Ostatni gasi światło: Zmienność mitu polskiego Śląska

Z perspektywy dzisiejszej przynależności państwowej Śląska, tak Górnego jak Dolnego, plebiscyt górnośląski z 1921 r. wraz z imprezami towarzyszącymi jest bez znaczenia. Jakkolwiek bowiem nie interpretować ówczesnych wydarzeń, były one uzasadnieniem (lepszym lub gorszym) obecności części Śląska jedynie w Polsce międzywojennej. W skład Polski współczesnej wchodzi zaś Śląsk nie dlatego, że na przełomie lat 10. i 20. XX wieku coś się wydarzyło lub nie wydarzyło, a wyłącznie z uwagi na kaprys Stalina zrealizowany ćwierć wieku później. Wielkopański gest zwycięskiego imperatora, który rosyjską zdobycz wojenną na Niemcach raczył rzucić swemu nowemu satelicie i wasalowi. Może na zachętę do ofiarnej służby, może jako rekompensatę za inne ziemie, które imperator uznał za stosowne zachować dla siebie. Motywów Stalina nie znamy i znać pewnie nigdy nie będziemy. Ale żadnego innego uzasadnienia niż wola Stalina przynależność Śląska do dzisiejszej Polski nie posiada. To logiczne, przejrzyste i umocowane w faktach spojrzenie na sprawę nie wszystkim jednak odpowiada. Lepszy przecież patetyczny mit niż prozaiczna prawda. Tym bardziej, że mitu tego wymyślać nie trzeba, bo już od dawna wymyślony – w ogólnym zarysie jeszcze w II Rzeczpospolitej, dopracowany i rozbudowany w PRL, w III RP wystarczy jedynie tę spuściznę Polski komunistycznej kultywować i upowszechniać wśród nowych, młodych pokoleń.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Cóż mówi ów mit? Mówi, że Śląsk jest odwiecznie polski i tylko polski, wchodzi zaś obecnie w skład RP, bo sam lud śląski – polski lud śląski, rzecz jasna – przetrwał wieki germanizacji i po I wojnie światowej masowo zażądał włączenia do Polski, zaś nowy europejski ład po II wojnie światowej sytuację tę po prostu usankcjonował.

Każdy mit zachowuje moc tak długo, jak długo jest nieweryfikowalny. Siedzibą greckich bóstw Olimp był tak długo, jak długo nie dało się na górę tę wejść, siedzibą chrześcijańskiego Boga i jego anielskich zastępów pozostawały chmury, dopóki nie okazało się, że to część ziemskiej atmosfery, stosunkowo blisko i nie da się na tym stać. Największym wrogiem mitu jest więc zderzenie z poznawalną rzeczywistością. Gdzie jest więc ta rzeczywistość, z którą możnaby skonfrontować mit śląski? Otóż dostępna jest na wyciągnięcie ręki – w wypowiedziach i pismach bojowników o polskość Śląska. Dlaczego tam, przecież bojownicy ci byliby chyba najmniej zainteresowani demitologizacją sprawy? Dlatego mianowicie, że choć główne założenie mitu jest od początku takie samo, to jednak mit zmieniał się, ewoluował, a im bardziej wydarzenia, które legły u jego podstaw ginęły w mrokach dziejów, tym opowieść stawała się mniej zniuansowana, prostsza, tym pragnienie włączenia do Polski stawało się powszechniejsze i tym większe tłumy autochtonów polskość tych ziem legitymizowały.

Gdy wydarzenia były wciąż świeże w pamięci społeczeństwa, mitu w jego współczesnej postaci nie dałoby się sprzedać. Dlatego wtedy miał on inną formę. Mówił, że na Górnym Śląsku żyje 80-90% ludności rdzennie polskiej, co usprawiedliwia wszelkie roszczenia Polski wobec tej ziemi, natomiast nie chcieli oni głosować za Polską w plebiscycie, albowiem jak pisze dla przykładu Jan Nowak, jeden z polskich działaczy nacjonalistycznych na Śląsku: “stale wzrastające wpływy z zachodu, datujące się już od czasów pierwszych książąt śląskich z rodu Piastów rozbiły lud polski na Śląsku na dwa obozy, z których jeden wielbi wszystko co niemieckie i równocześnie nienawidzi zawzięcie wszystkiego co polskie, a drugi z poświęceniem i szlachetnością broni swoich najświętszych skarbów danych mu od Pana Boga”.

Na początku twórcy i promotorzy mitu musieli liczyć się z tym, że wszyscy pamiętają jak było. Z upływem lat liczyć musiano się coraz mniej, bo wspomnienia zacierały się w pamięci, a naoczni świadkowie odchodzili z tego świata. Dlatego o ile obecnie obowiązuje wykładnia: “Śląsk chciał do Polski, a Ślązacy masowo o polskość walczyli i z poświęceniem ginęli, by w Polsce żyć mogły ich dzieci”, o tyle jeszcze w latach 20. i 30. XX wieku obowiązujący przekaz brzmiał: “w porządku, większość Śląska do Polski nie chciała, ale nie szkodzi, polskość tych ziem jest niezaprzeczalna, bo to wszystko Polacy, a ci Niemcy z którymi walczyliśmy to też Polacy, tylko zgermanizowani; to albo Polacy o tzw. orientacji niemieckiej, albo Polacy narodowo jeszcze nieuświadomieni – tak czy inaczej, jedni i drudzy nie mają prawa nie chcieć do Polski”. Pisze Jan Nowak w latach 20. XX wieku: “gdzie mowa jest o walkach, czy wyborczych, czy plebiscytowych lub powstańczych, toczonych między Polakami i Niemcami, należy narodowości tak rozumieć, że Niemcami są właściwie owi Polacy, którzy ulegli germanizacji”.

“Narodowe nieuświadomienie” to zresztą bardzo interesujący motyw polskiej propagandy przedplebiscytowej. Przebiegły, oparty na absurdalnej podstawie, można powiedzieć – brawurowo bezczelny. Używany powszechnie przez lokalnych polskich działaczy nacjonalistycznych, jak i komentatorów z Polski (np. Bełza, Dziewulski), sprowadzał się w istocie do założenia: “Śląsk należy się nam, bo jest etnicznie Polski. Jeśli zaś autochtoni nie podzielają naszego zdania to Śląsk i tak należy się nam z powodu tego, że oni są Polakami. Bo Polakami bezdyskusyjnie są, tyle że Polakami narodowo nieuświadomionymi. Ale dajcie nam Śląsk, a my nieuświadomionych uświadomimy, tych zgermanizowanych zaś odgermanizujemy i zobaczycie, że mieliśmy rację – to wszystko Polacy”. Jak bardzo to absurdalne zrozumiecie, gdy wyobrazicie sobie, że dziś przedstawiciel jakiejś partii mówi: tamci państwo co prawda głosowali na naszych konkurentów, ale uważamy że to nam należą się przypadające im mandaty, albowiem nie głosowali na nas tylko dlatego, że są nieuświadomieni, iż powinni byli głosować na nas.

Na koniec powtórzę to od czego zacząłem. Śląsk jest w Polsce nie dlatego, że Ślązacy głosowali w tym czy innym głosowaniu tak czy inaczej. I nie dlatego, że walczyli na rzecz tego państwa, czy innego. Śląsk jest w Polsce, bo tak postanowili sobie lat temu ponad siedemdziesiąt możni tego świata. Możni możniejsi od Ślązaków, od Polaków, od Niemców nawet. I tak jest, i tak będzie do czasu, aż możni – pewnie inni niż tamci – postanowią inaczej. Bo nic na tym świecie nie trwa wiecznie, zmieniają się nie tylko możni, ale i ich potrzeby. Nie zmienia się tylko, że to możni decydują, nikt inny.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza