Zbigniew Kadłubek: Cygaro Eichendorffa

Posłowie do książki Margarethe KorzeniewiczJoseph von Eichendorff. Inaczej” (Silesia Progress, 2021).

Cygaro Eichendorffa

Zazwyczaj ckliwie a płaczliwie o Eichendorffie górnośląscy ludkowie sentymentalni sobie rozprawiali jako o poecie swoim, najbardziej swoim oraz swojskim i oswojonym. Aczkolwiek zapomnianym. Zapominanym usilnie. Wybijanym z głowy przez władze, dawniej i nie tak dawno. Kafyju napili się w Łubowicach amatorzy późnoromantycznego wieszcza i było po rocznicach. Poezji, słowo po słowie, nie recytowało się. Nie wiadomo czemu. A raczej wiadomo, dobrze wiadomo: Eichendorff jest tak znany, tak znany, że nie ma sensu najmniejszego go cytować, recytować, śpiewać, czytać, imitować, interpretować. Najlepiej oprawionego w pozłacaną okładkę do szafy śląskiej schować. I dalej narzekać, jak to ten Eichendorff wielki jest, lasym wōnio i hajmatym, a mało mu się czasu poświęciło, tak mało czasu i uwagi. I że się go zbyło. Do lektur szkolnych niy wziyno.

A tu jeszcze, biada, oj, biada, język poety nie do końca był zrozumiały. Nie tylko dlatego, że Eichendorff wielkim poetą był i w dawnych czasach żył. Znajomość niemieckiego wśród pokolenia średniego i młodszego Górnoślązaków nie była – i chyba nadal nie jest – duża. Nawet ci Górnoślązacy, którzy za mniejszość niemiecką się mają, słabo niemiecki znają. A tu jeszcze nutka lekkiej pioseneczki, nuconej jak gdyby od niechcenia. Pieśniczki leśnej a lekkiej niczym strumyczek szemrzący. Co się przez malinowe tęsknoty i chruśniaki podraciborskie wije i tam najmocniej żyje. Nad Suminą splątany wierzbiną. Naiwny poeta i nieco bardzo za mało śląski poeta. Ale przecież! Dyć! Ale przecież Eichendorff jest nasz! Nasz! I tak to było przez trzy ostatnie dekady. Nasz / nie nasz / wielki / dziwny / śmieszniejszy niż inni / infantylny / znany / pożegnany / amyn. Lektura przekładów Eichendorffa Andrzeja Lama, które ukazały się w 1997 roku, nie pomogła. Nie pomogły rozproszone przekłady, m.in. ks. Jerzego Szymika oraz wielu innych wybitnych ludzi pióra.

Dej pozōr tyż:  The Rezian language. The lexicon of contact – the unwritten history

„Prawdziwie współczesna byłaby nie ponadczasowa teraźniejszość, lecz «teraz» nasycone siłą «wczoraj», które dzięki temu nie musiałoby z owego «wczoraj» czynić bożyszcza”. To zdanie pochodzi z pierwszego akapitu eseju Theodora Adorna o Eichendorffie. Tekst swój Adorno zatytułował bardzo spokojnie i jak gdyby z myślą o górnośląskim rozemocjonowaniu: „Eichendorffowi ku pamięci”. Adornowska krytyka literacka to dzisiaj klasyka. Tak zauważa tłumaczka esejów Adorna Anna Wołkowicz[1].

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Zawsze te Adornowskie artykuły literackie są w istocie interpretacjami mikrologicznymi. Ale ujęcia filozofa nowoczesności są zaiste maksymalne, maksymalistyczne, powiedziałbym, wielometrażowe co do refleksji. Szeroki horyzont sztuki i życia – patrzy nań Adorno, badając maleńkie punkciki, pojedyncze słowa, rymy; patrzy na widnokrąg życia z ukrycia. Bo zna tę linijkę z Eichendorffa Adorno, którą znała i moja babcia Hyjdla: „Na kogo Bóg łaskawie spojrzy, / Ten dąży w dal, w szeroki świat”. Adorno mówi, że ten, kto werset Eichendorffa powtarza, temu pozostanie obca „pewna warstwa wzlatywania słowa nad codzienność, którą powinien znać każdy, kto chce ją sublimować, kto chce wyrażać rozziew między przeznaczeniem człowieka a tym, co z niego robi tak a nie inaczej urządzony świat”. Jak dziecko – gdy się Eichendorffa czyta – w zaufaniu do świata się żyje; i w pewnej do niego, do świata urządzanego przez ludzi, odrazie. W dystansie. W zbliżeniu i oddaleniu, którym jest tajemnica życia „coraz dalej w kosmos, coraz dalej w los”, tajemnica zdarzeń i starzenia się. Pytajniki oznaczone życiem i śmiercią.

Dej pozōr tyż:  Stracōne ślōnske miasta: Hruszōw

Adorno nie odpuszcza: czyta Eichendroffa oraz słucha Schumanna. Każe nam robić to samo. O ile ktoś ma dobre ucho do słuchania Schumanna. „Strzeż się, czujny bądź i dzielny” – taka linijka z wiersza Eichendorffa „Zwielicht”, co się na język polski przekłada jako „Półmrok”. Schuman chciałby to śpiewać w tonacji radosnej; Rilke podpowiada raczej coś bardziej wyważonego: żeby śpiewać ten werset „jakbyśmy mogli się weselić”. Jakbyśmy! Als ob wir! Ileż potężnej w tym jest mądrości! Bo już nawet wiemy dziś dokładnie, że żyjemy jakbyśmy żyli. Nie żyjemy już naprawdę. Nie ma tu jednak rezygnacji – pokora jest! Tej nam trzeba było. Na Górnym Śląsku! Na świecie! „Hinaus, o Mensch, weit in die Welt” – zachęca nas Eichendorff. Tak, panie baronie, pójdziemy. Ale wiedza o tym, że świat jest „jakby”, pomogła nam bardzo. Odważni jesteśmy! A jakże! Hinaus! Ale pokornie: delikatnie mi się tu obchodzić z tymi gałązkami świerku, z przyrodą, z globalnymi problemami, bliźnimi, sarnami spod Raciborza, z dzikami z Górek Wielkich! Z dzięciołami z Szymocic! Delikatnie, proszę! Proszę nie stąpać po mchu! Uwaga! Nawet jeśli zgodzilibyśmy się z Adornem, że „pozytywność Eichendorffa pozostaje spokrewniona z jego konserwatyzmem, z opiewaniem istnienia, z ideą zachowawczą”, dodalibyśmy: katolicyzmem Eichendorffa, nie możemy się zgodzić z tym, że brakuje tu afirmatywnie podniebnej sztuki kochania świata. Kochajcie świat jak Eichendorff, to wystarczy, żeby przeżyć na tej planecie. To wystarczy, żeby umieć się podzielić. To wystarczy, żeby przekroczyć ludzko-zwierzęce, bosko-ludzkie. Żeby etniczne, płciowe i polityczne nie dzieliło, lecz jednoczyło. Żeby Górny Śląsk uzupełnił się wreszcie miłością jako tym, co ma w swych zasobach najgłębiej. Bo to są nasze górnośląskie złoża: miłość i delikatność. Jeśliście tego nie zrozumieli, to znaczy, że w ogóle nie słuchaliście, co do was mówimy. Jeśliśmy tego nie wydobyli, to się jeszcze niczym nie podzieliliśmy ze światem. Próżno kopaliście tak głęboko. Cynk i węgiel nic nie warte…

Dej pozōr tyż:  Oleszczyk: Śląskość przestała być wstydliwa

Książka, którą napisała Margarethe Korzeniewicz, znakomita tłumaczka oraz eseistka, bierze pod lupę postać Josepha von Eichendorffa. Powiększa go. Pomnaża. Rozgałęzia. Daje zbliżenia. Cygaro barona dymi. Zapach przedni, przyznać trzeba. Ten podtytuł „inaczej” cudnie skomponowanego eseju o Eichendorffie, to „inaczej” stanowi rdzeń egzystencjalnej filozofii górnośląskiej oraz twórczości łubowickiego poety późnego romantyzmu. „Inaczej” – dodaje znaczeń. „Inaczej” – to jest wezwanie dla nas wszystkich: Górnoślązaków, Kabardyjczyków, Marsjan, Polaków, wszystkich użytkowników języków kwa, ludzi uprzejmych i nieuprzejmych, istot ziemskich i pozaziemskich, kamieni, drzew, traw i ptaków. Hinaus! A tam dalej w tym „inaczej” świecą gwiazdy w galaktycznych odległościach, których odległości nie potrafię ocenić. A wiecie, dlaczego mówię o tym na koniec? A ty, panie baronie, wiesz? No? Po prostu. „Am liebsten betrachte’ich die Sterne”.

dr hab. Zbigniew Kadłubek, dyrektor Biblioteki Śląskiej

[1] Th. W. Adorno: O literaturze. Wybór esejów. Warszawa 2005, s. 257.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jedyn kōmyntŏrz ô „Zbigniew Kadłubek: Cygaro Eichendorffa

  • Avatar
    2 lutego 2021 ô 01:07
    Permalink

    Eichenasche;
    Konnte nicht lieb gewinnen die Poesie, eingehüllt in Prosas polnische Xenophobie;
    Dem tönernen Gott sei dank, fand der ein oder andere Roman in meine Hand;
    Wo soll der Schlesier von Werk und Land, finden Poesies Unterpfand?;
    An der Uni oder fern der Heimat in des Deutschen Lande?;
    Ein von Tausend, wer weiß? Vielleicht auch nicht;
    Die alten Wegweiser, weg, hinfort;
    Die Neuen zu schwach?;
    Kommt Zeit;
    Kommt;
    Rat?;

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza