Fto tu kogo za bŏzna robi? – ôdpisuje Pejter Długosz

Jako osoba, która była w zarządzie RAŚ w momencie ogłoszenia mapy “Autonomia 2020” poczułem się wywołany do tablicy przez Aleksandra Lubinę we wczorajszym artykule “Fto tu kogo za bŏzna robi?“.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Nie będę wypowiadał się za ŚPR, którego nie jestem członkiem, ale odpowiem co “miał na myśli RAŚ mówiąc o autonomii i organizując marsze”. Czy stawianie ambitnych celów i planów jest błędem? Według mnie i w roku 2010 sytuacja była inna zarówno na Górnym Śląsku, jak i w Polsce oraz Europie. Wielu z nas patrzyło z większym optymizmem na nadchodzące lata. Ułożyliśmy mapę, której działania w pierwszych latach były osiągane. To, że nie założyliśmy tak ostrego skrętu w prawo, nie tylko w Polsce, to może być co najwyżej brak politycznego doświadczenia (ale niech sobie z ręką na sercu odpowie każdy sam, czy przewidywał taki scenariusz np. przed katastrofą smoleńską?), a nie sugerowaną przez Aleksandra Lubinę kręcią robotę. Problem z realizacją celów rozpoczął się w momencie planu zaangażowania w kwestie autonomii pozostałych regionów Polski. Zgłaszały się grupy osób z Wielkopolski, Mazur czy nawet Podlasia, które próbowały przekonać do decentralizacji także swoje społeczności. Szybko się okazało, że jednak z miernym skutkiem. I teraz można zapytać, czy to wszystko było na darmo, czy może pozwoliło zebrać doświadczenia, pokazać w jakim stopniu pomysły na regionalizację znajdą oddźwięk w Polsce. Ja uważam, że jednak to drugie. Co więcej, pokazało że jest ogromna potrzeba tzw. pracy u podstaw, co według mnie jest realizowane (nieskromnie dodam, że uważam iż robię w tym celu od lat niemało).

Aleksander Lubina pyta: Kto zabiega o język śląski, a zasadniczo niczego nie osiągnął, bo wszystkie sukcesy to robota osób spoza zarządów partyjnych. Nie podważałbym zasług Rafała Adamusa (jeśli mamy się skupić tylko na zarządach partyjnych, a RAŚ zostawiając na boku – bo tu lista byłaby jeszcze większa) w kwestii języka śląskiego. To w prowadzonej wówczas przez niego Pro Loqueli Silesiana zadbano m.in. o pierwsze ekspertyzy lingwistów, którzy swoim dorobkiem naukowym potwierdzali tezę, że śląski to język, co pozwoliło realizować kolejne przedsięwzięcia. To Pro Loquela Silesiana prowadzona przez Rafała Adamusa zadbała finansowo o wydanie i wyposażenie kilkudziesięciu szkół na Górnym Śląsku w “Gōrnoślōnski ślabikŏrz” czy “Słownik Gōrnoślōnskij Gŏdki”, który wprowadzał ustandaryzowany zapis śląskiego, ustalony w najszerszym jak dotychczas gronie górnośląskich organizacji i propagatorów górnośląskiego, który nota bene leży u podstaw rozwoju współczesnego pisarstwa śląskiego, bo według tego zapisu wydawany był m.in. “Drach” Szczepana Twardocha, “Mały Princ”, książki Marcina Melona, Mirosława Syniawy i wiele innych, co w konsekwencji doprowadziło do sytuacji, że już mało który naukowiec współcześnie podważa istnienie języka śląskiego.

Kolejne pytanie Aleksandra Lubiny: Kto spłyca kulturę do hołubienia folkloru? Kto jak kto, ale na pewno nie RAŚ ustanawiając m.in. coroczną nagrodę Górnośląskiego Tacyta, angażując się w organizację Górnośląskich Dni Dziedzictwa, dziesiątek prelekcji, wycieczek, których celem było odkrywanie górnośląskiego dziedzictwa, zamiast hucznych festynów z krupniokami i piwem.

Aleksander Lubina pyta: Kto wszystko zwala na ciężkie czasy i ciemiężenie przez sąsiadów. I znowu odpowiem, na pewno nie RAŚ. To tutaj przed parunastu laty nauczyłem się, że można dbać aktywnie o promocję śląskości, a nie tylko na geburstaku u ciotki narzekać na tych pierōńskich chadziajōw (dla jasności: nie kieruję tych słów akurat do Aleksandra Lubiny, bo wiem ile na rzecz promocji śląskiej kultury robi). Założyłem najpierw sklep internetowy, potem wydawnictwo. Nie byłoby to możliwe bez współdziałania na starcie wielu osób z RAŚ (także z tych mitycznych zarządów) oraz konkretnej pomocy finansowej, bo działaliśmy według prostego hasła: “Nie ma? To zróbmy!”. To tam się nauczyłem, że za nas samych nikt o górnośląskość nie zadba.

Na marginesie – bo nie będę wdawał się w dyskusję, kto zniechęcił kogo do działania w RAŚ: wystarczy dobrze poznać część “zniechęconych” by poznać powody ich odejść lub obserwować nowy twór owych “zniechęconych”, który miał być lepszy i wolny od “koniunkturalizmu RAŚ”, a od pół roku trwania (bo aktywności nie zauważam) swoją działalność ogranicza do internetowej walki pod dwoma profilami “Ślonzoki Razem” i “Ślonzoki Razem – Partia Polityczna” o pierwszeństwo do reprezentowania tejże partii i tego kto jest bardziej “Razem”. Zresztą także tę partię można zapytać o to co miała na myśli z hasłem “Autonomia 2020”, bo w zarządach partii ŚPR i Ślonzoków Razem widzę po tyle samo członków zarządu RAŚ z momentu ogłaszania tej mapy.

Reasumując: można zadawać dziesiątki pytań o to, czy możnaBY coś zrobić lepiej, czy możnaBYŁO więcej i odpowiem: zapewne możnaBY, szukajmy tych dróg! Ale zanim po raz n-ty zaczniemy łajać RAŚ, to warto też zadać takie pytanie: a czemu nikt więcej nie zrobił przez ostatnie 15 lat niż RAŚ bazując TYLKO I WYŁĄCZNIE NA PRACY I DATKACH swoich członków i sympatyków.

Pejter Długosz

Pejter Długosz

ur. 1978. Aktywny dlŏ Ślōnska ôd 2000 roku. Założōł m.in. Młodzież Gōrnoślōnskõ i Stowarzyniy Ôsobōw Nŏrodowości Ślōnskij. Bez lata aktywny we RAŚ. Tera kludzi wydŏwnictwo Silesia Progress.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza