Piękno poezji – Andreas Gryphius – niezłomny Ślązak, który ma swoją planetoidę

Słowa klucze:

VANITAS, VANITATUM, ET OMNIA VANITAS.

1616

Wiliam Shakespeare

Miguel Cervantes

Wojna Trzydziestoletnia

Andreas Greif (Gryphius)

Christian Hoffmann von Hoffmanswaldau

Glogau (pol. Głogów)

Fraustadt (Wschowa)

Lejda (Holandia)

Leszno (niem. Lissa)

Sonet

planetoida (496) 1902 KH

 

Rok 1616 – umierają Shakespeare i Cervantes. Za dwa lata rozpęta się bezlitosna wojna Trzydziestoletnia. Najokrutniejsza wojna w dziejach Europy. Wojna po której protestanci na Śląsku znajdą się w piekielnie trudnym położeniu.

Rok 1616 – rodzą się wybitni Ślązacy (herausragende Schlesier): Andreas Greif (Gryphius) oraz Christian Hoffmann von Hoffmanswaldau. Pierwszy z rówieśników zadaje pytanie: Czym jesteśmy, my ludzie? Was sind wir Menschen? Drugi opiewa piękno chwili, wspaniałości życia. O Christianie Hoffmannie będzie kolejny tekst z cyklu  Piękno poezji, bo ukazały się już o Eichendorffie, Güntherze, Angelusie, a dojrzewają przyczynki o Christian Hoffmann von Hoffmanswaldau, Martinie Opitzu, Johannesie Heermannie i Jacobie Böhme.

Tutaj wspomnę też, że w ostatnim tekście postawię pytanie, dlaczego Eichendorff i Angelus Silesius są w miarę znanymi twórcami, a Böhme, Opitz, Heermann, Gryphius i Günther nie.

Rok 1616 – W Glogau (pol. Głogów), w rodzinie protestanckiego pastora, archidiakona Paula Greifa jako najmłodsze syn  rodzi się Andreas Greif, znany jako Andreas Gryphius – poeta, dramaturg, autor pierwszej niemieckiej śpiewogry (oper), znakomity uczony. Zaliczany do znanej w całym świecie cywilizowanej Śląskiej Poezji Barokowej, zaliczany do grona mistyków śląskich.

Ojciec Greifa umiera w 1621, matka wychodzi ponownie za mąż w 1622 za Michaela Edera, nauczyciela w W miejskiej szkole ewangelicznej w Glogau, do której uczęszczał także  Gryphius. Matka  umiera w 1627, jak podają źródła na gruźlicę. Andreasem zajmuje się ojczym. Krótko po śmierci matki Glogau zostaje splądrowany prze 8 000 szwedzkich żołdaków.  Kilka miesięcy później oddziały cesarskie (Habsburgowie), a właściwie Landeshauptmann (wojewoda) w ramach rekatolizacji Glogau wypędza protestantów z miasta, w tym także ojczyma Gryphiusa, Edera. Chłopcy poniżej 15 roku życia  jako quasi zakładnicy zatrzymani zostają w mieście. Eder znajduje schronienie w wiosce Driebitz  po polskiej stronie. Po następnych kilku miesiącach Andreas udaje się do ojczyma, który ożenił się ponownie. Gryphius ma wtedy 13 lat i kocha żonę ojczyma jak własna matkę – ta umiera w wieku 26 lat po 6 poronieniach. Przez przeszło trzy lata Gryphius bezskutecznie  stara się podjąć naukę w Görlitz (pol. Zgorzelec) i Glogau. Od 1632 Gryphius żyje w  Frauenstadt (pol. Wschowa), gdzie Michael Eder jest duchownym luterańskim od 1631. Przez dwa lata Gryphius pobiera nauki w gimnazjum nadzorowanym przez ojczyma. Tam też debiutuje jako autor napisanego po łacinie eposu Herodes. Do ówczesnego życia uczniowskiego należą recytacje, dysputy i teatr szkolny.

Od 1634 do 1636 studiuje w Akademickim gimnazjum Danzig (pol. Gdańsk), co dla młodego człowieka z śląskiej prowincji było nie lada doświadczeniem. Wielki świat! Miasto otwarte na nowinki, tolerancyjne religijnie, gdzie dyskutowano na tematy religijne, a nie prowadzono religijnych wojen. Tu Gryphius spotyka astronoma Petera Crügera, tu poznaje światopogląd Galileusza i Keplera. W tym czasie Gryphius pisze swój drugi łaciński epos Herodes. W tym czasie Gryphius pisze też najprawdopodobniej kilka swych wydanych w Lissa (pol. Leszno) sonetów (Lissaer Sonette). To w Gdańsku…

Bo Glogau płonie, w okolicy panują zarazy, trwa wojna protestantów z katolikami, w której żadna ze stron nie zna litości.

Skarga żałobna spustoszonych Niemiec (Trawrklage des verwüsteten Deutschlandes) znany jako Łzy  ojczyzny.

Łzy  ojczyzny to sonet Andreasa Gryphiusa, jeden z od stuleci budzących zachwyt i pobudzających do refleksji wierszy barokowego wieku  siedemnastego. Ten sonet Gryphiusa bezapelacyjnie zalicza się do kanonu edukacyjnego. Trzeba go znać, ot co!

Podaję za  Marianem Szyrockim i Hugh Powellem

(https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1468-0483.1952.tb01059.x ) wersję oryginalną z wydanego w 1963 1 tomu dzieł zebranych Andreasa Gryphiusa:

Tränen des Vaterlandes

Wir sind doch nunmehr ganz, ja mehr denn ganz verheeret!
Der frecher Völker Schar, die rasende Posaun,
Das vom Blut fette Schwert, die donnernde Karthaun
Hat aller Schweiß und Fleiß und Vorrat aufgezehret.

Die Türme stehn in Glut, die Kirch ist umgekehret,
Das Rathaus liegt im Graus, die Starken sind zerhaun,
Die Jungfraun sind geschänd’t, und wo wir hin nur schaun,
Ist Feuer, Pest und Tod, der Herz und Geist durchfähret.

Hier durch die Schanz und Stadt rinnt allzeit frisches Blut.
Dreimal sind’s schon sechs Jahr, als unsrer Ströme Flut,
Von Leichen fast verstopft, sich langsam fortgedrungen.

Doch schweig’ ich noch von dem, was ärger als der Tod,
Was grimmer denn die Pest und Glut und Hungersnot:
Daß auch der Seelen Schatz so vielen abgezwungen.

 

Łzy Ojczyzny. ANNO 1636.

Do szczętu, bardziej niż do szczętu kraj nasz spustoszony
Przez wrażych ludów zgraje, od trąby ryczącej
Zbroczonego krwią miecza, od kartauny grzmiącej
Cały nasz pot i znój i zasób wytracony.

Ratusz leżący w gruzach, rozwalone szańce
Wieże ostałe w zgliszczach i kościół zniszczony
I hańba dziewic; w które by nie spojrzeć strony
Dżuma, ogień i śmierć wytrzebiły i ducha i serce.

Tu krwią świeżą miasto i ostróg wciąż ocieka
Po trzykroć sześć lat mija nim powolna rzeka
Przepełniona trupami z prądem wody ruszy

A przecież milczę o tym co od śmierci gorsze
Od moru, głodu i pożogi jeszcze okrutniejsze
Że wielu postradało skarbiec własnej duszy.

Źródłotłumaczenia(https://www.kul.pl/files/224/teksty/Andreas_Gryphius_Wiersze.doc)

Tears of the Fatherland

Full now—yea, more than full–behold our devastation:
The frantic drum beat, and the brazen horde,
The thundering siege gun, and the blood-slick sword
Devour all diligence, and sweat, and careful preparation.

The church is overthrown; our mighty men are slain;
The town hall lies in dust; our towers burn;
Virgins are raped; and everywhere we turn
Are fire, plague, and death to pierce us—heart and brain.

Down walls and through the town runs always fresh-spilled blood
For eighteen summers now, our river’s yearly flood
Near-choked with corpses, has pushed slowly, slowly on

But nothing will I say of one thing—worse, I know,
Than death, more grim than plague, or fire, or hunger’s woe:
Those pillaged souls from whom even hope of heaven is gone.

(tłumaczenie tym razem z wiki)

Wiersz napisany najprawdopodobniej w 1636 roku przez dwudziestoletniego Gryphiusa ukazał się w 1637 jako dwudziesty szósty spośród 31 tzw. „Lissaer Sonette“ w Lesznie (Lissa) i nosił wtedy tytuł Skarga żałobna spustoszonych Niemiec (Trawrklage des verwüsteten Deutschlandes).

Następne wydanie w znacznie zmienionej wersji ukazało się w Lejdzie w roku 1643 pod tytułem Threnen des Vatterlandes / Anno 1636, jakodwudziesty siódmy sonet w „ANDREAE GRYPHII SONNETE. Das erste Buch.“ Podtytuł Anno 1636  oznacza najpradopodobniej rok powstania utwóru, czyli osiemnasty rok rok Wojny Trzydziestoletniej, 18 = 3 X 6 i jest znakiem biblijnym.

W wieku 22 lat Andreas Gryphius rozpoczyna w Lejdzie (W roku 1622 – 45 tysięcy mieszkańców, w kompleksie miast Haarlem, Amsterdam, Utrecht, Gouda, Delft),  studia medycyny, prawa, filozofii i astronomii. Tamże wykłada trygonometrię, logikę, astronomię, historię starożytną, poetykę i jasnowidztwo.  Spotyka w Lejdzie m.in. Kartezjusza.

W 1640 umiera jego brat Paul i siostra anna Maria, sam Andreas w weiku 25 lat choruje w Holandii tak poważnie, że medycy odstępuję od jego łoża boleści, co choremu najprawdopodobniej ratuje życie.

W lipcu 1644 udaje się w podróż z grupą szlachty pomorskiej. Taki był zwyczaj: zwiedzić świat i nawiązać kontakty. We Francji były to Paryż i Anger. We Włoszech Rzym Florencja, Wenecja. Gdzieś między kwietniem a październikiem 1646 droga wiedzie z Wenecji do Straβburga, gdzie zatrzymuje się w uniwersytecie.

Jako mąż 31-letni wraca na Śląsk. W 1647, chociaż bliskie już zakończenie Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648) to w drodze powrotnej na Śląsk Gryphius nie ryzykuje podróży lądem, płynie z Amsterdamu do Szczecina (Stettin). W październiku zdążył do łoża śmierci swego ojczyma Michaela Edera w Fraustadt (Wschowa).

W 1650, ma wtedy 34 lata, zostaje powołany na stanowisko najwyższego sędziego (syndyk) w Glogau (pol. Głogów). Jego zadaniem było bronienie interesów stanów miejscowych przed centralistycznymi i religijnymi zakusami Habsburgów. Ponieważ Pokój Westfalski (1648) wpędził protestantów na ziemiach rządzonych przez Habsburgów w potężne tarapaty. Po trzech lata Gryphius wydał w Lesznie (Lissa) Glogauisches Fürstenthumbs Landes Privilegia aus denn Originalen an tag gegeben (Lissa in Großpolen: Funcke, 1653), zbiór przywilejów nadanych Księstwu Głogowskiemu przed 1648.

Andreas Gryphius umiera 16 lipca 1664 podczas ponoć burzliwego posiedzenia Stanów Głogowskich  (Glogauer Landstände) na skutek wylewu licząc 48 lat.

Mowa pośmiertna Baltzera Sigmunda von Stoscha jest ważny źródłem dla biografii Gryphiusa.

2018Piastus i ruiny

Profesor Szyrocki pisze w swej pracy o Gryphiusie:

„Dla polskiej historii szczególnie interesująca jest sztuka Gryphiusa Piastus. Poeta zajmuje się w niej epizodem z legendarnych początków państwa polskiego, a mianowicie wybraniem pilnego i uczciwego chłopa Piasta polskim królem. Równocześnie daje wizję przyszłości starej dy­nastii królewskiej, której ostatnimi potomkami są śląscy książęta pia­stowscy.„

http://sobotka.uni.wroc.pl/wp-content/uploads/2017/07/Sobotka_19_1964_3-4_365-381.pdf

Na stronie związanej z Głogowem znalazłem znów taką informację: Jest autorem dzieła muzycznego Piastus, uważanego za pierwszą niemiecką operę. Dzieło opisuje legendarne początki państwa polskiego[9] i dynastii piastowskiej, której był admiratorem. Znał język polski.

http://www.glogow.pl/ezg/index.php/Gryphius_Andreas

W dwusetną (1864) rocznicę śmierci Andreas Gryphius został uhonorowany popiersiem z piaskowca dłuta Herrmanna Michaelisa wielkość 2,5 X wobec oryginału. Biust ustawiono w niszy w Teatrze imienia poety.

Teatr obecnie w ruinie, https://www.kul.pl/files/224/teksty/Andreas_Gryphius_Wiersze.doc

 

Andreas Gryphius – Wiersze

An den am Creutz auffgehenckten Heyland.

Hier will Jch gantz nicht weg: Laß alle Schwerter klingen,
Setz Spiß vnd Sebel an, brauch aller Waffen Macht,
Brauch Fewr, vnd was die Welt für vnerträglich acht,
Mich soll von Christi Creutz kein Todt noch Teuffei dringen.

Ob mich gleich Ach vnd Noth, Angst, Weh und Leid umbringen,
Ob Erd vnnd Meer gleich reist, ob schon des Donners Macht
Mit dunckelrothem Plitz auff meinem Häupte kracht,
Vnd sambt dem Himmel fält; doch wil Jch frölich singen

Für dich mein trawtes Hertz; diß meiner Armen Band
Sol von deim Creutz vnd Leib nie werden abgewand,
Hier wil Jch, wenn Jch sol den matten Geist auffgeben,

Du aber der du hoch am Holtz stehst auffgericht,
Herr Jesu, neig herab dein bluttig Angesicht:
Und heiß durch deinen Todt im Todt mich ewig leben.

Pod krzyżem Zbawiciela.

Stąd nie odstąpię; choćbyś wszystkie zbroje
Miecze, włócznie i szable, byś i oręża całego
Dobył, a użył ognia i całej grozy świata tego,
Ni szatan, ni śmierć zmogą: ja się przy krzyżu ostoję

Niech mię wraz nędza, strach, ból i cierpienie otoczą
Niech się otworzą ziemia i ocean, a gromów nawała
Niechby płomień błyskawic na mą głowę słała
By miało runąć niebo całe; ja śpiewam z ochotą

Tobie me wierne serce, a tym tu ramieniem
Złączony z krzyżem, trwać będę po ostatnie tchnienie
Niech tu gdy duch mój zgaśnie, zamkną mi powieki

Ty zasię coś na drzewie krzyża wysoko wzniesiony
Panie Jezu, skłoń ku mnie oblicze skrwawione
I spraw bym przez śmierć Twoją w śmierci żył na wieki.

VANITAS, VANITATUM, ET OMNIA VANITAS.

Es ist alles gätz eytel. Eccl. 1. v. 2.

Ich seh’ wohin ich seh, nur Eitelkeit auff Erden,
Was dieser heute bawt, reist jener Morgen ein,
Wo jtzt die Städte stehn so herrlich, hoch vnd fein,
Da wird in kutrzem gehn ein Hirt mit seinen Herden:

Was jtzt so prächtig blüht, wird bald zutretten werden :
der jtzt so pocht vnd trotzt, läst vbrig Asch vnd Bein,
Nichts ist, daß auff der Welt könt vnvergänglich seyn,
Jtzt scheint des Glückes Sonn, bald donnerts mit beschwerden

Der Thaten Herrligkeit muß wie ein Traum vergehn:
Solt denn die Wasserblaß, der leichte Mensch bestehn
Ach! was ist alles diß, was wir vor köstlich achten!

Als schlechte Nichtigkeit? als hew, staub, asch vnnd wind?
Als eine Wiesenblum, die man nicht widerfind.
Noch wil, was ewig ist, kein einig Mensch betrachten!

VANITAS, VANITATUM, ET OMNIA VANITAS.

Wszystko jest marnością. Eccl. 1. w. 2.

Patrzę, a gdzie nie spojrzę; ziemskie tu marności
Co dziś jeden zbuduje, jutro ów rozbierze
Gdzie dzisiaj miasta pyszne w niebo wznoszą wieże
Tam wkrótce jeno pasterz ze swą trzodą gości

Co dziś wdzięcznie rozkwita, wnet ciężki but zgniecie
Kto się swą chwałą pyszni; proch po nim i kości
Dziś rządzi jasne szczęście, jutro lament i żałości
Wszystko przemija, nic trwałego na tym świecie

Jak sen przeminąć musi blask czynów ułudny
Jest – że człek w swej lekkości bańce wodnej równy ?
Ach, czymże jest to wszystko co nam tyle waży!

Czczą nicością? wiatrem, kurzem, garścią słomy ?
Kwiatem łąkowym, po raz wtóry nie odnalezionym.
Tylko tego co wieczne, żaden człowiek nie rozważy!

 

Der Welt Wollust ist nimer ohne Schmertzen.

Kein Frewd ist ohne Schmertz, kein Wollust ohne Klagen,
kein Stand, kein Ort, kein Mensch ist seines Creutzes frey,
Wo schöne Rosen blühn, stehn scharffe Dorn darbey.

Wer aussen lacht, hat offt im Hertzen tausend Plagen,

Wer hoch in Ehren sitzt, muß hohe Sorgen tragen,
Wer ist der Reichthumb acht, vnd loß von Kummer sey?
Wer auch kein Kummer hat, fühlt doch wie mancherley
Trawr Würmlin seine Seel vnnd matte Sinn durchnagen.

Ich sag es offenbar, so lang der Sonnnen – Liecht
Vom Himmel hat bestralt, mein bleiches Angesicht,
Ist mir noch nie ein Tag, der gantz ohn Angst bescheret!

O Welt du Thränen Thal ! recht Seelig wird geschätzt,
Der, eh Er einen Fuß hin auff die Erden setzt,
Bald auß der Mutter Schoß ins Himmel Lusthaus fähret

 

Nigdy nie są bez bólu ziemskie pożądania.

Żadna radość bez bólu, pożądanie bez skargi
Miejsca, stany i ludzie; wszystko swój krzyż nosi
Gdzie róży kwiat nadobny tam i kolec grozi
Kto dla pozoru wesół, często w sercu kryje plagi

Kto wielce w uważaniu, i trosk ma niemało
Któż dla bogactw ceniony, jest od zmartwień wolny?
A choćby kto bez troski, czuje jak namolny
Robak duszę mu toczy, mąci zmysłów stałość

Wyznam otwarcie; odkąd jasne słońce
Opromieniło z nieba moje blade lice
Odtąd każdy mój dzień bojaźnią się mierzy

O świecie! łez padole; prawdziwie by cenić
Tego, co nim swą stopą dotknie się tej ziemi
Wraz z matczynego łona w niebieski schron bieży

 

Menschliches Elende.

Was sind wir Menschen doch! ein Wonhauß grimer Schmertze?
Ein Ball des falschen Glücks, ein Irrliecht dieser zeit,
Ein Schawplatz aller Angst, unnd Widerweitigkeit,
Ein bald verschmeltzter Schnee, und abgebrante Kertzen,

Diß Leben fleucht darvon wie ein Gechwätz und Schertzen.
Die vor uns abgelegt des schwachen Leibes kleid,
Und in das Todten Buch der grossen Sterbligkeit
Längst eingeschrieben sind; sind uns auß Sinn’ und Hertzen.

Gleich wie ein eitel Traum leicht auß der acht hinfält,
Und wie ein Strom verfleust, den keine Macht auffhelt;
So muß auch unser Nahm, Lob, Ehr und Ruhm verschwinden.

Was jtzund Athem holt; fält unversehns dahin;
Was nach uns kompt, wird auch der Todt ins Grab hinzihn,
So werden wir verjagt gleich wie ein Rauch von Winden.

 

Ludzka Niedola.
Czymże jest człowiek! Zaledwie siedliskiem boleści?
Bożkiem złudnego szczęścia, czasu błędnym światłem
Przeciwności i lęków rozlicznych teatrem
Schodzącym śniegiem, płomykiem co kres świecy wieści

Życie nam zbiega jak żart i jak gadka pusta
Tych co przed nami zbyli się szat cielesności
I wpisano ich w księgę Wielkiej Śmiertelności
Dawno już zapomniały i serce i usta.

Jak snu płochego szybko zbiegła postać
Jak woda rwąca, co jej żadna moc nie sprosta
Znikną nasze imiona, cześć i poważania

Co tchu nabiera, wraz z tchnieniem ulata
I tym co po nas, śmierć gotuje odejście ze świata
Jesteśmy jak kłąb dymu co go wiatr przegania.

Beschluß Sonnet.

Mehr hat Jch vor der Faust; doch wer thar hier was schreibe
Wen eine Fraw dem Mann ein Leinen Tuch versagt
Jns Grab, vnd wenn sie kaum den andern hat, der Magd
Beut hundert Thaler an, daß sie Jhn helff auftreiben

 

Durch Lügen oder ja durch Zeugnüß Eyl zutreiben
Dem hencker in sein Schwerd; vn hier kein Armut klagt
Die doch wol sonst für Gott nicht einen Kreutzer wagt;
Will sie doch, daß Jhr thun sol ungetadelt bleiben.

 

So geht es hin vnd her; man sündigt frey hinein,
Gantz ohne schew vnd scham, vnnd sol doch niemand seyn,
Der diß was jeder thut, dörfft offentlich erzehlen,

 

Denn Wahrheit Schmerzt und reißt; doch kombt gar offt an Tag,
Diß was nach vieler Sinn gar tieff verborgen lag,
Unnd muß der Wahrheit nie, Lufft, Red, und Freyheit fehlen.

 

Sonet zamykający.

 

Więcej tą ręką zamierzyłem; lecz cóż pióro winić,
Tam gdzie żałobnej chusty w grób poskąpi żona
mężowi, bo za nic innych ma, dziewka przepłacona
Garścią talarów, chętnie zguby mu przyczyni

 

Gdy go fałszywym słowem albo kłamstwem szpetnym
Zapędzi pod miecz kata; tu się niedola nie skarży
Która chociaż przed Bogiem mniej niźli szeląg waży
To chce przecie by czyn Wasz zawsze był szlachetny.

 

Tak to powszechnie idzie; grzech ma dostęp wolny
bez umiaru i wstydu, i nie masz kogo, kto zdolny
Byłby postępki innych ogłosić otwarcie

 

Prawda boli i drażni, wszak bywa nierzadko
Że wyjdzie na jaw to co skryte było aż zanadto
Przeto niech się nie wzbrania swady i wolności prawdzie.

 

 

Einsambkeit.

In dieser Einsambkeit, der mehr denn öden wüsten,
Gestreckt auff wildes Kraut, an die bemößte See:
Beschaw’ ich jenes Thal vnd dieser Felsen höh’
Auff welchem Eulen nur vnd stille Vögel nisten.

 

Hier, fern von dem Pallast; weit von deß Pövels lüsten,
Betracht ich: wie der Mensch in Eitelkeit vergeh’
ie auff nicht festem grund’ all unser hoffen steh’
Wie die vor abend schmähn, die vor dem tag vnß grüßten.

 

Die Höell, der rawe wald, der Todtenkopff, der Stein,
Den auch die zeit auffrist, die abgezehrten bein
Entwerffen in dem Mut vnzehliche gedancken.

 

Der Mauren alter grauß, diß ungebaw’te Land
Jst schön und fruchtbar mir, der eigentlich erkant,
Das alles, ohn ein Geist, den Got selbst hält, muß wancken.

 

Samotność.

 

W tej pustelni dalekiej jak kres samotności
Rozciągniętej na dzikie zioła, po wody omszałe
Spoglądam w tę dolinę i na tamtą skałę
Na której tylko sowa i cichy ptak gości

 

Z daleka od pospólstwa uciech i od dworu
Dostrzegam jak człek w swojej marności przemija
Na jak niestałym gruncie tkwi nasza nadzieja
Jak ci którzy witali rano, lżą nas ku wieczoru

 

Piekło, strzaskany las i spopielone kości
Trupi czerep i kamień co go też czas znosi
Kreślą w wyobrażeniu myśli niezliczone

 

Murów zwietrzały gruz, ten kraj niezmierzony
Jest mi piękny i żyzny, bom tu oświecony

 

Odkryta 25 października 1902 przez Maxa Wolfa planetoida (496) 1902 KH nosi imię Andreasa Gryphiusa.

 

Aleksander Lubina – germanista, andragog – zdobył wykształcenie w Polsce, Niemczech i Szwajcarii. Jest publicystą, pisarzem, tłumaczem, autorem programów nauczania, poradników i śpiewnika – był nauczycielem akademickim, licealnym, gimnazjalnym i w szkołach podstawowych oraz doradcą i konsultantem nauczycieli.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza

Cyntrum Preferyncyji Prywatności

Potrzebne

Zbiory cookies potrzebne do nojbarzij podstawowych funkcyji serwisu: zgoda na politykã prywatności (gdpr) i informacyjŏ ô blokowaniu reklam (anCookie), testowy zbiōr ôd platformy (wordpress_test_cookie)

gdpr, anCookie, wordpress_test_cookie

Ino po zalogowaniu

Zbiory cookies potrzebne do byciŏ zalogowanym w serwisie.

wordpress_logged_in_, wordpress_sec_, wp-settings-time-