Kłamstwa nie wybaczę – Zeszyty Eichendorffa 2023 (Nr 84) Eichendorff-Hefte 84 Jesień/Herbst

Aleksander Lubina
Kłamstwa nie wybaczę
Przed laty zapytałem Polaka mieszkającego od lat w Niemczech, kiedy zamierza przyjechać do Polski. „Nigdy!” – brzmiała odpowiedź. „Wszystko mogę wybaczyć, ale tego, że przez całe życie tam mnie okłamywali nie wybaczę nigdy.”
Na szczęście przy pomocy Schengen, Unii Europejskiej, telewizji satelitarnej, Internetu, bibliotek cyfrowych oraz książek obudził się, odżył Genius Loci – duch opiekuńczy Dolnego i Górnego Śląska, Sudetów, Ziemi Lubuskiej i Wielkopolski.
Opowieści o ludziach Genius Loci snuje w siedmiu tomach dzieła pod tytułem: ŚLĄZACY od czasów najdawniejszych do współczesnych. SCHLESIER von den frühesten Zeiten bis zur Gegenwart”.
Praca zbiorowa pod redakcją prof. dr hab., Joanny Rostropowicz (Uniwersytet Opolski) zawiera biogramy zasłużonych Ślązaków.
Całość została wydana w języku polskim i niemieckim. Książka ta powinna wraz z drugą częścią i kolejnymi, które będą się ukazywać w następnych latach, być obowiązkowym wyposażeniem każdej śląskiej, lubuskiej i wielkopolskiej domowej biblioteki.
https://www.silesiaprogress.com/pl/c/HistoriaSlaska/46/1/full/1/searchquery/%C5%9Bl%C4%85zacy

Aleksander Lubina

Zeszyt Eichendorffa nr 84

Joseph von Eichendorf
Wunder über Wunder

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Du wunderst wunderlich dich über Wunder,
Verschwendest Witzespfeile, blank geschliffen.
Was du begreifst, mein Freund, ist doch nur Plunder,
Und in Begriffen nicht mit einbegriffen
Ist noch ein unermeßliches Revier,
Du selber drin das größte Wundertier.

Dziw nad dziwy
Dziwy podziwiasz dziwacznie,
Trwonisz ostrza dowcipu gładzone.
Badziewie, brachu, pojmujesz jedynie,
A w pojęciach niepojętnych
rewiru niezmierzonego,
tyś sam cudem Niepojętego.

Przekład: Aleksander Lubina

Manfred Kutyma Paula Ludwig – zwischen Erfolg und Enttäuschung
Das Vergangene ist niemals tot.
Es ist noch nicht einmal vergangen.
William Faulkner

In Claudio Bechters: Biographie Paula Ludwig. Aus dem Leben einer (fast) Vergessenen (2018) wird die Porträtierte als sehr bedeutende Persönlichkeit im deutschen Sprach- und Kulturraum zu Beginn der 1930er Jahre vorgestellt. Damals sei sie fraglos eine herausragende Frau des gesellschaftlichen Lebens gewesen. (…)

Na świat przyszła w miasteczku Feldkirch, w podupadłym zamku Amberg, jako drugie dziecko rzemieślniczej rodziny Ludwig. Jej ojciec Paul rodem z Breslau/Wrocławia, stolarz z zawodu, osiadł w kraju Vorarlberg i otrzymał pracę w firmie braci Mayer; działającej od 1872
r. na terenie Austrii warsztatu budowy organów piszczałkowych. Jej matka, Maria Amerstorfer była na zamku Amberg pokojówką i krawcową. Paula od początku nauki odwiedzała szkołę przyklasztorną sióstr Dominikanek, gdzie jej światopogląd kształtowany był przez prowincjonalno-katolickie otoczenie. W szkole – pisze Maya K. Schulz jedna z jej biografów – była wyróżniającą się uczennicą, która interesowała się historiami biblijnymi. W pracowni krawieckiej matki znalazła dojście do lektury oraz przysłuchiwała się recytacjom ballad F. Schillera.
Adam Kubik Peter Kiolbassa (1838–1905) – Chicagos Schatzmeister aus Oberschlesien (1.Teil)
Schatzmeister Chicago ze Oberschlesien (teila 1.)
Welt politiki je takym lebensbereichym, weftorym yno niykedy idzie vermutować Ślōnzŏkōw. To se zdŏ być tedy prŏwdōm, kedy gedankengang je kludzōny ze perspektiwy ôd dzisiej. Realität pokŏzuje ale, iże taki behauptung je ôbłudōm, bo jako beweisujōm nŏstympne beispiele, Oberschlesiery a Oberschlesierki tysz ta dziedzinŏ życia chciejli mitgestaltować a to niy yno na kontinyntcie europyjskim.
Po umbruchach we 20. Jahrhundert, ftore bōły wywołane bez tragiczne dwa weltkriegy a i skiż ônych spowodowane grenzverschiebungi, idzie sam przi tymacie politiki verweisować na Ericha Mende (1916–1998), ftory se bōł urojdziōł we Groß Strehlitz/ Wielgich Strzylcach. Bōł ôn se abzeichnowoł we niymieckij nachkriegsgeschichtcie jako mitglied niymieckygo Bundestagu we Bonn jako vertreter ze FDP ôd 1949 roku. Mende bōł we latach 1960-1968 aże FDP-parteivorsitzender a we zeitraumie ôd 1963 do 1966 mianowany bōł jako bundesminister ôd gesamtdeutsche fragen, do tygo bōł tysz vizekanzlerym Bundesrepublik Deutschland. Jako protest przeciwko ostpolitiki ôd Willy Brandta wechslowoł Mende we 1970 do CDU, kaj bōłabge ordnetym do Bundestagu aże do 1980. (…) Peter Kiolbassa bōł Ślōnzŏkym, ftory pomōg Hamerice rosnyć.

Dej pozōr tyż:  Drzewa Wielkich ze Śląska - biskupi Gerard Kusz, Alfons Nossol i Jan Wieczorek

Ruth Storm Karbidka
W głowie Neposcha z Mühlstraße, ulicy biegnącej przez górniczą osadę koło Bytomia na Górnym Śląsku, rodziły się zawsze przeróżne myśli i pomysły. Tak naprawdę to jego imię i nazwisko brzmiało: Nepomuk Janka, ale nikt go tak nie nazywał. Nikt nie znał jego nazwiska, ludzie wołali go po prostu Neposch. Początkowo pracował w kopalni, ale potem wydarzyło się to, co on nazywał„swoim losem”.
– No tak, stwierdzono, że nie mogę już zjeżdżać do gruby, no i taki mój los.
O tym, co się wydarzyło, opowiadał nazbyt często, bo też nazbyt często zachęcano go, by dokładnie opowiedział, co się wtedy stało:
– No opowiedz, Neposch, opowiedz, jak to było z tą karbidką?
Nie mógł odmówić. Opierał plecy na oparcie krzesła, nadymał policzki i dwoma palcami przeczesywał swoją rzadką czuprynę, a potem opowiadał, za każdym razem trochę inaczej, dokładnie, szeroko, upiększając swoją opowieść kwiecistymi zwrotami. Lubił, gdy wokół stolika stałych bywalców zbierała się gromadka słuchaczy, którzy wraz z nim przeklinali jego cierpienia lub też śmiali się razem z nim, a na koniec stawiali mu wódkę. Jednakże „jego los” wcale nie był komedią, to była bardzo poważna sprawa. To właśnie wtedy, tuż po pierwszej wojnie światowej, po blokadzie głodowej, kiedy to Korfanty wyczarował krowę z pełnymi wymionami przed pożądliwymi oczami wiejskich wyborców i którą, jak to ujął Neposch, sprzątnięto im przed nosem. Było to wtedy, kiedy nagle wszędzie pojawiał się fałsz, nie było wiadomo, kto jest bratem, a kto nie. Gdy dobra niemiecka ziemia miała nagle stać się polską, tak po prostu, bo tak to chcieli zwycięzcy. Neposchowi wydawało się to nieprawdopodobne, to tak, jak gdyby ktoś nagle powiedział, że nie ma już królestwa niebieskiego! Jeden z jego brygady, ten Szypansky, któremu Neposch nie ufał, powiedział:
– Poczekaj, zobaczysz, to wszystko się zmieni!
Neposch nie miał zamiaru na coś czekać, wcale nie chciał, żeby było inaczej. Ale Szypansky nie odpuszczał i gadał, gadał i gadał! Gadało tych bajecznych krowach, gadał, że w ogóle wszystko mogłoby być lepsze, jeśliby… – Neposch miał już dość tego gadania. Pewnego wieczoru szli razem na nocną szychtę. Szypansky szedł przodem, a Neposch kroczył za nim. Drogę oświetlały im karbidki. Wokół panowała ciemność, niebo było zasnute ciężkimi chmurami, blask płomieni z pobliskiej huty barwił je czerwonawym kolorem i padał na ich twarze. Nagle Szypansky zatrzymał się. Odwrócił się i stanął blisko Neposcha.
– A cóż to, chciałbyś mnie pożreć?
Szypansky nie chciał Neposcha pożreć, chciał zdobyć jego głos, usiłował go przekonać, aby w czasie plebiscytu postawił krzyżyk na Polskę, bo cesarstwo pruskie upadło i teraz polski orzeł będzie mógł wreszcie rozpostrzeć swoje skrzydła. Neposch przymknął jedno oko, podniósł swoją karbidkę i zaświeciłnią w twarz prowokatora:
– Gdybym nie trzymał w ręce karbidki, to bym ci pięść pod nos podstawił!
Szypansky także podniósł swoją lampę. Stali naprzeciw siebie i spoglądali na siebie wrogo. W milczeniu mierzyli się wzrokiem i wzbierał się w nich gniew. Szypansky! Skąd on się właściwie tu wziął? I czego on chce? Neposch był wzburzony, miał przeczucie, że przed nim czai się jakiś podstęp, którego nie umiał pojąć, coś nieuchwytnego, co jednak istnieje, co wdziera się jak pełzający robak, by ukąsić w dogodnej chwili.
– Ty jesteś agentem, nieprawdaż? – odezwał się Neposch. – Ty jesteś jednym z tych, których zadaniem jest szpiegowanie nas, a może nawet chcecie nas zatruć? No to przyszedłeś pod zły adres!
– Co to znaczy, to ty uważasz, że jestem agentem! – krzyknął Szypansky.
Neposch pomyślał wtedy, że tak się zachowuje ktoś, kto czuje, że został przyłapany.
– Ja jestem patriotą, patriotą! – krzyczał Szypansky.
– A ja nie jestem idiotą! – rzekł spokojnie Neposch i w tym samym momencie poczuł silny cios. To Szypansky cisnął mu w twarz swojąkarbidkę. Neposch chciał się bronić, ale Szypansky ponownie się na niego zamachnął. Neposchowi pociemniało w oczach i upadł.Nie wiedział, jak długo leżał na ziemi. Zaświtał poranek. Zobaczył dwie karbidki, stały obok niego, ale Szypansky’ego nigdzie, jak okiem sięgnąć, nie było widać. Neposch usiłował wstać, ale nie miałsił i padł ponownie na zimną, mokrą ścieżkę spowitą mgłą pochmurnego marcowego poranka. Nad polami unosiły się szare welony, a zaspane wrony jeszcze kucały na gałęziach drzew. Neposcha bolały plecy, w głowie mu pulsowało, jedno oko go paliło, a w nogach nie miał czucia. Widział tylko dwie karbidki stojące obok siebie jakby przy trumnie! I znów stracił przytomność. Ludzie znaleźli go i teraz dwie karbidki stały na parapecie przy jego łóżku w szpitalu górniczym. Dziwił się Neposch, zastanawiał się, dlaczego jego głowa jest owinięta opatrunkiem. Dlaczego plecy i klatka piersiowa są ciasno owinięte grubym bandażem. Dziwił go biały anioł z białym czepkiem na głowie, który przychodził do niego i z kubka z dzióbkiem wlewał mu do ust jakiś ciepły pokarm. I powiedział mu, że musi spokojnie leżeć, wtedy wszystko będzie dobrze. Ale nie było dobrze, wcale i w ogóle! Nie mógł w plebiscycie oddać swego głosu przeciwko Szypansky’emu. Kiedy Neposcha wypisany ze szpitala, biedak wiedział, że już nigdy nie będzie mógł udać się do kopalni. Już nigdy nie będzie mógł tam pracować, nigdy już nie włoży czarnego górniczego munduru, jaki wkładał z okazji uroczystości, już nigdy nie włoży czapki z pióropuszem, przedmiotu swojej dumy. Coś mu się stało w plecach, co utrudniało mu chód. Z jednym okiem też było coś nie w porządku, kiepsko nim widział, a przez skroń biegła głęboka blizna. Neposch chętnie zwróciłby karbidkę właścicielowi, ale Szypansky przepadł jak kamień w wodę. Nawet inspektor kopalni nie mógł ustalić, gdzie on przebywa.
–Nuu – mówili górnicy pracujący pod ziemią – toż z niego nie był żaden górnik. Szypansky tyle wiedział o górnictwie, co wóło cieleniu. Był agentem. A iluż to takich kręci się tu teraz. Teraz, gdy przegraliśmy wojnę, zwietrzyli okazję, chcą zebrać to, czego nie zasiali. Okazja czyni złodzieja! I Oni to wykorzystują!I jakże się ostro wzięli do dzieła! Wywołali jedno powstanie, potem drugie, a w końcu trzecie; jedno krwawsze od drugiego.
Neposch wciąż leżał w szpitalu, bo inaczej mógłby zginąć jak wielu innych.

Dej pozōr tyż:  Zeszyty Eichendorffa 2024 Eichendorff-Hefte 85

Aleksander Lubina
Eugeniusz Kosmała (Ojgyn aus Pnioki)
„Ich wurde vor sehr langer Zeit in Chorzów geboren, nur wenige hundert Meter von der ehemaligen polnisch-deutschen Grenze nach der Sowjetunion entfernt. Ich lebe seit vielen Generationen in Chorzów und bin ein Vollblutschlesier (wenn ich das so sagen darf). Aber es ist der Ort, an dem ich geboren und aufgewachsen bin, der meine Beweggründe, meine Gewohnheiten, mein Handeln und meine Ansichten beeinflusst hat und weiterhin beeinflusst.“
So schrieb der bekannte oberschlesische Schriftsteller und Geschichtenerzähler Eugeniusz Kosmała, der am 4. November 2023 in Chorzów (Königshütte) plötzlich verstarb, über sich selbst.
Ojgyn aus Pnioki wurde am 10. August 1945 in Pnioki geboren.Er wiederholte immer wieder, dass er aus Pnioki und nicht aus Pniaki stamme. Ebenso irritierte ihn die Frage nach dem Klang und der Schreibweise seines Nachnamens. Warum nicht Kosmalla? Er antwortete: „Weil ich Kosmała bin. Denn mein Großvater beantragte nach der Volksabstimmung und dem Anschluss von Chorzów an Polen die Korrektur seines Nachnamens vom eingedeutschten Kosmalla zu Kosmała. Weswegen er nach dem Einmarsch der Nazis in Chorzów in ein Konzentrationslager kam. Aber er hat überlebt.“
Im Beisein seines Vaters, eines Ingenieurs nach der Krakauer Technischen Universität, durfte er kein Slavoschlesisch sprechen. Godoł mit der Grossmutter in Abwesenheit seines Vaters.
Als Erwachsener begann er nach dem Abschluss an der Fakultät für Maschinenbau und Technologie der Schlesischen Technischen Universität systematisch den schlesischen Dialekt und dann die schlesische Sprache zu erlernen. Er war so präzise, wie es ein Ingenieur sein sollte. Das von Ojgyn regigierte schlesisch-polnische und polnisch-schlesische Wörterbuch beinhaltet mehr als 50.000 sorgfältig aufbereitete lexikalische Einheiten. Kosmała plauderte gern. Er hat es von 2001 bis 2019 bei Radio Piekary Sendungen gemacht, er hat es im Kabarett von Marian Makula gemacht.
Kosmała schreibt in seinem letzten Buch:
„Dlô mocki ludzi, łosobliwie tych festelnie wiyrzōncych, pobōżnych, myślōnek, iż łōni zemrzōm, a wszyjsko naobkoło bydzie twać, za Boga niy mieć szlus je ci blank aufryjgujōncy. Nale nasze żywobycie spōłczysne, to zycie gibke. Przeca niy idzie we teraźnich czasach smyczyć ze sia ciynżkij fōry „idyjôłōw” a „rômantiki”. Wszyjske gynał miarkujōm, iże kej rajzuje sie fōrt fligrym, trza na isto łostawić ciynżke bambetle, klamoty. Poćciwô starô dusza bōła pasownô, kej ci ludzie żyli langzam, poleku. Nale dzisiôj je ci łōna za ciynżko. Niy ma dlō nij placu we fligrze. Możno to i bali żôl, nale niy idzie czegosik erbnōńć za nic, za psinco. Eźli sie mô rôd gibkōś, eźli sie kce pożyraćprzestrzyń, luftraum niy lza mieć przi siã srogachnych pakytōw. Nôjważniyjsze to gynał miarkować, czego sie tak yntlich kce, i być fertik za to zabulić.
Kej czowiek wiy gynał, co kce, poświyncô swoji kofry. Mogesz nale człowieku rajzować we wagōnie bagażōwym. Niy spodziywej sie czowiyku, iże bydzie ci ftosik we tym azistōwać. I niy spodziywej sie tyż, co ftosik zebiere za cia twōj… klawiyr do swojigo dopeldekra. Pewnikym niy! Możno tak by szło napocznōńć gyszichta ło starym Auguście, kery swoji miano erbnōł po starziku łocaubrowanym cysôrzym Oktawianym, kerymu dali bajnama Augustus, znaczy dostōjny, bōski, wyniōsły.
Rzōndziōł August, kej dowôł te kielaset zajtōw do przeczytaniô Redachtōrowi, kery miôł to narychtować ku wydaniu.
A jô rzykna ino za Woody Allenem: „Niy strachōm sie umrzić, ino ganc ajnfach wolôłbych, miôłbych rôd, coby mie przi tymu niy bōł”!
Chorzōw 2022 r.

Dej pozōr tyż:  Koncert w siedzibie KARASOLA

ZESZYTY EICHENDORFFA 2023 (Nr 84)
EICHENDORFF-HEFTE 84 JESIEŃ HERBST
Joseph von Eichendorff Dziw nad dziwy …………………….. 3
Manfred Kutyma Paula Ludwig – między glorią a zapomnieniem …. 5
Adam Kubik Peter Kiolbassa (1838–1905) ………………….. 23
Joanna Rostropowicz Marie Klerlein i Niemodlin, jej ukochane miasto rodzinne ……….. 41
Joseph von Eichendorff Przyśpiewka ………………………. 59
Ruth Storm Karbidka…………………………………….. 61
Joseph von Eichendorff Dobra rada………………………… 77
Eugeniusz Kosmała Joseph von Eichendorff …………………. 83
Joseph von Eichendorff Wiosenny marsz ……………………. 89
Górnośląskie opowieści …………………………………….. 91

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Górnoślązak/Oberschlesier, germanista, andragog, tłumacz przysięgły; publicysta, pisarz, moderator procesów grupowych, edukator MEN, ekspert MEN, egzaminator MEN, doradca i konsultant oraz dyrektor w państwowych, samorządowych i prywatnych placówkach oświatowych; pracował w szkołach wyższych, średnich, w gimnazjach i w szkołach podstawowych. Współzałożyciel KTG Karasol.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza