Ôpinije

Bartodziej & Soika: Żyć to myśleć

W tym roku, inaczej niż zwykle przeżywamy okres Wielkiego Postu. Odczuwamy niepokój i niepewność jutra. W mediach dominują informacje o toczących się wojnach. Piąty rok wojny w Ukrainie został przykryty wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, który Donald Trump wespół z Binjaminem Netanjahu przekształcił w pole bitwy. Skutki ich bezmyślnej samowoli widzimy w propagandzie, szalonych wydatkach na zbrojenia oraz na stacjach paliwowych. Wkrótce zobaczymy je w rosnącej inflacji, rosnących kosztach usług, żywności i lekarstw. Zagrożony jest nasz byt i poczucie bezpieczeństwa. To zagrożenie wzmaga warcholstwo, głupota i chaos, będące wynikiem wojny polsko – polskiej. Trwający 40 dni Wielki Post, duchowo powinien być czasem pokuty i nawrócenia, ale i czasem przeznaczonym na wykonanie konkretnych zadań przez człowieka. Przywodzi na myśl 40 dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i przygotowywaniu się do wypełnienia powierzonej Mu misji. Może więc i nas, okres Wielkiego Postu skłoni w końcu do myślenia, jak się zachować w najbliższej przyszłości.

Boski plan

Większość rządzących uważa się za najmądrzejszych. Zgodnie z filozofią Kartezjusza, skupiają się na prymacie rozumu. Uważają, że skoro są wybrańcami, to go posiadają i stąd podejmowane przez nich decyzje są najlepsze. Nie potrzebują naszego zaufania, wystarczy, że ufają sobie. Do takich postaci niewątpliwie należy Trump i Netanjahu. Część amerykańskiej armii jest przekonana, że Trump został namaszczony przez samego Jezusa, a wojna w Iranie jest częścią boskiego planu. Ze zdumieniem oglądaliśmy obrazki z Gabinetu Owalnego, gdzie Trump spotkał się z pastorami i liderami religijnymi Ameryki, którzy modlili się nad nim, prosząc o siłę do przywództwa. Ta siła będzie mu bardzo potrzebna, bo za jego sprawą Stany Zjednoczone stoją u progu kryzysu demokracji. Dążąc do uzyskania Pokojowej Nagrody Nobla, powołał Radę Pokoju i  zrzuca bomby gdzie mu się podoba. Wojny rozpoczyna szybko, ale zakończyć ich nie potrafi, bo rokowania są poniżej jego godności. Stąd jego decyzje, że z Iranem nie będzie żadnych rozmów; w grę wchodzi tylko kapitulacja. Mówi: wojna się skończy, kiedy tylko będę chciał – wyprzedzamy harmonogram – wyrządziliśmy więcej zniszczeń, niż myśleliśmy – idzie nam świetnie. Jednak nie  radzi sobie z odblokowaniem Cieśniny Ormuz i żąda pomocy. Nie zakończy też wojny w deklarowanym terminie. Zabijanie Irańczyków Trump, uważa za wielki zaszczyt, a szef Pentagonu Hegseth, dodaje: „Żadnych jeńców, żadnej litości”. Niewątpliwie przywódcy Iranu aniołami nie są; wspomagają organizacje terrorystyczne – Hezbollah, Huti i Hamas. To jednak nie usprawiedliwia popełnianych tam zbrodni wojennych. Drugi wybraniec odpowiedzialny za wywołanie tej wojny, premier Izraela Netanjahu, jest równie nieciekawą postacią. Od 2024 roku jest objęty międzynarodowym nakazem aresztowania za popełnienie zbrodni wojennych i za popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości. W Izraelu jest oskarżony o korupcję, oszustwa oraz nadużycie władzy. Trump żąda od prezydenta Izraela natychmiastowego ułaskawienia Netanjahu, co nie dziwi.

Der Wetomann

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Do dzisiaj nie potrafimy spokojnie myśleć o bezwstydnym przyjęciu w Sejmie owacją na stojąco przez posłów PiS, wyboru prezydenta Trumpa. Pokazali, że polskiej prawicy bliska jest lekka forma faszyzmu i kultu jednostki. Narodowi polskiemu, po nijakiej prezydencji Dudy, potrzebny był Prezydent, który by służył Polsce i Polakom, a nie wybranej partii i Trumpowi. Prezydent, który by szukał przyjaciół w Europie, a nie tylko u Amerykańców, którzy czasem lekceważą Polaków. Polski prezydent nie może zapominać, że potęgę Ameryki między innymi budowali, nie tylko niemieccy przodkowie Trumpa, ale również Polacy. Kiedy w pierwszych dniach wojny zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, Nawrocki na platformie X napisał: „Stany Zjednoczone – największy sojusznik Rzeczypospolitej Polskiej  – straciły dziś trzech swoich synów w ataku odwetowym przeprowadzonym przez Iran. Myślami i modlitwą jesteśmy z nimi oraz ich rodzinami”. O modlitwie za ponad 150 irańskich dziewczynek w wieku od 7 do 12 lat oraz kilkunastu ich nauczycielek, rozszarpanych w tym samym czasie przez amerykańskie pociski, Nawrocki jakoś zapomniał. Zapomniał też o długu wdzięczności wobec Iranu, który w czasie II wojny światowej zmagał się z niedoborem żywności, a mimo to przyjął z ogromną gościnnością ponad 115 tys. Polaków ewakuowanych z nieludzkiej, sowieckiej ziemi. Wśród ewakuowanych było ponad 78 tys. żołnierzy Armii Andersa i 37 tys. cywilów w tym 18 tys. dzieci. W sprawie unijnego programu SAFE, Prezydent obiecał, że podejmie decyzję, która będzie najlepsza dla Polski. Ze względu na ogromną nienawiść jego formacji do Niemiec, zawetował proponowaną przez Rząd, korzystną dla Polski ustawę. Posłuchał antyniemieckiej propagandy prawicowych mediów, które głosiły: „Kredyt SAFE prezentem Tuska dla Niemiec”, „Tusk woli toksyczną niemiecką pożyczkę od polskiego złota” oraz „Der SAFE”. Tego weta Der Wetomann nie może zaliczyć do sukcesów, bo rząd Tuska sobie z nim poradził. Nadal jednak nie ma widoków na poprawną współpracę Rządu z Prezydentem, bo Nawrocki zaczyna mieć monarsze zapędy, które  wspomaga jego minister Bogucki, zamierzający chyba zostać Kanclerzem wielkim koronnym.

Maszynista Prezesa

Nawrocki i Bogucki, tak jak większość harcowników Prezesa, narażają się na pośmiewisko. Przewidując przyszłe zwycięstwo swojej partii, Prezes wyznaczył już kandydata na nowego premiera w osobie Przemysława Czarnka. Miało to miejsce na konwencji PiS w krakowskiej Hali Sokoła. Konwencja była wyreżyserowanym spektaklem nienawiści do rządzących, Niemców, UE, ale także do Ukraińców. W swoim inauguracyjnym wystąpieniu Czarnek, mianowany maszynistą pociągu zmierzającego do wyborczego zwycięstwa, pokazał, że w PiS nie tylko Antek świruje. Wrzeszczał, że normalni Polacy muszą sobie poradzić z Niemcami, lewactwem brukselskim, jawną opcją niemiecką jaką jest rząd Tuska i z bezczelną Ukrainą. Przedstawił prostą receptę na rozwój gospodarczy Polski, który ma być oparty na polskim węglu i likwidacji OZE-sroze. Wrzeszczał, że lepiej być zakutym łbem, niż pustym. Odnieśliśmy wrażenie, że Prezes powierzył temu katolickiemu wykładowcy, zadanie pozbawienia wyborców PiS resztek rozumu. Musimy wszystko zrobić, aby to się nie udało. Zacznijmy odróżniać ludzi rozsądnie myślących od cynicznych kłamców i psychopatów. Spróbujmy uniknąć demokratycznej zemsty, uszczęśliwiającej nas taką władzą, na jaką sobie zasłużyliśmy. Jeżeli nie przejęliśmy po przodkach zwykłego chłopskiego rozumu, to pozostaje nam wziąć sobie do serca słynną sentencję – „Żyć to myśleć” rzymskiego filozofa Cycerona. Podkreśla on, że istotą ludzkiego życia nie są jedynie funkcje biologiczne – jedzenie, picie, seks – ale aktywność umysłowa oraz intelektualne zaangażowanie. Uważał, że godne życie wymaga rozwiniętego umysłu i że człowiek ma prawo błądzić, ale trwanie w błędzie jest oznaką głupoty.

Naszym Szanownym Czytelnikom życzymy, aby nadchodzące Święta Wielkanocne były dla nich czasem radości i odpoczynku, a także czasem pozyskania zdolności rozróżnienia  prawdy od kłamstwa i dobra od zła.

Gerhard Bartodziej                Bernhard Soika

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź