Sosny

Wśród tych pospolitych i niepozornych drzew, znajdują się okazy zaćmiewające okazywaną im czcią, rangą wydarzeń, dzięki którym zasłynęły, wszystkie inne egzemplarze tego gatunku. Nieopodal Olesna, w gęstym lesie, na starej już wtedy sośnie księżna Jadwiga zawiesiła wizerunek Świętej Anny. Przebywała w osadzie założonej przez swego męża, Henryka Brodatego, odpoczywając w drodze na Mazowsze do księcia Konrada, by prosić go o uwolnienie uwięzionego Henryka. Wiele lat później, do tego właśnie drzewa ostatkiem sił dobiegła pewna dziewczyna o imieniu Anna, ścigana przez zbójców. Upadła na kolana, kurczowo obejmując pień sosny i ze łzami w oczach wołała o ratunek do swojej patronki. I cud się wydarzył, napastnicy przeszli tuż obok, ale dziewczyny nie dostrzegli, bo stała się dla nich niewidoczna. Wdzięczni rodzice uratowanej polecili wyrzeźbić figurę Świętej Anny Samotrzeciej i zawiesić ją na cudownej sośnie. Tak o początkach miejsca, na którym stanął przepiękny, w kształcie róży (Olesno nazywało się wcześniej Rosenberg), drewniany kościół, mówią legendy. O świątyni piszę w innym miejscu, teraz powróćmy do naszego drzewa. Otóż kościół pielgrzymkowy zbudowano wokół tej cudownej sosny, której obcięto wierzchołek i konary, a pień do dzisiaj podtrzymuje ołtarz główny. U góry drzewa umieszczono białą owalną tabliczkę z napisem: „Czcigodna stara sosna pod którą jedna panienka za wstawiennictwem Anny świętej od śmierci uratowana była. Lipiec 1444.” Wierząc w cudowną moc jej drewna pobożni pątnicy wycinali z niej drzazgi, dlatego jest ona obita deskami (drzazgi z owej sosny szczególnie miały być pomocne w dolegliwościach zębów, jak twierdził Józef Lompa). Umieszczony na niej, za ołtarzem, gipsowy odlew ręki potartej o relikwie św. Anny do dzisiaj z pietyzmem dotykają pielgrzymi.

Sosna „Ośmiornica” w Brodach ma szacunkowo 150 lat, mierzy 26 m wysokości, a w obwodzie ma 4,8 m. Rośnie w otoczeniu innych dorodnych sosen w pięknym, bogatym lesie. Na wysokości ok. dwóch metrów rozgałęzia się na osiem – nie „odnóg” lecz „odrąk” raczej, czym oczywiście wzbudza wielkie zainteresowanie turystów. Wszystkie informacje na temat powstania tej dziwacznej formy ograniczają się do podania przyczyn naturalnych: zniszczenie głównego pędu jednego drzewa, które się rozgałęziło wskutek zgryzania przez jelenia, uszkodzenia przez szkodliwe owady lub załamania przez na przykład nadmiar śniegu. Mnie natomiast wydaje się, że do stworzenia tej drzewnej, dziwnej istoty mógł przyczynić się ogrodnik pobliskiego pałacu. Kształtowanie formy drzew, nawet najwymyślniejszych, nie było kiedyś czymś wyjątkowym, o czym świadczy opisany przykład lip z Grodźca. Przy drzewie zbudowano ogrodzony leśny parking. Można tu odpocząć podczas wycieczki rowerowej po okolicy. Nieco dalej znajduje się urokliwe śródleśne jeziorko Drutów.

Dej pozōr tyż:  Wege zur Deutschsprachigkeit

Zapewne państwo zauważyli, że oprócz drzew rekordzistów, obiektów samych w sobie wartych zobaczenia i wartych poświęcenia dla nich czasu, opisuję drzewa-pomniki w otoczeniu szczególnie atrakcyjnych krajobrazów, czy też pomników innej natury. Taką atrakcją jest pałac i park w Brodach. Do II wojny światowej należał on do rodziny hrabiów von Brühl. Został on wyremontowany do obecnego, monumentalnego kształtu, przez najwybitniejszego przedstawiciela rodu – prawej ręki króla Polski i Saksonii Augusta II, a potem Augusta III – Henryka von Brühl. Był niesamowicie bogaty. Majątek jego wziął się z tego, że zarządzał właściwie wszystkim w Polsce i w Saksonii, decydował prawie o wszystkim i brał prowizję od każdej załatwionej sprawy: począwszy od mianowań na urzędy, skończywszy na przydziałach majątków ziemskich. Kupił miasto Forst, leżące nad Nysą Łużycką, a w niedalekich Brodach założył od podstaw miasteczko, uwieńczone pałacem właśnie. W nim Brühl zgromadził największy w Europie zbiór zegarków i kamizelek; przypisywano mu również ogromny zbiór peruk. Największym wszelako skarbem, cenionym (jak pisze Kraszewski) na milion talarów, był słynny „Serwis Łabędzi” – największy na świecie porcelanowy serwis wykonany w Miśnieńskiej Manufakturze Porcelany na specjalnie zamówienie wszechwładnego pierwszego ministra. Rodzina właścicieli zabrała w 1945 roku ze sobą, z oczywistych powodów, jedynie najniezbędniejsze rzeczy. Pierwszy polski wójt Brodów oniemiał z wrażenia widząc to, co zostało w pałacu. Chcąc zabezpieczyć przedmioty i serwis (ponad dwa tysiące elementów), przeniósł je do piwnicy, poczym …został aresztowany przez UB na dwa tygodnie. Gdy wrócił, pałac był ogołocony, podwórka okolicznych zapobiegliwych „gospodarzy” wyłożone były dla utwardzenia miśnieńskimi talerzami. Miejscowy traktorzysta przyznał się, że dla zabawy rozjeżdżali ze szwagrem wazy ze śmiesznym ptakiem na pokrywce. Jedna taka waza stanowiła równowartość domu z ogródkiem. Dziś w świecie odnaleźć można w muzeach 400 części tego serwisu. W Polsce zostało ich 100. Wielką atrakcją dla znawców jest park przypałacowy, przemieniony tymczasem w urokliwy lasek. Rosną w nim niezwykle rzadkie okazy drzew i krzewów: klony, platany, tulipanowce, kasztany jadalne, magnolie. Prawdziwa gratka dla zainteresowa­nych ogrodnictwem rośnie nie­daleko pałacu. To chyba jedyna w kraju grusza wierzbolistna rodząca przysłowio­we gruszki na wierzbie. Jej owoce nie dorównują jednak w smaku „prawdzi­wym” gruszkom. Niedaleko sławnego drzewka rośnie także piękny (zwłasz­cza jesienią) buk w odmianie płaczącej. Jeśli dodam do tego opisu fakt istnienia śródleśnego Jeziora Brodskiego, nad którym unosi się orzeł bielik, to, myślę, że zrujnowane dziś i opuszczone miasteczko Brody nieopodal Żar, ożyje i zaroi się od zwiedzających.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dej pozōr tyż:  75 lat temu zmarł Gerhart Hauptmann

Cudowna Sosna (Wunderkiefer), w nieistniejącym Żarku (Bremberg). Natrafiłem na nią dzięki tropicielce cudownych, a przynajmniej niesamowitych rzeczy pani Alicji Kliber (jakież inne imię pasuje do odkrywczyni tajemnic?), a potem to już wystarczyło pójść za tropem. Zdjęcie pozostałości cudownego drzewa jest też Pani Alicji.  Sosna ta, która przymioty swe ma zawarte już w nazwie, rosła przy drodze od strony Słupa (cztery kilometry od Jawora). Od kiedy rosła? Cudownej sośnie nie wypada liczyć lat. Zasadzona została, gdy chrześcijaństwo dopiero zapuszczało tu swe korzenie. Czasami korzenie – jak naszej sosny, sięgały nie ziemi, lecz nieba. Według jednej z legend sosna została posadzona korzeniami do góry i na potwierdzenie, że Bóg istnieje oraz dla poratowania zagrożonego życia wierzącego w cud chrześcijanina – wypuściła zielone szpilki. Patrząc na archiwalne zdjęcie, na długie i powyginane gałęzie bardziej przypominające korzenie niż konary, łatwo można uwierzyć w przypowieść. Sosna była więc i ośrodkiem wiary (do dziś stoi tu krzyż), drogowskazem (rosła na rozstaju dróg), magnesem przyciągającym do wsi ludzi o pochodzeniu prawie nie z tego świata. W tym miejscu pochowano jednego z mongolskich wodzów, który zginął w 1241 roku na Legnickim Polu. Sosna była tak ważna dla mieszkańców Brembergu, legendy tak żywe, że mieszkający tu długo po II wojnie niemieckojęzyczni Ślązacy zadbali, przed swym wyjazdem, by je wszystkie przekazać przybyszom (przeważnie z Gródka Jagiellońskiego). Między innymi przepowiednię, że sosna umrze, gdy wsi zabraknie. Gdy w latach siedemdziesiątych sosna straciła igiełki, a pień zaczął próchnieć, zdziwieni mieszkańcy tętniącego życiem, urokliwego Żarka z niedowierzaniem patrzyli na ciężką chorobę ich drzewa. Nie wiedzieli, że ich wieś skazana jest na zagładę, a na deskach kreślarskich w Legnicy ukończony jest projekt zbiornika wody pitnej dla tego miasta na rzece Nysie Szalonej, przepływającej przez Żarek. Wraz z budową zalewu sosna ginęła. Wody pochłaniały wieś, sosna padała pod uderzeniami piorunów i wichur. Na końcu starej asfaltowej drogi dziś stoi krzyż z wyblakłym blaszanym Jezusem, a po cudownej sośnie został tylko próchniejący coraz mniejszy kawałek pnia.

Dej pozōr tyż:  Drōgi do niymieckij gŏdki

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Hahn

Jan Hahn – Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie” i "Śląsk magiczny". Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Śledź autora:

Jedyn kōmyntŏrz ô „Sosny

  • Avatar
    5 stycznia 2021 ô 23:15
    Permalink

    Brúhl,Brody,Forst -bliskie mojemu sercu.Dziękuję,że wspomniał Pan o tym miejscu.To piękny pałac,piękny park,piękne jezioro(rano zasnute mgłą ).Byłam tam już kilka razy i niezmiennie mnie zachwyca.Jestem tu-na ziemi lubuskiej.potomek osadników,którzy jeździli po drogocennych talerzach miśnieńskich.Byt kształtuje świadomość- ktoś kiedyś powiedział.W znakomitej większości biedni ,wypędzeni ludzie tej świadomości nie mieli.

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza