Piotr Zdanowicz: Kto pamięta Konferencję Kędzierzyńską…

Przeszło sto lat temu, 9 grudnia 1918 roku, w ówczesnym Kandrzinie miało miejsce wydarzenie, które w literaturze określane jest mianem Konferencji Kędzierzyńskiej. Czy ktoś spoza wąskiego kręgu pasjonatów górnośląskiej historii wie cokolwiek o tym zdarzeniu? Raczej wątpliwe…

Czas przełomu

Zanim zajmiemy się  samą konferencją, spróbujmy jednak nakreślić tak zwany historyczny kontekst, by lepiej zrozumieć, co właściwie zdarzyło się 100 lat temu w niewielkiej osadzie Kandrzin, czyli obecnej dzielnicy współczesnego Kędzierzyna-Koźla.

Początek XX w. to dla Europy czas dynamicznych przemian kulturowych i politycznych. Najbardziej złowrogimi katalizatorami owych przemian była I wojna światowa oraz rewolucja bolszewicka w Rosji. Wydarzenia te położyły kres dotychczasowemu porządkowi świata. Upadły mocarstwa, utraciły znaczenie prastare dynastie i rody magnackie. Status ekonomiczny zastąpił arystokratyczne tytuły i tym samym najważniejszym wyznacznikiem potęgi politycznej stał się potencjał gospodarczy.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dla wielu narodów Europy Środkowej czas upadku imperialnych potęg, był idealnym momentem do odzyskania utraconej suwerenności. Tak było w wypadku Polski, która jako niepodległe państwo zaczęła istnieć ponownie 11 listopada 1918 r., a jej terytorium utworzone zostało z ziem zagarniętych przez Austrię, Prusy i Rosję, podczas trzech kolejnych rozbiorów.

 Śląsk a rozbiory Polski

Skoro wspomnieliśmy o rozbiorach to koniecznie należy coś wyjaśnić. Otóż często w popularnych publikacjach, Śląsk bywa przedstawiany jako część zaboru pruskiego. Tymczasem Śląska jako całości (z wyjątkiem tak zwanej enklawy imielińskiej), rozbiory nigdy nie dotyczyły. W latach 1772-1795, gdy Austria, Prusy i Rosja, dzieliły obszar Rzeczpospolitej pomiędzy siebie, terytorium Śląska, już od niemal 450 lat, nie było w żaden sposób związane z polskim władztwem.

Od 1335 r. był Śląsk najpierw lennem, a po inkorporacji w 1348 r., jednym z niezależnych krajów czeskiej Korony św. Wacława. Tworzył więc, aż do wojny trzydziestoletniej, jeden organizm państwowy z królewskimi Czechami oraz marchiami: Moraw i Łużyc. Zatem pod koniec XVIII w. zaborcy nie mogli Polsce odebrać tego, czego Polska od 450 lat już wówczas  nie posiadała.

No właśnie. Gdyby Śląsk był częścią zaboru pruskiego lub jakiegokolwiek innego, to w 1918 roku wróciłby do Polski wraz z innymi ziemiami „porozbiorowymi”. Tymczasem co najmniej 3 państwa (Czechy, Niemcy i Polska) rościły sobie prawa do różnych fragmentów jego terytorium. Warto jednak podkreślić, że terytorium sporne stanowił wyłącznie Górny Śląsk, czyli obszar od Przemszy i Wisły na wschodzie, po Bory Stobrawskie i szczyt Pradziada na zachodzie. W wypadku Dolnego Śląska, gdzie kultura germańska od wielu stuleci była dominująca, żadna ze stron nie miała wątpliwości, że powinien zostać częścią Niemiec.

Konferencja Kędzierzyńska odbyła się prawdopodobnie w nieistniejącym już dzisiaj Hotelu Proske.

 Gra o Górny Śląsk

Zapytajmy zatem, dlaczego właśnie Górny Śląsk stał się terytorium spornym. Po pierwsze, był rzeczywiście wielokulturowy. Przez stulecia żywa była tam kultura morawska, czeska, niemiecka, polska oraz oczywiście rdzennie śląska. Ważniejsze było jednak to, że z uwagi na swój potencjał gospodarczy był Górny Śląsk jednym z najbogatszych regionów ówczesnej Europy.

Dej pozōr tyż:  Zdarzyło się w lipcu – śląskie kalendarium

Po zakończeniu I wojny światowej rozpoczął się więc ciąg politycznych i militarnych „przepychanek”, popartych zakrojoną na szeroką skalę akcją dyplomatyczną i propagandową, który to proces historycy nazywają czasem „grą o Śląsk”. Oczywiście zainteresowane utrzymaniem Górnego Śląska na swoim terytorium były Niemcy, dla których potencjał przemysłowy GOP-u miał być ważnym elementem odbudowy zrujnowanej wojną gospodarki. Z kolei Polska, bez Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, pozostawała praktycznie krajem bez przemysłu.

Także inne państwa były żywo zainteresowane losami Górnego Śląska. Francja dążyła do tego, by cały górnośląski potencjał gospodarczy przypadł Polsce. Zależało jej bowiem na posiadaniu silnego sprzymierzeńca na wschodniej flance Niemiec. Z kolei Anglii była na rękę daleko idąca autonomia lub ewentualnie podział Górnego Śląska, co osłabiało Niemcy, a jednocześnie nie dawało dużych zysków politycznych Francji, w której upatrywali Brytyjczycy głównego konkurenta w walce o przywództwo na Starym Kontynencie.

Zaczęły się więc zabiegi polityków, w celu pozyskania przychylności mieszkańców Górnego Śląska. Niemcy zapowiedziały, że Górny Śląsk zyska rangę prowincji (Provinz Oberschlesien), wyodrębnionej z dotychczasowej Prowincji Śląskiej. Polska natomiast obiecała utworzenie z ziem Górnego Śląska terytorium autonomicznego w granicach II Rzeczpospolitej, z własnym sejmem, skarbem i polityką wewnętrzną. Jednak niemal zupełnie nieznany pozostaje fakt, iż podczas „targów” o Górny Śląsk, obok opcji polskiej i niemieckiej, istniała także „opcja górnośląska”.

 Kędzierzyn w centrum politycznych wydarzeń

Jest 9 grudnia 1918 roku i do ówczesnego Kandrzina – niewielkiej osady, leżącej opodal powiatowego miasta Cosel (Koźle), zjeżdżają politycy z niemal wszystkich znaczących partii górnośląskich, by wziąć udział w konferencji zainicjowanej przez przewodniczącego Katolickiej Partii Ludowej Górnego Śląska – Carla Ulitzkę. Byli przedstawiciele niemieckich konserwatystów (DNVP), socjaldemokratów (SPD), liberałów (DDP), katolickich centrowców oraz polskich „katolikowców” Napieralskiego. Nie przybyli jedynie komuniści i socjaldemokraci (USPD), wyczekujący ogólnoświatowej rewolucji bolszewickiej oraz przedstawiciele polskiego obozu Korfantego.

Jednak zanim doszło do konferencji miało miejsce kilka ważnych wydarzeń. Najpierw 27 listopada 1918 w Rybniku, utworzony został tajny Oberschlesische Komitet, na czele którego stanęli: Ewald Latacz oraz bracia, Tomasz Reginek i Jan Reginek. Komitet domagał się samodzielności politycznej oraz neutralności dla Górnego Śląska. Na początku grudnia 1918 r. ukazała się niemieckojęzyczna broszura zredagowana prawdopodobnie przez ks. Tomasza Reginka, nosząca tytuł: „Oberschlesien – ein Selbständiger Freistaat(„Górny Śląsk – samoistne wolne państwo”). Politycy skupieni wokół Komitetu Górnośląskiego apelowali do mieszkańców Górnego Śląska, by sami kreowali przyszłość swej ojczyzny. Jednocześnie przestrzegali, że wcielenie do Polski sprawi, iż Górny Śląsk stanie się „dostarczycielem podatków”, a jego mieszkańcy będą w kraju zdominowanym przez administrację wywodzącą się z dawnego Królestwa Polskiego i Galicji – obywatelami drugiej kategorii.

Dej pozōr tyż:  Opa Heinrich ôpowiadoł (1): Wir sind Kinder aus Guttentag

Podczas trwania Konferencji Kędzierzyńskiej, najpierw postulowano utworzenie „tymczasowego niezależnego państwa górnośląskiego”, ale ostatecznie pod naciskiem polityków Komitetu Górnośląskiego na czele z Ewaldem Lataczem, ogłoszono oficjalną rezolucję dotyczącą utworzenia „niepodległej i neutralnej Republiki Górnośląskiej”. Powołano też Komisję Śląską pod przewodnictwem rybnickiego starosty Hansa Lukaschka z Katolickiej Partii Centrum, a górnośląscy politycy rozpoczęli zabiegi dyplomatyczne o poparcie dla swych planów.

Sukcesem zakończyły się przede wszystkim rozmowy w Londynie oraz częściowo w czeskiej Pradze. Brytyjczycy czynnie poparli ideę utworzenia wolnego górnośląskiego państwa, zaś władze czeskie poinformowały Ślązaków, że w wypadku utworzenia Republiki Górnośląskiej, Czechy rozważą rezygnację z roszczeń terytorialnych wobec tzw. czeskiego Śląska i przekażą te tereny państwu górnośląskiemu. Gorzej było w Berlinie, gdzie jedynie dwóch wpływowych polityków poparło ideę utworzenia suwerennej górnośląskiej republiki. Nie udało się też przekonać pozostałych polityków Ententy (z wyjątkiem Brytyjczyków). Tylko zainteresowani udziałami w śląskim przemyśle, niektórzy politycy amerykańscy, odnieśli się pozytywnie do pomysłu utworzenia górnośląskiego państwa.

Znamienne było także to, że propaganda niemiecka przedstawiała Związek Górnoślązaków oraz polityków dążących do utworzenia niezależnego górnośląskiego państwa jako „zakamuflowaną opcję polską”, a strona Polska – jako „zakamuflowaną opcję niemiecką”. W praktyce dążenia Górnoślązaków były zwalczane zarówno przez Niemców jak i Polaków. Na dodatek w Niemczech, od 31 grudnia 1918 r., zwolennicy wolnego Górnego Śląska byli traktowani jak zdrajcy stanu i zamykani w więzieniach. Taki los spotkał między innymi głównego organizatora Konferencji Kędzierzyńskiej Carla Ulitzkę, który w styczniu 1919 r. został oskarżony o zdradę stanu i aresztowany. Warto dodać, że jako przeciwnik Hitlera, został też Ulitzka w 1944 r. uwięziony w obozie koncentracyjnym w Dachau.

Konferencja mogła się też odbyć w jednej z kilku dużych sal restauracyjnych kędzierzyńskiego dworca.

 Kres „śląskich marzeń”

Do roku 1924 podejmowano jeszcze próby wskrzeszenia idei górnośląskiej republiki, ale wobec zdecydowanie wrogiego nastawienia ze strony polityków oraz władz – zarówno niemieckich, jak i polskich – okazały się one nieskuteczne.

W ten sposób „gra o Górny Śląsk” została sprowadzona do sporu Niemiec z Polską. Najpierw było I i II powstanie śląskie, które miały podłoże głównie ekonomiczne. Później ogłoszono plebiscyt, w ramach którego ok. 40% ludności Górnego Śląska opowiedziało się za przyłączeniem do Polski, a 60% za pozostaniem w Niemczech. Jednak posiadanie Górnego Śląska było wówczas dla Polski elementem racji stanu i dlatego wykorzystując antyniemieckie nastroje w wielu górnośląskich środowiskach oraz nieprzejednaną wobec Niemiec postawę najważniejszego górnośląskiego polityka, Wojciecha Korfantego, wszczęto na Górnym Śląsku walki zwane III powstaniem śląskim. Po ich zakończeniu, mocarstwa przyznały Polsce niewielką, ale najbogatszą część Górnego Śląska, z Katowicami, Mysłowicami, Królewską Hutą, Tarnowskimi Górami, Rybnikiem, Rudą.

W ten sposób powstało obiecane Górnoślązakom, autonomiczne województwo śląskie ze stolicą w Katowicach, z własnym sejmem i skarbem. Pomimo że zapisy Statutu Organicznego sprawiały, iż cześć wypracowanych dóbr pozostawała na Śląsku, to i tak województwo śląskie zajmujące zaledwie 1,2 % powierzchni II Rzeczpospolitej, było najważniejszym motorem napędowym polskiej gospodarki, wypracowując przeszło 20% polskiego PKB i wytwarzając prawie 80% polskiego eksportu. To głównie dzięki wygenerowanym na Śląsku środkom możliwe było zbudowanie portu w Gdyni oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Dej pozōr tyż:  Przy serniku o Frechownym gizdzie

Dodajmy jeszcze, że zgodnie z obietnicą władz niemieckich 3 września 1922 r. odbyło się w niemieckiej części Górnego Śląska (Provinz Oberschlesien) referendum, w którym ludność Górnego Śląska mogła zdecydować, czy obszar ten ma pozostać jedynie prowincją jako część Prus, czy też ma zyskać status samodzielnego landu. Górny Śląsk miałby zatem rangę polityczną i samodzielność równą Prusom, Bawarii czy Saksonii. Jednak wobec postawy śląskich partii centrowych, które w zamian za prawnie usankcjonowaną daleko idącą samodzielność prowincjonalną Górnego Śląska odstąpiły od agitacji na rzecz utworzenia górnośląskiego landu oraz wobec zmęczenia górnośląskiego społeczeństwa wojną i kilkuletnimi niepokojami na Śląsku, za podniesieniem Górnego Śląska do rangi autonomicznego kraju (landu), głosowało tylko 9 % „niemieckich” Górnoślązaków.

Warto pamiętać

Pora jeszcze zapytać dlaczego tak ważna konferencja, na którą przybyli politycy z pierwszych stron ówczesnych gazet, odbyła się w kilkutysięcznym wówczas Kandrzinie, a nie w Opolu, Katowicach czy Bytomiu? Otóż Kędzierzyn leży niemal w geograficznym centrum Górnego Śląska, ale jeszcze istotniejszy był fakt, iż znajdował się tam ogromny węzeł kolejowy, z ekskluzywnym i dużym dworcem. Po prostu do Kędzierzyna można było wówczas dojechać bezpośrednio koleją, nie tylko z każdego zakątka Śląska, ale też z  Berlina, Krakowa, Wiednia, Pragi czy Budapesztu.

Cóż, Konferencja Kędzierzyńska nie zmieniła biegu historii i nie wpłynęła znacząco na późniejsze losy Górnego Śląska, Polski, Niemiec i Europy. Warto jednak, by ten zapomniany rozdział zagmatwanych śląskich losów nie zniknął z naszej pamięci. Tym bardziej jest to ważne, gdy wciąż żywe są tendencje do odczytywania historii Śląska w wersji „czarno-białej”, sprowadzające jego dzieje do „odwiecznego” ponoć konfliktu pomiędzy Polakami i Niemcami. Zupełnie tak, jakby nie było na Śląsku kilku stuleci państwowości morawskiej i czeskiej… i przede wszystkim – zupełnie tak, jakby mieszkający tutaj od setek lat śląscy autochtoni, nie mieli żadnej kulturowej oraz etnicznej podmiotowości i byli jedynie bezosobowym dodatkiem do polsko-niemieckiego sporu.

 

Piotr Zdanowicz – pasjonat oraz badacz historii, kultury i przyrody Górnego Śląska. Dziennikarz, autor lub współautor książek i reportaży, a także kilkunastu prelekcji, kilkudziesięciu artykułów prasowych oraz kilkuset tysięcy fotografii o tematyce śląskiej. Pomysłodawca rowerowych i pieszych szlaków krajoznawczych na terenie Katowic, Mysłowic i Tychów oraz powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. Poeta, muzyk i plastyk-amator. Z zawodu elektronik, budowlaniec oraz magister teologii.

(Fotografie z kolekcji Alfonsa Rataja ©)

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Piotr Zdanowicz – pasjonat oraz badacz historii, kultury i przyrody Górnego Śląska. Dziennikarz, autor lub współautor książek i reportaży, a także kilkunastu prelekcji, kilkudziesięciu artykułów prasowych oraz kilkuset tysięcy fotografii o tematyce śląskiej. Pomysłodawca rowerowych i pieszych szlaków krajoznawczych na terenie Katowic, Mysłowic i Tychów oraz powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. Poeta, muzyk i plastyk-amator. Z zawodu elektronik, budowlaniec oraz magister teologii.

Śledź autora:

9 kōmyntŏrzi ô „Piotr Zdanowicz: Kto pamięta Konferencję Kędzierzyńską…

  • 11 grudnia 2022 ô 13:27
    Permalink

    Za Gierka bylech tukej we zakladach chymicznch, i niy poradzilech sie nadziwać co robotniki rajzujom po terynie na kolach, a zdo mi sie co po zakladzie kursowol autobus. Zabytki Kyndzierzyna Kozla miolech przilezytość lobejzeć na filmie lo kanale kiery lobejzolech 2 razy, bo je fest interesantny. Piykne dziynki autorowi.

    Ôdpowiydz
    • 12 grudnia 2022 ô 09:02
      Permalink

      Tōż ôdezwiã sie jako spōłautōr filmu i tego szrajbōnku.
      Nojprzōd dziynki, iżeście spōmnieli film ô Kanarze Kłodnickim, bo mało fto ô tym gŏdo. Kandrzińskŏ wiyrchuszka z cołkigo filmu spokopiyła ino tela, iże autōry pokŏzali w złym świetle miasto… Nō to tak, ôćby piyrszy s kraja chachŏr, abo ôżyrŏk, chcioł coby go pokŏzali w telewizorze, nale tak jak stoji – ôżartego, ôblecōnego w potargane chwanty, a potym miołby fest wōnty i udziwiynie, iże niy wyglōndŏ jak „mister Ameryka”.
      Tukej w Kandrzinie-Kojźlu ôkrōm zōmku, kery mŏ piastowskõ gyszichtã – żŏdne obiekty niy sōm dojś cynne, coby mieć nad nimi flyjgã – baji te, kere w inszym sztacie miałyby zŏca na cŏłki kraj – jak choćby „baszta Montalemberta”, kerŏ snŏdź je jedynym takim militarnym stawiyniym na cołkim świecie.
      Kanar my prōbowali prōmować i lobować skiż jego naprawie, atoli wszyńdzie my sie trefiyli ze ścianōm, bo terŏźne Ślōnzŏki barzij radzi majōm cheba wajanie, aniżeli coby cosikej ryalnego zrobić. A dyć tyż zgolymŏ srogość Ślōnzŏkōw mŏ w zŏcy ino te kōnski ślōnskij gyszichty, kere widzōm z ôkna, a jak co je już dwie cesty dalij – to już „niy je mōj Ślōnsk”… – Beztōż, co tam jaki kanar – choćby nojstarszy i nojbarzij ôwdy moderny – kej niy kludziył bez mōj plac? Cōż tam jaki Reden, Baildon abo Wedding – kej przecã niy sōm to chopy z mojij wsi?…
      Co do chymicznego werku w Blechhammer (Blachownia), to robiyłech tam w rokach 90. (drugŏ robota po wojsku) już za dymokracyje – i tymu, iże ludziska rajzowały na kołach ni ma sie co dziwować. Bez bajszpil, kej żech tam bōł za mōntera-pomiarowca, to z mojij werksztele na ôpacznõ zajtã werku było porã kilōmetrōw, a miołech do ôbskoczyniŏ mocka placōw w roztomajtych tajlach werku i kebych ni mioł koła, to bych durch robiył po 16 godzin.;-)
      Pozdrŏwiōm

      Ôdpowiydz
  • 10 grudnia 2022 ô 19:28
    Permalink

    No i jaki z tego wypływa MORAŁ? Niestety, ten ŚLĄSK już dawno został PRZEGADANY.

    Ôdpowiydz
  • 10 grudnia 2021 ô 08:11
    Permalink

    Bardzo interesujące ujęcie. Sam nie wiem co ciekawsze: artykuł czy dyskusja na jego temat. Choć Kędzierzyn/Kandrzin jest mi b. bliski i często tam bywałem (wujek mojego był jego szanowanym obywatelem, rolnikiem i bodaj pełnił jakiś czas funkcję burmistrza) to na temat wydarzeń z 1918r. wiedziałem niewiele. A był to również rok założenia ogromnego gospodarstwa przy ul. Grunwaldzkiej, po którym pozostało już tylko kilka starych drzew…
    Dziękuję!

    Ôdpowiydz
  • 9 grudnia 2020 ô 10:40
    Permalink

    Bardzo rzeczowe naswietlenie sprawy śląskiej po I wojnie.

    Ôdpowiydz
  • 5 grudnia 2020 ô 06:33
    Permalink

    Tekst zawiera błędy merytoryczne. Pomysł niepodległości Górnego Śląska poparły nie tylko USA (które w 1920 z polityki europejskiej się wycofały i nawet nie ratyfikowały traktatu wersalskiego), ale przede wszystkim Wielka Brytania, która forsowała go jeszcze w 1921. Śląsk (a w zasadzie zdecydowana większość jego terytorium, bo Opawa, Głubczyce i Prudnik już w 1032 wróciły pod panowanie Przemyślidów i pod nim pozostały) przestał być częścią Królestwa Polskiego w roku 1194 (po śmierci ostatniego princepsa Kazimierza Sprawiedliwego), a nie w 1335 (zrzeczenie się przez Kazimierza Wielkiego absurdalnych roszczeń do zwierzchności lennej nad Śląskiem – a nie praw do Śląska, bo te miała wyłącznie najstarsza, śląska linia Piastów – nie miało żadnego znaczenia dla pozycji politycznej Śląska). To nie Ewald Latacz, tylko Carl Ulitzka byl więźniem Dachau. Latacz nad którym wisiało oskarżenie o zdradę stanu z 1919, po przejęciu władzy przez nazistów konformistycznie wstąpił do NSDAP, a później starał się, żeby go sami stamtąd wyrzucili (o czym świadczą liczne partyjne nagany). Naziści go z NSDAP nie wyrzucili, ale w 1941 odrzucili jego prośbę, by mógł przenieść swoją kancelarię na ojczysty Górny Śląsk (w grudniu 1921 był zmuszony przenieść się do Berlina, bo z Wodzisławia, który miał przypaść Polsce musiał wyjechać, a po niemieckiej stronie Górnego Śląska władze nie zgodziłyby się na przeniesienie praktyki prawniczej za karę za działalność niepodległościową).

    Ôdpowiydz
    • 10 grudnia 2020 ô 13:40
      Permalink

      Oczywiście w Dachau był Carl Ulitzka, a nie Ewald Latacz. Nie wiem jak mogłem poplątać życiorysy tych dwóch osób. W każdym razie jest to moja ewidentna pomyłka, za którą przepraszam wszystkich Czytelników. Powinienem też wspomnieć o roli Anglii, skoro już wspomniałem o innych państwach, które wsparły w tym czasie górnośląskie dążenia do samostanowienia, ale także ten wątek mi umknął. Zresztą nie napisałem też o roli księcia Jana Henryka XV Hochberga i o wielu jeszcze innych ważnych wątkach tego bardzo szerokiego tematu.
      W zamyśle miał to być bowiem artykuł, który jedynie zasygnalizuje ten temat, bo Konferencja Kędzierzyńska bywa przecież wciąż faktem „powszechnie nieznanym”. W całej przestrzeni internetowej nie ma innego artykułu na ten temat, nie ma też wielu publikacji książkowych oraz innych źródeł pisanych, które skupiałyby się na tym wydarzeniu oraz ukazywały jego kontekst, więc myślę, że i taki artykuł cokolwiek pozytywnego wnosi.
      Natomiast uważam, że nazywając błędem merytorycznym ukazanie daty 1335 jako ostatecznego zerwania jakichkolwiek więzów łączących władców śląskich z władztwem polskim, nieco się pan rozpędził. Nie uważam również, że zrzeczenie się przez Kazimierza Wielkiego praw do Śląska (podobnie jak zrzeczenie się przez Jana Luksemburczyka pretensji do korony polskiej) nie miało żadnego znaczenia dla politycznych losów Śląska. Uważam również, że artykuł dotyczący wąskiego wycinka spraw górnośląskich po I wojnie światowej, nie jest właściwą przestrzenią dla dywagacji na temat zawiłych realiów, w jakich znalazł się Śląsk po, wspomnianym przez Pana, 1194 roku. Potrzebny byłby tutaj osobny obszerny artykuł poruszający kwestie Monarchii Henryków Śląskich, kwestie dwukrotnej przymiarki tychże władców do korony królewskiej, sprawę senioratu itd. Należałoby też szczegółowo wyjaśnić w jakiej sytuacji politycznej (zależności) był wówczas Śląsk (najlepiej osobno w ujęciu de jure i osobno w ujęciu de facto).
      Zatem mając to na względzie, założyłem, że data 1335 jest niejako symboliczną granicą ostatecznego rozejścia się (na kilkaset lat) historycznych losów Śląska i ówczesnego władztwa polskiego. – Tym bardziej, że kilkanaście lat później, po inkorporacji w 1348 r. Śląsk stał się autonomicznym krajem Korony Czeskiej, a nie jak pisze wielu autorów – częścią Królestwa Czech i ten fakt jeszcze dobitniej potwierdzał taki stan rzeczy.

      Ôdpowiydz
    • 10 grudnia 2020 ô 13:43
      Permalink

      W odpowiedzi na uwagi pana Dariusza Jerczyńskiego. Oczywiście w Dachau był Carl Ulitzka, a nie Ewald Latacz. Nie wiem jak mogłem poplątać życiorysy tych dwóch osób. W każdym razie jest to moja ewidentna pomyłka, za którą przepraszam wszystkich Czytelników. Powinienem też wspomnieć o roli Anglii, skoro już wspomniałem o innych państwach, które wsparły w tym czasie górnośląskie dążenia do samostanowienia, ale także ten wątek mi umknął. Zresztą nie napisałem też o roli księcia Jana Henryka XV Hochberga i o wielu jeszcze innych ważnych wątkach tego bardzo szerokiego tematu.
      W zamyśle miał to być bowiem artykuł, który jedynie zasygnalizuje ten temat, bo Konferencja Kędzierzyńska bywa przecież wciąż faktem „powszechnie nieznanym”. W całej przestrzeni internetowej nie ma innego artykułu na ten temat, nie ma też wielu publikacji książkowych oraz innych źródeł pisanych, które skupiałyby się na tym wydarzeniu oraz ukazywały jego kontekst, więc myślę, że i taki artykuł cokolwiek pozytywnego wnosi.
      Natomiast uważam, że nazywając błędem merytorycznym ukazanie daty 1335 jako ostatecznego zerwania jakichkolwiek więzów łączących władców śląskich z władztwem polskim, nieco się pan rozpędził. Nie uważam również, że zrzeczenie się przez Kazimierza Wielkiego praw do Śląska (podobnie jak zrzeczenie się przez Jana Luksemburczyka pretensji do korony polskiej) nie miało żadnego znaczenia dla politycznych losów Śląska. Uważam również, że artykuł dotyczący wąskiego wycinka spraw górnośląskich po I wojnie światowej, nie jest właściwą przestrzenią dla dywagacji na temat zawiłych realiów, w jakich znalazł się Śląsk po, wspomnianym przez Pana, 1194 roku. Potrzebny byłby tutaj osobny obszerny artykuł poruszający kwestie Monarchii Henryków Śląskich, kwestie dwukrotnej przymiarki tychże władców do korony królewskiej, sprawę senioratu itd. Należałoby też szczegółowo wyjaśnić w jakiej sytuacji politycznej (zależności) był wówczas Śląsk (najlepiej osobno w ujęciu de jure i osobno w ujęciu de facto).
      Zatem mając to na względzie, założyłem, że data 1335 jest niejako symboliczną granicą ostatecznego rozejścia się (na kilkaset lat) historycznych losów Śląska i ówczesnego władztwa polskiego. – Tym bardziej, że kilkanaście lat później, po inkorporacji w 1348 r. Śląsk stał się autonomicznym krajem Korony Czeskiej, a nie jak pisze wielu autorów – częścią Królestwa Czech i ten fakt jeszcze dobitniej potwierdzał taki stan rzeczy.

      Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza