Średniowieczne, śląskie vademecum

Kultura śląska skrywa jeszcze tak bogate i olśniewające drogocenności, że żałość bierze, iż dostępne są one jedynie dla garstki wtajemniczonych. Skarby sztuki śląskiej i dziś wygrzebywane są z niepamięci, jak srebro z podziemnych zakamarków. Jak długo jeszcze wystawy wspaniałych obrazów nosić będą tytuły: „Nieznane arcydzieła, nieznani mistrzowie. Malarstwo barokowe na Śląsku na nowo odkryte”? – jak ta w muzeum w Gliwicach w 2017 roku. Jak długo nasze dzieci uczyć się będą o wspaniałych zabytkach języka polskiego („Bogurodzica”, „Kazania świętokrzyskie”), nie wiedząc nic o – no właśnie: o czym?

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

O na przykład kodeksie Mikołaja z Koźla, pisanym na początku XV wieku i zawierającym tak różnorodne treści, podane w tak błyskotliwy sposób, że wszelkie inne rękopisy z tamtego okresu jawią się nam jako pokutne wprawki średniowiecznych skrybów.

Dokładna data urodzin Mikołaja z Koźla (Nicolay de Cosla) nie jest znana. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż w roku 1416 przyjął on święcenia kapłańskie, i pamiętając, że ówczesne prawo kanoniczne nie zezwalało na przyjmowanie prezbiteriatu przed ukończeniem 25 roku życia, można twierdzić, że Mikołaj urodził się przed rokiem 1390. Najpierw kształcił się w Koźlu, łaciny dobrze się wyuczył w Głogówku. Był człowiekiem energicznym i ruchliwym, często przenosił się z miejsca na miejsce uchodząc nie tylko przed husytami (jak na Morawach) lecz także przed opryskliwym przełożonym w klasztorze (jak w Głogówku). Świadectwem jego żywego usposobienia, a także wysokiego poziomu intelektualnego i wielkiej ciekawości świata, jest rękopiśmienny kodeks jego autorstwa, odkryty w 1827 r. przez wrocławskiego archiwistę A. H. Hoffmanna von Fallersleben (autora słów hymnu niemieckiego, o którym piszę gdzie indziej) podczas przeglądania księgozbiorów klasztorów śląskich zsekularyzowanych w 1810 roku, a później włączonych do zasobu biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego. Dziełko to powstawało we wszystkich miejscach, w które zmienne koleje życia rzuciły jego autora, towarzysząc mu w Ołomuńcu, Czasławiu, Karniowie, Krumlowie, Pradze, Głogówku, Opolu, Bytomiu i Koźlu. Zawiera zapiski dotyczące najróżniejszych dziedzin życia: modlitwy, rozprawy teologiczne (duszę posiada każde stworzenie boskie: człowiek, zwierzę, roślina, nawet kamień), medyczne, aptekarsko-farmaceutyczne (siedem lub dziewięć jagód jałowca spożytych rano dobrze czynią na mózg, rozjaśniają głos i skutecznie wywołują wiatry, pomagają w trawieniu, przeciwdziałają przeziębieniom) i dietetyczno-higieniczne (należy unikać snu w południe, sen taki wywołuje gorączkę, lenistwo, ból głowy i katar), kazania, legendy, zagadki, gregoriańskie pieśni oraz skonstruowany przez Mikołaja podręczny słowniczek łacińsko- niemiecki. Jako Ślązak znał, a może wyuczył się, czterech języków: łacińskiego, czeskiego, polskiego i niemieckiego. Czeski znał na tyle dobrze, że w Głogówku był predicator Bohemorum, czyli kaznodzieją Czechów. Mikołaj z Koźla miał wiele do powiedzenia. W zbiorach biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego jest jeszcze 148 różnych rękopisów Mikołaja. Żaden z nich nawet nie otarł się o sławę omawianego kodeksu.

Dej pozōr tyż:  Czytanie dawnego Śląska. O wielce uczonym  farorzu co szedł do nieba wśród bzyczenia pszczół

Przyczyna tej sławy jest jedna: kodeks zawiera bowiem frywolną pieśń żaków, którą usłyszał zapewne w Pradze. Cantilena inhonesta (Piosenka nieprzystojna) jest najstarszą pieśnią erotyczną zapisaną na pergaminie w tej części Europy. Była tak swawolna, że jej słowa sam autor lub jakiś bardziej pruderyjny braciszek zamazał inkaustem (zwłaszcza, że umieszczona została obok Ojcze nasz i Wierzę). Atrament z biegiem czasu wietrzał i odczytać można było coraz więcej tekstu. Dopiero jednak w XXI wieku, po skorzystaniu z pomocy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu i jej laboratorium, odczytano cały tekst i poczyniono ostateczne podsumowania niego dotyczące. Tekst był do tej pory określany tekstem polskim, czeskim, śląsko-polskim (Jakobson), śląsko-czeskim. Profesor Jacek Baluch udowodnił niedawno (można o tym przeczytać w pasjonującej książce, wydanej w 2018 roku: „Powiedz coś po czesku!”), że pieśń żaków śpiewana była po czesku, w takim też języku (ówczesnym) została zapisana, z błędami uprawniającymi nas do stwierdzenia, że ten, kto te słowa skreślił był Ślązakiem, mówiącym po śląsku. Zapisane słowa brzmiące w oryginale jak bełkot: „Chczy ja pannu zalowacz/ nyechczyalat my rochu dacz/memu kony ofsa”, w tłumaczeniu na polski współczesny dokonanym przez Jacka Balucha brzmią (dwie zwrotki z siedmiu):

Czemuś, panno, się wzbraniała?
Czemuś mi to dać nie chciała …
Owsa dla konika.

Myślisz, panno, że za mały?
Patrz, jaki mam okazały …
Nóż u mego pasa.

Profesor Jacek Baluch zmarł 3 lipca 2019 roku i jest tu miejsce na to, by oddać mu hołd i przedstawić krótko jego sylwetkę. Stoi ona przed moim wzrokiem – ulubionego wykładowcy teorii literatury na slawistyce Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był slawistą, polonistą, literaturoznawcą, tłumaczem literatury czeskiej, profesorem nauk humanistycznych, nauczycielem akademickim Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Opolskiego, działaczem „Solidarności” internowanym w stanie wojennym (jego autorstwa jest słynna wówczas piosenka: „Zielona WRONa”), w latach 1990–1995 ambasador RP w Czechosłowacji i Czechach. On doprowadził do spotkań polsko-czeskich na granicy. Przyjaciel Vaclava Havla, poeta, wykładowca na uniwersytetach w Würzburgu i w Pradze, to on przetłumaczył „Lokomotywę” Tuwima na czeski. Przede wszystkim był „pełnokrwistym filologiem, tropicielem słowa, niepospolitym erudytą i poszukiwaczem subtelnych znaczeń” – jak w nekrologu napisała „moja” slawistyka.

Dej pozōr tyż:  Grzegorz Kopaczewski: Polskość wyśniona, czyli bajka dla dorosłych w zerach i jedynkach

Pod tekstem „Żałoby na pannę”, „Skargi na pannę” (bo tak, od pierwszych słów, zaczęto piosenkę nazywać) umieszczony jest zbiór liter, traktowany przez badaczy jako magiczny szyfr, astrologiczne oznaczenia. Adolf Dygacz wysunął hipotezę, że mogą to być nuty do tej piosnki zapisane literowo i nawet rozpisał je na pięciolinii. Długo ta hipoteza pozostawała pewnikiem, dopóki podczas wspomnianego badania z wykorzystaniem technik wizualnych, profesor Wacław Twardzik i doktor Maciej Eder z UJ nie udowodnili, że litery te stanowią diagram kalendarzowy, coś w rodzaju wieczystego kalendarza.

Póki co nie potrafimy jeszcze zaśpiewać „Żałoby na pannę”, Mikołaj jednak muzycznie objawia nam się ostatnio w inny sposób. W 2016 roku w Koźlu, w 600 rocznicę napisania tej pieśni odbył się I Festiwal Mikołaja z Koźla. Trzydniowa impreza składa się z części koncertowej, rozrywkowej oraz naukowej. Repertuar wokalny, zawiera utwory pochodzące z Kodeksu Mikołaja z Koźla, zaś koncertowy oferuje polifoniczne opracowania utworów Kodeksu.

Przez fakt także, że w internecie umieszczono wiele informacji i artykułów dotyczących Mikołaja i jego kodeksu, popularność dzieła i jego autora nieustannie rośnie. Niestety, takiego szczęścia nie mają inne perły śląskiej kultury, czekające na swych odkrywców i propagatorów.

 

Jan Hahn – Prezes Przymierza Śląskiego. Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie”. Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Dej pozōr tyż:  Piotr Zdanowicz: O śląskich hejterach i polskich dobrodziejach

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza