“Śląsk to już moja druga ojczyzna”. Młodzi Białorusini opowiadają o tym, dlaczego pokochali nasz region

Razem tworzymy ten nasz współczesny, dynamicznie się rozwijający Górny Śląsk. Nasz region otworzył się na nich, a oni na niego. Zamieszkujemy go wspólnie, ale nie znamy się nawzajem. Wydarzenia na Białorusi doprowadziły do spontanicznego społecznego ożywienia wśród Białorusinów_ek zamieszkujących Katowice i okolice. Zaczęli się gromadzić na protestach, organizować debaty. Chwianie się w posadach reżimu Łukaszenki to doskonała okazja, żebyśmy się poznali. Czwórka młodych Białorusinów_ek opowiedziała mi o swoich emocjach, marzeniach i o powodach, z jakich pokochali Górny Śląsk.

Marcin Musiał: Co czujecie w momencie, kiedy w waszej ojczyźnie dzieje się historia?
Zmicier Haliamau: Jestem dumny z moich rodaków, którzy w końcu się obudzili i chcą walczyć o swoje prawa i głos. Bardzo się cieszę, że robią to w sposób pokojowy i nie idą na konfrontację z wojskami specjalnymi, które chcą ich sprowokować do walki i do rozlewu krwi. My jesteśmy za pokojową zmianą.

Olga Żdanowicz (z mężem i synem na zdjęciu głównym): Gdy pierwszego dnia zobaczyłam, co się dzieje, to siedziałam i płakałam. To straszne rzeczy, które nie muszą się wydarzać, bo jesteśmy krajem w Europie, a nie Koreą Północną. Na Białorusi był dotąd przytulnie, a teraz jest tam jak na jakiejś wojnie. Płacz był pierwszą reakcją, ale potem przyszła duma. Nie spodziewałam się, że ludzie potrafią tak się połączyć. Nieważne, jakim językiem mówimy, czy jesteśmy pracownikami fabryki czy pracujemy w branży IT, wszyscy jesteśmy razem. I jest nas naprawdę bardzo dużo, nie jedna czy dwie osoby, a ponad osiemdziesiąt procent! Obok siebie jest ten, co na co dzień pije piwo na ławce i ten jeżdżący mercedesem. Wielu żołnierzy zerwało swoje pagony i wrzuciło je do śmietnika, nie chcą mieć nic wspólnego z tymi, którzy atakują ludzi.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dej pozōr tyż:  Radlin: Kolejny familok na zabytkowej Kolonii Emma zrewitalizowany

Anastasia: Czuję smutek, że jestem tu, a nie tam. I lęk o los moich bliskich. Przykrość, poczucie winy. Oraz wdzięczność za to, że wspiera nas tylu ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z Białorusią, bo wyróżniają się na tle Białorusinów, którzy nie wspierają innych Białorusinów. Mamy bardzo rozbudowany aparat państwowy i oni stanęli przed podobnym wyborem jak policjanci – pójdą siedzieć oni albo demonstranci.

Anastasia Misiuk: Odczuwam różne emocje. Na początku byłam bardzo rozkojarzona, bo chciałam być tam. Zwracaliśmy się do lokalnych władz i władz państw i wydawało mi się, że to nie wystarczy, że to niewiele w porównaniu z tymi, co robią ci, którzy są teraz na Białorusi. Natomiast teraz jestem dumna z obywateli, którzy wychodzą na ulice i uczestniczą w całkowicie pokojowych protestach. Podczas tych protestów ludzie sprzątają po sobie śmieci, wspierają się nawzajem, absolutnie nie przejawiają żadnej agresji. Mimo dumy odczuwam ból, bo nie każdy obywatel opowiada się po jasnej stronie. Nadal są władze i przedstawiciele aparatu państwowego, którzy żyją w innej rzeczywistości. Odczuwam gniew, kiedy oglądam telewizję państwową, która stosuje manipulację najniższego rodzaju. A potem przechodzę do spokoju, bo jesteśmy na dobrym tropie – występują trudności, ale przechodzi przez nie każde państwo, które dąży do demokracji. W taki sposób zwyciężymy, więc ostatecznie wracam do dumy. Jak widać, to cały wachlarz emocji!

Jaka Białoruś się wam marzy?
Zmicier Haliamau: Chciałbym, żeby zwrócono nam naszą prawdziwą konstytucję, która ograniczała władzę prezydenta, a którą potem zmienił Łukaszenka. Chcę, by język białoruski odzyskał swoją rangę, chcę powrotu naszych symboli, czyli herbu Pogoni i biało-czerwono-białej flagi. Białorusini są bardzo twórczymi ludźmi. Chciałbym, żeby się mogli rozwijać, bo mamy na przykład tylu zdolnych informatyków, a nasza gospodarka stawia tylko na fabryki. Chciałbym także, żeby Białoruś wstąpiła do Unii Europejskiej.

Dej pozōr tyż:  Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska, cz. 5: Rozdrobnienie Śląska. Kuzyni z Wahlstatt

Olga Żdanowicz: Pragnę Białorusi wolnej i demokratycznej! Sama też chcę coś zrobić – planuję założyć związek Białorusinów na Śląsku, podobne są już w Krakowie i Warszawie. Ludzie się obudzili, organizujemy się na facebooku i spotykamy na demonstracjach.

Anastasia: Chcę Białorusi wolnej od przemocy! Marzy mi się kraj, w którym jest mniej policji, a więcej inwestycji. Bez monopolu. I gdzie każdy ma prawo głosu. Chciałabym też, żeby zasady wjazdu do Białorusi nie były takie restrykcyjne, bo to piękny kraj i jak najwięcej ludzi powinno go zobaczyć.

Anastasia Misiuk: Marzy mi się Białoruś szczęśliwa, dobrze prosperująca i pokojowa! I wolna! Nasi obywatele już są wolni, ale politycy, których nie wybierali, są innego zdania.

Dlaczego wybraliście Śląsk jako miejsce do życia?
Zmicier Haliamau: Wybrałem Śląsk, bo studiował tu mój kolega. Ja sam skończyłem realizację produkcji filmowej na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Bardzo lubię Śląsk, bo tutaj ludzie są otwarci. Mieszkałem w innych miastach, ale nie podobały mi się tak bardzo jak Katowice. Ślązacy są podobni do białoruskojęzycznych Białorusinów – też są mniejszością i mają swój język

Olga Żdanowicz: Byłam tutaj na studiach. Z moim mężem poznałam się dużo wcześniej, ale wówczas się nawet nie spodziewałam, że nim zostanie. Zapoznał nas nasz wspólny znajomy i kontaktowaliśmy się przez facebooka. No ale przyjechałam tu na studia i po roku wyszłam za mąż. Oczywiście najbardziej w Śląsku podobają mi się mój mąż i moje dzieci (śmiech). Poza tym infrastruktura, obecność wielkich korporacji i to, że tu wszystko jest tutaj dobrze rozplanowane. Ludzie tutaj są otwarci i przyjemni. Nigdy nie doświadczyłam agresji ze strony Ślązaków ze względu na to, że nie jestem tutejsza. Śląsk to już moja druga ojczyzna!

Dej pozōr tyż:  Ô czystym lufcie w sercu Europy

Anastasia: To nie ja wybrałam Śląsk, ale to Śląsk wybrał mnie (śmiech). Mieszkałam w Gdańsku, Łodzi, Opolu i Warszawie. I zostałam w Katowicach, bo czuję się tu najbardziej jak w domu i bezpiecznie. Aglomeracja jest dla mnie czymś wyjątkowym, bo to tyle różnych miast, a w zasadzie jedność. Znam wielu Białorusinów, którzy mieszkali w różnych miastach, a zostali tu. To miasto ma młodego i wolnego ducha!

Anastasia Misiuk: Zanim się tutaj przeprowadziłam, byłam w różnych częściach Polski. O Śląsku nie wiedziałam nic. Dostałam się na kilka uczelni i o każdym mieście doczytywałam. Okazało się, że Śląsk jest regionem z ciekawą historią i własnym językiem. Ślązacy, którzy walczyli o swój region w powstaniach, bardzo przypominają mi Białorusinów. Wybrałam Śląsk, bo wydał mi się najciekawszy pod każdym względem, w tym socjologicznym i demograficznym. I najciekawszy do życia po prostu.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Marcin Musiał

Marcin Musiał (ur. 1988) – humanista zaangażowany, Ślązak, literaturoznawca, bloger “tylko burak nie czyta”, autor projektu ustawy o śląskim języku regionalnym i dwóch samorządowych programów dla śląskiej kultury. Współautor (razem z Moniką Rosą) książki "Kiedy umrze ślōnsko gŏdka". Na portalu Wachtyrz.eu pisze o swoich pasjach – Śląsku, literaturze, polityce i piłce nożnej. Pochodzi z Żor, mieszka w Katowicach.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza