Chłop Rybka i legendarne początki Tarnowskich Gór

Przez najbliższe trzy dni tarnogórzanie obchodzić będą święto swojego miasta zwane “Gwarkami”. Kulminacją obchodów jest zwyczajowo Pochód Gwarkowski, który przechodzi ulicami miasta w okolicach niedzielnego południa. Jedną z postaci historycznego pochodu jest chłop o nazwisku Rybka, którego postać wiąże się z legendą dotyczącą odkrycia złóż rud srebronośnych.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Stara tarnogórska legenda rolę odkrywcy złóż kruszcu – a więc i nieświadomego sprawcy całego późniejszego zamieszania zwanego “gorączką srebra” – powierza chłopu o nazwisku Rybka, zamieszkującemu i prowadzącemu swój rolniczy biznes na terenie wsi Tarnowice. Najwcześniejszą spisaną wersję tego ustnego podania zawdzięczamy śląskiemu zarządcy hut i kuźni Walentemu Roździeńskiemu z domu Brusiek (oba nazwiska od nazw miejscowości – Brusiek od Bruśka koło Koszęcina, Roździeński od Roździenia, który dziś jest częścią Katowic). Roździeński vel Brusiek raczył uwzględnić legendę o Rybce w swoim poemacie “Officina Ferraria abo Huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego” z 1612 r. w następujący sposób:

“Lasowice od lasu, potym Tarnowice
Od tarnek mianowano, a zasię Sowice
Od sowiego wołania, Leszczy od leszczyny –
Tak te wioski z przyległych miejsc były nazwany.

Między tym prawie w środku Blaszyn mianowano
Od pana tego gruntu, co go Blachą zwano.
Lecz dopiero na ten czas, gdy las wyrąbali
Na tym miejscu a miasto byli zbudowali.

Przed tym prawie Blaszynem – bydła straconego
Szukając – przerzeczony Rybka dnia jednego
Natrafił pod wykrotą kruszec, który było
Korzenie z sobą na wierzch ziemie wytargnęło.

A gdy potym do ludzkiej przyszło wiadomości
O tym kruszcu, wnet z wielkiej niektórzy chciwości
Kopali w onym miejscu. A gdy się przebili
Do spodku, barzo wiele kruszca potrafili”

Do czasów współczesnych uzbierało się kilka wersji legendy o Rybce, w tym również opowieści obficie ociekające romantyzmem, uwzględniające udział w wydarzeniach na tarnowickim polu krasnoludów ze srebrnymi brodami, którzy jak wiadomo powszechnie parali się niegdyś podziemnym rzemiosłem 😉 Wersja Roździeńskiego wydaje się być najbardziej wiarygodna, bo pozbawiona elementu nadprzyrodzonego i taka zdroworozsądkowa: bydło pasło się, potem uciekło, chłop poszedł szukać i znalazł błyskotkę w odsłoniętych korzeniach powalonego drzewa. Sam Rybka nam się dość uprawdopodobnił wraz z odkryciem przez Bernarda Szczecha w “Urbarzu ziemi bytomskiej” z 1498 r., pośród nazwisk szesnastu wolnych chłopów zamieszkujących wieś Tarnowice nazwiska Jan Rypka. Nie stanowi to oczywiście dowodu jakiegokolwiek związku Jana z odkryciem złóż srebra i ołowiu, ale pozwala Rybkę/Rypkę awansować z postaci legendarnej na pół-legendarną.

Nie wiemy i się zapewne nigdy nie dowiemy, w którym dokładnie miejscu nastąpiło odkrycie kruszcu. Z pewnością jednak w bliskiej okolicy pierwszego rynku. Lokalizację tego placu zdradza nam kościół Piotra i Pawła, który stanął w miejscu swego drewnianego poprzednika już w pierwszych latach istnienia osady, tj. w 1532 r. Ze słów Roździeńskiego wynika, że kruszec czekał na chłopa nieopodal Blaszyny, a więc patrząc od Tarnowic – nie dalej niż na południowym brzegu potoku wijącego się wówczas w miejscu dzisiejszej ulicy Sobieskiego. Mogło to być więc miejsce, które wskazuje tablica wmurowana w ścianę “Domu Florczaka” na winklu Gliwickiej, ale równie dobrze mogłoby to być kilkadziesiąt innych miejsc w pobliżu.

W pochodzie gwarkowskim Rybka, w sukmanie i słomkowym kapeluszu zasuwa zwykle za krową zaprzęgniętą do czegoś w rodzaju sochy. Gdyby chcieć się zbliżyć do najstarszej i najbardziej wiarygodnej wersji legendy, a więc tej przekazanej przez Roździeńskiego, należałoby poprosić Rybkę, by zwyczajnie prowadził pochwycone bydło na jakimś postronku, bez osprzętu oracza. “Wyoranie” srebra przez woła to chyba zupełnie współczesny pomysł. Zresztą, na obrazku wyraźnie widać, że krowa też poddaje w wątpliwość fakt wyorania 😉

Arkadiusz Poźniak-Podgórski – gebürtiger wie auch überzeugter Tarnowitzer, letzter Untertan Seiner Majestät Kaiser Wilhelms. Ingenieur, Unternehmer, Schlesier, Deutscher, Pole, Böhme, und beim intensiveren Nachforschen sogar Ruthene. Ein Mensch des Grenzlandes.

 Polecamy także inne teksty autora na blogu „Na krańcu królestwa”.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza