Gabriela Szewiola: Bańka

Wracamy z kilkudniowego wyjazdu, z krótkich wakacji. Wpadamy w codzienność jak w zaspę. Tak, to nam grozi, a nie robi nam dobrze. Bo wtedy cienka, złota powłoka wakacyjna w naszych duszach jeszcze nie zdążyła zaschnąć i zasklepić szram, bolączek, ran. I zaraz może być zdarta. Powinno minąć trochę czasu, aby ten dobroczynny plaster zdążył zadziałać.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Kiedy więc wracamy z wakacji – czasem krótkich, ale błogich w swojej inności i dobrostanie, nowy dzień – ten dzień, kiedy trzeba rano wstać, zrobić sporo koniecznych rzeczy i zaraz ruszyć do pracy – tworzy wokół nas bańkę. Ni to szklaną, ni mydlaną. Bańka zamyka nas w sobie i oddziela od pręg deszczu ze śniegiem, od hałasu ulicy, własnej zadyszki i komputera z setką nowych maili. Niekiedy również  od własnej reakcji na ludzi, których znów trzeba spotkać, których gesty i działania bywają przewidywalnie drażniące. Chroni przed zbyt gwałtownymi zderzeniami, do których nie jesteśmy przygotowani. Przed gołoledzią, która obróci nas jak bezwładny worek, rzuci na bandę.

Bańka jest kolorowa, jej barwne smugi obracają się wokół nas, wyświetlając efemeryczne obrazki, strzępy barwnych widoków, odgłosy. Niesie nas raz jeszcze w sceny, panoramy  i dźwięki, które zaistniały na brukach i za zakrętami dalekich miast, nad innymi morzami, za szybami pociągów czy samolotów i w tej jedynej konfiguracji nigdy już nie powrócą, a nadto właściwie nawet w tej chwili odtworzenia są już nieuniknionym przetworzeniem. Jeśli tak, to lekko hipnotyczna bańka jest także rekompensatą za ulotność tego naręcza pulsujących roślin, które zdawały się być naszą zdobyczą,  jednak za chwilę zwiędły, bo nie było jak ich przechować.

Czy taka bańka jest symptomem niemocy, słabości ludzkiego umysłu, wybiórczości pamiętania, kruchości snów, przemijalności w ogóle? A może jest ratunkiem, nieprzewidzianą poręczą, dzięki której w ogóle coś  zostaje ocalone w postaci innej niż zdjęcia? Te rzeczy nienazywalne, momenty i światła kilkusekundowe, chwile wywołujące dreszcze i dźwięk dawno niesłyszany. Wszystko to, co nazywane jest dziś dość machinalnie i zbiorowo magicznym i przez to takim być przestaje.

A może bańka bywa ponadto krzywym, przewrotnym zwierciadłem, odbijającym coś, czego w rzeczywistości nie było? Czy naprawdę  pejzaż, wyświetlany nam przez naszą bańkę, istniał lub istnieje, czy może jest to pejzaż ze zdjęcia, kamery internetowej lub naszej głowy?

Jest to też spojrzenie z poziomu meta, z poziomu między snem a jawą, które nawet nie aspiruje do działania takiego, jak funkcja „zapisz”, ale niewątpliwie pełni funkcję ochronną  i twórczą.

Sam fakt, że mydlana bańka z kolorowymi, kapryśnie zmiennymi smugami  projekcji istnieje, narzuca pytanie: Czy człowiek może, potrafi, powinien chcieć jakoś zatrzymać swoje teraz? To, które w chwili wyświetlenia przez bańkę już minęło? Czy jest sposób na zakodowanie, czy są w nas pola, gdzie możemy zasiać dobre impulsy, których doświadczyliśmy – jak nasiona, po których spodziewamy się czasem plonu, a czasem po prostu błogostanu tak nieuchwytnego jak zapach figowca na wakacjach?

Gabriela Szewiola, Ślązaczka, germanistka, ukończyła studia na uniwersytecie w Lipsku, od wielu lat pracuje jako wykładowca języka niemieckiego na Politechnice Śląskiej. Współpracuje jako edukator z Goethe-Institut, kieruje Ogólnopolską Olimpiadą Języka Niemieckiego dla studentów uczelni technicznych. Naucza z pasją. Wciąż doskonali swój warsztat wykładowcy, stosując nowatorskie i autorskie metody dydaktyczne. Uczestniczy w konferencjach i publikuje swoje artykuły.

Prywatnie mama dwójki dorosłych dzieci. W wolnym czasie obcuje z przyrodą, wędrując i uprawiając ogród, czyta, pisze i próbuje doskonalić swoją znajomość języków obcych.

 

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza