Henryk Waniek: Cmentarz nieśmiertelnych. Eseje, 2014 (część III)

Część trzecia i ostatnia zaproszenia do prze/czytania Henryka Wańka Cmentarza nieśmiertelnych, zbioru esejów ostatniego z mistyków śląskich –  mistycznego malarza Gór Olbrzymich, barda umarłego krajobrazu i siewcę prawd od dziesięcioleci niechcianych.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Pisze Waniek o Schreiberhau legendarnym i o Szklarskiej Porębie, która w rezultacie dziejowych dramatów utraciła swój założycielski prestiż, stając się popularnym i  tuzinkowym miejscem rekreacji. Jednak w ostatnim dwudziestoleciu rozpoczął się proces odzyskiwania pamięci o tamtym, z  przełomu XIX i XX wieku, wyjątkowym fenomenie Kolonii Artystów, tak ważnym dla historii kulturalnej Śląska, Niemiec, a także całej Europy. Kolonie Artystów i twórczych osobistości były swoistym „wynalazkiem epoki” o zasięgu międzynarodowym. W tym konkretnym przypadku występują również – także zapoznane – akcenty polskie. Od pewnego czasu odbywają się już konferencje, sesje naukowe i inne inicjatywy kulturalne, skoncentrowane na tym problemie. Szklarska Poręba, niegdyś Schreiberhau, odzyskuje ważny element swojej tożsamości. Tym samym Dolnemu Śląskowi przywrócona została łączność z ogólnoeuropejskim krwiobiegiem kulturalnym. Ten obiecujący proces jest w toku.”

Pisze o braciach Hauptmannach i o wielu innych postaciach historycznych związanych z Kolonią Artystów.

Pisze Waniek: „Za cel główny postawiłem sobie stworzenie i odtworzenie kulturalno-historycznego wizerunku tej śląsko-górskiej krainy, co może być atrakcyjne i/lub pomocne dla specjalistów, zajmujących się podobnymi zagadnieniami. Ale także dla zwykłych miłośników tego regionu spojrzenie nań przez proponowane tu spektrum, będzie – mam nadzieję – przygodą odświeżającą i wzbogacającą. Nie wspominam już o  tym, że garść wiadomości i punktów widzenia tu zawartych, dla czytelnika, który dotąd nie poświęcał uwagi tym kwestiom, może mieć charakter inspirujący lub być krokiem w stronę nieznanego.”

To zasadniczy powód, dla którego zapraszam do pogłębionej lektury esejów Wańka. Czytając wypowiedzi odnoszące się do dwóch pierwszych impresji opublikowanych w  wachtyrzu.eu, nie zawsze odnoszę wrażenie, aby zaproszenie to zostało przyjęte.

Zapraszam więc do dyskusji o Wańku i Hauptmannach i  po raz trzeci zapraszam do przeczytania Cmentarza nieśmiertelnych i do rozmowy na ten temat, bo warte dyskursu jest spojrzenie Wańka na Hauptmannów, na krytyczne spojrzenie Carla na twórczość Gerharta, na podejście Gerharta do natury i naturalizmu, na kurczące się urzeczenie Gerta „życiem w surowych warunkach górskiego krajobrazu, wśród prostych Ślązaków,(…)”

Pisze Waniek o Carlu być może z większą sympatią:

Pozbawiony tupetu, nieco oschły i wyniosły Carl, mniej nastawiony społecznie, nie kreował się na wielkiego męża literatury. Czuł się dobrze w okowach obowiązujących wówczas językowych konwencji. Ale swoje możliwości pisarskie chyba oceniał realnie. Zapewne w tym tkwi przyczyna jego mniejszych sukcesów. Wybranemu przez siebie, stosunkowo skromnemu domostwu w Mittelschreiberhau, pozostał jednak wierny do końca życia, które – i chyba skutecznie – wtapiał w potoczność miejscowego życia. A w odpowiedzi, ludzie darzyli go sympatią i zaufaniem. Osobliwość jego zawodu, ale też strój i sposób noszenia się, sprawiły że był tu nazywany „Carl Rübezahl”. Sympatyczny dziwak. Jego twórczość literacka chętnie czerpała tematy z życia górskiego ludu i jego sposobu przeżywania natury. Bez ryzyka można powiedzieć, że swymi niewieloma powieściami (Mathilde, Einhart der Lächer czy Ismael Friedmann) oraz lirycznymi poematami, do których komponowała muzykę Anna Teichmüller, Carl Hauptmann dobrze ilustruje nieco banalną, choć autentyczną, integrację z miejscowym środowiskiem.

Pisze Waniek o Gerharcie Hauptmannie:

„Odmiennie realizowało się życie i twórczość młodszego brata. Niepowodzenia edukacyjne w młodości i rozterki w wyborze drogi życiowej były tym, co później wzmocniło ambicję oraz pisarski impet. Złapał wiatr w żagle, gdy jego pierwsze utwory spotkały się z żywym oburzeniem. Szybko nabrał poczucia ważności swej misji pisarskiej. Jako autor był wydajny, zarówno pod względem ilości, jak i niedbalstwa, które w latach późniejszych stało się anegdotyczne. Redaktorzy jego utworów, a szczególnie Oskar Loerke, ów skarb wydawnictwa Samuel Fischer, miałby wiele do powiedzenia na ten temat.”

Warto poznać Wańkowe eseje o Carlu i Gerharcie Hauptmannach. Warto zastanowić się nad konstatacjami mistrza Henryka, bo daleko im do opinii a blisko do wiedzy.

„Uszczypliwą charakterystykę Hauptmanna przedstawił Thomas Mann w osobie Persona Mynheera Peeperkorna w powieści Czarodziejska Góra. A w jednym z prywatnych  listów Mann ośmiesza podjęcie przez Hauptmanna treści zaczerpniętych z tradycji greckiego antyku. „Hauptmann Grekiem – dobre sobie!” szydzi.”

Śląskość  Hauptmannów u Wańka?

„Inaczej było z pisarstwem Carla, który wytrwale pracował na swoją renomę pisarza śląskiego, a inspiracji szukał głównie w tematach regionalnych. Coraz głębiej zrośnięty z karkonoskim krajobrazem, stale mieszkając w dawnej chłopskiej chacie w Szklarskiej Porębie, w otoczeniu wiernych przyjaciół, na swoją skromną skalę był lubianym kompanem i autorytetem. Jego twórczość nie przyniosła mu zaszczytów porównywalnych z Gerhartem, ale za to była głęboko zakorzeniona w lokalnych sprawach. Mieszkańcy Szklarskiej Poręby – rolnicy, gospodarze, hutnicy szkła i robotnicy leśni – mieli w nim przyjaciela i znawcę ich codziennego trudu.  A w końcu stał się jednym z nich.”

Hauptmannowie z mojego punktu widzenia?  No, cóż, nie sposób było od 1974 przechodzić obok Hauptmannów i udawać, że ich nie ma, kiedy Gerhart Hauptmann był lekturą podczas studiów a Carl intrygował. Z zainteresowaniem słuchałem Karola Koczego i Karola Musioła podczas zajęć z historii literatury, czytałem Hauptmanna w Bibliotece Śląskiej i czytelni IFO Uniwersytetu Śląskiego. Piętnaście lat później uzupełniałem lekturę dzięki „geszenkom” z  zagranicy, a w czasach digitalizacji to mam full wypas – dostępność powszechną do dzieł i ich omówień.

Ale o tym kiedyś. Być może. Bo pytań mam więcej, niż znam odpowiedzi. Od opinii ostatnio uciekam, a wiedzę pogłębiam i rozszerzam. Także czytając mistrza Wańka, któremu bardzo, bardzo wiele zawdzięczam.

Aleksander Lubina

Górnoślązak/Oberschlesier, germanista, andragog, tłumacz przysięgły; edukator MEN, ekspert MEN, egzaminator MEN, doradca i konsultant oraz dyrektor w państwowych, samorządowych i prywatnych placówkach oświatowych; pracował w szkołach wyższych, średnich, w gimnazjach i w szkołach podstawowych. Współzałożyciel KTG Karasol.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza

Cyntrum Preferyncyji Prywatności

Potrzebne

Zbiory cookies potrzebne do nojbarzij podstawowych funkcyji serwisu: zgoda na politykã prywatności (gdpr) i informacyjŏ ô blokowaniu reklam (anCookie), testowy zbiōr ôd platformy (wordpress_test_cookie)

gdpr, anCookie, wordpress_test_cookie

Ino po zalogowaniu

Zbiory cookies potrzebne do byciŏ zalogowanym w serwisie.

wordpress_logged_in_, wordpress_sec_, wp-settings-time-