Razem, a jednak osobno. Katowicki bilans

1 stycznia 1975 roku, w związku ze zmianami podziału administracyjnego kraju, Kostuchna, Podlesie i Zarzecze oraz Murcki stały się nowymi dzielnicami Katowic. Formalnie przyłączenie nastąpiło 1 czerwca. Czterdziesta piąta rocznica skłania do podjęcia próby bilansu tego okresu.

Włączenie w granice Wielkich Katowic pociągnęło za sobą szereg zmian, począwszy od tych administracyjnych. Nie każdy dziś pamięta, że na krótko, bo zaledwie od 1967 roku, Kostuchna była odrębnym miastem, które obejmowało również Murcki i Podlesie z Zarzeczem. Wchłonięcie przez Katowice oznaczało utratę odrębności samorządowej – nowe katowickie dzielnice utraciły nawet reprezentację samorządową na poziomie Osiedla. Odtąd wszelkie decyzje miały zapadać w odległym centrum stolicy województwa.

Warto podkreślić, że zmiany administracyjne zrywały kilkusetletnią tradycję związku nowych katowickich dzielnic z historyczną ziemią pszczyńską. Zaś obszar dawnego księstwa pszczyńskiego stanowił bardzo odrębny kulturowo, ale i gospodarczo, wycinek Górnego Śląska. Książęta von Pless nigdy nie mieli zamiłowania do życia wielkomiejskiego – największe ośrodki miejskie jakie ukształtowały się w ich dominium to sama Pszczyna, Bieruń, czy Mikołów – miasta tyleż urokliwe, co skromne. Na ziemi pszczyńskiej miał miejsce rozwój, który dziś nazwalibyśmy zrównoważonym – imponująca przecież potęga przemysłowa Anhaltów i Hochbergów pszczyńskich rozwijała się bez szkody dla środowiska. To dzięki temu do dziś ten obszar przyciąga fantastycznymi i doskonale zachowanymi lasami. W tym krajobrazie rozwijały się niewielkie i w znacznym stopniu samowystarczalne społeczności, luźno powiązane administracyjnie z pszczyńskim dworem. Mieszkańcy tych obszarów wybierając się do Katowic, czy dalej, mawiali, że jadą “na huty”, co wyrażało silne poczucie odmienności i odrębności.

Dej pozōr tyż:  Śląski rodowód kartofla

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Kostuchna czy Murcki były również takimi niewielkimi społecznościami skupionymi wokół książęcych zakładów przemysłowych, z kopalnią “Murcki” na czele. Te zakłady stanowiły poniekąd rację bytu i rozwoju lokalnych społeczności. Właściwie jeszcze w latach 70. można było mówić o Murckach i Kostuchnie jako osiedlach patronackich. Kopalnia nie była tylko pracodawcą. Odpowiadała również za rozwój bazy mieszkaniowej i usług, w tym opieki zdrowotnej, edukacji, czy kultury. I jeszcze dziś mieszkańcy wspominają ten okres z dużym rozrzewnieniem. Basen, lodowisko, boiska, a przy tym prężne kluby sportowe, bogata oferta kulturalna – za organizacją i utrzymaniem tego wszystkiego stał lokalny przemysł. Dawało to mieszkańcom poczucie komfortu, ale i bezpieczeństwa, skoro wszystko było na miejscu i o wszystkim decydowało się na miejscu. Umacniało to także tożsamość mieszkańców, bardzo lokalną, ale z silnymi odniesieniami do ziemi pszczyńskiej.

Mocno zurbanizowane Katowice ze swoimi wielkomiejskimi aspiracjami musiały się wydawać z tej perspektywy obce. I nagle, z dnia na dzień, to w tych Katowicach miały zapadać decyzje dotyczące nowych dzielnic. Mieszkańcom pozostała aktywność w ramach zakładów pracy, przy parafii i w organizacjach społecznych, które jeszcze w latach 80. były na szczęście całkiem liczne. Nie ulega przy tym wątpliwości, że początkowo te zmiany nie musiały być szczególnie zauważalne. Pewną uciążliwością mogła być konieczność załatwiania spraw urzędowych poza miejscem zamieszkania. Jednak to lokalne zakłady w dalszym ciągu brały na siebie ciężar wsparcia życia społecznego – finansując nadal bogatą infrastrukturę i różne organizacje wokół niej skupione. Zasadniczą zmianę przyniósł paradoksalnie dopiero rok 89 i wolta systemowa. Reguły nowej gospodarki zablokowały zakładom możliwość wspierania społeczności lokalnych w takim stopniu jak dotychczas. Kopalnia i pozostałe zakłady zaczęły sukcesywnie ograniczać swoje zaangażowanie w życie społeczno-kulturalne dzielnic. Dla takich osad jak Murcki, czy Kostuchna stanowiło to bardzo poważny problem, szczególnie, że zaangażowanie katowickiego samorządu było na początku wyraźnie słabsze. Ucierpiała na tym bardzo infrastruktura oraz działalność lokalnych klubów sportowych i organizacji. Lokalne społeczności pozostały mimo tego bardzo silne i zwarte, co przełożyło się bez wątpienia na sukces wyborczy Piotra Uszoka, który jako mieszkaniec Kostuchny rządził Katowicami przez długie lata. Ten jednak jako Prezydent koncentrował się na inwestycjach w centrum miasta, rozwój dzielnic południowych pozostawiając na łasce deweloperów. W efekcie szybko ład dawnych układów urbanistycznych Podlesia i Kostuchny zburzyła chaotyczna zabudowa. Za budownictwem mieszkaniowym w najmniejszym stopniu nie nadążały usługi i transport.

Dej pozōr tyż:  Na szpicy
Z hołdy w Kostuchnie rozciąga się widok na prawie całą dawną ziemię pszczyńską. Z tego najwyższego punktu widokowego w Katowicach najsłabiej widać …centrum Katowic

Dziś południowe dzielnice Katowic jako jedyne w mieście rozwijają się pod względem demograficznym. Nowych mieszkańców wciąż przyciąga nimb “zielonych dzielnic”. Szybko jednak orientują się, że za swój wybór płacą bardzo ograniczonym dostępem do podstawowych przywilejów związanych z życiem w mieście – brakiem usług, lichą ofertą kulturalną, przeładowanymi szkołami i przedszkolami, niewystarczającą infrastrukturą sportową. A i zieleń okazuje się złudnym mirażem – kolejne łąki i pola oddaje się pod osiedla, zimą smog jest tu najbardziej dotkliwy, a magistrat zamierza wejść z inwestycjami już w las. Mieszkańcy mają czas, aby pomyśleć nad tymi sprawami stojąc w gigantycznych korkach. I coraz częściej uciekają myślami tęsknie w stronę “pszczyńskiej macierzy”.

Aleksander Uszok – regionalista związany silnie z ziemią pszczyńską. Działa w kulturze, ale najchętniej jeździ na kole. Były Radny Miasta Katowice”

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jedyn kōmyntŏrz ô „Razem, a jednak osobno. Katowicki bilans

  • Avatar
    27 siyrpnia 2020 ô 19:25
    Permalink

    Juz 9 lat temu, w moim felietonie pt. “Być z Kostuchny to obciach?” pisalam o tym problemie. O zaniedbanym katowickim osiedlu, bez odpowiedniej infrastruktury, ktorego brzydota powoduje, ze wstyd sie przyznac, ze jest sie z Kostuchny. Owczesny prezydent Katowic, Piotr Uszok, byl urazony tym stwierdzeniem. Ale jak widac, ani on, ani jego nastepca wcale tym sie nie przejeli, bo jest jeszcze gorzej niz 9 lat temu, a Baerschacht to obraz totalnej ruiny.

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza