Harynki Bismarcka cz. 3: Na służbie państwa i amora

Po osiągnięciu tych minimalnych celów edukacji zawodowej młodego prawnika, Bismarck zapragnął zmian. Nie mógł dłużej wytrzymać ani na uniwersytecie ani nie potrafił wyobrazić sobie, że mógłby całe życie pracować w sądownictwie. To wszystko wydało mu się sztywne i nudne. Brakowało mu wesołego towarzystwa. Poprosił więc o przeniesienie do służby administracyjnej w Aachen, wówczas ekskluzywnego kurortu z gośćmi najwyższej rangi. Na nowym miejscu pracy jednakże też nie potrafił się odnaleźć. Dlatego szukał rozrywki, co wówczas w Aachen nie było zbyt trudno. Dołączył on więc do kręgu literackiego wokół słynnego wówczas powieściopisarza, Karola Boromeusza Cünzera, gdzie inteligencja spotykała się z arystokracją. Ale poza życiem kulturalnym przyszły kanclerz zaangażował się również w życie miłosne. Nie chcąc być zbyt niedyskretnym wspomnę tu tylko, że młody urzędnik nie stronił od kobiet i dlatego nie wymienię wszystkich jego afer czy miłostek. Już w 1836 roku jego sercem zawładnęła Laura Russell, krewna księcia Cumberland (a w zasadzie króla Hannoweru i wujka królowej Wiktorii, Ernesta-Augusta I.). Ale już latem następnego roku udał się zakochany po uszy w podróż po krajach niemieckich w towarzystwie 17-letniej Isabelli Lorain-Smith, przyjaciółki Pani Russel. Mając rocznie prawo do 14 dni urlopu, przeciągnął ten go o kilka tygodni nie powiadomiwszy nikogo w pracy, tak, że po powrocie dowiedział się, że został dyscyplinarnie zawieszony. W międzyczasie miał też ponoć aferę z pewną znacznie starszą od niego Francuzką. Na punkcie kobiet młody urzędnik Bismarck po prostu stracił głowę: ażeby imponować kobietom, szastał pieniędzmi, robił długi i grał w kasynach, aby się ich pozbyć, choć w sumie dość bezskutecznie. W końcu zaczęli ścigać go wierzyciele i chyba właśnie w ucieczce przed nimi Bismarck zdecydował się opuścić Aachen i powrócić do Brandenburgii w 1837 roku. Zapewne drugim bodźcem powrotu było pogarszające się zdrowie matki, która chorowała na raka.

Dej pozōr tyż:  Tomasz Kamusella: Europe’s Hour of Lead

W Poczdamie ubiegał się Bismarck o powrót do służby czynnej w administracji pruskiej i kontynuację referendariatu, co też mu się udało. Wiedział, co matka od niego oczekuje, i nie chciał przysparzać jej utrapienia. Syn często odwiedzał przebywającą w Berlinie matkę, czytając jej książki przy łóżku mimo ich niezbyt serdecznego stosunku. Nie mniej jednak Otto von Bismarck nie czuł się dobrze jako mała zębatka w wielkiej biurokratycznej maszynie. Ta praca nie wypełniała go duchowo. Najbardziej jednak dręczyły go oczekiwane od przełożonych służalczość i bezwarunkowe posłuszeństwo. Nie odpowiadało to jednak naturze młodego człowieka, który w rozmowach ze swym szefem chętnie dawał kontra. Ten zaś karał go ignorancją, traktując go nieraz jak powietrze.

Pewnego dnia, gdy młody Bismarck chciał poprosić przełożonego o kilka dni urlopu, by móc odwiedzić przebywającą na leczeniu w Berlinie schorowaną matkę, szef najpierw kazał mu czekać całą godzinę w przedpokoju, a gdy w końcu dopuścił go do siebie z lakonicznym pytaniem, czego on chce, Bismarck odpowiedział ponoć: “Przyszedłem tu właściwie z prośbą o urlop, teraz jednak chciałbym się na dobre pożegnać!”.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

W ten to sposób Bismarck przedwcześnie zakończył swą karierę urzędniczą pod koniec 1847 roku. Asystował on potem schorowanej matce w jej ostatnich godzinach. Może nawet wcale nie zdradził jej, że zrezygnował z kariery urzędnika. Tak więc gdy Luiza Wilhelmina von Bismarck opuściła ten świat 1.01.1838 roku w wieku zaledwie 49 lat, jej młodszy syn poczuł wielką ulgę, gdy zabrakło mu tej osoby, której kontroli nie potrafił się on oprzeć i która go dotychczas dominowała, zmuszając go do realizacji jej własnych ambicji i zamiarów. Otto von Bismarck czuł się jednak już wówczas powołany do wyższych zadań i samemu decydować: “Ja chcę jednak robić muzykę, którą uznam za dobrą, albo żadna!”

Dej pozōr tyż:  Moc kultury #38: Język mniejszości (List trzeci z Ligoty)

Wkrótce potem Bismarck został powołany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Ta trwała wówczas w zależności od gatunku broni dwa do trzech lat. Aczkolwiek rekruci z wyższym wykształceniem mogli skrócić swoją służbę do jednego roku. Ale musieli ją odbyć między 17 i 25 rokiem życia, a także samemu się wyposażyć oraz opłacić wyżywienie. Dlatego tylko zamożni rekruci mogli pozwolić sobie na tą “ulgę”. Dodatkowo “dobrowolnie jednoroczni” stanowili przyszłą kadrę oficerską rezerwy. Mając wówczas 23 lata, Bismarck musiał się spieszyć, jednakże wobec jego problemów z subordynacją wcale mu się nawet ta skrócona służba w wojsku nie uśmiechała. Złożył on co prawda podanie o skrócenie służby, ale na komisji symulował schorzenie prawej ręki, licząc zapewne na całkowite zwolnienie. Nadaremnie. W końcu poddał się jednak temu, co nieuniknione. W swych wspomnieniach Bismarck praktycznie nie wspomina swej służby wojskowej, co znaczy, że zapewne nie miał się czym chwalić. Pierwsze 6 miesięcy służby odbył w Pierwszym Gwardyjskim Batalionie Jegrów, stacjonującym w Poczdamie, który został założony przez Fryderyka Wielkiego i osobiscie nim dowodził. Był on początkowo sformowany z leśniczych, a i później rekrutowano doń przeważnie doświadczonych myśliwych, umiejących obchodzić się z bronią i znających techniki zwiadowcze. Była to więc elitarna jednostka zwiadowcza.

Później Bismarck poprosił o przeniesienie na Pomorze, aby być w pobliżu ojcowskich dóbr. Prośbę tą mu spełniono, tak że drugie pół roku służby, począwszy od 1.10.1838, odbywał w 2. Pomorskim Batalionie Jegrów, który był skoszarowany w Greifswaldzie. Również ta jednostka wywodziła się z Gwardyjskiego Batalionu Jegrów. Później – na cześć słynnego rekruta – nosiła dumną nazwę “Pomorski Batalion Jegrów nr. 2 Fürst Bismarck”. Podczas służby w Greifswaldzie Bismarck miał najwidoczniej sporo wolnego czasu, ponieważ równocześnie zapisał się i uczęszczał do akademii rolniczej w Eldena, aby przygotować się do rychłego przejęcia zarządu rodzinnych włości, które często odwiedzał na weekendowych przepustkach.

Dej pozōr tyż:  Tomasz Kamusella: Antisemitism in Communist Czechoslovakia

W wyniku jednej z takich wizyt młody Bismarck zdobył pierwsze wojskowe odznaczenie za to, że w drodze powrotnej z przepustki uratował kolegę tonącego w stawie opodal dzisiejszych Lipian (wówczas “Lippehne”). Za ten wyczyn otrzymał tzw. “Rettungsmedaille” (medal ratownika) oraz list gratulacyjny regionalnego superintendenta. Było to chyba najważniejsze przeżycie Bismarcka podczas służby w Greifswaldzie, gdyż poświęcił mu w swych zapiskach niemal więcej więcej miejsca niż sześciu miesiącom służby i nauki, które podsumował tak:

“W Greifswaldzie spędziłem sześć miesięcy, nie nauczywszy się na akademii rolniczej w Eldena niczego, czego nie mógłbym dowiedzieć się z książek, by potem, w pełnej nieświadomości uczonego mieszczucha rzucić się w nurt szerokiego i krętego agrobiznesu.”

Mimo, że o swojej służbie wojskowej późniejszy kanclerz Niemiec nie wspominał prawie wcale, to jednak obok przemianowania jednostki Jegrów w Greifswaldzie, na osiemdziesiąte urodziny Bismarck otrzymał w prezencie od oficerów poczdamskich Jegrów Gwardii statuetkę z brązu na marmurowym cokole, przedstawiającą żołnierza Batalionu Jegrów Gwardii w wystroju typowym dla połowy lat 1890-ych. Roczną służbę wojskową Bismarck zakończył na Wielkanoc 1839 roku, po czym osiadł na ojcowskim dworku w Konarzewie (niem.: Kniephof). W 1844 roku Bismarck raz jeszcze spróbował ukończyć swój urzędniczy referendariat, ale i tym razem wytrzymał zaledwie 2 tygodnie i na tym jego urzędnicza kariera się zakończyła.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Andreas Drahs

Andreas Drahs – “krojcok” z Opola, urodzony w 1972 r. Z zawodu dyplomowany ekonomista i doradca PR. Udziela się społecznie na rzecz ludzi niepełnosprawnych i imigrantów (również tych z Polski) w Niemczech. Interesuje się także historią nowożytną Śląska.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza