Więzień 34-44 wspomina (5/5) Wyzwolenie

Z okazji rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego KL-Auschwitz w Oświęcimiu, chciałbym przypomnieć Wilhelma Brasse i jego obozowe przeżycia. Tekst niniejszy jest dość luźnym zbiorem jego wspomnień opublikowanych w formie nagrań filmowych na platformie YouTube – bez moich własnych komentarzy ale przeważnie w moim tłumaczeniu z języka niemieckiego. W przypadku polskojęzycznych  wywiadów starałem się używać oryginalnego słownictwa. W przypadku rozbieżnej treści różnych wywiadów wybrałem te bardziej prawdopodobne.

Collage pokazuje u góry z lewej transport więźniów Oświęcimia w otwartych węglarkach. Obok widok na KL Mauthausen-Gusen. Zdjęcie z prawej u góry pokazuje hałdy popiołu z krematorium w Ebensee. Z lewej na dole widać rozbite wagony na zbombardowanym przez Amerykanów węźle kolejowym w Attnang-Puchheim. W środku wychudzeni więźniowie grzeją się na słońcu w pierwszym dniu wolności. Na dole drugie zdjęcie z prawej to Wilhelm Brasse w 1948 roku, po prawej podczas premiery filmu “The Portretist” w 2006.

Pobyt w KL Auschwitz zakończył się dla Wilhelma Brasse wraz z początkiem 1945 roku. Ale nie był to koniec jego obozowej kariery. 15 stycznia fotograf dostał od swojego zwierzchnika rozkaz zniszczenia całej dokumentacji z uzasadnieniem:  “Iwan idzie.” Pod okiem Haptscharführera Waltera 34-44 rozpoczął palenie zgromadzonych negatywów. Były one jednak wykonane z niepalnego celuloidu i zdążyły się jedynie nadtopić. Jak tylko Walter opuścił pracownię i Brasse został sam, natychmiast przerwał niszczenie, uzmysłowiwszy sobie, że przecież były to ważne dla przyszłości dokumenty. Wyjął więc z pieca nadtopione klisze, polał je wodą i wspólnie z kolegą ukryli je w bezpiecznym miejscu w pracowni fotograficznej. Ignorując rozkaz przełożonego ocalili ponad 40 tys. fotografii. Były one później dowodami w procesach hitlerowców. 

Tymczasem najcięższe chwile więzień 34-44 miał jeszcze przed sobą. Zapadła bowiem decyzja o ewakuacji wszystkich zdolnych do pracy więźniów. O pozostałych już nikt się nie troszczył. 34-44 znalazł się owinięty kocem w ostatniej kolumnie więźniów, która 21 stycznia 1945 udała się pieszo w kierunku oddalonej o około 80 km czeskiej granicy. W Czechach na więźniów czekały otwarte węglarki, którymi przetransportowano więźniów do obozu Mauthausen-Gusen opodal malowniczego klasztoru w Melk. Wielu więźniów tej czterodniowej jazdy nie przeżyło od mrozu. Nie każdy wziął ze sobą koc na tę ostatnią podróż. Trupy były wyrzucane przez żyjących z jadącego pociągu. Po przybyciu do celu mimo pięknego widoku z okna obozowego baraku 34-44 “miał pecha”, gdyż przydzielono go komanda budowlanego. Tej chłodnej i mokrej wiosny więźniowie pracowali całymi dniami, bez względu na pogodę, odziani jedynie w cienkie pasiaki. Wobec braku wyżywienia Brasse słabł i chudł w oczach. Nie wytrzymałby długo, ale wobec zbliżających się aliantów został raz jeszcze ewakuowany do KZ w alpejskim Ebensee ze złowieszczo kopcącym kominem krematorium. Tam 34-44 znalazł się w komandzie porządkowym. Przez kilka dni sprzątał więc zbombardowaną przez Amerykanów stację kolejową Attnang-Puchheim, gdzie o mały włos nie pożegnał się z życiem. W jednym z rozbitych wagonów bowiem więźniowie znaleźli ryż oraz puszki że słoniną, którą zaczęli napychać sobie puste brzuchy. Aczkolwiek ich odwykłe od tłustej żywności wnętrzności protestowały boleśnie przy akompaniamencie grzmiącej biegunki. Dzień i noc 34-44 spędził na ustępie i w końcu niezdolny do pracy czekał pasywnie na swój koniec w krematorium, aż nagle, w niedzielę 6 maja 1945 do obozu przybyli Amerykanie ratując ważącego ledwie 42 kilo kościotrupa kilkoma tabletkami węgla. Wilhelm Brasse odzyskał wolność po 5 latach, jednym miesiącu i 6 dniach pobytu w różnych więzieniach i obozach 

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dej pozōr tyż:  O językowych mitach, Kochanowskim i ślōnskij gŏdce

Po wyzwoleniu przez Amerykanów Brasse otrzymał po raz kolejny propozycję zmiany obywatelstwa – „Zostań tu. Tam są już bolszewicy. Jak zechcesz, będziesz Niemcem, Anglikiem albo Amerykaninem”. Mimo to powrócił do Żywca pozostając Polakiem. Po powrocie Brasse chciał znowu pracować w swoim ukochanym zawodzie fotografa, ale zrezygnował po kilku próbach: Jak tylko patrzył na kogoś przez obiektyw aparatu, widział zawsze więźniów z Oświęcimia, powracały koszmary. Trauma doświadczeń z obozu koncentracyjnego nigdy go nie opuściła.

Mimo to poznał niedługo po powrocie do Żywca kobietę, w której się zakochał i żył z nią długo i szczęśliwie prowadząc zakład produkujący sztuczne jelita do wędlin. Zmarł w ojczystym miasteczku 23.10.2012.

O swojej pracy obozowego dokumentalisty nie wspominał nikomu przez sześćdziesiąt lat. Długo też nie mówił po niemiecku. Nikt nie znał jego przeszłości, kiedy w 2006 zdecydował się przerwać swoje milczenie i zgodził się na kilka sesji domowych w formie wywiadów.

A co stało się z innymi wymienionymi osobami?

Dr. Eduard Wirths został ewakuowany do centralnych Niemiec. Przedtem jednak pozbył się swych żydowskich asystentów. Brasse oceniał jego działalność dwuznacznie. Nie mógł on stwierdzić sensu jego eksperymentów lub jego brak. Wiedział jednak, że mimo jego formalnej bezwzględności skutecznie zwalczał obozowe epidemie i faktycznie leczył chorych więźniów zabroniwszy podwładnym zabijania chorych zastrzykami. Chronił członków obozowego ruchu oporu i mimo faszystowskich przekonań ponoć sam był członkiem antyhitlerowskiej opozycji. Po ewakuacji dalej pracował jako lekarz obozowy. Kiedy Niemcy skapitulowały, przedostał się do rodziny w Hamburgu, gdzie ukrywał się, aż w lecie 1945 oddał się dobrowolnie w ręce Brytyjczyków. Jednakże potym jak skonfrontowano go z oskarżeniami z powodu jego pracy jako lekarz obozowy, próbował się powiesić. Odcięto go co prawda ze stryczka, zmarł jednak kilka dni później na skutek odniesionych obrażeń.

Dej pozōr tyż:  Łowy na wilki ze starych map i muzykant ze Zgonia w pułapce

Po ewakuacji z Auschwitz dr. Josef Mengele pracował w obozie Groß-Rosen, skąd uciekł na południe Niemiec. Z powodu braku typowego dla SS tatuażu z grupą krwi, mógł podać się za normalnego żołnierza i dlatego po kapitulacji uniknął aresztowania. Następnie przy pomocy Watykanu wyjechał do Argentyny, Paragwaju, a następnie do Brazylii, gdzie kilkukrotnie zmieniał tożsamość. Prowadził względnie normalne życie, aż w 1979 roku doznał udaru mózgu podczas kąpieli w Atlantyku i utonął. Jego ciało zostało wpierw pochowane pod obcym nazwiskiem, aż w 1992 roku został wytropiony i dzięki testowi DNA jednoznacznie zidentyfikowany. Dziś jego czaszka jest przedmiotem badań brazylijskich studentów.

Max Grabner został odwołany jako szef wydziału politycznego w KL Auschwitz jeszcze 30.11.1943 i aresztowany pod zarzutem korupcji, różnych nadużyć służbowych oraz nielegalnego wzbogacenia się, a także nielegalnego zamordowania co najmniej 2000 więźniów. Ponieważ chronili go jego przełożeni, do orzeczenia wyroku nigdy nie doszło, bo proces został zawieszony po pledoye oskarżyciela, który żądał 12 lat więzienia. Jeszcze przed końcem wojny powrócił do pracy w katowickiej Gestapo a potem we Wrocławiu, zanim uciekł do rodzinnej Austrii. Tam jednak został w lecie 1945 aresztowany, a później wydany do Polski, gdzie sąd w Krakowie uznał go za współwinnego śmierci ponad 3 milionów ludzi i skazał na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 22.01.1948.

Bernhard Walter, bezpośredni szef Wilhelma Brasse w wydziale rozpoznawczym, po ewakuacji pracował dalej w tej funkcji w KL Mittelbau-Dora. Po kapitulacji znalazł się w brytyjskiej niewoli, skąd wydano go do Polski. Podczas jego procesu w Krakowie w roli świadka wystąpił Wilhelm Brasse, który poświadczył mu w miarę ludzkie zachowanie. Walter został skazany na 3 lata więzienia i pozbawienia praw obywatelskich, którą to karę Walter odbył w Polsce. Od lata 1950 roku Walter żył i pracował jako operator kinowy w ojczystym mieście Fürth, gdzie zmarł w 1979 roku.

Dej pozōr tyż:  Łowy na wilki ze starych map i muzykant ze Zgonia w pułapce

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Andreas Drahs – “krojcok” z Opola, urodzony w 1972 r. Z zawodu dyplomowany ekonomista i doradca PR. Udziela się społecznie na rzecz ludzi niepełnosprawnych i imigrantów (również tych z Polski) w Niemczech. Interesuje się także historią nowożytną Śląska.

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza