Sukcesy Pańczyk-Pozdziej, albo siadły dwie baby na klachy

Dziennik Zachodni opublikował wczoraj rozmowę Teresy Semik, mistrzyni naskakiwania na Ślązaków (MNaŚ), z Marią Pańczyk-Pozdziej, mistrzynią robienia ofiary z siebie (MROS).

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Była już, na szczęście, senatorka zaczyna od pochwalenia się, że zorganizowała w tym roku konkurs „Po naszymu dla VIP-ów”, i wymienia gości. Wśród nich jedyną osobą, która kiedykolwiek cokolwiek napisała po śląsku, jest prof. Zbigniew Kadłubek, dyrektor Biblioteki Śląskiej. Reszta to politycy, księża i kucharz Remigiusz Rączka.

Potem MROS żali się, że jej partia w wyborach nie wystawiła. Ona ma 77 lat. Od 17 lat jest w wieku emerytalnym i dalej chce się trzymać tego stołka. Polskie państwo jest demokratyczne, a nie gerontokratyczne, więc już dawno wypadało samej zrezygnować, a nie że ktoś ma za nią podejmować takie decyzje. Zwłaszcza że ona sama w tej rozmowie mówi, że „[o]d polityka wymaga się odważnych decyzji”. Odważne decyzje odnoszą się też do nas samych.

Macierz, duma i szacunek

Następnie Pańczyk-Pozdziej dokonuje nawet niezłej diagnozy śląskiego bajzlu, ale MnaŚ, która nie jest ze Śląska, a bardzo chce Ślązakom dyktować, co mają myśleć i robić, przekierowuje rozmowę na temat typowo polski, czyli na dumę i szacunek. Oto dzięki PiS wróciła duma i szacunek do polskiego obrazu powstańców śląskich. Pańczyk dodaje, że niektórych uwiera nawet słowo „Macierz”. Dziwi ją to, jakby żyła w jakimś innym wymiarze. Jakby uciemiężony Śląsk w Polsce zakwitł i jacyś niewdzięcznicy śmieli kwestionować polską narrację na temat tego regionu. Polska to nie jest żadna Macierz dla Śląska, pani była senatorko. Polska Śląsk dorwała, wyeksploatowała, zniszczyła jego kulturę i język, a potem porzuciła.

W następnej części Semik bredzi o postawach jawnie antypolskich i obrażających Polaków, które jakoby miałby być sprawą Platformy Obywatelskiej. No tak, bo na jakieś marginalne antypolskie głosy anonimów w internecie trzeba stanowczo reagować, ale jak reprezentant narodu Stanisław „Tradycyjna Rodzina Dotyczy Wszystkich Oprócz Mnie” Pięta z mównicy sejmowej darł się do Ślązaków, że Korfanty kazałby do nas strzelać, to wszystko jest okej, nie?

Na to Pierwsza Ofiara Śląska na podobnym poziomie odpowiada, że ktoś (wśród Ślązaków) tworzy tożsamość śląską w oderwaniu od polskości. Problem w tym, że Ślązacy zawsze byli przekonani o swojej polskości, dopóki sami Polacy im nie uświadomili, że Polakami nie są.

Nasza kultura nie mieści się w polskiej kulturze narodowej, bo okazjonalny przyjazd paru polityków na Barbórkę i pokazanie się przed kamerami sprawy nie załatwia.

Nasz język nie mieści się w języku polskim, bo gdyby się mieścił, to Polska by go nie zniszczyła, tylko zrobiłaby wszystko, żeby on się utrzymał. Ale nie, najpierw „wspaniała polska gwara”, a potem „tu macie się nauczyć mówić tak jak my”. Nie ma to jak wykorzystać nas i nasz język, żeby położyć łapę na Śląsku, a potem kazać nam się dopasować. Bo nasza polskość jest niewystarczająca.

Nasza historia też nie mieści się w historii Polski, bo jeżeli przejazd Sobieskiego przez Śląsk urasta do rangi wydarzenia siedmiusetlecia, to znaczy, że naprawdę nie było z czego wybierać.

Siadły sie baby na klachy

Potem obie rozmówczynie zaczynają autentyczne klachy i dyskutują z wymyślonymi przez siebie przeciwnikami, po czym dyskusje te oczywiście wygrywają:

MNaŚ coś słyszała. Słyszała, że ma być kodyfikacja trzech gwar. Pańczyk dodaje, że kiedyś była jakaś debata, gdzie była mowa o kodyfikacji trzynastu gwar. Obie tymi półzdaniami próbują udowodnić, że to wszystko nie ma sensu. Teresa „Jestem Dumna ze Swojej Rzetelności Dziennikarskiej” Semik gdzieś coś słyszała i coś jej dzwoni, więc ona już wszystko wie. Nie wiem, gdzie ona słyszała o trzech wariantach, ale ja niedawno proponowałem dwa. Jeden to wariant cieszyński, który już dawno jest skodyfikowany, bo po cieszyńsku mniej więcej od 170 lat pisze się cały czas tak samo, a ich tradycje literackie mają 350 lat. Dlatego przychodzenie do nich z 10-letnim ślabikorzem i oczekiwanie, że się go nauczą, byłoby niepoważne. Drugi to wariant północny, bo wszystkie te dialekty są ze sobą z grubsza kompatybilne. I tylko tyle.

Następnie obie kontynuują klachy „pani słyszała, pani wie” i Semik rzuca, że na śląski nie wypada mówić „gwara”, tylko godka, mowa, a najlepiej język. I co z tego? Co to jest w ogóle za pytanie? Można ją określać czym się chce, tylko nie gwarą. Semik widzi w tym problem. A teraz wyobraźmy sobie, że Semik stwierdza, że mamy jej nie nazywać idiotką, bo możemy ją nazwać dziennikarką, kobietą, matką. A ktoś zaczyna się kłócić, że ma być idiotka. Jest to poważne?

Na to MROS odpowiada kompletnie nie na temat, czym daje dowód tego, że najwyższy czas na emeryturę. A tak przy okazji, to ja się dopominam języka regionalnego, proszę pani, i mówię po śląsku lepiej niż pani.

Kodyfikacja sprawą językoznawców

Dalej pani Pańczyk twierdzi, że nie jest przeciwniczką kodyfikacji. Ale kodyfikacja ma być dla językoznawców, a nie dla polityków. Mogę się zgodzić, że nie jest dla polityków. Ale kodyfikacja nie jest też sprawą językoznawców. Język się kodyfikuje uzusem, pisaniem w nim i używaniem go w mowie. Językoznawcy są od zatwierdzania zjawisk językowych, a nie od tworzenia ich. Osoba po filologii powinna takie rzeczy wiedzieć.

Potem dowiadujemy się, że gdyby w parlamencie było głosowanie nad uznaniem śląskiego za język regionalny, to MROS byłaby przeciw, bo „prawna ochrona mowy śląskiej nie uratuje, jeśli Ślązacy nie będą się nią posługiwać na co dzień”. Ona tyle lat była senatorką, a dalej tego nie rozumie. No przecież uznanie śląskiego za język regionalny dałoby nam roczny budżet na osiągnięcie określonych celów. Tu nie chodzi o język, tylko o to, żebyśmy mieli możliwości badania śląskiego i uczenia kolejnych pokoleń na podstawie tych badań. A że poruszamy się w polskim systemie prawnym, to próbujemy wykorzystać polskie narzędzia prawne. Czy to jest naprawdę tak skomplikowane?

A jeśli chodzi o niechęć do używania śląskiego, to co bardziej zniechęca ludzi do używania tego języka? „Mały Princ” czy bijąca po oczach cepelia „Po naszymu czyli po śląsku”? Gdybym ja znał śląski tylko w kontekście tego konkursu, tobym go w życiu nie chciał używać.

Boroczka

Ekssenatorka żali się też, że nie było chętnych do „Po naszymu dla VIP-ów”. Pytałem znajomych pisarzy śląskich i żaden z nas żadnego zaproszenia nie dostał, więc chciałbym zasugerować pani Pańczyk, że telepatia nie jest najlepszą drogą wysyłania zaproszeń.

Potem dowiadujemy się, że jeśli Ślązacy mają mówić byle jak po śląsku, to niech lepiej mówią po polsku. Dość ciekawie to brzmi w zestawieniu z żenująco słabymi językowo wystąpieniami konkursowymi na „Po naszymu…”, których miałem okazję słuchać.

Na koniec dyskusji o śląskim znowu czytamy bajki i robienie z siebie ofiary: „Przeszkadzałam mojej partii w zadekretowaniu języka śląskiego, co uważam za swój sukces. Zresztą w szeregach samej PO nie było dla tej sprawy zrozumienia. Prywatnie ze mną się zgadzali, ale głośno nikt tego nie chciał powiedzieć i stanąć w mojej obronie, bo to też wymagało odwagi”. Może czegoś nie wiem, ale Platforma rządziła osiem lat i jakoś zmiany ustawy nie uchwaliła. Gdyby się bali, toby nie głosowali przeciw. O czym ona mówi?

Cały ten wywiad jest doskonałym przykładem na to, że w pewnym wieku trzeba ustąpić miejsca młodszym. Nigdy nie zrozumiem myślenia na zasadzie „jestem na wylocie, ale świat ma być ułożony po mojemu”. A my – młodsi – mamy potem w takim zesmolonym świecie żyć.

Foto: Adam Nurkiewicz / Senat RP

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Grzegorz Kulik

Tumacz, publicysta, popularyzatōr ślōnskij mŏwy. Autōr ślōnskich przekładōw „A Christmas Carol” Charlesa Dickensa, „Dracha” Szczepana Twardocha i „Le Petit Prince” Antoine de Saint-Exupéry'ego, jak tyż ger kōmputrowych Euro Truck Simulator i American Truck Simulator. Laureat Gōrnoślōnskigo Tacyta za rok 2018.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza