Jan Hahn: Rudolf von Carnall

Tarnowskie Góry z pewnością tego człowieka nie zachowały „we wdzięcznej pamięci”, na co sobie stokrotnie zasłużył. Powie ktoś: a kim on był, by pamięć naszą zajmował i wdzięczność zaskarbiał? – Był faktycznym (wyjaśnię niżej, co rozumiem pod tym określeniem) założycielem i wieloletnim dyrektorem jednej z najstarszych uczelni technicznych w Europie, jedynej na Śląsku szkoły górniczej, wychowawcą pierwszych kadr górniczych, starostą górniczym Śląska.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Urodził się 9 lutego 1804 roku w Kłodzku. Górniczego fachu uczył się w kopalniach w Nowej Rudzie i w Wałbrzychu. Po studiach w Berlinie podjął służbę w Urzędzie Górniczym w Tarnowskich Górach (1825 rok). Solidne podejście do pracy, lotny umysł, artystyczne uzdolnienia (rysunek, poezja)i towarzyskie usposobienie sprawiły, że młodzieniec ten szybko zdobył zaufanie i uznanie przemysłowych i towarzyskich elit. A nie były one tuzinkowe. Rozliczne interesy sprowadzały do miasta okoliczną arystokrację, w sprawach służbowych przybywali tutaj najwybitniejsi przedsiębiorcy i najwyżsi urzędnicy. Dla przybyszów z upokorzonej zaborami Polski Tarnowskie Góry były oknem na inny świat – świat sprawnej administracji i gospodarki. W Wolnym Mieście Górniczym docenić mogli utraconą niedawno swobodę.

Jak na rozmiary miasta – życie towarzyskie, szerzej – społeczne, mogło imponować, było niezmiernie ożywione. Mam tu na myśli okres od końca XVIII wieku (sprowadzenie i zainstalowanie maszyn parowych i lata międzynarodowej fascynacji nimi) do połowy XIX wieku (rozwój kopalni i huty Fryderyk, powstanie szkoły górniczej). Jest to temat na grube opracowanie. Wszak są to lata drugiego „złotego okresu” w dziejach Tarnowskich Gór.

Jak wielkie znaczenie pod wieloma względami osiągnęło nasze miasto, jak znamienitymi osobami słynęło, jakie znakomitości przyciągało, zaświadcza chociażby historia gminy ewangelickiej. Parafia Zbawiciela w Tarnowskich Górach rozciągała się na terenie powiatów: bytomskiego, tarnogórskiego, katowickiego, zabrzańskiego i toszecko-gliwickiego! W 1810 roku, wedle skrupulatnych notatek pastora Naglo, w ławkach kościoła przy rynku zasiadali tacy parafianie, jak: aktualny pan stanowy hrabia Henckel von Donnersmarck na Świerklańcu, pani starostowa von Larisch na Wilkowicach, pan von Tieschowitz na Rokitnicy, pan R. von Ohlen na Szombierkach, Orzegowie i Bobrku, starszy dyrektor górniczy Wedding z Katowic, rotmistrz von Wrochem z Załęża, pan von Tieschowitz na Rozbarku.

Właścicielami działek na terenie miasta byli Schaffgotschowie, książęta Hohenlohe (czyli najwybitniejsze śląskie rody arystokratyczne) i należy przypuszczać, że jacyś przedstawiciele właścicieli od czasu do czasu Tarnowskie Góry odwiedzali. Pamiętajmy też, że „gwarek” znaczy tyle, co właściciel, współwłaściciel, inwestor, udziałowiec kopalni, szybu lub płuczki. Gwarkami przeto byli magnaci, wysocy urzędnicy, po obu stronach granicy. Gwarkiem za czasów Zygmunta Augusta był, na przykład Krzysztof Szydłowiecki, polski Kanclerz Wielki Koronny.

Karnalit - minerał nazwany na cześć Rudolfa von Carnalla
Karnalit – minerał nazwany na cześć Rudolfa von Carnalla

Impuls i ton życiu towarzyskiemu nadawali jednak urzędnicy (magistraccy, urzędu górniczego, zarządów dóbr) i dozór techniczny kopalni i huty Fryderyk z osobowościami typu Karla von Boscamp-Lasopolskiego – dyrektora tarnogórskiego urzędu górniczego, członka wyższego urzędu górniczego, inicjatora i mistrza tarnogórskiej loży masońskiej „Silberfels”, (do której Carnalla osobiście wprowadził). Zrobił on już wrażenie na Goethem i Redenie podczas ich wizyty w mieście kilkadziesiąt lat wcześniej. Oczytany i dystyngowany, po przodkach oddziedziczył renesansową rozległość zainteresowań, pasja poznania kazała mu się poświęcić nowej i wielce obiecującej dziedzinie gospodarki. Jego otoczenie stanowili nie mniej utalentowani i wykształceni mężowie. Z terenów polskich sprowadził do Tarnowskich Gór Aleksandra z hrabiów Mielęckich, absolwenta Akademii Górniczej we Freibergu. Starszy radca górniczy Bogacz (pisał się Bogatsch Gothilf Zygmunt) w 1823 roku oprowadzał po szybach tarnogórskich Juliana Ursyna Niemcewicza.

Pracownikom Urzędu Górniczego z racji światowego ewenementu, jakim była maszyna parowa i efekty jej zastosowania przypadały często role przewodników, gawędziarzy, „towarzyskich dusz”. Z ról tych wywiązywali się wyśmienicie, co świadczy o ich wysokiej kulturze i obyciu, zważywszy, że gośćmi, których trzeba było przyjąć, zaciekawić i bawić rozmową, były koronowane głowy, książęta, pisarze i uczeni. Trudno dociec, czy rozliczne talenty urzędników były rezultatem systemu i programu kształcenia, czy też los sprawił, lub genius loci, że radca górniczy, sztygar, czy szychmistrz w Tarnowskich Górach nie tylko pięknie potrafił szkicować i malować, lecz także grać na instrumencie i brylować na parkiecie. W takie to środowisko trafił 21 letni Rudolf von Carnall i umiejętnościami swymi i talentem wpisał się w nie na trwale i zajął w nim miejsce szczególne.

Pierwsze lata w Tarnowskich Górach nie mogły nastrajać optymistycznie. Wynajmowane u wdowy Bogatsch mieszkanko było nader skromne, ukochana, do której słał tęskne i częste listy, przebywała daleko (za Lublińcem). Mimo wykazywanej pracowitości i dostrzeganej już w najbliższym otoczeniu fachowości, zapłatę otrzymywał znikomą, omijały go też awanse. Młodzieniec nie tracił jednak nadziei i z wielką energią włączył się w życie towarzyskie miasta, będąc jednym z najmilej widzianych uczestników rautów, proszonych obiadów, balów i spotkań w resursie. Środki na takie życie czerpał z prac dodatkowych i zleconych. Wyróżniał się nie tylko na balach, skoro już po dwóch latach pracy w górnictwie tarnogórskim zwrócił się do niego z prośbą o poradę i konsultacje Franz Winkler – w 1827 roku jeszcze nie właściciel fortuny i baśniowych pałaców, już jednak sztygar i szychmistrz kopalni w Miechowicach. Niektóre ze zleceń przynosiły nie tylko dodatkowe pieniądze, lecz sporą satysfakcję, a nam informacje o jego talentach. Otóż za tekturowy model królewskiej kopalni otrzymał z urzędu górniczego w Brzegu znaczną ilość talarów. W Berlinie – dokąd model dotarł, spodobał on się tak bardzo, że przesłano jako premię dodatkową kwotę.

Carnall tworzył poezję, pisał wiersze, znaczna ilość z nich przeznaczona była do śpiewania. Jedna z pieśni przebiła wszakże sławą wszelkie pozostałe. „Dzwoneczek Tarnogórski” („Das Tarnowitzer Glocklein”)w okresie rozwoju górnictwa i przynależności Śląska do kultury niemieckiej (a więc przez ponad 100 lat)był właściwie hymnem górniczym, piosenką śpiewaną nie tylko w środowiskach związanych z górnictwem, nie tylko na Górnym Śląsku. Był pieśnią górników, piosenką o Górnym Śląsku, nawiązywał jednak najsilniej do tradycji Wolnego Miasta Górniczego – Tarnowskich Gór. Rola pieśni i jej twórcy w rozpowszechnianiu etosu górniczej, śląskiej pracy – sumiennej, odpowiedzialnej, niebezpiecznej, z nadzwyczaj silną więzią z rodziną i Bogiem wydaje się być główną i niezastąpioną. Wizerunek Tarnowskich Gór jako kolebki i ośrodka górnictwa ugruntował się dzięki „dzwoneczkowi” na długo, silnie i w najdalszych zakątkach. Pieśń ta znalazła się w rękopiśmiennym śpiewniku Carnalla z 1827 roku, z dopiskiem „August 1827” („Sierpień 1827”). Nadszedł czas na renesans tego utworu, na włączenie go do śpiewników pieśni chóralnych i biesiadnych. Swą melodyjnością, a przede wszystkim treścią, jest w stanie przyćmić wiele pozostałych. Do tej pory popularyzatorami pieśni byli głównie członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, którym i za to należą się nasze podziękowania. Niezorientowanym i zaciekawionym przedstawmy tłumaczenie pierwszej zwrotki, dokonane przez kronikarza i księgarza Jana Nowaka w 1927 roku:

Już się odzywa miły głos
Dzwoneczka z naszej wieży
Więc spieszmy wraz, jak każe los
Na szyb niech każdy bieży
Całuska prędko lubej daj
I spiesz w podziemny gnomów kraj
Nas czeka praca tam
Szczęść nam, Szczęść nam,
Szczęść Boże nam!

Nie takiej działalności zamierzał się Rudolf von Carnall wszakże poświęcić. Chętnie zrezygnowałby z proszonych obiadów, by spożywać je ze swą ukochaną – Emilią von Buttner z Dzielnej koło Lublińca. Do tego potrzebna była jednak stała praca i odpowiednia pensja. By je uzyskać, sprawy musiał wziął w swoje ręce ojciec młodego Rudolfa – generał-major Arwed von Carnall, bohater wojen napoleońskich. Interwencja w Berlinie pomogła – w październiku 1830 roku Carnall został wyższym zjazdowym, a tym samym faktycznym członkiem Urzędu Górniczego. Co istotne niemniej – otrzymywać zaczął znacznie wyższą pensję wraz z dodatkiem na utrzymanie konia przysługującym członkom Bergamtu. Jak było to wyczekiwane i jak zmiany te były nieodzowne, świadczą następujące po nich bezpośrednio tak zwane koleje losu: już w styczniu 1831 roku, po pięcioletnim okresie narzeczeństwa, bierze ślub z Emilią, krótko po tym kupuje dom (istniejący jeszcze przy ulicy Szymały) i po kilku latach sprowadza do niego z Kłodzka rodziców. W 1839 roku zostaje górmistrzem i odpowiedzialnym za wszystkie sprawy związane z wydobyciem rud ołowiowych i srebrnych przez państwową kopalnię „Fryderyk” wraz z kontrolą nad niepaństwowymi zakładami wydobywającymi galman. Uporządkował wiele spraw, nie tylko tych, dotyczących wydobycia, lecz także socjalnych (spółka bracka) i prawnych (opodatkowanie kopalń). Oddał do użytku nową sztolnię w Ptakowicach i założył wielką płuczkę rud. Od 1843 roku był wydawcą fachowego, górniczego czasopisma. W następnym roku ukazała się jego geologiczna mapa Górnego Śląska. Jak cenione były jego umiejętności, jak wiedza o nich szeroko sięgała, świadczy fakt przyjęcia (i wykonania) zlecenia zbadania polskich kopalń w państwie rosyjskim i wydanie opinii rzeczoznawczej o nich.

Podczas prac reformujących i rozwijających tarnogórskie górnictwo, nie opuszczały go myśli o jego przyszłości – o stworzeniu na nowo szkoły górniczej – kuźni kadr, zdolnych sprostać najtrudniejszym wyzwaniom współczesnej techniki.

Tarnogórska szkoła górnicza powołana została, co prawda, już 8 lutego 1803 roku, lecz nie można powiedzieć, by funkcjonowała normalnie. W budynku Królewskiego Urzędu Górniczego przy Rynku (teraz księgarnia i apteka) wydzielono dla jej celów jeden pokój. Później i to lokum utracono i szkolenia odbywały się w mieszkaniach uczniów. Zła sytuacja lokalowa i frekwencyjna spowodowana była trwającymi wtedy wojnami napoleońskimi i słabą kondycją finansową „patronackiej” kopalni „Fryderyk”. Szkoła funkcjonowała lepiej za czasów dyrektora Jana Stroha – doskonałego organizatora, pochłoniętego bez reszty placówką. Po jego śmierci, w 1823 roku szkoła została zamknięta. Tymczasem na Górnym Śląsku następowała stabilizacja i zdecydowana poprawa stosunków ekonomicznych. Szybki rozwój gospodarczy, wręcz rewolucję przemysłową hamował brak odpowiednich kadr. Podjęto energiczne starania, by wskrzesić tarnogórską szkołę górniczą. Zadania tego podjął się starszy zjazdowy, pracownik kopalni „Fryderyk” – Rudolf von Carnall. W 1837 roku – 6 września przedstawił Wyższemu Urzędowi Górniczemu we Wrocławiu swój memoriał tej sprawy dotyczący. Proponował w nim, by prowadzić naukę dwuklasową. Klasa niższa przygotowywałaby sztygarów, wyższa natomiast nadsztygarów, mierników, zjazdowych i szychmistrzów. Memoriał został przyjęty i 28 stycznia 1839 roku państwowa szkoła (Królestwa Prus) otwarła swe podwoje w domu przy rynku (obok apteki Cochlera). Za przyczyną dyrektora – Rudolfa von Carnalla i jednocześnie wykładowcy najważniejszych przedmiotów, Górnośląska Szkoła Górnicza w Tarnowskich Górach stała się liczącą placówką naukową. Absolwenci jej podejmowali pracę na terenie Górnego i Dolnego Śląska, Galicji, Zagłębia Dąbrowskiego, Węgier, Czech i Austrii, stając się wszędzie najlepszymi ambasadorami nauki i gospodarki górnośląskiej, a z uwagi na to, że większość z nich pochodziła z Tarnowskich Gór – samego miasta. Z uwagi na to, że uposażenia ich należały do najwyższych, wpływało to znacznie na poziom życia w Wolnym Mieście Górniczym. Nie bez znaczenia dla rangi i pozycji Tarnowskich Gór był fakt pełnienia przez byłych uczniów Szkoły ważnych funkcji w ministerstwach górnictwa i gospodarki. Z rodzin tarnogórskich wyższych urzędników górniczych wyszły takie postaci jak bracia Bouterweck (artyści malarze), Paul Wernicke (światowej sławy neurolog), Teodor Kalide (sławny rzeźbiarz, urodzony już w Królewskiej Hucie, matka była tarnogórzanką, a ojciec tu pracował) i wielu, wielu innych czekających na wydobycie z zapomnienia.

W 1844 roku, kiedy już było wiadomo, że dyrektor odchodzi, by w Bonn objąć pierwszą z odpowiedzialnych rządowych funkcji, uczniowie podarowali mu serwis do herbaty, z dedykacjami i wymalowanymi widokami i charakterystycznymi budowlami Tarnowskich Gór. Po jego śmierci serwis trafił do muzeum w Bonn, a później do Muzeum Górnictwa w Bochum, gdzie można go oglądać. To wydarzenie, ten prezent, to temat na grubą książkę. Skorzystał z niego Reiner Slotta, dyrektor tegoż muzeum, który w 1984 roku napisał książkę „Serwis Carnalla”. Jak można się domyślać, nie jest to opis urody filiżanek, dzbanka i czajnika. Jest to kopalnia wiadomości o obdarowanym, o jego szkole i uczniach, o Tarnowskich Górach i okolicach, o górnictwie i przemyśle górnośląskim. Dla nas jest przesłaniem, napomnieniem i wskazówką. Czyż za dużo posiadamy autentycznych pamiątek z najświetniejszych czasów naszego miasta, by o tej najoryginalniejszej jedynie od czasu do czasu napomykać? Czyż nie stać nas na stworzenie kopii serwisu, wydania książki Slotty po polsku, na namalowanie widoków z filiżanek na płótnie?
Jako członek rządu bierze udział w debatach landtagu, zwiedza zagłębia górnicze w Belgii, Francji i Anglii. Kieruje akademią przemysłową w Bonn, zakłada berlińską akademię górniczą, otrzymuje wiele odznaczeń także innych państw. W 1855 doktorat honorowy z filozofii nadaje mu uniwersytet w Berlinie.

W 1856 roku wraca na Śląsk, na stanowisko starosty górniczego we wrocławskim urzędzie górniczym. Nadzwyczajny okres rozwoju przemysłu, jaki wtedy miał miejsce (w dużym stopniu za jego zasługą) wsparty został i zintensyfikowany jego wiedzą, doświadczeniem i profesjonalizmem. Po opuszczeniu w 1861 roku służby państwowej pozostał nadal bardzo aktywny, głównie na forum organizacji społecznych i towarzystw naukowych, jak także na łamach czasopism. Zmarł powszechnie opłakiwany. Jego śmierć 17 listopada 1874 roku poruszyła wielu, pogrążyła w żałobie liczne środowiska. Pamięć o nim przetrwała do dziś. Nie na Śląsku jednak i nie w Tarnowskich Górach.

Jan Hahn – Prezes Przymierza Śląskiego. Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie”. Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza

Cyntrum Preferyncyji Prywatności

Potrzebne

Zbiory cookies potrzebne do nojbarzij podstawowych funkcyji serwisu: zgoda na politykã prywatności (gdpr) i informacyjŏ ô blokowaniu reklam (anCookie), testowy zbiōr ôd platformy (wordpress_test_cookie)

gdpr, anCookie, wordpress_test_cookie

Ino po zalogowaniu

Zbiory cookies potrzebne do byciŏ zalogowanym w serwisie.

wordpress_logged_in_, wordpress_sec_, wp-settings-time-