Szczepan Twardoch: Dajcie spokój naszej historii

Szczepan Twardoch na swoim profilu na Facebooku skomentował dzisiejsze wydarzenia w Katowicach. Za jego zgodą zamieszczamy jego komentarz w naszym serwisie.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Nacjonalistyczny, polski cyrk, który się dziś odbywa w Katowicach za sprawą spadochronowego kandydata na posła przypomniał mi, że premier Morawiecki sfotografował się jakiś czas temu z dziećmi przebranymi za powstańców.

Niby nic takiego, zapomniałbym zaraz o tym obrazku dobrotliwego ekonoma i dziateczek w kostiumach, gdyby nie to, że miały owe dziatki nieszczęsne reprezentować powstańców nie warszawskich, lecz śląskich, którzy, należąc do mojego historycznego dziedzictwa, obchodzą mnie o wiele bardziej niż warszawskie pomniki dzieci z pistoletami maszynowymi, które owszem mam za haniebne, ale to nie moja hańba, nie moje dziedzictwo, nie moja sprawa.

Przychylam się do opinii, że powstania śląskie w niemałym wymiarze były jednak rzeczywiście naszymi, śląskimi powstaniami, naszą małą, zdezorientowaną i wykolejoną rewolucją, wpisującą się w przetaczające się przez cale Niemcy w latach 1918-1921 społeczne niepokoje, nie tylko, chociaż oczywiście również polsko-niemiecką wojną o Śląsk. Ale dzieci w powstańczych mundurach?

Śląscy rodzice swoje dzieci do powstań i na wojny ochoczo wysyłali tylko w polskiej i niemieckiej propagandzie. Kto ma jakiekolwiek pojęcie o śląskim stosunku do wielkiej polityki ten wie, jak fundamentalnie nieprawdziwa, skłamana, chociaż artystycznie piękna jest kutzowska scena z wyprawianiem się do powstania dorosłych już braci Basistów. Dwunastoletnich Ślązaków z Volkssturmu, odznaczonych Krzyżem Żelaznych za niszczenie sowieckich czołgów w 1945 też nie uważamy – pozwolę sobie jednak tutaj na tę liczbę mnogą – za bohaterów i wzór do naśladowania, tylko za tragiczne ofiary historii, podobnie myślelibyśmy o dzieciach walczących w naszych powstaniach, jeśli takie były.

Przebierajcie sobie dzieciaki za powstańców u siebie w Warszawie, wasza sprawa. Stawiajcie te haniebne pomniki, samych siebie tym zatruwacie, wasza rzecz. Dajcie jednak spokój naszej historii, naszym powstaniom, o których nic nie wiecie, których nie rozumiecie i które tak naprawdę wyjąwszy kampanię wyborczą wcale was nie obchodzą. Macie swoje wielkie spory, wielkie sarmackie narracje, które nas nie obejmują. Nie, nie zakładam, że ktokolwiek z was mnie posłucha. Chcę jednak to powiedzieć.

Zaś co do śląskich przebierańców, występujących wtedy i uczestniczących w nacjonalistycznym cyrku dziś u boku gardzących nami, naszym językiem, naszą historią prezydentów i premierów – jakoś wstyd mi za was. Potrafię doskonale zrozumieć Ślązaków głosujących na PiS, bo dla wielu ludzi z oczywistych klasowych względów i transfery społeczne i praca na kopalni są ważniejsze niż kwestie etnicznych tożsamości, nad którymi można sobie pomyśleć, jak się ma już nakarmione dzieci. Ale nie trzeba przy okazji kurwić tych smutnych resztek, które składają się na naszą kaleką, nierozwiniętą, ginącą tożsamość. Nie trzeba tego brać w pakiecie.

Nawet jeśli nie wiemy kim jesteśmy, to jednak moglibyśmy pamiętać kim nie jesteśmy.

Przypomniałem sobie jeszcze, iż jest taki zwyczaj, że aby uprawomocnić opinię dodaje się uwagę o tym, jakich to przodków się w powstaniu takim czy innym miało. No więc przynajmniej dwóch z moich czterech pradziadków w powstaniach wzięło udział. Jeden z nich do końca życia pozostał oddany idei polskiego Śląska i w konsekwencji zapłacił za to życiem, zamordowany w 1940 roku w Mauthausen. Drugi swojego powstańczego zaangażowania – według słów jego syna – bardzo żałował, bo bardzo się do Polski zniechęcił. Tylko – co z tego? Czy cokolwiek z ich zasług lub win z tym związanych spływa na mnie, albo nadaje więcej sensu temu co mam do powiedzenia? Nie sądzę.

Zdjęcie główne: Szczepan Twardoch, fot. Zuza Krajewska

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza