Aleje przydrożne

Rzadko się dziś zdarza, by ktoś, wędrując, podziwiał piękno zielonego lub kwitnącego baldachimu nad drogą. Trochę częściej przydarza się, że miejscowa dzieciarnia wybiera się nad drogę „na pich”, „na chaby”, korzystając z tego, że parę jeszcze starych drzew owocowych nie zdziczało i wydaje słodkie owoce. Sam pamiętam smak czereśni przy drodze z Sowic do Opatowic. Dziś dla pędzącego bez zastanowienia przed siebie, szeregi drzew przy drogach stanowią przeszkodę w jeździe, groźbę. Nazywa się je „alejami śmierci”, zapominając, że na początku XX wieku aleje przydrożne zaczęły odgrywać wiodącą rolę w zwiększaniu bezpieczeństwa na drogach, kiedy to wprowadzono bielenie wapnem drzew i kamieni na wysokości świateł pojazdów.

W niektórych regionach Polski zachowały się te przepiękne relikty krajobrazu. Na Warmii i Mazurach są one atrakcją dla turystów wykorzystywaną w promocji regionu i w wydawnictwach artystycznych. Pod Górą Świętej Anny drogi obsadzone czereśniami i wiśniami tworzą w kwietniu „drugą Japonię”. Mądrzy ludzie odkryli urok i potencjał turystyczny w tych kwietnych alejach. Zaczyna się tam uzupełniać ubytki w alejowym drzewostanie i dbać o zdrowie najstarszych okazów.

A wszystko się wzięło z pruskiego pragmatyzmu z dodatkiem geniuszu Fryderyka Wielkiego. My, Górnoślązacy doświadczaliśmy efektów pruskiego planowania i zarządzania. Doskonały dobór kadr i wzorcowe wykorzystanie potencjału surowcowego, materialnego, ludzkiego, doprowadziły do rozkwitu państwa pruskiego, rewolucji przemysłowej i do ugruntowania powszechnej wiary jego obywateli w sprawiedliwość i sprawność jego organów.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Fryderyk Wielki budując ze zlepka ziem wielkie Prusy, podszedł i do problemu budowy sieci dróg, scalających poszczególne ich części, kompleksowo. Nakazał sadzić po obu stronach owych dróg drzewa. Miało to usprawnić przemieszczanie się podróżnych, chroniąc ich przed deszczami, śnieżycą, słońcem, a w przypadku nasadzeń drzewami owocowymi stanowić także bazę wyżywieniową, np. dla maszerującego wojska i okolicznych mieszkańców.

Dej pozōr tyż:  Obrazy Górnego Śląska (#5): Toszek

Drzewa przydrożne chroniły pasy drogowe przed zaoraniem przez użytkowników sąsiednich pól, a zimą i w nocy ułatwiały orientację. Opieka nad „stanem” drzew przydrożnych i udrożnieniem rowów, należała do właściciela drogi – państwa i jego organów (starostwa), który jednak starał się w wielu przypadkach wydzierżawić chronione dobra osobom prywatnym, stąd i dziś w wielu przypadkach na Górnym Śląsku (głównie w części opolskiej) drzewa przydrożne przypisane są do gospodarstwa rolnego.  Sadzonki roślin dostarczały urzędy na swój koszt, posiadając rozbudowany system planowania, kontroli i doboru roślin.

W okręgach, gdzie kwitło zielarstwo i pszczelarstwo, sadzono lipy. Sam Fryderyk II Wielki zafundował posadzenie około miliona morw, jako sposób na uniezależnienie kraju od importu jedwabiu. Drzewa owocowe stanowiły połowę zasadzanych drzew, z drzew liściastych za najlepsze drzewa alejowe uchodziły następujące gatunki: wiązy – idealne drzewo alejowe: pień prosty, wysoki, piękna, gęsta korona, brzozy – wdzięczne, nastrojowe, pełne uroku „kobiecego”, a także jesiony, dęby i lipy.

W starostwach byli urzędnicy zajmujący się wyłącznie kwestią drzew „pozaleśnych”. Dbano, by w szkołach zwracano uwagę na pożytek płynący z opieki nad drzewną szatą roślinną. Zawieszano na drzewach i głazach tablice z odpowiednimi tekstami. Starano się, by w akcjach sadzenia nowych drzew brała udział młodzież.

Drzewa wykorzystywano także do oznaczania granic majątków, obrysu domostw, miast – co uważano za nie tylko ozdobę krajobrazu i poprawę warunków zdrowotnych, środek do zmniejszenia hałasu, ale również praktyczne zastosowanie zwłaszcza w porach zimowych i w nocy, gdy można było zgubić kierunek. Topole, znacznie wyższe od innych drzew, sadzono przy skupiskach ludzkich, przy świątyniach. Ich charakterystyczny czub wskazywał z daleka, że w ich pobliżu można znaleźć opiekę, schronienie, pożywienie i spoczynek.

Dej pozōr tyż:  Dyskretne uroki trójstyku

Cechą charakterystyczną działań rządu pruskiego w każdej dziedzinie życia – co przez stulecia wzmacniało do niego zaufanie obywateli, było nie tylko wydawanie szczegółowych i solidnie opracowanych edyktów i zarządzeń, lecz także dołączanie do nich wykazu kar przewidzianych dla tych, którzy do tych nakazów stosować by się nie chcieli. Kar (co jest najistotniejsze), wymierzanych konsekwentnie i bez wyjątków. Kary pieniężne, na przykład w Prusach, wymierzane rodzicom, którzy nie posyłali dzieci do szkoły były na tyle dotkliwe i stosowane z żelazną konsekwencją, że powszechny obowiązek szkolny w Prusach był faktem. Na ziemiach polskich chłopom nie opłacało się wysyłać dzieci do szkoły, toteż analfabetyzm znalazł tam idealne warunki do krzewienia.

Za niszczenie drzewa przepisy prawa pruskiego przewidywały surowe kary pieniężne: 5 talarów od zniszczonego drzewa i cielesne (tu rząd śląski dawał pole do popisu urzędnikom starostw), np. nakaz naprawy uszkodzenia z uwieszoną do nogi kulą na łańcuchu lub z przywiązaniem sprawców do drzewa w godzinach od 10.00 do 16.00 i zawieszeniem im na szyi tabliczki „Niszczyciel drzewa”.

 

Zdjęcie tytułowe: Aleja czereśniowa na Górze św. Anny – Piotr Miemiec

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Hahn

Jan Hahn – Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie”. Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza