KulturaPolecane

Meta Janitzek i synek z Wilhelminy

Królewski asesor rządowy Felix Triest wydał we Wrocławiu w 1864 roku swoje „Topograficzne kompendium Górnego Śląska”. Opisał w nim miejscowości, które istniały tu od stuleci i istnieją do dziś, ale także takie, które dopiero powstawały wówczas w wyniku industrializacji Górnego Śląska. Dziś ich nazwy brzmią dla nas jak określenia z bajkowej krainy — choć już wtedy miały industrialny posmak.

Mysłowicki las dominialny rozciągał się na obszarze 1104 mórg, na południowy zachód od zamkowych pól aż po Emanuelssegen (Murcki), Ochojetz (Ochojec) i las katowicki. Stał się jednym z ważniejszych rewirów węglowych dzięki otwartym wówczas kopalniom węgla kamiennego: Siegmund, Eduardhüttengrube, Eisenbahngrube, Agathe, Lokomotivgrube, Bergthalgrube i Jacobgrube. Można próbować wyobrazić sobie ten krajobraz — w 1874 roku istniały w pruskiej części Górnego Śląska aż 154 kopalnie.

Dziś przyjmuje się, że istniejąca od 1841 roku kopalnia Lokomotivgrube znajdowała się na terenie ówczesnej wsi Brzęczkowice (obecnie dzielnica Mysłowic). W XIX wieku lokalizowano ją właśnie tutaj. Tłumaczyłoby to również, dlaczego od dawna próbuję opisać los jednej z mieszkanek Lokomotivgrube — co wreszcie czynię, wiedząc już, że nie będzie to tylko historia jednej osoby.

Początkowo chciałem pisać wyłącznie o urodzonej w Lokomotivgrube 19 lipca 1852 roku pisarce Mecie Janitzek, lecz gdy zacząłem badać jej powiązania rodzinne, wyłoniły się kolejne górnośląskie opowieści wraz z ich konsekwencjami. Meta była bowiem również z domu Reifland. Nazwisko tej ewangelickiej rodziny zapisywano także jako Reiffland oraz Reiflandt.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dziadkiem Mety był urodzony w 1777 roku urzędnik gospodarczy Carl Reifland. Od 1821 roku pełnił funkcję rentmistrza górnośląskiego „króla cynku” Karla Godulli (1781–1848). Gdy Godulla w 1848 roku uciekł przed cholerą do Wrocławia, Reifland udał się tam wraz z nim i był jednym z tych, którzy podpisali testament Godulli z jego znanymi postanowieniami.

W styczniu 1806 roku poślubił we wsi Mollna (Molna) koło Lublińca urodzoną w 1781 roku Helenę Lampricht. Małżeństwo to miało co najmniej czworo dzieci, z których troje jest istotnych dla tego artykułu.

Helena Lampricht zmarła 5 czerwca 1841 roku w Maciejkowicach i trzy dni później została pochowana w Królewskiej Hucie. Jej mąż Carl Reifland zmarł 13 grudnia 1858 roku na Stawiskach. Dziś znajduje się tam kilka domów i przystanek autobusowy na granicy Katowic i Mysłowic. Carla Reiflanda pochowano w Katowicach.

Ich córka Pauline Reifland urodziła się 24 stycznia 1807 roku. 13 lutego 1827 roku poślubiła w Raciborzu urodzonego w 1792 roku nadleśniczego Carla Krause, który zmarł 10 maja 1854 roku w kolonii Neudorf (Nowa Wieś) koło Gliwic i został pochowany w Petersdorf (Szobiszowice). Pauline Krause zmarła 24 grudnia 1872 roku w Dąbrówce Małej (Eichenau) i dwa dni później została pochowana w Katowicach.

Małżeństwo mieszkało w 1847 roku również na Wilhelminie, lecz interesująca nas córka Jenny Krause urodziła się 7 maja 1842 roku w Stanitz (Stanica) w powiecie gliwickim.

Teraz przyszła kolej na drugie z interesujących nas dzieci Carla Reiflanda. Otto Reifland urodził się 19 października 1809 roku w Tarnowskich Górach. Był żonaty z urodzoną w 1811 roku Auguste Hoffmann. Wszystkich ich ośmioro dzieci przyszło na świat na Wilhelminie. Oczywiście nie bezpośrednio w wybudowanej w 1834 roku przez Spadkobierców Gieschego hucie cynku, lecz w powstającej w jej bezpośrednim sąsiedztwie robotniczej osadzie o tej samej nazwie, a więc nie na Stawiskach, Szopienicach/Roździeniu ani w Janowie, gdyż w aktach chrztu widnieje Wilhelminehütte. Chodzi tu o różnice odległości rzędu kilkuset metrów.

Auguste Reifland zmarła 10 lutego 1855 roku na Wilhelminie i trzy dni później została pochowana w Anhalt (Hołdunów). Jej mąż był inspektorem hutniczym w Wilhelminehütte. Otto Reifland nie przeżył swojego ojca i zmarł 20 lutego 1858 roku na Wilhelminie. Podobnie jak jego żona, został trzy dni później pochowany w Hołdunowie. Co ciekawe, w jego nekrologu widnieje określenie „Wilhelminehütte koło Mysłowic”, ponieważ Katowice nie były wówczas jeszcze miastem. Dziś o górnej części tej osady w kierunku Janowa przypomina jedynie przystanek autobusowy „Wilhelmina – Skrzyżowanie”.

Jego syn, Otto Reifland, pracował w 1867 roku jako sztygar w położonej w Szopienicach-Burowcu Paulshütte. Z tych skromnych początków, wspólnie z Wilhelminehütte, powstał później kompleks hutniczy, który pod nazwą Huta Metali Nieżelaznych Szopienice eksportował swoje wyroby na cały świat aż do zamknięcia w 2008 roku. Dla ludzi z branży było to „górnośląskie Hettstedt”.

Drugim najstarszym dzieckiem tego małżeństwa był urodzony 29 listopada 1839 roku na Wilhelminie Benno Reifland. Wpis w jego akcie zgonu, jakoby urodził się w Wilhelminehütte w powiecie niemodlińskim na Górnym Śląsku, jest błędny. Jego matką chrzestną była jego babka, Helene Reifland, żona rządcy z Raciborza.

5 czerwca 1865 roku w Katowicach sztygar Benno Reifland poślubił swoją kuzynkę Jenny Krause. Benno Reifland pracował w kopalniach w bezpośredniej okolicy Szopienic, o czym świadczą miejsca urodzenia jego dzieci: Martha w 1866 roku na Stawiskach, Kurt w 1867 roku w Wildensteinsegen, Hans w 1873 roku w Roździeniu. Ponadto mieszkał w 1878 roku w Dąbrówce Małej, a w 1879 roku na Burowcu.

W 1873 roku hrabia Guido Henckel von Donnersmarck połączył swoje cztery pola górnicze na terenie dzisiejszych Świętochłowic w jedną kopalnię, która na pamiątkę zjednoczenia Niemiec w 1871 roku otrzymała nazwę „Deutschland” (KWK) Polska).

Między 18 a 20 czerwca 1884 roku doszło do gwałtownych opadów deszczu. Spowodowało to podniesienie poziomu wody w rzece Rawie oraz w stawie, do którego odprowadzano wodę wypompowywaną z kopalni. W piątek 20 czerwca 1884 roku pod naporem nagromadzonej wody zapadł się grunt i 200 000 metrów sześciennych wody i mułu runęło na ponad 100 metrów w głąb kopalni. 43 górników zostało odciętych pod ziemią od świata zewnętrznego.

Ponieważ katastrofy zawsze dobrze się sprzedają w mediach Świętochłowice trafiły na łamy gazet w całej Europie. Informowano także o dramatycznej i intensywnej akcji ratunkowej, która trwała sześć dni i zakończyła się sukcesem:

Trzy dni później, w niedzielę, woda zaczyna opadać; do tego czasu górnicy żuli resztki swojego skórzanego ekwipunku, by zaspokoić głód, a jako napój używali błotnistej wody. […] W półżywym stanie odpalono jeszcze kilka patronów dynamitu; eksplodowały one bez szkody i dały nadchodzącym ratownikom ostatni sygnał. Wszyscy zostali odnalezieni po 170 godzinach pogrzebania żywcem; w chwili udanej akcji ratunkowej nieszczęśnicy mieli czterdzieści uderzeń tętna na minutę, wszyscy byli straszliwie osłabieni, ale ich powrót do zdrowia był pewny. Właściciel kopalni, hrabia Donnersmarck, podarował sztygarowi Reiflandowi, który z narażeniem życia kierował akcją ratunkową, 3000 marek”.

Sztygar Benno Reifland właśnie w tym czasie pogłębiał szyb w kopalni w Chropaczowie (od 1909 roku Schlesiengrube) i został wezwany do udziału w akcji ratunkowej. Drugim sztygarem zasłużonym podczas ratowania górników był Ottomar Rath (1841 Gliwice – 1902 Hajduki Dolne), który otrzymał 900 marek.

Benno Reifland oraz sztygarzy Ottomar Rath, Fedor Röder, Henrich Lückfeld i dziewięciu górników otrzymali od króla pruskiego Medal Ratunkowy na Wstędze. Wszystkim uratowanym górnikom oraz ekipie ratunkowej wykonano w Królewskiej Hucie fotografie, z których powstało tableau. Znajduje się ono dziś w Muzeum Miejskim w Zabrzu.

Sztygar Benno Reifland na tableau              Źródło: Muzem Miejskie w Zabrzu

Zaraz po zakończeniu akcji ratunkowej zgromadzony tłum zaśpiewał po niemiecku i po polsku hymn „Großer Gott, wir loben Dich” („Ciebie Boga wysławiamy”). Uratowanie górników zostało upamiętnione na wieczność poprzez budowę kościoła wotywnego pw. św. Piotra i Pawła w Świętochłowicach. Budowę rozpoczęto w 1889 roku, kościół poświęcono w 1891 roku, a konsekracja odbyła się w 1896 roku.

Benno Reifland zmarł w wieku 48 lat, 29 września 1888 roku w Chropaczowie. Jego żona Jenny Reifland, mieszkająca w Roździeniu, od maja 1894 roku była kontrolerem mięsa (Fleischbeschauerin) dla okręgu urzędowego Janów, a od 1897 roku także w Roździeniu. Zmarła po 25 październiku 1909 roku.

Trzecie z interesujących nas dzieci Carla Reiflanda nosiło imię Friedrich i urodziło się w listopadzie 1810 roku w Świerklańcu w powiecie tarnogórskim. Nadsztygar Friedrich Reifland poślubił w 1842 roku urodzoną po 1816 roku Mathilde Bendorf.

Wszystkich dziesięcioro dzieci tego małżeństwa przyszło na świat między 1842 a 1857 rokiem w Lokomotivgrube. Friedrich Reifland mieszkał tam jeszcze w 1867 roku. W lipcu 1869 roku mieszkał w Mysłowicach i otrzymał od króla, z okazji 100-lecia Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, Ogólne Odznaczenie Honorowe. Jego dalsze losy pozostają nieznane.

Jednym z tych dzieci był urodzony 2 grudnia 1845 roku Alfred Reifland. Ukończył szkołę górniczą w Tarnowskich Górach i pracował jako nadgórnik w kopalni Ferdinand (KWK Katowice) w Katowicach-Bogucicach. Zginął tragicznie jako ochotnik w Algierze.

Teraz możemy skierować uwagę na Metę (właściwie Margarethe) Reifland. W 1873 roku mieszkała w Gliwicach, ponieważ tutaj, w wieku 21 lat, 24 listopada poślubiła mieszkającego w Roździeniu sztygara Paula Janitzka.

Jej mąż, podobnie jak jej brat Alfred, był absolwentem tarnogórskiej szkoły górniczej, którą ukończył w lipcu 1871 roku. Urodził się w 1849 roku w Wielkiej Płużnicy (Groß Pluschnitz) w powiecie strzeleckim.

Był synem zmarłego w Ujeździe inspektora gospodarczego Karla Janitzka oraz jego żony Barbary (zwanej też Babette), z domu Kraus, zmarłej 24 lipca 1891 roku w Biskupicach koło Zabrza. Oboje byli wyznania katolickiego.

Paul Janitzek pracował później w kopalni Florentine (KWK Łagiewniki) w Łagiewnikach (Hohenlinde) koło Bytomia. Najpierw jako nadsztygar, a w maju 1912 roku określano go już jako „Bergverwalter a.D.” (były zarządca kopalni), kiedy to otrzymał od króla Złoty Krzyż Zasługi.

W 1880 roku był współzałożycielem męskiego chóru Hohenlinde, który w 1905 roku obchodził jubileusz. On sam i pięciu innych członków otrzymało z tej okazji artystycznie wykonane dyplomy. W 1905 roku był również przewodniczącym Związku Zaopatrzenia w Wodę w Hohenlinde.

W Łagiewnikach przyszło na świat i zmarło w wieku niemowlęcym dwóch synów tego małżeństwa: Harald w 1880 roku oraz Helmut w 1882 roku. Przy życiu pozostała urodzona 18 lipca 1880 roku córka Edith oraz kolejne dzieci. Paul Janitzek zmarł 28 lutego 1920 roku w Bytomiu.

Prawie w wieku 50 lat Meta Janitzek zaczęła pisać. Dzięki bytomskiemu kupcowi Simonowi Macha (1864–1944), który z wewnętrznej pasji był kolekcjonerem i badaczem historii lokalnej, możemy dowiedzieć się, co ją do tego skłoniło. Był to już dom rodzinny w Lokomotivgrube i jej ojciec. Macha pisał:

Chociaż był człowiekiem uznanej fachowości, nie zatracał się całkowicie w swoim zawodzie. W jego domu często odbywały się małe wieczorki towarzyskie, podczas których czytano i omawiano najnowsze dzieła niemieckich poetów i pisarzy. Stałym uczestnikiem tych spotkań był spedytor Klaußmann ze Szopienic, który często przyprowadzał na nie swojego bardzo uzdolnionego chłopca, późniejszego pisarza Oskara Klaußmanna (1851–1916). Oczywiście bodźce te nie pozostały bez wpływu na dorastającą Metę Reiflandt — skłonność do opowiadania i tworzenia poezji bardzo wcześnie obudziła się w jej wnętrzu. Szczególnie ulubionym tematem rozmów podczas tych wieczorów były wydarzenia w polskich rodzinach arystokratycznych Sułkowskich i Mieroszewskich, które dostarczały małemu przygranicznemu miasteczku Mysłowice aż nadto powodów do wzburzenia i zdumienia, a o których wszyscy obecni byli poinformowani w najdrobniejszych szczegółach”.

Jeszcze przed ślubem Meta Reifland pożegnała swoją ukochaną leśną ojczyznę, której topografię znała bardzo dobrze. „Lata małżeńskie upływały na pracy i wypełnianiu obowiązków. Wychowała swoje dzieci na ludzi silnych życiowo i jasno myślących, a przy tym żelazną pracowitością uzupełniała swoją wiedzę i wykształcenie. Niestrudzonym, gorliwym studiowaniem dążyła naprzód w swojej sztuce” — pisał dalej Macha.

Meta Janitzek nie napisała jednak zbyt wiele, a jeszcze mniej z tego się zachowało. Zadebiutowała 1 kwietnia 1901 roku w „Myslowitzer Zeitung” tekstem „Der Fürstenmord an der Dreikaiserreichsecke” („Zabójstwo księżnej na Trójkącie Trzech Cesarzy”), który spotkał się z niespodziewanie dużym uznaniem czytelników.

Opowiadanie to zostało następnie wydane przez mysłowicki nakład T. Klimatz pod tytułem:

„Die Ermordung der Fürstin v. Sulkowsky Herzogin von Bielitz in Schloß Slupna bei Myslowitz. Eine historische Begebenheit” („Morderstwo księżnej Sułkowskiej, księżnej bielskiej, w dworze Słupna koło Mysłowic. Wydarzenie historyczne”) — w kilku wydaniach.

W maju 1902 roku bytomska „Oberschlesische Grenzzeitung” wydrukowała jej opowiadanie o tamtejszym, raczej mitycznym niż rzeczywiście istniejącym herszcie zbójców, zatytułowane po prostu „Valentin Dyngos”.

W 1904 roku w tej samej gazecie, a w 1905 roku w „Myslowitzer Anzeiger”, ukazała się jej historyczna nowela „Das Kreuz im Walde” („Krzyż w lesie”), której akcja toczy się m.in. w 1830 roku w myśliwskim pałacyku Mieroszewskich w Janowie — późniejszej, dziś już nieistniejącej, nadleśniczówce Tiele-Wincklerów. Za czasów Mety Janitzek krzyż ten stał jeszcze przy źródle Elisenquelle w lesie między kopalnią Jacobgrube a Mysłowicami. Dziś miejsca te istnieją już tylko w tym opowiadaniu — pamięć o nie tak dawnych czasach zanikła i właściwie, z nielicznymi wyjątkami, została zapomniana.

Simon Macha podkreślał wyraźnie jej zasługi:

Była pierwszą pisarką, która w historycznych retrospekcjach przedstawiała miłującym swoją małą ojczyznę Górnoślązakom wybitne osobistości — twórców i promotorów wielkich dzieł przemysłowych — i wyjaśniała im ich znaczenie”.

Tak było z jej artykułem „Karl Godulla”, który w lutym 1904 roku ukazał się w katowickim czasopiśmie poświęconym pielęgnowaniu wiedzy o Górnym Śląsku i reprezentowaniu jego interesów — „Oberschlesien”.

Była przy tym również krytyczna społecznie, pisząc o stosunkach panujących na Górnym Śląsku przed połową XIX wieku:

Powiedziano już, na jak niskim poziomie kultury stał wówczas zwykły człowiek. Rzadko kto umiał czytać i pisać, obowiązek szkolny jeszcze nie istniał, a robotnik wolał posłać swoje dzieci do jakiejkolwiek pracy zarobkowej niż do szkoły. Górny Śląsk posiadał na początku XIX wieku jedynie magnatów, panów feudalnych — i niewolników. Z jednej strony przemysł, prawdziwe panowanie milionów i szampan, z drugiej zabobon, mentalność niewolnicza i gorzałka. Warstwa pośrednia powstała dopiero wtedy, gdy w późniejszych dziesięcioleciach zaczęto na masową skalę eksploatować podziemne bogactwa Górnego Śląska. Nie może więc dziwić, że lud prosty snuł cały krąg legend wokół osoby Godulli, co podsycało jego zamknięte, ponure usposobienie, które stale okazywał. Jego surowe spojrzenie, utykanie i ręka noszona na temblaku zapewniły mu w oczach łatwowiernego tłumu opinię człowieka będącego w zmowie z diabłem”.

Znany górnośląski dziennikarz i bibliotekarz Friedrich Kaminsky (1889–1962) oceniał rolę i znaczenie Mety Janitzek następująco:

Była jedną z pierwszych i najstarszych górnośląskich pisarek, które torowały drogę młodszemu pokoleniu, przedstawiając w opowiadaniach i historycznych retrospekcjach dzieje ojczyzny. Jej świeży sposób narracji i trafna charakterystyka postaci szybko zapewniły jej popularność, a w latach 1901–1912 należała do znanych pisarek regionalnych starszej szkoły. […] Repertuar tej górnośląskiej nowelistki nie jest wprawdzie bardzo obszerny, ale zawiera w sobie siłę i wiele miłości do ojczyzny”.

Następnie ukazały się kolejne opowiadania:

  • „Der Priestermord in Beuthen O.-S. am 14. September des Jahres 1363” — oparte na zapisie z wrocławskiego klasztoru św. Wincentego z około 1500 roku;
  • „Gottfried Linke”, znane także pod tytułem „Jak pierwsza kolej żelazna dotarła na Górny Śląsk”, o znanym wrocławskim producencie wagonów kolejowych, współzałożycielu zakładów Linke-Hofmann;
  • „Die Verdienste der Markgrafen von Brandenburg um den oberschlesischen Erzbergbau” — oczywiście przede wszystkim o wolnym mieście górniczym Tarnowskie Góry;
  • „Ein Schreckenstag in Myslowitz” — którego treść nie zachowała się. Być może chodziło o splądrowanie Mysłowic w 1807 roku.

Jeszcze przed 1914 rokiem Meta Janitzek wycofała się z życia publicznego, lecz nadal pisała w zaciszu domowym. W jej spuściźnie znaleziono dwa nieukończone rękopisy:

  • „Der letzte polnische Standesherr auf oberschlesischer Erde” („Ostatni polski pan stanowy na ziemi górnośląskiej”),
  • „Die zwölf Wilhelminen” („Dwanaście Wilhelmin”).

1 listopada 1927 roku Edith Janitzek zgłosiła w urzędzie stanu cywilnego w Bytomiu śmierć swojej mieszkającej z nią 75‑letniej matki, Margarethe Janitzek, która zmarła tego samego dnia.

Nekrolog Meta Janitzek 1927                                   Źródło: www.sbc.org.pl

Czytając uważnie nekrolog Mety Janitzek autorstwa Friedricha Kaminsky’ego, zamieszczony w jego zabrzańskim piśmie „Volk und Heimat”, można poznać dalsze szczegóły dotyczące jej życia i twórczości:

Odeszła niezwykle mądra kobieta, która aż do ostatniej chwili zachowała jasność i świeżość umysłu. Przeżyła prawdziwe życie poetki — bogate w troski i cierpienia, wprawdzie uwieńczone sukcesem dzięki opowiadaniom przyjętym przez czytelników ponad wszelkie oczekiwania, lecz także zwalczane i atakowane przez ludzi małego formatu. Należy jej się wieniec chwały jako jednej z najstarszych górnośląskich pisarek, ale nie mniej zasłużona jest pamięć o niej jako o człowieku. Niezłomna, prosta prawość, głęboka wierność i wielka miłość do ojczyzny były najważniejszymi cechami jej szeroko zakrojonego charakteru. W tej kobiecie szlachetne serce łączyło się z dociekliwym duchem i jasnym, przenikliwym rozumem. Znalazła spokój dopiero przed kilkoma tygodniami — spokój, którego odmówiło jej ciężkie życie”. Nekrolog ukazał się również w 1928 roku w opolskim miesięczniku „Der Oberschlesier”.

Kaminsky opublikował w „Volk und Heimat” w listopadzie 1927 roku krótkie opracowanie górnośląskiej legendy pt. „Die Buße” autorstwa Edith Janitzek. Możliwe, że próbowała kontynuować literacką działalność swojej matki i pisała krótkie teksty prasowe jeszcze przed jej śmiercią, na przykład dla bytomskiego tygodnika dla kobiet i dziewcząt „Die oberschlesische Frau”.

We wrześniu 1928 roku „Der Oberschlesier” opublikował jej artykuł z okazji 80 rocznicy tragicznej śmierci księcia Feliksa Lichnowskiego. Szkic do tego tekstu znalazła w spuściźnie swojej ciotecznej babki, która osobiście znała księcia i księżnę żagańską. Edith przerobiła ten materiał. Ten sam lub bardzo podobny tekst został wydrukowany w „Oberschlesischen Volkskalender 1928”.

We wrześniu 1936 roku gliwicki „Oberschlesisches Katholisches Kirchenblatt” zwrócił się do wszystkich Górnoślązaków z prośbą o udział w konkursie „Kto podaruje nam górnośląską pieśń św. Barbary?”. Poszukiwano ludowego tekstu pieśni barbórkowej składającego się z czterech zwrotek, bez melodii.

W listopadzie 1936 roku ogłoszono najlepsze teksty i ich autorów. Nas interesuje następująca informacja:

„Pieśń św. Barbary autorstwa M. Janitzek z Bytomia nie spełnia warunków naszego konkursu, ponieważ ma tylko trzy zwrotki. Jednakże jednogłośną opinią wszystkich jurorów przyznaliśmy jej specjalną nagrodę pocieszenia w wysokości 10 marek”.

Tekst został wydrukowany w „Kirchenblatt”, a jako autorka widniała Meta Janitzek, która od dziewięciu lat nie żyła. Czy Edith wysłała na konkurs stary tekst swojej matki, aby uhonorować ją pośmiertnie?

Nauczyciel i badacz historii lokalnej Heinrich Schyma (1900–1976), pochodzący z Bytomia-Rozbarku podaje inną, bardziej wiarygodną wersję:„Specjalną nagrodę otrzymała panna Edith Janitzek, pracownica biurowa kopalni Preußengrube (KWK Miechowice), za swój wiersz, który wprawdzie nie spełniał wszystkich wymaganych warunków, ale został uznany za pracę wybitną. Panna Janitzek nie była na polu literackim nowicjuszką. Miała już na koncie powieść i od czasu do czasu pisała felietony”.

Meta Janitzek rzeczywiście napisała dwa górnicze wiersze: „Abschied vom Bergwerkgklöcklein” („Pożegnanie z górniczym dzwonkiem”) oraz — jak donosiła prasa w sierpniu 1908 roku — przede wszystkim:„Z pióra naszej znanej górnośląskiej pisarki i poetki, pani nadsztygarowej Mety Janitzek z Hohenlinde, wyszedł przepiękny wiersz St. Barbara, do którego pan chórmistrz C. Janitzek z Biskupic skomponował ludową melodię — prostą i wdzięczną — i niedawno opracował go na czterogłosowy chór męski. Tekst i melodia uzupełniają się wzajemnie i tworzą coś pełnego, doskonałego w dziedzinie twórczości ludowej”.

Nazwisko Janitzek nie pojawia się tu przypadkowo, ponieważ chodziło o brata jej męża. Ci Janitzkowie — tak trzeba to ująć — pracowali również jako nauczyciele szkół ludowych, ale przede wszystkim wszyscy byli organistami lub muzykami.

Carl Janitzek, syn inspektora gospodarczego Karla Janitzka, urodził się 16 stycznia 1839 roku w Chechlau (Chechło) w powiecie gliwickim. Około 1870 roku przybył jako nauczyciel i organista do Biskupic koło Zabrza. Po rozdzieleniu dotychczas połączonego stanowiska głównego nauczyciela i organisty objął urząd organisty i kierownika chóru przy miejscowym kościele parafialnym, który pełnił przez 51 lat. Ponadto działał jako rozjemca, członek rady sierocej i ławnik. Przez kilka lat, do 1890 roku, służył również jako organista w parafii w Zabrzu‑Zaborzu.

W 1879 roku wydał w Gliwicach swoje 48‑stronicowe, polskojęzyczne „Pieśni o świętej Barbarze, patronce konających. Dla górników z ksiąg przez cenzurę duchowną aprobowanych zebrał Karól Janitzek, organista w Biskupicach”.

Na polu muzycznym był także honorowym mistrzem śpiewu w biskupickiej Liedertafel, dyrygentem Stowarzyszenia św. Cecylii oraz znany z kompozycji niemieckiego „Kriegergruß”.

Carl Janitzek był żonaty z urodzoną 7 grudnia 1847 roku w Mikulczycach Marie Kania. Była córką kopalnianego mistrza kowalskiego Carla Kani. Małżeństwo Janitzków miało troje dzieci, w tym urodzonego 30 grudnia 1874 roku w Biskupicach Karla Janitzka, który został księdzem.

W 1909 roku Karl Janitzek został proboszczem w Boguschowitz (Boguszowice – dziś dzielnica Rybnika). Zrobił wiele dla parafii mimo trudności finansowych, lecz był nastawiony proniemiecko, co miało dla niego konsekwencje:„Podczas powstań śląskich powstańcy ‘doradzili’ księdzu, aby opuścił Boguszowice, co też uczynił w 1922 roku, zamieniając parafię z proboszczem Kuligiem ze Szczedrzyka”.

Jego matka, Marie Janitzek, zmarła w wieku 52 lat 22 października 1900 roku w Biskupicach. Jego ojciec, Carl Janitzek, zmarł w wieku 88 lat 4 lipca 1927 roku na plebanii w Szczedrzyku. Ksiądz Karl Janitzek zmarł w Szczedrzyku 15 stycznia 1933 roku.

Nekrolog Karl Janitzek lipiec 1927                                     Źródło: www.sbc.org.pl

Inspektor gospodarczy Karl Janitzek był także ojcem jeszcze jednego syna, który został organistą — urodzonego 4 lutego 1848 roku w Chechlau Victora.

We wrześniu 1872 roku był on drugim nauczycielem w Zabrzu. 5 lutego 1873 roku w Biskupicach Victor Janitzek poślubił urodzoną 10 stycznia 1853 roku w Małym Zabrzu Julie Schütz, wyznania katolickiego.

5 maja 1876 roku w Mysłowicach u organisty Victora Janitzka i jego żony Julie przyszło na świat ich pierwsze z siedmiorga dzieci. Była to Helene, która jako żona bytomsko‑rozbarskiego zarządcy budowlanego Emanuela Miosgi została wdową w 1917 roku, a sama zmarła w Bytomiu 20 kwietnia 1940 roku.

19 sierpnia 1881 roku, z inicjatywy ówczesnego mysłowickiego proboszcza Eduarda Kleemanna (1825–1889), założono w Mysłowicach Cäcilien‑Verein, do którego natychmiast przystąpiło 27 panów. W zarządzie zasiadał również organista Carl Janitzek, pełniący funkcję dyrygenta. W 1886 roku pod jego kierownictwem wykonano „Stworzenie Świata” Haydna. W 1902 roku, ze względu na jego wielkie zasługi, mianowano go członkiem honorowym, a on sam zakończył pracę jako dyrygent.

W marcu 1884 roku Victorowi Janitzkowi powierzono prowadzenie kasy miejscowej filii Powszechnej Niemieckiej Fundacji Ubezpieczeń Emerytalnych, Rentowych i Kapitałowych. W lipcu 1889 roku organista Janitzek został przyjęty do mysłowickiego Związku Nauczycieli. 22 listopada 1893 roku chór pod jego kierownictwem śpiewał mszę podczas poświęcenia nowego kościoła w Brzezince (Birkental) koło Mysłowic.

2 listopada 1911 roku pomocnik organisty, Anton Lichotta, zgłosił w mysłowickim urzędzie stanu cywilnego, że organista Victor Janitzek zmarł 1 listopada 1911 roku w wieku 63 lat w swoim mieszkaniu przy Modrzejowerstrasse 2a (dzisiejsza ul. Krakowska; budynek już nie istnieje). Owdowiała żona, chórmistrzyni Julie Janitzek, zmarła w wieku 77 lat 24 listopada 1929 roku w Gliwicach.

Nekrolog Julie Janitzek 1929                                               Źródło: www.sbc.org.pl

Jabłko pada niedaleko od jabłoni — w przypadku Victora Janitzka byli to jego dwaj synowie, którzy również zostali muzykami. Nasza muzyczna podróż przez historię tej rodziny, a częściowo także Górnego Śląska, trwa więc dalej.

Viktor Janitzek urodził się 2 października 1877 roku. Sam w swoim życiorysie ujął to znacznie mniej sucho i opowiedział w nim wiele o swoim życiu, dlatego tu zaczyna się długi cytat:„Urodziłem się 2 października 1877 roku w małym przygranicznym miasteczku Mysłowice, na górnośląskich ziemiach, gdzie również w romantycznym zamku Łubowice przyszedł na świat subtelny poeta romantyzmu, baron Joseph von Eichendorff, a w Zuckmantel — rodzice księcia pieśni, Franza Schuberta.

Mój ojciec, nauczyciel ludowy, dyrektor muzyczny i sędzia pokoju w jednej osobie, udzielił mi w ósmym roku życia pierwszych lekcji muzyki; szkoła ludowa i gimnazjum roztoczyły nade mną dalszą opiekę.

W wieku 17 lat, po ukończeniu szkoły, nadszedł czas decyzji zawodowej: nauczyciel, teolog czy muzyk. Po lekkich zmaganiach wybór padł na sztukę dźwięków. Mój ojciec kierował się słowami Goethego: ‘Chwalę sobie moje Lipsk, to mały Paryż, który kształci swoich ludzi!’.

Tak więc udałem się do tego kwitnącego miasta w Saksonii i w 1895 roku zapisałem się jako student muzyki w Królewskim Konserwatorium w Lipsku. Byłem szczęśliwy, mogąc żyć i uczyć się w miejscu, w którym żył, kochał i tworzył wielki Johann Sebastian Bach, a także Robert Schumann — poetycki kompozytor i znaczący pisarz, ostro zwalczający bezwartościowe, nieartystyczne wytwory swoich czasów, a z drugiej strony wspierający młode, wschodzące talenty. W 1901 roku moje studia w Lipsku dobiegły końca”.

Rok wcześniej mysłowicki Cäcilien‑Verein ogłosił koncert dobroczynny na rzecz budowy szpitala dla ubogich, z udziałem panów Gustava Bergmanna z Zurychu (fortepian) i Viktora Janitzka (skrzypce), studentów lipskiego konserwatorium muzycznego. Koncert miał się odbyć w niedzielę 1 kwietnia o godzinie 19 w hotelu Glauera. Oprócz utworów Czajkowskiego, Bacha czy Griega przewidziano także kompozycje obu studentów.

Po tych koniecznych informacjach życiorys może być kontynuowany:

Po tym wyczerpującym, pełnym wyrzeczeń okresie dusza i ciało domagały się słońca i górskiego powietrza; miały one wzmocnić skrzydła mojego ducha. Podjąłem — co było śmiałe — podróż do Szwajcarii, dysponując bardzo skromnymi środkami. Chciałem poznać cudowną krainę gór i jezior z własnego doświadczenia, choćby w skromnym zakresie.

Mój praktyczny zmysł nie był wówczas jeszcze aktywny, inaczej mógłbym zdobyć środki finansowe, wygłaszając różnego rodzaju prelekcje. Podczas pieszej wędrówki prawym brzegiem jeziora do Rapperswilu przeszedłem również przez Küsnacht. Aby nie tracić czasu, poganiałem moje ‘szewskie konie’, by dotrzeć do Einsiedeln jeszcze przed zapadnięciem nocy. Moje zainteresowanie wzbudzały wówczas słynne organy klasztorne. Seminarium w Küsnacht minąłem zaledwie kilkoma spojrzeniami, nie przeczuwając, że właśnie tam przez 36 lat będę z całym oddaniem i radością pracował muzycznie z młodzieżą.

Krótki pobyt w tej tak mi drogiej okolicy skłonił mnie wkrótce do myśli o powrocie i ponownie znalazłem się w miejscu, gdzie stała moja kołyska — jednak z wieloma pięknymi, cennymi wspomnieniami, które odtąd były dla mnie bodźcem do dalszej samodzielnej nauki, bo przecież wiadomo, że nauka nie ma końca.

Od 1901 do 1903 roku byłem nauczycielem muzyki i koncertującym muzykiem w mojej starej ojczyźnie. Jednak osiadły spokój nie zagościł we mnie jeszcze. Natura pociągała mnie ku okresowi burzy i naporu, który skłaniał mnie do muzycznych wędrówek w dalekie strony, między innymi ponownie do tak ukochanej przeze mnie Szwajcarii”.

Najpierw jednak Viktor Janitzek udał się do galicyjskiego miasta Chyrów koło Przemyśla (dziś Chyriw na Ukrainie), gdzie w latach 1904 – początek 1905 był dyrektorem muzycznym w prowadzonym przez jezuitów znanym kolegium o statusie gimnazjum.

Dalej w życiorysie Wiktora Janitzka czytamy:

W styczniu 1905 roku otrzymałem po zaszczytnym wyborze posadę nauczyciela muzyki w szkołach miejskich w Lucernie. W 1908 roku przyjąłem zaszczytny wybór do kantonalnego seminarium nauczycielskiego w Zurychu w Küsnacht.

Po śmierci profesora Hindermanna powierzono mi z ramienia dyrekcji szkolnej zarówno nauczanie śpiewu, jak i prowadzenie orkiestry uczniowskiej szkoły realnej wyższej i szkoły handlowej, która co roku uświetniała uroczystości maturalne i zakończenia roku.

Moje koncerty publiczne oraz występy w ramach Towarzystwa Pestalozziego były przez władze, publiczność i prasę omawiane z wyjątkowym uznaniem”.

Ponieważ profesor i organista Paul Hindermann, urodzony w 1868 roku, zmarł w 1925 roku, powyższy życiorys Viktora Janitzka powstał po tej dacie. W międzyczasie wydarzyło się wiele.

W 1910 roku Viktor Janitzek, nauczyciel gry na fortepianie i skrzypcach, otrzymał tytuł profesora. Był żonaty z urodzoną 13 stycznia 1883 roku Elsą Francke, która 26 kwietnia 1911 roku urodziła ich córkę Elisabeth Janitzek.

W 1912 roku miał ucznia z Górnego Śląska — urodzonego w Królewskiej Hucie (Königshütte) Georga Bialasa, syna kupca Leopolda Bialasa. Georg Bialas uczęszczał do 1907 roku do szkoły ludowej w Biskupicach. Jego zdolności muzyczne odkryto już w szkole, a później rozwijali je dr Waldemar Matysiak (1884–1960) oraz nauczyciel seminarium Max Buchs w seminarium nauczycielskim w Zülz (Biała). W latach 1911/12 studiował instrumenty i teorię muzyki w bytomskiem konserwatorium Thomasa Cieplika (1862–1925). Po pobycie w Zurychu kontynuował naukę do 1913 roku w szkole muzyki kościelnej w Ratyzbonie.

Już w 1911 roku pełnił funkcję zastępcy kapelmistrza w Lublińcu, a następnie obejmował stanowiska związane z muzyką kościelną w Goduli, Mysłowicach i Biskupicach. Po służbie wojskowej w 11. Bawarskim Pułku Piechoty został dyrektorem konserwatorium w Opolu, a rok później także dyrygentem Opolskiego Towarzystwa Orkiestrowego.

W 1919 roku poślubił Hedwig Trinkl. Ich syn, również Georg, urodził się 9 marca 1923 roku w Opolu. Georg Bialas pozostał aktywny muzycznie także w okresie międzywojennym. W 1941 roku żył jeszcze, natomiast po 1945 roku jego los pozostaje nieznany.

30 kwietnia 1917 roku rodzina Janitzek otrzymała federalne zezwolenie na naturalizację, a 23 lipca 1918 roku — za opłatą w wysokości 400 franków — także prawo obywatelstwa miasta Zurychu.

W listopadzie 1927 roku Janitzek wygłosił w Muzeum Sztuki Użytkowej w Zurychu odczyt ilustrowany przeźroczami pt. „Wizyta w kopalni węgla Konkordia na Górnym Śląsku”. Pod koniec sierpnia 1938 roku małżeństwo Janitzek wzięło udział w XIV Międzynarodowym Kongresie Starokatolickim w Zurychu.

23 września 1941 roku w Zurychu zmarła jego żona, Elsa Janitzek. W marcu 1945 roku, po 36 latach pracy w seminarium, Viktor Janitzek przeszedł na emeryturę z powodu wieku. Zmarł 16 lutego 1955 roku w Zurychu w wieku 77 lat, o czym poinformowała w nekrologu jego siostra Antonie.

Nekrolog Viktor Janitzek 1955                                Źródło: www.e-newspaperarchives.ch

Antonie Janitzek była najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, urodzonym 13 czerwca 1890 roku w Mysłowicach. Również mieszkała w Szwajcarii jako pomoc domowa. Zmarła jako obywatelka niemiecka 4 kwietnia 1973 roku w Zurychu.

22 lutego 1886 roku w Mysłowicach urodził się Alfred Janitzek. Podobnie jak jego brat, ukończył on lipskie konserwatorium muzyczne, na którego świadectwach widniały podpisy tak wybitnych muzyków jak Max Reger i Carl Straube.

W 1910 roku mieszkał jeszcze u rodziców w Mysłowicach, natomiast w 1912 roku mieszkał już w Katowicach przy Marienkirchplatz 2, ponieważ został organistą i chórmistrzem tamtejszego kościoła Mariackiego.

Początkowo był dyrygentem niemieckich chórów, lecz później został także pierwszym dyrygentem założonego 4 kwietnia 1918 roku polskiego chóru kościelnego. Bronisława Szymkowiak (1896–1975) podkreślała w 1938 roku: „W rekordowym tempie wyćwiczył dobre głosy, tak że chór powrócił do tradycji śpiewania podczas polskich nabożeństw wielkopostnych naszych pięknych Gorzkich Żali, a w Wielkanoc 1918 roku miał wspaniały występ z pieśniami o Zmartwychwstaniu Pańskim”.

8 kwietnia 1940 roku dr Emil Szramek, od 1926 roku proboszcz kościoła Mariackiegp, został aresztowany przez gestapo i osadzony jako więzień w obozie koncentracyjnym Dachau. Podejmowano interwencje u władz niemieckich w celu jego uwolnienia.

We wrześniu 1941 roku gmina Tworkau (Tworków, powiat raciborski), gdzie ks. Szramek urodził się 29 września 1887 roku, skierowała do gestapo opinię, w której m.in. napisano:

Aż do końca utrzymywał w służbie volksdeutschów zatrudnionych przy kościele, mimo że strona polska stale domagała się ich zwolnienia i mimo że w przypadku dwóch pracowników istniała ku temu dobra okazja. (Świadkowie: organista Alfred Janitzek i kościelny Josef Steidor, obaj Katowice, Marienkirchplatz 2)”.

Proboszcz doktor Emil Szramek zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau 13 stycznia 1942 roku.

25 września 1941 roku we Wrocławiu chórmistrz Alfred Janitzek, zamieszkały w Katowicach przy Marienkirchplatz 2, poślubił urodzoną 7 lutego 1899 roku w Chorzowie gospodynię Martę Badura. Była ona córką urodzonego 1 listopada 1860 roku w Schwieben (Świbie) w powiecie toszecko‑gliwickim hutnika Adama Badury oraz jego żony Pauline z domu Zientek, urodzonej 23 lutego 1863 roku w Potempa (Potępa) w powiecie gliwickim.

Oboje świadkowie ślubu pochodzili z Wrocławia: 61‑letni organista Anton Schink oraz 42‑letnia nauczycielka muzyki Magdalena Seifert.

Alfred Janitzek miał umrzeć 15 marca 1953 roku w Katowicach. Na początku 1958 roku jego wdowa, Marta Janitzek, mieszkała w Stuttgarcie.

dr Stefan Pioskowik – socjolog, politolog, autor szkicōw ô geszichcie Gōrnego Ślōsnka, wierszy a humoresek. Narodzōny w roku 1962 w Katowicach-Janowie, miyszkŏ we Mysłowicach.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź