O czym myśliwi mogą dzisiaj pomarzyć

– „Zupełnie nieoczekiwanie i prawie bezgłośnie z gęstwiny wysunął się łeb i przednia część tułowia potężnego żubra. Niepomny bliższego otoczenia, badał wzrokiem i węchem rozległe błonia, zwracając głowę raz w prawo, raz w lewo, po czym wszedł na łąkę i ukazał się w całej okazałości. Patrzyłem na niego urzeczony” – wspominał swoje pierwsze spotkanie z królem puszczy łowczy księcia pszczyńskiego Willi Benzel.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Z początkiem tego roku na rynku wydawniczym ukazała się książka „Pszczyńskie lasy, bagna Polesia”, będąca tłumaczeniem wydanych w 1973 roku w Niemczech wspomnień książęcego myśliwego*. Z perspektywy regionalnej jest to publikacja o tyle interesująca, że wspomnienia obejmują również tereny Dąbrówki k. Toszka oraz Wisły, gdzie autor także polował na zwierzynę.

Willy Benzel urodził się na Pomorzu w rodzinie o myśliwskich tradycjach. W 1911 roku, niedługo po zdobyciu wykształcenia leśnego, objął posadę łowczego (Wildmeister) na dworze księcia Hansa Heinricha XV von Hochberg w Pszczynie i pełnił ją przez dwadzieścia sześć lat. Zwolniono go dopiero w 1937 roku, kiedy administrację nad lasami pszczyńskimi przejęła polska administracja. Kolejną pracę znalazł niedaleko, bo nieopodal Toszka leżącego już po drugiej stronie granicy dzielącej region między dwa państwa, a pod koniec wojny wyjechał do Niemiec. Tam kontynuował myśliwską pasję, a z czasem także spisał swoje wspomnienia łowieckie.

Benzela, przynajmniej na ziemi pszczyńskiej, zapamiętano jako postawnego i eleganckiego mężczyznę. Choć polskim władał słabo, a podobno nawet do świń kazał mówić po niemiecku, chwalono go za hojność i przyjazne podejście do autochtonicznej, górnośląskiej ludności. Z niektórymi pracownikami leśnymi korespondował aż do śmierci, a tak było choćby z rodziną Pośpiechów z Międzyrzecza, która opiekowała się żubrami i inną zwierzyną.

Dej pozōr tyż:  Andreas Drahs: Jak to było z freikorpsami?
Po polowaniu w Jankowicach 1931. Willy Benzel w środku z lornetką.

Książęcy łowczy dużo uwagi poświęcał etyce łowieckiej, co wielokrotnie pojawia się na stronach książki. Krytykował nie tylko kłusownictwo, ale też bezrefleksyjne naciskanie na spust przy każdej okazji, co skutkowało tym, że zwierzyna nie ma czasu osiągnąć dojrzałego wieku, a trofea są liche. Nie brak również krytycznych uwag pod własnym adresem. Publikacja może zainteresować także miłośników przyrody sceptycznie nastawionych do łowiectwa, gdyż pełna jest opisów zwyczajów panujących wśród zwierzyny oraz ciekawych historii z nią związanych. Przykładowo dowiedzieć się z niej można, dlaczego polowanie na dzika może skończyć się alkoholizmem oraz dlaczego dobrze jest mieć ze sobą koszyk będąc na spacerze tam, gdzie mogą znajdować się żubry.

Niestety w publikacji nie udało się uniknąć pewnych błędów, o których należy tutaj wspomnieć. Prawdopodobnie na etapie tłumaczenia ktoś pomylił Międzyrzecze (Mezerzitz) z Mizerowem (Miserau) i w tej drugiej z miejscowości ulokował ośrodek hodowli zwierzyny. Wątpliwe, aby taki błąd mógł popełnić autor wspomnień, który grubo przeszło dwadzieścia lat pracował na tym terenie. Drugi błąd to już prawdopodobnie pomyłka samego Benzela, który pomylił drogę łączącą Bieruń z Pszczyną, z tą, łączącą owe małe miasteczko z Mikołowem. Niby nic wielkiego, ale może powodować zamęt w głowach bardziej dociekliwych regionalistów.

Niektóre zdarzenia opisywane przez łowczego można nawet przyporządkować do konkretnych miejsc w terenie dzięki temu, że podaje on numery oddziałów leśnych. Choć od dawna już one nie obowiązują, można je znaleźć na starych mapach.

Dej pozōr tyż:  Sebastian Zista: Widać ślad podtarcia na prawicy

„Pszczyńskie lasy, bagna Polesia” to kolejna z niemieckojęzycznych w oryginale publikacji, które w ostatnich latach pojawiły się na naszym rynku wydawniczym, a dzięki którym można spojrzeć na historię z innej perspektywy. Warto sięgnąć po ten tytuł aby przekonać się, jak bogatą historię ma nasz region i jak wiele zostało do tej pory przemilczane lub zapomniane.

Mapy pomocne w lokalizacji leśnych oddziałów opisywanych przez Willego Benzela:

Dąbrówka k. Toszka (Steineich) http://amzpbig.com/maps/025_TK25/5476_Himmelwitz_1937.jpg

Lędziny (Lendzin) http://amzpbig.com/maps/025_TK25/5880_Lendzin_mz_1936.jpg

Kobiór (Kobier) http://amzpbig.com/maps/025_TK25/5979_Kobier_mz_1944.jpg

Międzyrzecze (Mezerzitz)

http://amzpbig.com/maps/025_TK25/5980_Altberun_mz_1936.jpg

 

* W oryginale tytuł brzmi: Wovon Jäger heute nur noch träumen. Von kapitalen Hirschen, starken Rehböcken, groben Sauen und anderem Wild

Przemysław Żołneczko – absolwent kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Miłośnik historii Górnego Śląska. Wielbiciel rowerowych wycieczek po różnych zakamarkach ziemi pszczyńskiej. Na co dzień stały współpracownik bojszowskiego miesięcznika „Nasza Rodnia”, a także kilku lokalnych portali internetowych. Swoje regionalne zainteresowania łączy z pasją pożarniczą.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza