Zniewolony Śląsk
Szanowna Pani, Szanowny Panie, Szanowni Państwo
w wydawnictwie Narodowa Oficyna Śląska ukazała się pierwsza z moich czterech zapowiadanych na ten rok książek. Nosi tytuł Zniewolony Śląsk.
Chętnie po przyjaźni wyślę ją nieodpłatnie na podany przez Panią/Pana adres.
W ramach rewanżu proszę o darowiznę na rzecz Fundacji Nauki i Kultury na Śląsku
46 8898 0003 2001 0000 2828 0002
lub
na rzecz stowarzyszenia Związek Ludności Narodowości Śląskiej
55 1600 1172 1775 3583 3000 0001
Z wyrazami szacunku
Aleksander Lubina
(lubina@interia.pl)
Fragment;
(…)
14.
Śląsk (Schlesien / Schlaesing / Slezsko / Silesia) nie jest też wielokulturowy ani krainą pogranicza. To kraina historyczna w granicach dynastycznych i państwowych Polski, Czech i Niemiec.
Śląsk to kraina kulturowa o bogatej historii, wyjątkowej tożsamości i niepowtarzalnej osobowości.
15.
Genius loci Śląska, broniąc się przed okupacyjną polityką „odniemczania” prowadzoną przez polskiego wojewodę Michała Grażyńskiego w autonomicznym województwie śląskim oraz generała Aleksandra Zawadzkiego od 1945 roku w prokomunistycz-nej Polsce w „ziemiach odzyskanych”, wymusił w Dolnym Śląsku, w Sudetach i w Górnym Śląsku poszukiwania i odnajdywania prawdy – do przyznania, że wygnanie przedwojennych mieszkań-ców tej krainy nie zmieniło faktu, że to oni stworzyli wspaniały Śląsk w kulturze helleńsko-chrześcijańskiej, a powojenni mieszkańcy tych ziem odnoszą korzyści materialne i duchowe z życia w „niemieckim” krajobrazie kulturowym.
17.
W familokach życie toczyło się wokół kopalni lub huty, kościoła i kuchni – z karminadlami i ciapkrautem. Jest to po części prawda. Jednak czerwone parapety i okna, festyny z kołoczem,
krupniokami, żymlokami i wodzionką, stylizowane stroje górnicze i ludowe tworzą zafałszowany obraz tego wschodniego kawałeczka „nikiszowskiego” (Górnego) Śląska.
20.
O „Gnoju” Wojciecha Kuczoka oraz „Ewie” Ingmara Villqista i Adama Sikory nie wypada mówić.
21.
Familoki Janoscha (Horsta Eckerta) w Porembie (Górny Śląsk) wyburzono, ale pisarz zdążył przedstawić życie w nich w powieści „Cholonek oder der liebe Gott aus Lehm” („Cholonek, czyli
dobry Pan Bóg z gliny”).
Podobnie rzecz się ma z „Ostwind” („Wiatr od wschodu”) – powieścią z 1932 roku autorstwa Augusta Scholtisa5 (Bolatice (niem. Bolatitz) – wieś w Czechach, w kraju morawsko-śląskim,
w ziemi hulczyńskiej). Nie należy zapominać o katowickiej powieści „Janja” Arnolda Ulitza, w której występują chachary – biedni, pochodzący ze wsi mieszkańcy domów robotniczych w Kattowitz roku 1894.
22.
Mistycyzm Małego Śląska familoków to „Angelus” Lecha Majewskiego, mistycyzm Śląska to „Angelus Silesius”.
23.
Zespoły „Śląsk” i „Oberschlesien”, zgodnie ze swymi nazwami, pokazują dwie twarze familokowej tożsamości.
Zespół „Śląsk” – to uładniona psuedoludowość w polskiej narracji państwowej, gdzie Karolinka idzie do Gogolina zamiast do Bohumina, żeby nikt nie podejrzewał, że Śląsk leży także w granicach
państwowych Republiki Czech.
„Oberschlesien” – na wzór „Rammsteinu” (dzieci Laibachu) – niby buntowniczy, wrzeszczący, śpiewający po „śląsku” o dumie i gniewie ale w metalowej estetyce „familoków”, to nic oryginalnego, bo to w dużym stopniu niemieckie covery. Takie tam rockowe zicpolki.
Już wolę Jana „Kyksa” Skrzeka „O mój Śląsku” – umierasz mi każdego dnia…
24.
Zespoły folklorystyczne, festyny i odpusty pokazują kulturę Śląska w sposób zgodny z polską narracją narodową. To śląskość „bezpieczna”, pozbawiona politycznego wymiaru. Instytucjonalna kontrola nad dziedzictwem – muzea, domy kultury i szkoły – promują familokowe pseudo-(górno)śląskie tradycje, w wersji zgodnej z polską polityką historyczną, tradycyjnie osłabiającą polską państwowość pozaborową w klimacie wiecznie żywej endecji.
25.
Promocja pseudo-familokowego języka śląskiego, choć pozornie pozytywna, jest narzędziem kontroli – promuje język śląski całkowicie „odniemczony”. W promowanym przez te środowiska
„języku śląskim” wydaje się być mniej zapożyczeń z języka niemieckiego niż w literackiej polszczyźnie, a z pewnością mniej niż gwarze poznańskiej.
Gdy śląskość staje się „produktem” – uładnionym, przetłumaczonym w granicach polskiej kultury – należy postawić pytanie: czy to jeszcze Śląsk, czy już polonizacja? Czy język, który był zakazany, teraz ma być „ratowany” przez osoby w instytucjach, które wcześniej go tępiły jako zgermanizowany? (…)

