Harynki Bismarcka cz. 2: Student w Getyndze i Berlinie

Matka przyszłego Kanclerza Rzeszy pragnęła, ażeby jej młodszy syn został dyplomatą. Dlatego rodzina poważnie przymierzała się wysłać młodzieńca na jedną z najbardziej renomowanych niemieckich uczelni w tym kierunku, które znajdowały się w Bonn, Genewie i Berlinie. Jednakże młody Bismarck w końcu rozpoczął swoją akademicką edukację na uniwersytecie im. Georga-Augusta w Getyndze, który nawet poza Niemcami znany był jako elitarna uczelnia, zdominowana przez studentów szlacheckiego pochodzenia. Otto von Bismarck zapisał się tu 10.05.1832 jako student prawa. Jego pierwszą kwaterą był dom pod dzisiejszym adresem Rote Straße 27.

Jednakże już z początkiem letniego semestra 1833 zamieszkał w niepozornej wieży stojącej poza murami miejskimi Getyngi, znajdującej się tuż nad kanałem rzeczki Leine, dlatego dziś zwana jest “Domkiem Bismarcka” (niem.: Bismarck-Häuschen). Przeprowadzka Bismarcka do tej romantycznej kwatery, gdzie mieszkał około pół roku, nie była całkiem dobrowolna, bowiem za karę za niesforne zachowanie (tj. wielokrotne pijatyki, bójki, duele oraz palenie tytoniu na ulicach miasta) musiał kwaterować poza miastem.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Kwatery studenckie – podobnie jak i studenckie knajpy – w sporej mierze nie były publicznie otwarte i dostępne jako bursy, lecz często należały do klubów studenckich lub osób z nimi związanych. Kluby te wówczas powierzchownie miały znaczenie czysto towarzyskie i samopomocowe, tj. członkostwo dawało studentom darmowy wikt i kwaterunek w zamian za czynny udział w działalności takiego “klubu”. Do dziś działalność związków studenckich finansują tzw. “starzy Panowie” (niem.: alte Herren), tj. sponsorzy, zazwyczaj zamożni absolwenci będący członkami danego związku. Oni też pomagają absolwentom w nauce i karierze.

Piszę tu o “klubach” w cudzysłowiu, ponieważ tak je wówczas ogólnie mianowano, po tym jak klasyczne związki studenckie (zarówno konserwatywne korporacje ziomkowskie jak i liberalne, plebejskie, ogólnoniemieckie burszenszafty) zostały w Getyndze zakazane po pacyfikacji (aczkolwiek bez walki) tzw. “rewolucji getyńskiej” w styczniu 1831 roku, w której burszenszafty wzięły czynny udział jako rewolucyjne bojówki, prowadząc nieraz spontaniczne bijatyki m.in. z konserwatywnymi korporacjami. Spokój w uniwersyteckim miasteczku zapanował dopiero w marcu, po tym jak w Królestwie Hannoveru ogłoszono (przejściowo) nową, liberalną konstytucję w obawie większych zamieszek. Zreformowano wówczas również starą konstytucję miasta Getyngi z 1690 roku, przez co straciły swe przywileje stare cechy rzemieślnicze, zaś kontrolę nad magistratem przejęli obywatelscy honoracjorzy. Ten liberalny zryw zaliczyć można jako echo “rewolucji lipcowej” 1830 roku w Paryżu, która zakończyła restauracyjne rządy Burbonów we Francji. Również tzw. “powstanie listopadowe” w Warszawie nie było wyjątkiem, lecz należało również do całego szeregu tych liberalnych i antyrestauracyjnych zrywów lat 1830-31, jakie miały miejsce w całej zachodniej Europie, nie wszędzie jednak osiągnęły one zamierzone cele, tj. więcej liberalnych swobód, zniesienie przywilejów stanowych itd, ale niekoniecznie zniesienie monarchii. Tak więc liberalne związki studenckie były przez to w Getyndze do połowy XIX wieku bardzo osłabione.

Nie bez kozery Bismarck przyłączył się najpierw do kilku studentów z Meklemburgii, wraz z którymi wziął udział w wędrówce w Górach Harzu (pol.: Góry Smolne) wczesnym latem 1832. Młody Bismarck zetknął się jednak dość szybko z istniejącymi nadal potajemnie korporacjami. Mieszkał bowiem początkowo w domu, gdzie kwaterował już członek korporacji “Corps Hannovera”, Adolf Jäger. Na skutek dobrosąsiedzkich stosunków i zbliżonych przekonań już 5.07.1832 zgłosił go w tej korporacji jako zainteresowanego sympatyka (niem.: Rennonce”). Już następnego dnia konwent korporacyjny potwierdził jego kandydaturę, zaś Adolf Wuthmann został jego lejbburszem (niem.: Leibbursch = mentor w korporacji), którego darzył najwidoczniej przyjaźnią i głębokim zaufaniem, co znaczy, że obaj studenci już dłużej się znali. 

Wkrótce potem Bismarck po raz pierwszy został wykluczony z wykładów, ponieważ podczas studenckiej pijatyki wyrzucił z okna restauracji “Krone” (pol.: korona) w Getyndze na ulicę butelkę. 

Niebawem, bo już 10.08. Bismarck fechtował swoją pierwszą partię (tzw. menzurę), tj. rytualny pojedynek i już 15.08.1832 został oficjalnie przyjęty na członka korporacji. W przeciągu swych krótkich – bo rocznych – “studiów” w Getyndze Otto von Bismarck absolwował ich 26, otrzymując tylko jedną słabo widoczną bliznę (tzw “szmis”) na czubku nosa. Był on więc bardzo dobrym szermierzem. Nieraz był on również sekundantem oraz bezpartyjnym jurorem. 6.08.1832 korporacyjny konwent wybrał Bismarcka na “fuksmajora” (niem.: Fuchsmajor), do którego obowiązków należało m.in. oprócz werbowania nowych członków również wybór i intonacja pieśni na spotkaniach i libacjach członków korporacji. Tę korporacyjną karierę przyszły “żelazny kanclerz” zawdzięczał nie tyle pochodzeniu, co swoim oratorskim i szermierczym umiejętnością, a także szczodrobliwością i wytrzymałością w piciu alkoholu. Zapewne wyróżniał się również szczególną pomysłowością w płataniu figli, dlatego zdobył takie przezwiska jak np.:  “Kind” (dziecko), “Kindskopf” (dzieciak) oraz “Baribal” (agresywny, czarny niedźwiadek – ze względu na zamiłowanie do fechtunku). 3.11.1832 Bismarck został wybrany na “adjutanta generalnego” i reprezentował korporację na pogrzebie profesora Thibauta, zaś 7.12.1832 podpisał nową wersję korporacyjnej konstytucji. 2.02.1833 roku Bismarck otrzymał swój jedyny szmis, ale do końca życia twierdził, że otrzymał go wbrew regułom. Nie dziw więc, że w semestrze letnim 1833 pełnił już funkcję konseniora, a więc był zastępcą lokalnego szefa korporacji i miał za zadanie przygotowywania członków do menzur oraz opiekę nad bronią.

Podczas Zielonych Świątek Bismarck wziął udział w tradycyjnej wycieczce pięciu członków jego korporacji “Corps Hannovera”, pięciu z “Corps Brunsvigia” i jednego z “Vandalia Goettingen” przez zamki i miasta północnej Hesji do Turyngii, gdzie razem z lokalnymi korporacjami we właściwy dla ówczesnych studentów sposób świętowano hucznie i obficie patriotyczne uczucia. W miasteczku Jena, gdzie turyści z Getyngi zagościli nieco dłużej, studenckie towarzystwo przeciągnęło jednak strunę cierpliwości miejscowych władz i zostało wypędzone z miasta, “ponieważ sprowadzano akademicką młodzież do wyuzdanych psot i pijatyk”. Odwiedzona przez Bismarcka knajpa “Rose” istnieje do dziś. Mimo to, na odchodne miejscowi studenci pożegnali gości z Getyngi uroczystym “comitatem” prezentując białą broń. Poza tym Bismarck odwiedzał nieraz Kassel-Wilhelmshöhe około 50 kilometrów na południowy-zachód od Getyngi.

Otto von Bismarck był co prawda immatrykulowany na wydziale prawa w Getyndze, jednakże nie wydawał zbyt dużo pieniędzy na wstęp do kolegiów. Częściej widywano go w korporacyjnych knajpach oraz w lesie, w towarzystwie ulubionego psa. Wyjątki stanowiły jedynie wykłady docenta Karola Juliusza Meno Valetta i profesora prawa cywilnego Gustawa von Hugo. Jednakże większy wpływ na jego późniejsze poglądy wywarł jedynie historyk Arnold Heeren, którego wykłady wpłynęły na wielu późniejszych dyplomatów. Większość niezbędnej dla postępu w studiach wiedzy Bismarck czerpał z repetytoriów udzielanych przez mniej renomowanych akademików.

800px-Jung-Bismarck-Denkmal_bei_der_RudelsburgJak widać z powyższych wywodów, w Getyndze przyszły premier Prus nie miał zbyt wiele czasu na naukę i studia. Pasuje tu jak ulał akademickie powiedzonko: “Non scholae, sed vitae discimus.” – “Nie uczymy się dla szkoły, lecz dla życia”. Ale nawet gdyby chciał więcej czasu inwestować na studia, to też by nie mógł, ponieważ jego hulaszczy tryb akademickiego życia nie godził się z regulaminem uniwersytetu, tak że często musiał stawać przed uniwersyteckim trybunałem. Przejściowe wykluczenia z wykładów były nader często stosowaną karą. Nieraz również młody Bismarck musiał odsiadywać w uniwersyteckim karcerze, na którego drewnianych drzwiach się uwiecznił. Faktycznie, kościół i uniwersytety miały wówczas własny wymiar sprawiedliwości. Pod koniec swych “studiów” w Getyndze Bismarck nie nadążał już z odsiadywaniem piętrzących się kar, tak że ostatnie trzy dni zezwolono mu odsiedzieć na nowym miejscu studiów w myśl porozumienia starego uniwersytetu w Getyndze i nowego uniwersytetu począwszy od 31.05.1834 w Berlinie.

Dzięki dobrej znajomości języków angielskiego i francuskiego, Bismarck miał możność nieskrępowanego obcowania z zagranicznymi studentami, przez co stale umiejętności te udoskonalał. Bliższą znajomość nawiązał z pewną grupą studentów z USA, razem z którymi świętował “Independance Day” (święto niepodległości USA, 4.07) 1832 roku. W skład tej grupy wchodzili: późniejszy dyplomata z Bostonu, John Lothrop Motley (1814-77; historyk i dyplomata), z którym Bismarck dożywotnio prowadził żywą, prywatną korespondencję, Mitchell Campbell King (1815-1901; lekarz i właściciel plantacji), który wraz z Bismarckiem został członkiem korporacji “Corps Hannovera”,  oraz Amory Coffin (1813-1884, lekarz i klimatolog). 

Z tym ostatnim Bismarck założył się w następnym roku (1833) o 25 butelek szampana, że w ciągu następnych 20 lat Niemcy stworzą jednolite państwo. Bismarck zakład ten przegrał, myśląc się o prawie 20 lat. Starał się on jednak dotrzymać umowy, która przewidywała osobiste doręczenie zwycięscy szampana, co wiązało się podróżą przez Atlantyk. Ponieważ w międzyczasie panowie stracili kontakt, Bismarck próbował odnaleźć komilitona korespondencyjnie, aczkolwiek otrzymał mylną informację, jakoby Amory Coffin w międzyczasie zmarł i szampan został skonsumowany w Niemczech. Później Bismarck tak skomentował ten zakład wobec dziennikarza Moritza Buscha, który był później jego agentem prasowym w latach 1870-73: 

“Najdziwniejsze jest, że już wówczas, w 1833 roku, myślałem, ba… miałem nadzieję, że… (zjednoczenie Niemiec się ziści), co z Bożą pomocą w międzyczasie się spełniło, mimo że wówczas zwalczałem związki studenckie, które tego pragnęły.” 

Na uwagę zasługuje fakt, że Bismarck jak i Amory Coffin byli członkami konserwatywnej ziomkowskiej korporacji Corps Hannoverana, która odrzucała jakiekolwiek “zjednoczenie Niemiec”. Moritz Busch zaś był jako student członkiem wszechniemieckiego progresywnego burszenszaftu, ale z Bismarkiem dzielił sympatie do USA, gdzie nawet kilka lat przebywał na emigracji.

Johna Lothropa Motleya łączył z Bismarckiem poza sympatią wspólnymi interesami na płaszczyźnie akademickiej przede wszystkim antykatolicyzm oraz przekonanie o wyższości jednolitych państw narodowych, których powstanie uważali za rzecz naturalną i nieuniknioną. Motley uwiecznił Bismarcka, wraz z którym studiował prawo zarówno w Getyndze jak i potem w Berlinie, również w postaci protagonisty jego powieści “Morton’s Hope”, Ottona von Rabenmarka, opisując go jako powierzchownie zadziornego rozrabiakę, wewnątrz zaś poświadczył mu bardzo wrażliwą osobowość. 

Można pomyśleć, że opuszczając na dobre Getyngę w dniu 11.09.1833, Bismarck pozostawiał za sobą “spaloną ziemię”. Aczkolwiek tak źle, jak oceniano jego działalność korporacyjną i inne wybryki przed trybunałem uniwersyteckim, jego korporacyjna brać oceniała go chociażby z powodu jego ofiarności – Otto wziął na siebie odpowiedzialność za zakazane działania korporacyjne, kryjąc seniora jego korporacji – dużo lepiej, gdyż urządzono mu uroczyste pożegnanie wraz z obowiązkową libacją winną (tzw. “Weinkommers”) poza murami miasta. Wraz z nim przeniósł się na Uniwersytet Berliński im. Fryderyka-Wilhelma jego wierny amerykański przyjaciel, John Lothrop Motley, który również studiował prawo. Zmieniając uniwersytet Bismarck zapewne uniknął grożącej mu dyscyplinarnej eksmatrykulaci lub też zapobiegł niedopuszczeniu do egzaminu. Te perspektywy były nader realne wobec narastających konfliktów z władzami uniwersytetu i jego własnych słabości.

W Berlinie Bismarck zredukował swoje korporacyjne aktywności do minimum, choć nigdy nie zerwał więzi z “Corps Hannovera”. Tym razem postanowił pilnie studiować, biorąc przykład ze statecznego Motleya i ascetycznego Aleksandra von Keyserlinga, wraz z którymi dzielił kasę i wspólną kwaterę w budynku przy Friedrichsstraße 161. Pochodzący z bałtyjskiej szlachty przyszły geolog i paleontolog hr. von Keyserling, który z dala trzymał się od hulanek i ekscesów, również przeniósł swe miejsce studiów z Getyngi do Berlina, choć przedtem nie był bliżej zaprzyjaźniony ze swymi współlokatorami. Z powodu zawieszonych kar młody Bismarck nie mógł bez większej przerwy kontynuować studiów, dokąd uniwersytet w Berlinie nie uzgodnił wszystkich formalności z uniwersytetem w Getyndze. Otto von Bismarck mógł się zaimmatrykulować w Berlinie dopiero po zgodzie na odsiedzenie zaległych trzech dni karceru w dniu 10.05.1934, tak więc ponad pół roku był on tylko wolnym słuchaczem. Aczkolwiek już w semestrze zimowym 1833/34 chodził pilnie na wykłady, korzystając ponadto intensywnie z repetytoriów, gdzie łatwiej mu było przyswoić wiedzę. Swoje studia w Berlinie Bismarck zakończył 25.03.1835, zaś 23 maja zakończył swój referendariat (staż) w sądzie grodzkim w Berlinie, zdając pomyślnie egzamin na “auskultatora” (tj. słuchacza), do którego głównych obowiązków należało prowadzenie protokołów i rejestrów.

Dej pozōr tyż:  Drōgi do niymieckij gŏdki

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Andreas Drahs

Andreas Drahs – “krojcok” z Opola, urodzony w 1972 r. Z zawodu dyplomowany ekonomista i doradca PR. Udziela się społecznie na rzecz ludzi niepełnosprawnych i imigrantów (również tych z Polski) w Niemczech. Interesuje się także historią nowożytną Śląska.

Śledź autora:

2 kōmyntŏrze ô „Harynki Bismarcka cz. 2: Student w Getyndze i Berlinie

  • Avatar
    22 grudnia 2020 ô 00:32
    Permalink

    w skrocie bismarck wymyslil ubezpieczenie spol czyli emeryture

    Ôdpowiydz
  • Avatar
    21 grudnia 2020 ô 17:05
    Permalink

    Zdecydowaie postac, której Warszawa sie obawia, by Ślazacy sobie ja za wzōr wzieli. Ślask potrzebuje swojego Bismarcka by sie zjednoczyl i wyszedl z letargu. Potrzebny Charakter, który przycmi te roztoliczne ega, które kazde w swoja strone ciagnie;) Obraz polakozercy, to wszechpolski import. U Nas, byl raczej Jak juz katolikozerrca, o Ile Katolik glosowal przeciwko liberalom;). Idea odciagniecia kosciola Od polityki jest dalej Up to Date. Methodologie Kulturkampfu natomiast byla zdecydowanie porazka. Świetny artykōl, pokazuje Jak zalosni sa obecni politycy rzadzacy Polska.

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza