Jan Hahn: Wokół Ślęży – cz. 2

Pierwsza część

Jak można pałac wraz z zabudowaniami folwarcznymi doprowadzić na powrót do świetności, pokazuje Zamek Topacz w miejscowości Ślęża. Jest to też prywatne muzeum motoryzacji. Bardzo znane, odpowiednio rozreklamowane, toteż pełne gości. Także w luksusowym hotelu i restauracji. Wzór ten wziął prawdopodobnie do siebie właściciel pałacu w Galowicach, który urządził w nim muzeum powozów. Sympatyczne miejsce i ciekawe eksponaty, niemniej za dużo tu prowizorki i dobrych chęci, by dorównać perfekcyjnej aranżacji i zagospodarowaniu Topacza. Mimo, że w podróżach raczej preferuję miejsca o innym charakterze, polecam te dwa obiekty – szczególnie młodzieży.

Mnie nieodmiennie przyciąga miejsce związane z wydarzeniami, które w polskiej historii i tradycji nie istnieją, nie są też w żaden sposób upamiętnione. Chodzi mi o prawdziwe powstanie śląskie, gdy młodzi zapaleńcy, głównie studenci z Wrocławia, porwali za sobą Ślązaków do walki z dyktaturą i zdzierstwem Napoleona. Ich bronią był entuzjazm, byli słabo wyszkoleni wojskowo, wielu wśród nich było poetów i artystów. Nic dziwnego, że większość zginęła niebawem. Największą sławę spośród nich zdobył Theodor Körner. Do wielu jego wierszy skomponował muzykę Weber i pieśni te były śpiewane długo i wszędzie. Liczne pomniki i tablice zostały zniszczone. Ostał się jeden, pod Smrekiem w Górach Izerskich, ale tylko dlatego, że stoi po czeskiej stronie. Hufiec bohaterów wyruszył z Rogowa Sobóckiego ubrany w stroje w barwach, które dziś są barwami Niemiec. Ostatnie badania wykazują, że w liczącym 3500 osób korpusie, studenci, artyści i nauczyciele stanowili 12% składu. Reszta ochotników to rzemieślnicy i robotnicy, niemniej legenda o bohaterskim zrywie wrażliwej i utalentowanej młodzieży trwa nadal. Korpus założył i nim dowodził major Adolf von Lützow. Jego dużego pomnika w Rogowie już nie ma oczywiście. Zburzony też został kościół, w którym Czarni Jegrzy złożyli przysięgę. Zobaczyć mogłem średniowieczny pręgierz, który otaczany jest pieczołowitą opieką. Wiadomo – jeszcze piastowski, więc wpasował się w polską historię i ocalał. Na mnie jednak fluidy tego miejsca działały. Nawiedziły mnie duchy przodków. Bo przecież to są prawdziwi moi antenaci, z mojej ziemi, walczący z Małym Kapralem o wolność, a nie Kozietulscy czy inni krwawo wykorzystywani przez tyrana Europy. I niech sobie mówią: Blücher, Lützow – toż to symbole Prus, pruskiego militaryzmu! Ja wiem i czuję jedno: w dziejach mojej ojczyzny, Śląska, czas walki z Napoleonem jest niezwykle ważny i przełomowy nie tylko dla prowincji i królestwa, ale i dla całej Europy. Zmuszanie nas do przyjęcia napoleonocentrycznej wizji tego okresu historycznego, jest policzkiem dla Ślązaków, kpiną z ich tradycji. Podczas bowiem, gdy na Dolnym Śląsku trwały zacięte walki, moje Tarnowskie Góry trzykrotnie było plądrowane i musiało płacić paskarskie kontrybucje wymuszane przez polskich żołnierzy walczących w armii Francuza.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dej pozōr tyż:  Tauron Nowa Muzyka Katowice - relacja

Masyw Ślęży przecinaliśmy drogą wiodącą przez Przełęcz Tąpadła. Początek bierze ona we wsi Sulistrowiczki. Tutaj zafascynował nas park Wenecja i jego historia, a właściwie postać jego twórcy: Ericha Bohna. Jego zainteresowania i dokonania były z pewnością pod wpływem magicznego oddziaływania Ślęży. Był synem Emila Bohna, profesora i doktora honoris causa wrocławskiego uniwersytetu. Skończył prawo, prowadził z dużym sukcesem (głównie finansowym) kancelarie we Wrocławiu i w Berlinie, robił to jednak bez przekonania (w tym przypadku można chyba użyć trywialnego określenia: od niechcenia) i przeniósł się na Ślężę, by na jej przełęczy założyć na początku XX wieku sanatorium dla dzieci chorych na gruźlicę i dla tych, którzy chcieli by uciec od zgiełku miasta. Oprócz budynków typowo sanatoryjnych, stworzył park krajobrazowy, który nazwał Wenecja, gdyż dominantą w nim była woda: dwa stawy ograniczone wyniosłymi zaporami, pomiędzy którymi rozpościerała się sieć kanałów, kaskad, wodospadów. Park zbudowany w modernistycznym stylu z dużych bloków kamiennych wydobywanych na Ślęży (gabra i granit) uzupełniony został przez usypane wzgórki, altanki, rzeźby, bramy, donice kamienne z egzotycznymi kwiatami. O tym dziele mówiło się: arcydzieło. Niektórzy dodawali jeszcze: magiczne, czarowne, Bohn bowiem był wyznawcą nauk tajemnych i miłośnikiem okultyzmu i w parkowych budowlach nawiązywał do religii wschodnich i do mistycyzmu. Erich Bohn znalazł sens swego życia. Była nią Ślęża. W pobliskich Tąpadłach zbudował bajeczną stylistycznie i barwną, dzięki specjalnie użytych do jej budowy kamieni, willę – pałac. Kamienie gabra (zbudowany z nich jest Księżyc) dały kolor zielony, granit – wiadomo, piaskowiec – żółty. Willa nie dotrwała naszych czasów oczywiście, zbytnio kłuła w oczy i jątrzyła. Bohn także zadbał o to, by Ślęża wzbogaciła się o dziesiątki nowych wizerunków. Zgromadził wokół siebie grono utalentowanych malarzy i grafików i w cyklu kilku albumów drukował je w ekskluzywnych wydaniach. Z parku „Wenecja” zostały tylko fragmenty, choć i tak robi oszałamiające wrażenie. Został zniszczony i rozgrabiony. W latach siedemdziesiątych XX wieku dokończono rozbiórkę ogrodzenia. „Twórcy” tego dzieła chcieli powiedzieć chyba: patrzcie, potrafimy także unicestwić park i to tak solidnie zbudowany. Resztki tego wspaniałego dzieła zostały sprzedane osobie prywatnej, która jednak nic nie robi i gotowa jest park odsprzedać z zyskiem.

Dej pozōr tyż:  Zdarzyło się w sierpniu – śląskie kalendarium

Po drugiej stronie masywu Ślęży rozciąga się równie piękna kraina: Dolina Bystrzycy, w której usadowiły się prastare wsie z zabytkami zapierającymi dech w piersi. Nie będę tu ich opisywał, gdyż zabrałoby to zbyt dużo miejsca. Powiem tylko, że w wiosce Śmiałowice, do której musiałem zawitać, by zrobić zdjęcie najstarszej morwie i usiąść na „ławeczce sołtysa pod morwą”, oprócz pałacu Seydlitzów na bystrzyckiej skarpie, znajduje się kościół z XIII wieku z szeregiem epitafiów i słynącą cudami gotycką figurą Matki Bożej z XV wieku. Dodatkowo przy bramie wejściowej do kościoła znajdują się: wmurowany krzyż pokutny z 1413 roku z wyrytą kuszą, a ponad nim stara tablica z inskrypcją, obok nich zaś gotyckie sakramentarium z XV wieku.

W Bagieńcu, na wyspie otoczonej zarośniętym rzęsą i nenufarami stawem usadowił się pałaco-zamek, siedziba także Seydlitzów. Miejsce jak z romantycznej powieści poetyckiej. Nic dziwnego, że upodobał je sobie Johann W. von Goethe. Przesiadywał on tu, zaproszony przez zaprzyjaźnionego z nim właściciela, na skałce, kamieniu i ściągał z atmosfery tego miejsca natchnienie. Co ciekawe, „miejsce dumania” Goethego stało się niezwykle popularne w Niemczech. Zjeżdżało tu wielu turystów, by nabrać natchnienia jak wielki poeta. Wioska dziś (co chwali się bardzo) korzysta z przeszłości i z faktu przebywania w niej Goethego. Odbywają się tu ogólnopolskie konkursy poetyckie. Obok zamku znajduje się wyporządzona za fundusze UE ekskluzywna ujeżdżalnia i stadnina koni. Pałac ma właściciela, który od jakichś dwudziestu lat zastanawia się, co z nim zrobić.

Dej pozōr tyż:  Na gōrnoślōnskich szportplacach, 7.08.2022

Mówi się, że Ślęża jest kluczem do zrozumienia fenomenu Śląska. Istotnie. Wokół niej zamkniętych jest tysiące światów, w których możemy znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące tej magicznej krainy. Klucz jednak trafić musi w odpowiednie ręce, zamki, które otwiera, są przerdzewiałe i nadpsute, nie każdy i nie zawsze może sobie z nimi poradzić. I może to dobrze, że skarby zawarte w starej baśni śląskiej snutej od tysiącleci pod Ślężą, nie są dostępne dla miłośników „innej bajki”.

Foto tytułowe: Zamek Topacz – fot. Takasamarasa, CC BY-SA 3.0 PL, via Wikimedia Commons

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Hahn – Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie” i "Śląsk magiczny". Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Śledź autora:

Jedyn kōmyntŏrz ô „Jan Hahn: Wokół Ślęży – cz. 2

  • 21 mŏja 2022 ô 11:39
    Permalink

    Ciekawie Pan opisuje. Też mnie coś ciągnie w tamte rejony.

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź do Andrzej Pociep ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza