczyków, Prusaków, Ślązaków, Pomorzan i Litwinów13, w której odwołując się do ich patriotyzmu, zachęcał ich do walki przeciwko Napoleonowi, co miało zadecydować o ich dalszej egzystencji, niepodległości i dobrobycie. W odpowiedzi na ten apel na Śląsku, w okolicach Sobótki, zaczął się formować korpus ochotników zwany od nazwiska dowódcy Korpusem Lützowa. Barwy tego oddziału: czarne mundury, czerwone wypustki i złote guziki, stały się po latach barwami Niemiec. Później w Niemczy stacjonował sztab armii Gebharda von Blüchera i to właśnie ze Śląska wyruszyło pierwsze 27 000 jego żołnierzy, towarzyszących rosyjskiej armii w walkach.

Podróżujący po Dolnym Śląsku (także Saksonii, Brandenburgii i Meklemburgii) w 1813 r. wyslannik angielskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Robert Semple14 – kilkakrotnie zanotował powszechną najwyraźniej na Śląsku nienawiść do Francuzów. Ze zdumieniem zauważył też, że to właśnie Ślązacy, a nie Brandenburczycy (którzy jego zdaniem byli całkowicie obojętni) zdecydowanie chcieli przywrócenia pełni władzy Fryderyka Wilhelma III. Wydawali mu się jedynymi „patriotami” (w jego rozumieniu tego słowa) we wszystkich w tej podróży odwiedzanych krajach.

Ówczesne śląskie pojmowanie patriotyzmu wskazują nam np. bracia von Eichendorff. Joseph von Eichendorff, mimo słabego zdrowia, wstąpił do Korpusu Lützowa Hohenzollernów. Jego starszy o dwa lata brat Wilhelm mniej więcej w tym samym czasie został kurierem w służbie Habsburgów. W listach do Josepha podkreślał, że obaj – w różny sposób – służą Ojczyźnie15. Joseph w pełnych miłości do ojczystej ziemi wierszach opisywał Ziemię Raciborską, ale także Ziemię Opawską, gdzie odwiedzał ich dawne dobra rodowe.

Śląski prawnik, ziemianin i podróżnik Johann Joseph Dittrich, na podstawie doświadczeń wojen napoleońskich zakwestionował skuteczność obrony kraju za pomocą niezwykle kosztownych i, jak się okazało, mało przydatnych zespołów fortecznych. Wyraził to, co stało się oczywistym dla doświadczonych tą wojną Ślązaków: twierdził, że jedynie świadomi obywatele mogą ochronić państwo przed nieprzyjacielem. Napisał: „Jedna tylko twierdza ochroni kraj: miłość ludu do państwa wypływająca z jego szczęścia. Gdy zabraknie owej twierdzy, wszystkie umocnienia są stracone16.

Mimo zawieruchy wojennej, Ślązacy starali się prowadzić normalne życie, a umiłowanie śląskiej ojczyzny i nauki doprowadziło do powstania w tym czasie śląskiego towarzystwa naukowego.

Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej.

W 1803 r. Christian Heinrich Müller założył we Wrocławiu Towarzystwo Przyjaciół Nauk Przyrodniczych, z którego w 1809 r. wyewoluowało Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej (Schlesische Gesellschaft für vaterländische Kultur); statut stowarzyszenia zatwierdził 13. 11. 1809 Fryderyk Wilhelm III). Ogólnym celem Stowarzyszenia było rozpowszechnianie wyników badań naukowych w zakresie matematyki i wszystkich nauk przyrodniczych oraz ułatwienie Ślązakom dostępu do nich. Mottem stowarzyszenia było hasło „NATURÆ ET PATRIÆ” (Natura i Ojczyzna), na pieczęci znajdowała się logo stowarzyszenia: globus ziemski, na którym był napis „SILESIA” (Śląsk)17, leżący na symbolizującej śląski przemysł podstawie tworzonej przez młot i wrzeciono (wskazujące dominujące śląskie gałęzie przemysłu), powyżej której umieszczono wspomniane motto, na dole data powstania Stowarzyszenia: 17 grudnia 1803 (zdjęcie z 1909 r. portalu istniejącego do dzisiaj budynku Towarzystwa: Wrocław, Tamka 1).

Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej stało się stowarzyszeniem naukowym, pełniło na Śląsku rolę Akademii Nauki i Sztuki18, umożliwiającej swoim członkom realizację ich zainteresowań naukowych i potrzeb intelektualnych. Regularnie wydawało swoje biuletyny informacyjne i raporty roczne, prowadziło stałe rubryki w kilku śląskich gazetach i czasopismach. Prowadziło wymianę informacji z finalnie około 350 towarzystw naukowych z całego świata. W drugiej połowie XIX wieku porównywalne było rangą i renomą ze słynnym angielskim Royal Society. Członkami honorowymi byli między innymi Karol Darwin, Alexander von Humboldt, J.W. Goethe 19 .

Stowarzyszenie było typową – jak dzisiaj byśmy powiedzieli – organizacją NGO; następcą i spadkobiercą licznych Stowarzyszeń Patriotycznych (Patriotischen Sozietät), istniejących na Śląsku w XVIII wieku i zajmujących się tymi samymi celami20, ale także krzewieniem wiedzy technicznej w tym agralnej; najstarszym, o którym wiemy, było powstałe w 1720 r. wrocławskie „Collegium Erudito-Philadelphicum”.

Dej pozōr tyż:  Stanisław Neblik: Wiersz

1815 r. – włączenie Śląska do Królestwa Prus.

Po klęsce Napoleona Bonaparte trzeba było na nowo zdefiniować granice europejskie. W dniach 18 września 1814 do 9 czerwca 1815 roku we Wiedniu odbywał się Kongres, na który zjechali się wszyscy europejscy władcy lub ich przedstawiciele. Zdecydowanie wiodącą rolę odgrywały Rosja i Wielka Brytania, do najważniejszych należały również Austria, Prusy, odrodzone Królestwo Francji i Państwo Kościelne. Dla nas ważne jest, że Królestwo Prus w wyniku tego kongresu z jednej strony urosło (kosztem Saksonii i krajów nadreńskich: mapa przedstawia podział Europy po kongresie wiedeńskim), z drugiej włączyło Śląsk w swoje struktury państwowe. Od 1815 r. Śląsk stał się częścią Królestwa Prus, chociaż ujednolicanie całkowicie do tej pory odmiennych śląskich praw z prawem pruskim trwało jeszcze przez prawie pół wieku, a skuteczne odwoływania się do śląskiego prawa górniczego możemy zaobserwować jeszcze w pod koniec lat ’80 XIX wieku. Prawne uporządkowanie sytuacji całego Śląska pozwoliło grupie osób wysunąć bardzo zadawnione roszczenia finansowe.

Śląskie obligacje państwowe – finał.

Kilku polskich magnatów – potomków studentów legnickiej Szkoły Rycerskiej – zwróciło się w 1816 r. do prawie wszechwładnego w tym momencie w Europie Króla Polski i Cara Wszechrusi Aleksandra I Romanowa21 z prośbą rozwiązania problemu posiadanych przez nich, nie spłaconych starych śląskich obligacji państwowych. Powołana w 1818 r. w celu rozwiązania tego problemu międzynarodowa komisja pracowała w licznych sesjach aż do 1826 r. Uznała, że w 1815 r. Królestwo Prus stało się prawnym następcą większej części Śląska i w związku z tym także większej części starych zobowiązań śląskich (drugim, mniejszościowym prawnym następcą były Austro-Węgry). Wyliczyła aktualną wartość niespłaconego kapitału, oraz zobowiązań odsetkowych (pomniejszonych o czasy wojen, w których prawa cywilne w tym finansowe były zdaniem Komisji zawieszone). Z powodów praktycznych do spłacenia wszystkich mniejszych zobowiązań wraz z odsetkami – obligacje będące w rękach osób prywatnych – został zobowiązany Berlin. Uwzględniając tą spłatę, oraz podział terytorialny i demograficzny Śląska pomiędzy Austro-Węgry i Prusy, zasadniczy dług wraz z odsetkami przyznano do spłaty Berlinowi i Wiedniowi w precyzyjnie wyliczonych proporcjach.

Szczegółowo opisane obrady Komisji oraz obszernie i precyzyjnie uzasadnione decyzje opublikowano w kilku językach: francuskim (prawdopodobnie był to oficjalny język obrad: przypisy w publikacjach w innych językach często pozostały w języku francuskim), niemieckim, holenderskim i rosyjskim. Rozwiązanie zadawnionego problemu, jako modelowe, wykładane było na XIX-wiecznych europejskich uczelniach ekonomicznych. Na grafice obok widzimy stronę tytułową tej publikacji w języku niemieckim:

Geschichte und Rechtsverhältniß der Schlesischen Staats-Obligationen, von drei durch holländische Handelshäuser negociirten, auf das Herzogthum Ober- und Niderschlesien pfandweise versicherten Staatsanlehen aus den Jahren 1734 bis 1737 : Mit Urkunden”.
(Historia i stosunek prawny śląskich obligacji państwowych, z trzech obligacji państwowych wynegocjowanych przez niderlandzkie domy handlowe i zastawionych na rzecz Księstwa Górnego i Dolnego Śląska z lat 1734-1737: z dokumentami).

Niezależność Śląska oczami śląskich historyków.

Znacznie późniejsze – bo pojawiło się dopiero w drugiej połowie XIX wieku – „nie pisanie” w pruskich publikacjach o wcześniejszej niezależności Śląska, który stał się jedną z najważniejszych prowincji Prus, nie było jednak zawsze przestrzegane, szczególnie przez śląskich historyków.

“Historia gospodarcza Prowincji Śląskiej w czasie jej samostanowienia w latach 1741 – 1806” (opublikowana we Wrocławiu, w 1907 r; strona tytułowa obok) profesora Hermanna Fechnera jest nie tylko doskonałym źródłem informacji o gospodarce Śląska czasów przed pruskich, ale jednoznacznie, mimo politycznej niepoprawności w tamtym czasie, już w tytule wskazywała samostanowienie (niezależność) Śląska w latach fryderycjańskich aż do okupacji napoleońskiej.

Co w ogóle oznacza „niezależność” jakiegoś kraju?

Chociaż definicje suwerenności zmieniały się w czasie, jedno jest pewne. Bez względu na epokę o której mówimy niezależność, suwerenność kraju to samodzielne, niezależne od innych państw sprawowanie władzy politycznej nad określonym terytorium. Polega na tym, że państwo jest niezależne od innych krajów w podejmowaniu decyzji. Nie ma na nią wpływu ustrój czy forma władzy, a w szczególności nawet to, kto jest władcą tego kraju. Nie mają na nią wpływu ograniczenia wynikające z międzynarodowych umów – handlowych czy militarnych – mimo że faktycznie zmniejszają swobodę decyzji umawiających się krajów.

Tyle teoria. W praktyce nikt nie określi np. Kanady krajem niesuwerennym dlatego, że formalną głową tego kraju jest król brytyjski. Podobnie nawet na myśl nikomu nie przyjdzie zaprzeczać niezależności np. Francji dlatego tylko, że wskutek przynależności do NATO może się znaleźć w stanie wojny z innym, nie zagrażającym jej bezpośrednio krajem. Sułtanat Brunei, którego skrajnie absolutny władca jest formalnym właścicielem nie tylko kraju ale i mieszkających w nim ludzi, również bez wątpienia jest krajem niezależnym. Te współczesne przykłady, być może, pomogą – po przeczytaniu tego cyklu – rozwiać wątpliwości związane z niezależnością Śląska na przestrzeni wieków.


1 W śląskich oddziałach Fryderyka II w połowie XVIII w. występowała powszechna dezercja. Proszę pamiętać, że w jego armii służba formalnie trwała dożywotnio, faktycznie 20 lat, a o wyborze takiego życia decydowała wola bezimiennego urzędnika. Koszary nie były wcześniej znane. Żołnierze mieszkali w domach mieszczan miasta garnizonowego, którzy za to otrzymywali pewne dofinansowanie. Dopiero w obliczu licznych dezercji wymyślono skoszarowanie wojska, ułatwiające lepsze kontrolowanie żołnierzy. O pilności budowy koszar świadczy fakt, że pierwsze koszary – właśnie i wyłącznie na Śląsku – budowane były z drewna (na co osobiście musiał wyrazić zgodę Fryderyk II!), mimo obowiązującego zarządzenia nakazującego wszystkie obiekty wojskowe murować z cegły. Dezercji miała też przeciwdziałać wprowadzona reguła, że na miejsce dezertera powoływano osobę z tej samej wsi, w pierwszym rzędzie z tej samej rodziny.

2 Jedyna górnośląska twierdza w Koźlu, jeden zaledwie „gwóźdź przytrzymujący Górny Śląsk przy Fryderyku II” wskazuje, jak nieistotną dla niego była ta część Śląska, wbrew powielanym później opiniom o znaczeniu, jakie widział w rodzącym się górnośląskim przemyśle.

3 W dodatku w twierdzach pozostawiono najbardziej niepewnych żołnierzy. Np. w Głogowie uzupełniono załogę oddziałami z kantonów wielkopolskich, a w Koźlu 2/3 obsady było z kantonów z tzw. Nowego Śląska.

4 Lepiej znany z rozwoju przemysłu w swoich pszczyńskich dobrach. To on sprowadził do Wesołej Johanna Christiana Ruberga, odkrywcy „śląskiej destylacji cynku”, w jego szklarniach produkowano najwyższej jakości szkło ozdobne, i on był jednym z pierwszych na Górnym Śląsku inwestujących w górnictwo węglowe.

5 David von Neumann (1734 – 1807), pochodził z Königsberg (Królewiec). Od 1802 r. był dowódcą przebudowywanej od 1797 r. twierdzy w Koźlu (skierowany tam z racji podeszłego wieku, w celu „oszczędzenia mu trudów służby polowej”). Mimo niedokończonej budowy umocnień, przewidywanych problemów z dyscypliną oddziałów z Nowego Śląska oraz braku nadziei na odsiecz von Neumann zdecydowanie odrzucił propozycję kapitulacji. Awansowany do stopnia generalskiego (informacja o awansie nie zdążyła dotrzeć do Koźla przed jego śmiercią). Na nadodrzańskiej promenadzie w Koźlu wybudowano potem jego pomnik: popiersie von Neumanna w otoczeniu stosów kul armatnich, a dla uczczenia jego bohaterstwa król Wilhelm I Hohenzollern w 1880 r. nadał jego potomkom prawo używania nazwiska von Neumann-Cosel.

Dej pozōr tyż:  Bajka o fynchelkach

6 W Głogowie w ręce francuskie dostało się 208 dział, około 116 000 bomb, granatów i kul artyleryjskich i 16,5 ton prochu; we Wrocławiu przejęto 239 dział, 137 000 bomb, granatów i kul artyleryjskich, 190 ton prochu.

7 Andreas Iwan von Witowski (1770 -1847) pochodził ze starej polskiej rodziny szlacheckiej. Od 1788 r. wychowywany przez Maksymiliana Ludwiga von Pelchrzim. na przełomie 1806/07 ze swoim oddziałem zaledwie 100 huzarów chronił Górny Śląsk przed najazdami polskich oddziałów zbrojnych. Schlesische Provinzialblätter (śląska gazeta prowincjonalna) z 1809 r. upamiętnia go ze szczególnym szacunkiem i wdzięcznością, a mieszkańcy Gliwic, Tarnowskich Gór i kilku innych miejscowości pisali o nim jako o zesłanym przez Boga opiekunie. Walczył i pokonał w tym czasie m. in.  oddział 300 konnych (pod Gliwicami), oddział 600 jezdnych + 48 pieszych (Tarnowskie Góry, Repty). Pod Mysłowicami (pozostału mu już tylko 75 huzarów) rozbił wielokrotnie liczniejsze oddziały księcia Sułkowskiego. Za kampanię napoleońską nagrodzony orderem Pour le Mérite – najwyższym odznaczeniem za odwagę, którym król mógł nagrodzić oficera.

8 Pelchrzim (także Pelgrzim lub Pelhrzim) – jedna z najstarszych górnośląskich rodzin szlacheckich, w dokumentach zanotowana już na początku XIII wieku. Ród wywodził się z Kaczyc i Kończyc Wielkich w Księstwie Cieszyńskim. Dopiero w końcu XIV wieku osiedlili się w Pielgrzymowicach (od których pochodzi ich nazwisko), Ochabach i Trzanowicach k. Frydka. Na początku XVII wieku byli jedną z najbogatszych rodzin Księstwa Cieszyńskiego, pełniąc eksponowane stanowiska w kancelarii (rządzie) tego księstwa. Z powodu aktywnego udziału w Konfederacji 1619 r. Ferdynand II zarekwirował ich majątki, część rodziny zdołała uciec do Königsberg (Królewiec), gdzie powoli odbudowywali majątek. Po 1740 r. część rodziny wróciła na Górny Śląsk, osiedlając się w Pszczynie, Gierałtowicach i Rogoźnej k. Żor.

9 J. Bahlcke w „Schlesien und die Schlesier” („Śląsk i Ślązacy”, München, 2000) uważa wprost, że w ówczesnym przekonaniu mieszkańców Dolnego Śląska zależność kraju od Królestwa Prus miała jedynie charakter formalno-prawny, zatem nie poczuwali się do obowiązku obrony tego kraju. Profesor Bahlcke jest niemieckim historykiem pochodzenia śląskiego, specjalizującym się m.in. w historii Śląska

10 Taki argument wysuwa np. prof. dr hab. Sebastian Fikus (UŚl) w artykule „Konsekwencje wojen napoleońskich na Śląsku”, opublikowanym w „Niepodległość i Pamięć”, nr 4, 2018 r. Sam argument brzmi zabawnie, nieco mniej zabawne jest niechlujstwo historyczne i zwykły brak wiedzy nt. historii Śląska autora. Z ogromu pomyłek, oczywistych błędów interpretacyjnych wybrałem jeden, wskazujący na kompletną nieznajomość dawnego Śląska i rzutowanie na to polskich warunków. Cytuję: „”[…] ziemia uprawna tego regionu [Górnego Śląska] była w rękach arystokratycznych rodzin, których majątki były dobrami rycerskimi (Rittergut). Powszechnie nazywano je dominiami i taka nazwa do dziś w gwarze śląskiej występuje. Nadanie dominium było rodzajem zapłaty za służbę wojskową, którą rycerstwo otrzymywało od panującego. […] W drugiej połowie XVIII wieku handel chłopami górnośląskimi był czymś tak naturalnym, jak handel niewolnikami w starożytnym Rzymie“. Rycerz – to był stopień szlachecki; na Śląsku nie było polskiej równości szlacheckiej. Tytuł rycerski nadawał Sejm (księstwa lub Śląska). Rittergut to dobra szlachcica posiadającego stopień rycerski. Dominium z kolei to były dobra pańskie – właścicielem był Pan (trzeci, najwyższy stopień szlachecki) lub Wolny Pan – stopień arystokratyczny, w XVIII wieku utożsamiany już z tytułem barona, chociaż wciąż będący od niego ważniejszym. Na Śląsku XVIII wiecznym zdecydowanie przeważali wolni chłopi. Chłopi pańszczyźniani stanowili od poniżej 1% (chłopów) w południowo- zachodnich częściach Dolnego Śląska, poprzez ok. 4% w zachodnich rejonach Górnego, do ok. 34% w typowych dla północno-wschodniego Górnego Śląska latyfundiach. W dodatku polskie „handlowanie chłopami” raczej nie zdarzało się na Śląsku.

11 Tak te rabunki nazywane są w wydanej sumptem Instytutu Badań Regionalnych (!) w Katowicach książce „Śląsk w dobie kampanii napoleońskich”, 2014, studia pod red. prof. dr hab. Dariusza Nawrota. Pozycja zawierająca mnóstwo konkretnych faktów zebranych razem, jednak ponownie jak poprzednio, nie sposób nie dostrzec narodowej polskiej propagandy w tle i zwykłego historycznego niechlujstwa. Np, cytuję: „[…] na Nowym Śląsku. Obszar ten jeszcze w końcu XVIII wieku należał do Małopolski, wchodząc w skład księstwa siewierskiego”. Dość łatwo sprawdzić, że Księstwo Siewierskie do 1790 r. było samodzielnym księstwem, pod władzą książąt siewierskich, którymi od 1443 r. byli kolejni biskupi krakowscy. Księstwo było częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego, dzięki czemu biskupi krakowscy mogli tytułować się książętami Rzeszy. Faktycznie włączone do Polski w 1790 r. – na 5 lat jedynie.

12 Biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Rękopis 112. P. Fądzielski do ojca z 29 VI 1807.

13 Dokładnie do takich narodów. W odezwie nie pojawiło się określenie Niemcy, co obiektywnie byłoby dziwne.

14 „Observations made on a tour from Hamburg through Berlin, Gorlitz, and Breslau, to Silberberg; and thence to Gottenburg”, R. Semple, wyd. R. Baldwin, Londyn, 1814 r.

15 Margarethe Korzeniewicz, “Brat Eichendorffa Wilhelm” w: Zeszyty Eichendorffa 8 (2004 r.)

16 Johann Joseph Dittrich, „Bemerkungen auf einer Reise durch die Grafschaft Glatz und das angrenzende Schlesien”, Schweidnitz 1816 r.

17 Założyciele i członkowie Towarzystwa podkreślali w ten sposób, że to Śląsk jest ich Ojczyzną, że właśnie Śląsk jest ich szczególnym miejscem na całej Ziemi.

18 W 1868 r. Stowarzyszenie przekazało swoją bibliotekę, zawierającą 86 000 tomów książek i publikacji naukowych oraz zbiory czasopism śląskich, bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego.

19 Członkostwo Honorowe nadawane i przyjmowane było na nadzwyczajnych zgromadzeniach członków Stowarzyszenia. Johann Wolfgang Goethe w czasie spotkania, na którym został mianowany Honorowym Członkiem Stowarzyszenia powiedział: „Nie znam żadnego stowarzyszenia non-profit, gdzie z taką wytrwałością i z takimi sukcesami dąży się do tak różnych celów, jak to się naprawdę dzieje w Śląskim Towarzystwie Kultury Ojczystej.”

20 Najstarszym stowarzyszeniem NGO na ziemiach niemieckich, krzewiącym wiedzę naukową i techniczną jest hamburskie Stowarzyszenie Patriotyczne, powstałe w 1765 r. jako „Hamburgische Gesellschaft zur Beförderung der Künste und nützlichen Gewerbe” (Hamburskie Towarzystwo Promocji Sztuki i Aktywności Biznesowej), odwołujące się do tradycji pochodzącej z 1731 r.
Opóźnienie Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczystej w stosunku do hamburskiego, mimo starszej śląskiej tradycji, było spowodowane zawirowaniami związanymi z wojnami śląskimi oraz sporym ubytkiem inteligencji śląskiej, emigrującej po 1740 r. do Austrii i Saksonii.

21 Na cześć Króla Polski Aleksandra I Romanowa została skomponowana i napisana pieśń – dzisiaj popularna pieśń kościelna – „Boże coś Polskę”. W wersji pierwotnej, oryginalnej śpiewano „Naszego króla zachowaj nam Panie” (w miejscu dzisiaj śpiewanego: Ojczyznę wolną pobłogosław Panie).

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ, DURŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza