Bartodziej & Soika: Nie legitymizować państwa Prezesa!

Dzięki Bogu doczekaliśmy pięknego, wiosennego miesiąca noszącego imię bogini Mai. Według starej legendy, właśnie w maju Pan Bóg stworzył świat. W naszej katolickiej tradycji miesiąc ten dedykowany jest czci Matki Bożej. Maj znany jest też z pochodów 1. Majowych, Święta Konstytucji 3 Maja i obchodów Dnia Zwycięstwa. Pamiętamy zakończenie II wojny światowej i powojenne czasy różnorakiego szabrownictwa i demontażu przez Rosjan infrastruktury przemysłowej. Pozostawały fasady ciężko uszkodzonych fabryk, bez możliwości normalnego funkcjonowania. Obecnie demontażu na różnych polach dokonują sami Polacy. Wtedy tzw. komuna wypierała z życia publicznego burżuazję i ziemiaństwo. Obecnie obserwujemy walkę   klasową magistrów z wszelkimi elitami. Prym wiodą namaszczeni przez Prezesa magistrzy od historii, głównie: Witek, Terlecki, Morawiecki, Sasin, Kamiński, Dworczyk. Wiedza historyczna zwalnia ich od myślenia, bo wszystko już było. Historia kołem się toczy. Wrogowie są odwiecznie ci sami: Rosjanie, Niemcy, Żydzi, no i oczywiście UE z Tuskiem na czele, a ostatnio nawet Chińczyki, bo ponoć to oni wywołali obecną zarazę. Tak przynajmniej uważa Trump.

Prawo stepowe 

My takiej pewności nie mamy. Za to odnosimy wrażenie, że spełnia się stare chińskie przysłowie – „Obyś żył w ciekawych czasach”, które nie jest bynajmniej życzeniem nadejścia dobrych czasów, lecz ostrym przekleństwem, komentarzem do tego, co się dzieje złego. Po pięciu latach rządów magistrów, a nawet doktorów, żyjemy w państwie ogarniętym powszechnym chaosem prawnym i instytucjonalnym, w państwie w którym obrady sejmu stały się parodią parlamentaryzmu, a stanowione prawo nosi znamiona prawa stepowego. Wróciliśmy do krainy cieni ponurego Wschodu, gdzie Bóg był wysoko a car daleko, gdzie każdy miał swoją prawdę i swoje prawa, jednak silniejszy mówił, że twoje prawa kończą się tam, gdzie zaczynają się moje. Dzisiaj Bóg nadal jest wysoko, ale car – suweren, instytucje UE – są bardzo blisko rządzących, którzy powinni sobie w końcu uzmysłowić, że prawo silniejszego, to kij o dwóch końcach. Stosując wobec innych prawo silniejszego, muszą być przygotowani, że kiedyś ktoś zastosuje je wobec nich. W demokracji stepowej wojnę z ludem może prowadzić ten, kto jest wolny, kto nie ma prawdziwego domu i kto został pozbawiony rodziny. Taki człowiek nie boi się konsekwencji swojego postępowania. Takim człowiekiem jest Prezes i my rozumiemy jego postępowanie i jego determinację, aby pozostać w naszej pamięci Zbawcą Narodu. Jeszcze nie wiemy od czego, ale myślimy, że Prezes w końcu nam to objawi. Za to zupełnie nie rozumiemy marionetek Prezesa, tych wasalnych magistrów historii w rządzie i w sejmie, pani magister prawa w TK, a szczególnie wasalnego prezydenta, sprowadzonego do roli najdroższego w Polsce notariusza. Nie rozumiemy też postępowania wielu innych politycznych pisowskich trepów i nie chodzi nam o ich zawód, lecz o ich charakter.

Dej pozōr tyż:  Szczepan Twardoch: Polacy, pamiętamy wam Zgodę

Nowa normalność 

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Myśleliśmy, że niektórzy pisowscy politycy potrafią się wznieść ponad politykę swojej partii. Taką płonną nadzieję żywiliśmy wobec Ministra Zdrowia, który w pierwszym okresie pandemii budził nasze zaufanie. Szybko jednak okazało się, że dla niego również ważniejszy jest interes partii od zdrowia Polaków. Kierując się opinią epidemiologów, mógł przerwać chocholi taniec wyborczy z choreografią magistrów historii, którzy z gracją godną słonia w składzie porcelany, w majowych wyborach prezydenckich próbują zastąpić elitę prawników z Państwowej Komisji Wyborczej. Zwykle koniec wieńczy dzieło, jednak nie w wykonaniu pisowskiej nomenklatury. Jesteśmy w przedwyborczym tygodniu i nie wiemy czy w niedzielę wybory się w ogóle odbędą, a jeżeli, to nie wiemy gdzie i jak mamy głosować i czy będą one bezpieczne. Nasze rezerwy elementarnego zaufania do rządu wyczerpały się. Nie wierzymy w zapowiadane przywracanie normalności z używaną frazą – nowa normalność. Wolelibyśmy normalność starą. Póki co, cieszymy się, że państwo polskie działa jeszcze w miarę sprawnie dzięki samorządom i świadomym obywatelom. Normalność oznacza życie według ustalonych praw i zwyczajów. Wydawało się, że po latach komunizmu droga do normalności będzie długa. Była krótka, jednak niektórym tamta normalność tak się spodobała, że uparcie do niej wracają. Z niezwykłą chęcią wraca do niej Prezes, odizolowany od rzeczywistości i za sprawą ochrony, także od otoczenia. Pozbawiony doświadczeń życiowych, niezdolny do kompromisów, zgorzkniały autorytarny władca, nie umiejący się zastanowić nad swoją postawą, do tego chory z nienawiści. Jedyną drogą przywrócenia normalności jest pozbawienie go realnego wpływu na polską rzeczywistość.

Dej pozōr tyż:  Bartodziej & Soika: Utracony adwent

Nie legitymizować marionetek

Nie uda nam się też przywrócić normalności, jeżeli ponownie wybierzemy marionetkę Prezesa, która bezustannie narusza przepisy Konstytucji; z racji posiadanego wykształcenia czyniąc to świadomie. Nie nawołujemy jednak nikogo do bojkotu wyborów.  Nawołujemy do myślenia. Nie jesteśmy marionetkami władzy wykonywującymi posłusznie jej życzenia. Nasz udział w nadchodzących wyborach oznaczałby legitymizowanie Kaczyńskiego i naszą zgodę na system sprawowania władzy w kraju przez szeregowego posła za pośrednictwem posłusznych mu marionetek. Wybory wzmacniają pandemię, stąd uważamy, że w jej czasie nie wolno igrać z życiem ludzi. Ponadto, to nie będą wybory, bo kandydaci nie mają w nich równych szans o co zadbały rządowe media. Przy ustalaniu trybu wyborczego złamano prawo i Konstytucję. Ich korespondencyjny charakter powoduje, że nie będą one powszechne, równe, ani tajne, a Naczelnikowi Poczty dają większą władzę niż „Naczelnikowi” Gminy lub Miasta. Od zakończenia wojny nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, żeby władze samorządowe były podporządkowane Naczelnikom Poczty. Poza tym jest w tej chwili wiele ważniejszych spraw do załatwienia, więc wybory na wariackich papierach możemy sobie odłożyć. Dla osób przestrzegających prawa, do których zaliczamy siebie i wiele znanych nam Ślązaków, udział w tej imprezie byłby działaniem sprzecznym z Konstytucją i wartościami, które wyznajemy. Nie zamierzamy się ośmieszać stojąc w dwumetrowych odstępach, z maską na twarzy i z kopertą w dłoni w kolejce do skrzynki, podległego Sasinowi Najjaśniejszego Naczelnika Poczty. Już staliśmy z kartkami w kolejkach do różnych sklepowych ekspedientek oraz kierowniczek i starczy nam na całe życie. Chcemy w tym trudnym czasie zachować szacunek dla siebie samych oraz zachować wszystkie aspekty godności, także polityczne i prawne.

Dej pozōr tyż:  Bartodziej & Soika: Utracony adwent

                                   Gerhard Bartodziej                Bernhard Soika

Bartodziej

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza