Z historią przez czas zarazy. Przegląd wydawnictw na ziemi pszczyńskiej AD 2020

Pomimo iż pandemia mocno uderzyła w sferę kultury, w różnych miejscowościach historycznej ziemi pszczyńskiej udało się wydać całkiem sporą ilość publikacji książkowych. Większość z nich dokumentuje różne epizody historii lokalnej, choć nie brak i takich, które podjęły tematy niecodzienne.

Nie mam pewności, czy są to wszystkie publikacje wydane w 2020 roku na tym wschodnim skrawku Górnego Śląska. Informacje o niektórych nie pojawiają się nawet w lokalnych czasopismach samorządowych, a co dopiero w internecie, co utrudnia dostęp do nich. Jeśli ktoś wie o innej książce, może wspomnieć o niej w komentarzu.

  1. „Dwory pogranicza. Kopciowice, Solec, Zabrzeg, Biasowice, Ściernie, Jedlina”

– O samych budowlach, jak sugerowałby tytuł, jest tu mało. (…) To przede wszystkim ponad 250 stron o ludziach i obyczajach. To traktat o fenomenie dworów jako ośrodków kulturowych, społecznych, gospodarczych i ich … barbarzyńskiej zagładzie – recenzuje „Dwory pogranicza” redaktor dwumiesięcznika Powiatbl.pl.

Najnowsza książka autorstwa Alojzego Lysko i Henryka Ganobisa traktuje o szlacheckich majątkach, rozrzuconych w najbliższej okolicy Bierunia Nowego. Czas nie obszedł się z nimi łaskawie, gdyż część z nich już nie istnieje, a reszta chyli się ku upadkowi.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Choć świeżo wydanej publikacji w rękach jeszcze nie miałem, to biorąc pod uwagę duet, który ją stworzył, mogę ją polecić miłośnikom opowiadań o przemijaniu i nostalgii za dawnym Śląskiem. Wydawcą jest mało znane, a działające na „kilku frontach”, Stowarzyszenie Rozwoju Zawodowego Śląska i Małopolski. Znając formę ich działalności, publikację można nabyć kontaktując się właśnie z nimi lub z wydziałem promocji starostwa w Bieruniu. Ceny – nie podano.

  1. „Miejscowości gminy Pawłowice w starym obiektywie”

Całkiem niezła publikacja, zawierająca zdjęcia i barwne pocztówki dawnych dóbr Reitzensteinów, von Klochów, Stonawskich oraz innych, drobnych rodów szlacheckich z tamtych okolic. Autorzy umiejętnie połączyli te obrazy z wybranymi epizodami historycznymi, z których można się między innymi dowiedzieć, że w 1811 roku przez ziemię pszczyńską przetoczył się bunt chłopów pańszczyźnianych, w czasie powstań śląskich Grenzschutz zestrzelił własny samolot, a w jednym z majątków służba dworska musiała ratować bociana, który wpadł do komina.

Wydawcą zbioru jest gminna biblioteka w Pawłowicach ze wsparciem Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a jego autorami Wojciech Bazgier, Agnieszka Kieloch oraz Joanna Zdziebło. Cena albumu wynosi zaledwie 9 złotych, pomimo bardzo dobrej jakości papieru i twardej okładki. Nie wiem, czy zachowały się jeszcze jakieś egzemplarze, bo publikacja cieszyła się dużym zainteresowaniem, które w sumie nie powinno dziwić, bo pomysł i wykonanie były strzałem w dziesiątkę.

  1. „Goczałkowicki słownik biograficzny. Tom II”

– Przeglądając kolejne strony naszego ‘Słownika…’ odkrywamy niezwykle interesujące życiorysy animatorów życia kulturalnego, lekarzy, dyrektorów, pierwszego w dziejach Goczałkowic studenta, pierwszego policjanta, pierwszej położnej, uczestnika rejsu dookoła świata, nadzorcy stawów, założyciela Kółka Rolniczego, kandydata na posła do Sejmu pruskiego, kapelmistrza, harcerzy, ogrodników, pracownika poczty, mamki księcia pszczyńskiego i wielu innych ciekawych, zacnych postaci” – pisze o publikacji Maria Ożarowska, koordynator prac nad słownikiem z ramienia urzędu gminy.

Słownik zawiera życiorysy prawie sześćdziesięciu barwnych postaci z życia miejscowości. Jego redakcji podjęła się profesor Wiesława Korzeniowska, a powstał dzięki zaangażowaniu wielu osób, które spisały liczne biogramy oraz podzieliły się swoimi pamiątkami.

Publikacje przekazano goczałkowickim seniorom w ramach gminnego dnia tychże. Niestety nie udało mi się pozyskać egzemplarza dla siebie, tak więc mogę jedynie podejrzewać, że jest to wartościowa praca z punktu widzenia regionalistów. Na ewentualną cenę również nie trafiłem.

Dej pozōr tyż:  Smolorz, Kaczmarek… Zalega?

 

  1. Publikacje Muzeum Miejskiego w Tychach

Jak co roku tyska placówka muzealna może pochwalić się Dobrymi (celowo z dużej litery) publikacjami, a jej siłę upatruję zarówno w dobrze wykształconej i pracowitej kadrze, jak i bardzo aktywnej współpracy z naukowcami i miłośnikami historii lokalnej.

„Tychy. Sztuka w przestrzeni miasta” to wznowienie starszej publikacji, poszerzone o dodatkowe informacje, a dotyczące szeroko pojętej sztuki w architekturze miasta – rzeźby, malarstwa oraz małej architektury. Autorem jest historyk sztuki, doktor Patryk Oczko.

 

 

 

 

„Kronika szkoły w Paprocanach” jest tłumaczeniem tejże, spisanej na przełomie XIX i XX wieku w języku niemieckim. Pracy tej podjęła się dr Edelgarda Foltyn, również ona opatrzyła ją odpowiednimi przypisami. Jak trudną pracę wykonała wie tylko ten, kto próbował kiedyś odczytać XIX-wieczny, neogotycki „handszkrift”, czyli ręczne pismo.

 

 

 

„Szkice z dziejów ziemi pszczyńskiej. Tom 1” to obszerna praca zbiorowa, która w 17 referatach przedstawia różne aspekty życia przeszłego i teraźniejszego miejscowości całej, historycznej ziemi pszczyńskiej. Do poruszonych na jej stronach tematów, które z pewnością znajdą wielu czytelników, wymienić można prace poświęcone miejscowym współpracownikom nazistowskiego reżimu podczas II WŚ, antagonizmom polsko-niemieckim za czasów pruskich rządów czy też odkryciom archeologicznym.

 

Czwarta z publikacji połączona została z wystawą, opowiadającą o twórczości Karla Pokornego. „Piaskowca i marmuru. Dzieła mistrza Pokornego” jest analizą życia i dorobku tego słynnego kamieniarza, spod którego ręki wyszły dziesiątki (a może i więcej) rzeźb, w większości przydrożnych krzyży. W większości zachowały się one do dziś i spotkać je można nie tylko na ziemi pszczyńskiej, lecz również w miastach aglomeracji, przykładowo Gliwicach i Bytomiu. Autorką publikacji jest etnolog, doktor Maria Lipok-Bierwiaczonek.

 

 

 

 

 

 

  1. „Historia naszej szkoły. 190-lecie szkoły w Goławcu (1830-2020)”

Kronika ta jest typową formą publikacji jubileuszowej, której strony zapełniają wycinki z archiwalnych numerów gazet, skany archiwaliów oraz zdjęcia dokumentujące wydarzenia z dziejów placówki. Pomiędzy akapitami przewijają się epizody związane z historią wsi i najbliższej okolicy, jednak są one przedstawione w sposób lakoniczny. Na uwagę zasługują natomiast zamieszczone na początku odbitki niemieckojęzycznych dokumentów oraz załączone ich tłumaczenia, czego w tego typu publikacjach często brakuje. Samo odczytanie pisanych neogotykiem „handszkriftów” jest bardzo trudne i nierzadko również kosztowne, czemu w sumie nie ma się co dziwić, bo jest pismo martwe od dziesiątek lat.

Autorem jest Tomasz Sklorz, który w latach 80. stał na czele komitetu odpowiedzialnego za budowę nowej placówki, w tej niewielkiej miejscowości będącej obecnie dzielnicą Lędzin. Choć można odnieść wrażenie, że jego osoba nazbyt często pojawia się na stronach książki, biorąc pod uwagę, że wydał ją własnym nakładem, można na to przymknąć oko. Oprócz tego, w oczy rzuca się również brak jakichkolwiek wspomnień, na przykład pracujących w szkole nauczycieli, co moim zdaniem jest punktem obowiązkowym tego typu prac.

Nie wiem gdzie, za ile i czy w ogóle można jeszcze nabyć tę publikację, choć przypuszczam, że poza osobami stricte związanymi ze szkołą oraz starszymi pokoleniami zamieszkującymi Goławiec, więcej chętnych do pozyskania jej nie będzie.

 

  1. Poezja raczej omija Pszczynę szerokim łukiem, choć zdarzają się od tej reguły wyjątki. – „Żółć” to celna i gorzka próba przenicowania rzeczywistości, która dotyczy przede wszystkim młodych ludzi: ich strachu, namiętności i szaleństwa. Nowatorska forma komiksu, w którą zostały obrane te teksty „odczarowuje” ciężar gatunkowy poezji, podkreślając ich odważny, ale intymny charakter – opisywał swoje dzieło dla portalu Pless.pl jego autor Łukasz Gamrot.
Dej pozōr tyż:  Zdarzyło się w sierpniu – śląskie kalendarium

„Żółć” to debiut komiksu literackiego, pochodzącego z ww. miasta poety. W opisie wydawnictwa można przeczytać, że wypełniają ją opowiadania dotyczące trudnych wydarzeń lat dziewięćdziesiątych: dzieciństwa, dojrzewania, chęci wyjazdu za granicę. Publikację można nabyć na stronie thegamrot.pl. W momencie, kiedy pisałem ten tekst, spośród 1000 egzemplarzy do nabycia sprzedanych zostało 647.

 

  1. Kwartalnik „Strony Ziemi Pszczyńskiej”

Pomimo warunków niesprzyjających wydawaniu czasopism na papierze, na dniach ma się ukazać szósty numer owego pisma kulturotwórczego. Choć pomysłu na tytuł i jakości jego wykonania, będącej na wysokim poziomie, stoi na wysokim poziomie, z perspektywy tych kilku wydanych numerów można już dostrzec pewne niedociągnięcia.

Po pierwsze, „Strony” w mojej opinii kładą zbyt duży nacisk na tematykę historyczną i folklorystyczną. Na ich łamach znajdziemy stosunkowo mało artykułów tyczących wydarzeń współczesnych, co zawęża krąg potencjalnych, stałych czytelników czasopisma. Po drugie, choć tytuł posiada swój profil na Facebooku, jest on słabo rozwinięty. Brak także spisu punktów dystrybucji, w których „Strony” można nabyć.

Pomimo wszystko kwartalnik można polecić każdej osobie interesującej się kulturą regionu. Czasopismo wydawane jest przy wsparciu powiatów pszczyńskiego, mikołowskiego, bieruńsko-lędzińskiego oraz osób prywatnych. Cena wynosi dziesięć złotych, choć w niektórych punktach można je znaleźć za darmo.

 

  1. „Stukot kół. 12 historii Zesłańców Sybiru”

– Pretekstów do napisania tej książki było kilka. Minęło 80 lat od pierwszej wywózki. Mój dziadek wraz z rodziną był wywieziony na Sybir – mówiła na zebraniu autorskim Martyna Chodykin-Wnęczak, autorka zbioru wspomnień. – Ich losy potoczyły się w taki sposób, że zamieszkali na terenie powiatu pszczyńskiego. Bardzo zależało mi, żeby upamiętnić nie tylko historię mojej rodziny, ale także innych Sybiraków, a wiedziałam, że jest ich jeszcze na szczęście dosyć sporo – opowiadała o swoich motywacjach do podjęcia tematu.

Choć podobnych publikacji w ostatnich latach ukazało się sporo, zainteresowanie tematyką nie słabnie, przez co książki te rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. W przygotowaniu publikacji swój udział miała Stanisława Pistelok, prezes pszczyńskiego oddziału Związku Sybiraków. Pomimo swojego wieku i przeżytych przeszło sześciu latach na wschodnich rubieżach ZSRR, niestrudzenie propaguje ona wiedzę o tamtych tragicznych wydarzeń.

Publikację będzie można nabyć we wszystkich bibliotekach w powiecie, a obecnie bezpłatne egzemplarze w wydziale promocji starostwa w Pszczynie.

  1. „Już jo wiyncyj po tym Suscu maszerowoł nie byda”

Publikacja ta jest zbiorem pieśni ludowych, zebranych przez Tomasza Mikołajca w okolicach Suszca. To nie pierwsza książka zredagowana przez 25-letniego miłośnika folkloru, organistę w miejscowej parafii oraz nauczyciela muzyki w pobliskich Kobielicach. Tym razem zbiór liczy czterdzieści nigdy dotąd niepublikowanych pieśni wraz z ich zapisem nutowym.

– W Suszcu większość mieszkańców się zna, więc nie było trudno dotrzeć do tych osób. Prace zbieracze trwały od maja do października 2019 roku. Spotkałem się łącznie z 9 suszczanami. Moi rozmówcy nakierowywali mnie na kolejne osoby. Tych spotkań z każdą z nich było kilka, bo proces odtwarzania i zapisywania utworów zabierał dużo czasu – opisywał dla portalu Pless.pl przygotowania do wydania publikacji.

Książkę wydało miejscowe koło Związku Górnośląskiego, z którym najlepiej jest kontaktować się w celu jej pozyskania. Warto też dodać, że Suszec jest mocnym ośrodkiem propagowania folkloru, gdyż przez wiele lat odbywał się tutaj turniej zespołów ludowych, skansen – muzeum regionalne „Kamojówka”. 

  1. „Orzeł czarny. Orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922”
Dej pozōr tyż:  Zdarzyło się w sierpniu – śląskie kalendarium

Wydana przez Muzeum Zamkowe w Pszczynie publikacja jest z jednej strony podsumowaniem wystawy o takiej samej nazwie, z drugiej strony jej rozwinięciem. Książki nie mam, ale jeśli jej poziom jest przynajmniej taki sam jak wcześniejszej ekspozycji, to gorąco polecam. Autorzy dokonali głębokiej analizy tamtych tragicznych wydarzeń, dzięki wsparciu innych instytucji muzealnych oraz osób prywatnych pozyskali liczne pamiątki z epoki oraz opatrzyli je odpowiednimi, komentarzami. Wszystko to w neutralnym tonie, bo (niestety) często przy podejmowaniu tematu powstań wmawia się odbiorcom, która strona konfliktu to byli dobrzy, a którzy źli. Tutaj tego nie ma.

– Chcesz dowiedzieć się jak doszło do tego, że w ciągu ośmiu lat ziemia pszczyńska położona na wschodnich rubieżach potężnego cesarstwa niemieckiego stała się częścią odrodzonej po 123 latach Polski? Dlaczego przystąpienie Niemiec do I wojny światowej zainicjowało ten proces? Lata 1914-1922 to dla Górnoślązaków czas śmierci, przemocy i biedy, ale również nadziei, ambitnych planów i marzeń o lepszej przyszłości. Jaką rolę odegrali w tym książęta pszczyńscy, a jaką zwykli mieszkańcy? – zachęca do zakupu publikacji na swojej stronie Muzeum.

Autorami książki są Sylwia Smolarek-Grzegorczyk oraz Marcin Nyga, a redaktorem sam dyrektor placówki Maciej Kluss. Cena wydawnictwa wynosi 45 złotych.

  1. „Mikołajstwo – tradycja odpustowa w Łące”

Mikołajowe bandy są jednym z tych zwyczajów regionu, który po dziś dzień opiera się procesom globalizacji. Czy przetrwały w innych zakątkach Śląska nie wiem, ale z pewnością słynie z nich niewielka Łąka k. Pszczyny, gdzie rokrocznie w okolicach 6 grudnia na ulicach pojawiają się dziesiątki osób, przebranych w barwne stroje muzykantów, śmiertkę, Żyda i innych.

Tradycji, która w ten dzień przyciąga to Łąki wiele osób spoza niej, poświęcona jest publikacja wydana przez stowarzyszenie Pro Memoria 1939 ze Pszczyny. Książka opatrzona została licznymi zdjęciami i rysunkami, ilustrującymi odgrywane podczas pochodu sceny i zabawy. Ceny „Mikołajstwa” nie znam, ale bez problemu można skontaktować się z wydawcą przez Facebooka. Dla miłośników folkloru i żywej tradycji.

  1. „Piękno zamknięte w kamieniu. Kamienie szlachetne i półszlachetne Śląska i świata”

Druga z publikacji wydanych przez Pro Memoria 1939, której autorem jest Zenon Kluba, kolekcjoner minerałów. – Wystawa pokazuje piękno wydobytych skarbów pod ziemią, nie tylko węgla – można było przeczytać na Facebooku o towarzyszącej wydawnictwu ekspozycji. – Otwarcie nie jest przypadkowe. Ten rok pokazał etapy zamykania śląskich kopalń. Chcieliśmy przez wystawę oddać szacunek tym niezmierzonym rzeszom odważnych ludzi, którzy od pokoleń tworzyli etos pracy na Śląsku. Wyprzedzając niejako to, co nastąpi, już teraz pokazujemy, że o tym etosie śląskim pamiętamy – opisywali motywy podjęcia tematyki miłośnicy regionu.

Z powodu pandemii wystawy niestety nie można zwiedzić na żywo, a zapoznać się z nią można przez ww. publikację lub na Youtube.

 

Przemysław Żołneczko – absolwent kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Miłośnik historii Górnego Śląska. Wielbiciel rowerowych wycieczek po różnych zakamarkach ziemi pszczyńskiej. Na co dzień stały współpracownik bojszowskiego miesięcznika „Nasza Rodnia”, a także kilku lokalnych portali internetowych. Swoje regionalne zainteresowania łączy z pasją pożarniczą.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza