Moc kultury #42: Eichendorff a Krasiński i Norwid (List szósty z Ligoty)

Aleksander Lubina
Moc kultury

Eichendorff a Krasiński i Norwid

W wydawnictwie Silesia Progress ukazała się książka Margarethe Korzeniowicz
o Josephie hr. von Eichendorff
z posłowiem Zbigniewa Kadłubka Cygaro Eichendorffa,
po przeczytaniu którego postanowiłem wysłać autorowi
Siedem listów z Ligoty.

Namawiam do przeczytania książki Margarethe Korzeniewicz i posławia Zbigniewa Kadłubka, bo tylko tak może się wywiązać rozmowa.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

 

List szósty z Ligoty

„Nawet jeśli zgodzilibyśmy się z Adornem1), że „pozytywność Eichendorffa pozostaje spokrewniona z jego konserwatyzmem, z opiewaniem istnienia, z ideą zachowawczą”, dodalibyśmy: katolicyzmem Eichendorffa, nie możemy się zgodzić z tym, że brakuje tu afirmatywnie podniebnej sztuki kochania świata. Kochajcie świat jak Eichendorff, to wystarczy, żeby przeżyć na tej planecie. To wystarczy, żeby umieć się podzielić. To wystarczy, żeby przekroczyć ludzko-zwierzęce, bosko-ludzkie. Żeby etniczne, płciowe i polityczne nie dzieliło, lecz jednoczyło. Żeby Górny Śląsk uzupełnił się wreszcie miłością jako tym, co ma w swych zasobach najgłębiej. Bo to są nasze górnośląskie złoża: miłość i delikatność. Jeśliście tego nie zrozumieli, to znaczy, że w ogóle nie słuchaliście, co do was mówimy. Jeśliśmy tego nie wydobyli, to się jeszcze niczym nie podzieliliśmy ze światem. Próżno kopaliście tak głęboko. Cynk i węgiel nic nie warte…”

Pięknie Pan to napisał Panie Profesorze, pięknie, bo co ten przestarzały i zanegowany Adorno powiedział, to należy rozwinąć i uzupełnić  – dobrze że nie wspomniał Pan o György’m Lukácsu (de Szeged)3) bo byłaby awantura. Chociaż?

Aczkolwiek jednakowoż… co tu Panu uczyniły zwierzęta, dlaczego porównuje Pan zwierzęta z ludźmi? Pan, miłośnik ptaków, które młody Eichendorff łowił i zjadał.

Zwierzęta kochają tak, że ludzkie przanie – marzenie o księciu na białym koniu, dziewiczej księżniczce, budzonej jednym, jedynym całusem, i romantyczne nieszczęście, a ludzkie miłowanie to najczęściej nieobyczajna prostacka gimnastyka omaszczona grubym słowem … chyba, że mówi Pan o uczeniu się od braci mniejszych.

Tak, ludzie mają się upodobnić do Boga i bogów? No i tu dziś się nie zgadzamy, ja tam raczej podzielam opinię Prometeusza Goethego.

Tak, pierwiastek boski, tak, ten palec, to tchnienie, które z bezkształtnej masy uczyniło człowieka, człowieka w drodze ku doskonałości, ale dla mnie tej ewangelickiej  raczej niż tej przesiąkniętej kościołem sarmackim.

Tak wspaniale napisałeś: Bo to są nasze górnośląskie złoża: miłość i delikatność. Jeśliście tego nie zrozumieli, to znaczy, że w ogóle nie słuchaliście, co do was mówimy. Jeśliśmy tego nie wydobyli, to się jeszcze niczym nie podzieliliśmy ze światem. Próżno kopaliście tak głęboko. Cynk i węgiel nic nie warte…

Kiejbych szprechoł, mówił, godoł, a niy przoł
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.

Eichendorffa warto znać, bo katolicyzm Eichendorffa nie charakteryzował się ani udręką duszy, ani szczególnym zapałem misyjnym, nie uległ też nacjonalistycznemu germanizmowi, który degradował inne narody, ale dążył do europejskiej koegzystencji. W dziełach i Eichendorffa nie ma antysemickich nadużyć, nawet jeśli Eichendorff osoby wyznania mojżeszowego, określa określał Żydami, czasami bogatymi, a czasami i niepoważnymi.

Czego tu w tytule szukają  Krasiński i Norwid, jaśnie nawiedzeni rentier i nędzarz? Obrońcy papieża z 1848? No właśnie, jakie analogie? No jakie?

Dej pozōr tyż:  Moc kultury #50: Śląskie Te Deum

O Krasińskim uczniowie dowiedzieli się najprawdopodobniej tyle co o Eichnedorffie, bo czy wiedzą o jego makabrycznych opowieści gotyckich, czy je czytali, czy rozważali wpływ Józefa Korzeniowskiego na „wieszcza”? Czy analizują krytycznie jego obsesję cierpienia pisarza żyjącego z ojcowskiej renty – o jego  apogeum „nawrócenia” w 1848, kiedy to wraz z Norwidem bronił Piusa IX?

A skoro nie wiedzą, to nudzi ich Nie-boska komedia, jak Eichendorff…

Norwid w latach 1849 do 1852 Norwid mieszkał w Paryżu, w 1844 zamieszkał w Rzymie, do 1846  zajeżdżał do Berlina na spotkania z tamtejszą Polonią. Aresztowano go i wypędzono w z Prus w 1846. Wiosnę Ludów spędził w Rzymie, by q latach 1849-1852 osiąść w Paryżu, gdzie spotkał nie tylko Mickiewicza i Krasińskiego, ponieważ w salonie Emmy i Georga Herweghów zetknął się Turgieniewem, Hercenem, Bakuninem Marxami i Engelsem, George Sand, Victorem Hugo i Heinrichem Heine, a  może usłyszał tam  o rewolucyjnym niemieckim dowódcy – Ludwiku Mierosławskim.

Tak wyglądały potężne salony niemieckie, tak wyglądał kęs dziejów Krasińskiego i Norwida, a ich tło historyczne – dzielone z Eichendorffem przedstawiało się następująco:

January–March

Dej pozōr tyż:  Moc kultury #49: Księga Raziela Krystiana Gałuszki

April–June

July–September

October–December

Dej pozōr tyż:  Manfreda Kutymy życie nieuporządkowane

Date unknown

 

Miłość agape w miejsce agape? Richtig echt, bo to Eichendorff,… Mnie przekonywa zdanie Rüdigera Safranskiego: „Eichendorff nie jest poetą swojszczyzna lecz tęsknoty, nie przybywania lecz odchodzenia.”   

„Eichendorff ist kein Dichter der Heimat, sondern des Heimwehs, nicht des erfüllten Augenblicks, sondern der Sehnsucht, nicht des Ankommens, sondern der Abfahrt“,

Żeby urzeczywistniać marzenie o kochających i światłych Ślązakach Górnych i Dolnych, żeby uciszyć cymbały na forach Śląskich, opluwających wszystkich, nieponoszących odpowiedzialności ani za współczesne słowo ani za grzechy własne i przodków, za cymbałów opisujący dorobek niemiecki jako swój, za cymbałów bardziej opłakujących ruiny pałaców i zamków niż ruinę szkół i kościoła, do których posyłają swoje dzieci,  dlatego właśnie podczas spisu powszechnego jako narodowość podam Ślązak, bo naród dźwiga odpowiedzialność, a bezkształtna masa nie jest nawet gliną.

 

  1. Theodor W. Adorno, właściwie Theodor Ludwig Wiesengrund (ur. 11 września 1903 we Frankfurcie nad Menem, zm. 6 sierpnia 1969 w Vispie w Szwajcarii[1]) – niemiecki filozof, socjolog, teoretyk muzyki i kompozytor. Był jednym z czołowych przedstawicieli „szkoły frankfurckiej” i współpracownikiem Institut für Sozialforschung, współtwórca teorii krytycznej. (Wiki)
  2. György Lukács jako György Bernát Löwinger (ur. 13 kwietnia 1885 w Budapeszcie, zm. 4 czerwca 1971 tamże) – węgierski filozof marksistowski i historyk literatury, estetyk, działacz węgierskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego, członek Komunistycznej Partii Węgier. (Wiki)

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Aleksander Lubina

Górnoślązak/Oberschlesier, germanista, andragog, tłumacz przysięgły; edukator MEN, ekspert MEN, egzaminator MEN, doradca i konsultant oraz dyrektor w państwowych, samorządowych i prywatnych placówkach oświatowych; pracował w szkołach wyższych, średnich, w gimnazjach i w szkołach podstawowych. Współzałożyciel KTG Karasol.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza