Rozmowa z Leszkiem Jodlińskim o książce “Puste krzesła. Historie Żydów ze Śląska”

Wachtyrz w rozmowie z autorem książek i współwłaścicielem Wydawnictwa AZORY.

Wachtyrz: Skąd pomysł na książkę Puste krzesła. Historie Żydów ze Śląska ?

Leszek Jodliński:

Powodów powstania tej książki było naprawdę kilka. Na książkę składają się teksty, tym razem gruntownie przeredagowane, zmienione i zaktualizowane, które powstawały od 2005 roku. Były publikowane zarówno w wydawnictwach o charakterze naukowym, publikowałem je na swoim autorskim blogu www.jodlowanie.pl. Znakomita cześć drukowana była w formie artykułów prasowych. Te ostatnie, publikowane głównie w dodatkach katowickiej Gazety Wyborczej takich jak Roztomajty czy Magazyn Katowice, musiały być podporządkowane wymogom publikacji prasowych. Teraz mogły zostać poszerzone o nowe i wcześniej nieobecne wątki. Wzbogacone zostały bogatym materiałem archiwalnym. Bardzo chciałem, by społeczność, która zostawiła po sobie puste krzesła przestała być nieobecna w naszej zbiorowej świadomości i odzyskała swój głos. Śląscy Żydzi, to grupa co do istoty pomijana i niedoceniana w narracji historycznej w Polsce i w Niemczech. Dzieje się tak z bardzo różnych powodów, a jeśli nawet do tego dziedzictwa się nawiązuje, to dzieje się to więcej niż powierzchownie i wybiórczo.

Wachtyrz: Która z historii opowiedzianych w książce była pierwsza?

Leszek Jodliński:

Tak naprawdę tą pierwszą była architektoniczna fascynacja domem tekstylnym Weichmanna (Seidenhaus Weichmann), zaprojektowanym przez Ericha Mendelsohna i losami jego właściciela Erwina Weichmanna i żony Alice. Swoimi korzeniami historia ta sięga początków lat 90-tych XX wieku. W książce została rozwinięta na bazie obszernego artykułu prasowego, który powstał w 2013 roku i uzupełniona została o fakty i dokumentację fotograficzną nigdy wcześniej nie publikowaną. To światowa, nie boję się użyć tego określenia, premiera tego  materiału.

Ale gdyby mówić o biografiach i historiach związanych ze środowiskiem gliwickich Żydów, to tą pierwszą była opowieść o petycji Bernheima. Jej zrąb powstał w 2005 roku podczas projektu gliwiccy Żydzi realizowanego przez Muzeum w Gliwicach. Jest tekstem, do którego mam bardzo osobisty stosunek, bo – i pewnie tak już pozostanie –  wciąż zachowuje swój uniwersalny wymiar. Opowiada o heroicznym i pozornie skazanym na porażkę przeciwstawieniu się prawodawstwu III Rzeszy przez środowisko Żydów europejskich na forum Rady Ligi Narodów. Twarzą tego sprzeciwu stał się wówczas mieszkający w Gliwicach, Franz Bernheim. Prosty, przeciętny pracownik domu towarowego w ówczesnych Gleiwitz.

Wachtyrz: Na ile losy i owe biografie Żydów ze Śląska są opowieściami lokalnymi, „śląskimi”, a na ile mogą posiadają wymiar uniwersalny?

L.J. : Dziękuję za to pytanie.

Każda z 8 historii, które opowiadam w książce dowodzi tego, jak bardzo biografie te wpisane są w kontekst europejski i nawet jeśli po raz kolejny trzeba to przypominać lub upewniać nas samych o tym fakcie, to historie te dowodzą, iż Śląsk jest istotnym składnikiem historii europejskiej, światowej.  Wspomniałem już o petycji Bernheima, ale bardzo proszę, oto  inny, przejmujący przykład.

Są nimi losy Waltera Karlinera i jego rodziny z Pyskowic. Żydow z ówczesnych Preiskretscham uciekających przed nazistami i poszukujących ocalenia na Kubie na pokładzie MS „St. Louis”. Epopeja pasażerów statku obserwowana przez ówczesne media i obojętność świata okazana uciekającym z Europy Żydom w maju i czerwcu 1939 roku, po dziś dzień jest symbolem osamotnienia niemieckich i europejskich Żydów w obliczu nadchodzącej zagłady.

Statek i Karliner wraz z rodziną ostatecznie trafili do Francji. Jego losy podczas wojny można w pewnym uproszczeniu porównać do opowieści Agnieszki Holland w filmie „Europa, Europa”. Z fałszywą tożsamością Walter Karliner przeżył wojnę będąc członkiem faszyzującego skautingu w Kraju Vichy. Dzisiaj jest symbolicznym przedstawicielem Żydów europejskich, a jego biografia ilustruje zagładę i dramat losów Żydów w paryskim Muzeum Shoah. Spotkanie z jego historią zainspirowała mnie do podjęcia zaawansowanych poszukiwań na temat jego losów i… napisani historii Waltera i jego rodziny.  Właściwie każda z opowiedzianych w książce historii miała takie, mniej lub bardziej poruszające i dramatyczne początki.

Dej pozōr tyż:  Obrazy Górnego Śląska (#5): Toszek

Wachtyrz: Jakieś istotne, nieznane wcześniej  ustalenia wynikające z prac nad losami Żydów pochodzących ze Śląska?

L.J.:

Wspomniałem już o dokumentacji związanej z mieszkaniem Weichamnna. Ich autorem był już nie Erich Mendelsohn (jak całego budynku), a berliński architekt Robert Kraft, autor m.in. projektu wystroju Teatru Victoria w Gliwicach, czy domów miedzianych eksportowanych do Palestyny przed 1938 rokiem, a które do dzisiaj można spotkać w okolicach Hajfy.

Innym ważnym ustaleniem, a jest ich naprawdę więcej, jest bezwzględne potwierdzenie istnienia dwóch, a nie jednej synagog w Bytomiu. Dowodzą tego relacje świadków, wspomnienia bytomskich Żydów, które obficie cytuję, dokumentacja i sprawozdania finansowe mówiące o wydatkach na obie synagogi. Dziwnym zrządzeniem i skutkiem nieciągłości w historii gminy żydowskiej przerwanej w trakcie II wojny światowej, fakt ten skutecznie umykał uwadze badaczy i historyków. W książce, przy okazji opowieści o losach rodziny Martina Hirscha, pruskiego podoficera i handlowca, który wyemigrował w 1939 roku z Bytomia, wcześniej przechodząc przez piekło Buchenwaldu, czytelnik zobaczy jedyne dzisiaj znane fotografie tej bożnicy. Wydaje się zresztą, że to przed nią, a nie tzw. wielką synagogą klęczą Żydzi w ‘noc kryształową’ 9/10 listopada 1938 roku. To wstrząsające zdjęcie przedstawiające modlących się Żydów pod bytomską synagogą, znane i często publikowane (nie ma go w tej książce – przyp. red.) uzyskało nowy wymiar. Dzięki sięgnięciu po inne relacje z nocy, w tym wrocławianina Willy Cohna, przypomniałem, że postaci te były wcześniej związane i zmuszone do klęczenia i modlitwy przed płonąca bożnicą. Dla mnie to zdjęcie i ten obraz już nigdy nie będzie takie samo jak wcześniej.

Wachtyrz: Pana ulubiona, a może najważniejsza opowieść?

L.J.:

Zapewne ta związana z losami rodziny Hirsch z Bytomia. Są esencją losów Żydów ze Śląska, Żydów europejskich. Czytelników odsyłam do tekstu książki, by skonfrontowali tą opinię z tekstem i może podzielą moją fascynację ich losami.

Wachtyrz: Książka pośrednio uświadamia, że owych biografii i historii  Żydów ze Śląska jest bardzo wiele i te kolejne biografie także zasługują na przypomnienie. Czy w planach jest kontynuacja tego tematu ?

L.J.:

Pierwsze kontakty z czytelnikami i ich reakcje skłaniają mnie do tego, by myśleć o tym poważnie. Jeśli się tego zadania podejmę, to również w kolejnej publikacji będą to biografie Żydów ze Śląska, które dzisiaj zapomniane, będę chciał przywrócić pamięci współczesnych mieszkańców Śląska. Noszę w sobie już kilka postaci, które od jakiegoś czasu mnie pociągały.  Wiem, że życiorysem otwierającym byłby Erich Schlesinger. Postać będąca symbolicznym pomostem między historią Żydów przed i po 1945 roku.

Wachtyrz:

Ostatnie pytanie dotyczy kwestii, nad którą zastanawia się zapewne niejeden Czytelnik sięgający po publikacje Wydawnictwa AZORY. Skąd ten śląski profil wydawnictwa, którego siedziba znajduje się w Krakowie? To zupełnie nieoczywiste…

Dej pozōr tyż:  Dyskretne uroki trójstyku

L.J.: To prawda. Ale ta nieoczywistość jest jego, wydawnictwa, siłą. Pozwala patrzeć na sprawy Śląska, z dystansu i może dzięki temu widzieć więcej?

Nazwa nawiązuje do dzielnicy Krakowa, w której Wydawnictwo ma siedzibę i ukłonem w stosunku do drugiego z właścicieli firmy, pochodzącej stąd mojej żony. Profil śląski, dla mnie samego był od początku świadomym i oczywistym wyborem i chęcią realizacji projektów, które nosiłem w sobie kierując górnośląskimi muzeami. Dzisiaj mogę je realizować samodzielnie, choć oczywiście ograniczeniem są możliwości finansowe tak skromnego podmiotu, jakim jest wciąż niszowe wydawnictwo.

Drugim kierunkiem aktywności wydawnictwa będzie i jest już literatura podróżnicza, podręczniki z zakresu doradztwa personalnego. Czas pokaże, na ile plany te uda się nam urzeczywistnić. Zależymy od czytelników i póki co, książki takie jak Dziennik ks. Franza Pawlara, czy Gliwiczanie w fotografii odświętnej przekonują mnie, że śląski profil wydawnictw trafia w zainteresowania i potrzeby tych wszystkich, którzy znajduję w tych książkach część własnych doświadczeń, osobistych historii, a sięgając po te książki rozwijają swoją wiedze o współczesnym obrazie dziedzictwa regionu. Śląsk jest naszą pasją jak piszemy w swoim sloganie reklamowym i tak jest naprawdę. Nasze książki piszemy sercem i tworzymy z pasją.

Wachtyrz: Powodzenia  i dziękuję za rozmowę.

Spotkanie autorskie w Stacji Artystycznej RYNEK w Gliwicach – 19.06.2020; od prawej Dariusz Walerjański i Leszek Jodliński

Informacje o książce:

Leszek Jodliński

Puste krzesła. Historie Żydów ze Śląska

Wydawnictwo AZORY, Kraków-Gliwice 2020

Liczba stron 216, oprawa zintegrowana, półtwarda.

Planowana premiera książki: początek czerwca 2020 roku

ISBN 9788395011634

OPIS

Puste krzesła to zbiór tekstów historycznych napisanych w formie literatury faktu, reportażu historycznego. Obok tego, na zawartość książki składają się eseje związane z historią Żydów pochodzących z obszaru Śląska (dominują postaci wywodzące się z Górnego Śląska) oraz podejmujące watki dziedzictwa materialnego, które pozostały na tym terenie. Cezurą czasową jest rok 1945, choć niektóre z wątków poprowadzone są do współczesności.

Zainteresowanie autora, od wielu lat zawodowo zajmującego się w swojej pracy muzealnej i publicystycznej oraz naukowej sprawami Żydów Europy Środkowej, koncentruje się na środowisku Żydów niemieckich (niemieckojęzycznych).

Wybór tematów nawiązuje do tekstów, które napisał w latach 2005-20018, a w których odniósł się zarówno do spraw o istotnym znaczeniu dla tego środowiska (np. historii Petycji Bernheima, która  była jedynym przypadkiem skutecznej ochrony praw Żydów w III Rzeszy, a związana jest wprost z terenem G. Śląska), jak i historii, które przez swoją złożoność, powiązania ze zjawiskami toczącymi się do nich współcześnie, posiadają niezwykłą wymowę symboliczną i emocjonalną. To historie, które aczkolwiek nie odnoszą się wprost do Holocaustu, są jego zapowiedzią, zbliżaniem się Zagłady lub ukazują losy Żydów śląskich, w przeddzień zinstucjonalizowanej eksterminacji.

Na kartach książki pojawiają się takie postaci, jak Erich Weichmann, przedsiębiorca i kupiec z Gliwic (wówczas Gleiwitz) związany z Erichem Mendelsohnem (wybitnym architektem dwudziestolecia międzywojennego w Niemczech i jednego z największych architektów żydowskich XX wieku). Jego losy i dzieje jego rodziny to mikrohistoria losów śląskich i niemieckich Żydów. Exodusu do USA i ucieczki przed Holokaustem. Innym z bohaterów jest dr Ludwig Guttmann, wybitny neurolog, twórca paraolimpiad pochodzący z górnośląskiego Toszka (do 1945 r. Tost). Mniej znane jest to, jak – będąc dyrektorem szpitala żydowskiego we Wrocławiu – ratował dziesiątki swoich pacjentów i uciekinierów przed śmiercią. Wrota szpitala zamieniał w bramę do nowego życia.

Dej pozōr tyż:  Szczepan Twardoch: Nienawidzę tej śmiesznej śląskości!

Wyjątkową postacią jest Walter Karliner, Żyd z Pyskowic (wówczas Peiskretscham), na  którego historię natknąłem się w paryskiej dzielnicy Le Marais, w miejscowym Muzeum Shoah, bo jest tego muzeum bohaterem.

Każda z tych historii to prowadzone od lat małe śledztwa i poszukiwania, spajanie wątków i postaci. Odrzucanie legend od faktów. Niektóre z tekstów były publikowane pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”, w wersjach skróconych i dostosowanych do formatu Gazety. Po wielu latach niektóre z nich, w wyniku zmian i uzupełnień stały się już zupełnie nowymi tekstami. Są nowe i poprawione. Rozszerzone i poruszają.

Zbiór liczy osiem takich reportaży. Ich zasięg terytorialny to geografia rozpięta od Nowego Jorku, Buenos Aires, Paryża, Berlina, Śląska, Tel Awiwu po łotewską Lipawę. Tam gdzie było to możliwe wątki zostały poprowadzone aż po współczesność, choć najważniejszym zamysłem było pokazanie, jak drobne (z pozoru) działania, regulacje prawne i postawy ludzkie prowadziły do dramatycznych wydarzeń. To zbiór będący także wyrazem fascynacji środowiskiem Żydów śląskich. Skromnym wycinkiem tego środowiska. Jak w przypadku Samuela Hirscha z Bytomia (Beuthen) opisem wydarzeń, których wymowa symboliczna więcej mówi o losie Żydów europejskich, niż rozbudowane opracowania naukowe.

Uzupełnieniem tekstu zasadniczego są eseje prezentujące żydowskie miejsca pamięci i obszary naznaczone. Zaniedbane cmentarze, domy modlitwy. Inne teksty  (recenzje wystaw, filmów) odnoszą się także do  działań z zakresu kultury i przemysłów pamięci, które los Żydów G. Śląska w istocie pomijają.

To cześć dorobku autora, który ujawnia w ten sposób swoją muzealną praktykę i swoiste obciążenie przyjmowaniem takiej perspektywy. Symbolem zapomnienia losów Żydów do 1945 roku jest fakt, iż ani na terenie Polski (Muzeum Polin, Muzeum Śląskie), ani w Niemczech (Muzeum Żydowskie w Berlinie), Żydzi śląscy nie mają wyraźnie odnotowanej podmiotowości i własnej pamięci.

Wydawnictwo jest bogato ilustrowane, zawiera zdjęcia ze zbiorów własnych autora, zbiorów prywatnych (m.in. rodziny Hirsch), jak również z placówek muzealnych (USHM w Nowym Jorku, ŻIH). W kilku przypadkach można śmiało powiedzieć o ich publikacji po raz pierwszy w historii: sztuki czy badań nad Żydami regionu. Z drugiej strony zamysłem autora było to, by była to narracja do czytania, pozbawiona niemal praktycznie przypisów czy aparatu naukowego.

Tytuł Puste krzesła zainspirowało zdjęcie wykonane przez autora w synagodze we Wrocławiu. Puste krzesła widziane z empor synagogi, zmusiły do zadania sobie pytania, co mogę i co chcę zrobić, by choć na moment te symboliczne miejsca wypełniły się zapomnianymi lub nieznanymi postaciami.

Sprzedaż wysyłkowa – https://azorywydawnictwo.pl/ksiegarnia-internetowa-wydawnictwa-azory/

oraz w naszym sklepie.

*************

O autorze:

Leszek Jodlinski https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Jodli%C5%84ski

 

Spis treści książki PUSTE KRZESŁA

Wstęp – Puste krzesła

Teksty historyczne

  1. FRANZ BERNHEIM IDZIE NA WOJNĘ Z III RZESZĄ
  2. PAN WEICHMANN JUŻ TU NIE MIESZKA
  3. GLEIWITZ 1932. BEUENOS AIRES 1951
  4. WALTER KARLINER Z MARAIS. PASAŻER M/S ST. LOUIS
  5. ZIELONA TECZKA DOKTORA GUTTMANNA
  6. DŹWIĘK TLUCZONEGO SZKŁA
  7. DAR SAMUELA HIRSCHA
  8. HISTORIA SAMUELA HIRSCHA – EPILOG

Eseje, felietony

  1. SYNAGOGA POD BIAŁYM BOCIANEM
  2. I KAMIEŃ ZAPŁACZE…
  3. (nie)SZCZĘŚCIE ŚWIATA
  4. CMENTARZ ŻYDOWSKI W OPAWIE
  5. DROGA HERMANA SCHINDLERA
  6. HOLLYWOOD BEZ ŚLĄSKA

Literatura (wybór)

Spis ilustracji

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza