My a Volkslista

 

W pierwszych dniach marca 1942 w miastach, miasteczkach i wsiach na terenie tzw. Gau Oberschlesien (a dokładnie w części która w roku 1939 została wcielona do III Rzeszy) pojawiły się plakaty z odezwą do ludności. Podpisane przez najważniejszą wtedy na Górnym Śląsku osobę, a mianowicie NSDAP-Gauleitera  i Nadprezydenta Prowincji Fritza Brachta.

Bracht, mówiąc kolokwialnie, jest lekko zdenerwowany… Po krótkim wstępie przechodzi do meritum sprawy. Żąda mianowicie, by osoby które „są przekonane,  że mogą złożyć wniosek o przyjęcie ich na Niemiecką Listę Narodowościową, do bezzwłocznego złożenia tegoż w odpowiednich oddziałach NSDAP”. Przy okazji jeszcze raz zapewnia „swych górnośląskich rodaków”, że rozpowszechniane przez określone siły (element politycznie niepewny oraz zwykłe lenie) pogłoski,  jakoby posiadacze drugiej i trzeciej kategorii Volkslisty inaczej traktowani byli niż „normalni Niemcy”, nie mają żadnych podstaw!

„Posiadacze  trzeciej grupy Volkslisty w swych prawach (od podstawowych praw obywatelskich aż po ulgi podatkowe) równi są wszystkim swoim rodakom w całej Wielkiej Rzeszy Niemieckiej!”

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Oczywiście mając te same prawa muszą pogodzić się z tymi samymi obowiązkami.

A jakie mają być to obowiązki? Bracht wyjaśnia dokładnie, czego sam osobiście  od Górnoślązaków oczekuje: sumienności i rzetelności od każdego na każdym stanowisku pracy, poświęcenia i dyscypliny od tych, których Führer wezwał do pełnienia służby wojskowej oraz pilności w nauce języka niemieckiego od tych, którzy muszą jeszcze nadrobić braki w tej dziedzinie!

Oczywiście górnośląscy obywatele III Rzeszy powinni zerwać wszelkie kontakty z osobami nieprzyjętymi  na Niemiecką Listę Narodowościową, to jasne… Oraz oczywiście tymi, którzy takiego wniosku wcale nie złożyli.

Dej pozōr tyż:  Las Goj (cz. 1)

Jako ostateczny termin składania wniosków Gauleiter podaje datę 31 marca 1942. Czyli tylko niecały miesiąc! Oraz wystosowuje pod adresem „swych górnośląskich ziomków” ostrzeżenie: kto nie złoży wniosku rezygnuje tym samym z przynależności do narodu niemieckiego i musi się liczyć z tym, że w przyszłości będzie traktowany jako nie-Niemiec…

Można się sprzeczać czy było to ostrzeżenie czy też groźba. Polscy historycy odbierają odezwę Brachta jako potwierdzenie szykan stosowanych przez władze niemieckie  w stosunku do tych Górnoślązaków,  którzy nie przyjęli Volkslisty. Zakłada się, że groziły im dotkliwe represje z wiezieniem czy obozem koncentracyjnym włącznie. Problem w tym, że ci sami historycy nie są w stanie przedstawić jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego ten stan rzeczy. Już samo określenie o „groźbie” represji zostawia miejsce na rożne interpretacje. Według niektórych źródeł niemieckich (i to takich, które cały ten proceder jasno nazywają „haniebną i bezprawną próbą zniemczenia”) groźby takie się pojawiały się rzeczywiście, ale służyły jedynie „ponagleniu opieszałych”…

Prawie wszystkie źródła polskie twierdzą natomiast, że represje w stosunku do odmawiających przyjęcia Volkslisty miały rzeczywiście miejsce. Więcej nawet, wielu polskich historyków twierdzi, że postępowanie nadawania Volkslisty odbywało się pod przymusem. Pisze się o karach, z karą śmierci włącznie! Jednakże znów bez podania konkretnych przykładów.

Jednocześnie ci sami historycy szacują liczbę pozytywnie rozpatrzonych wniosków na 60 procent ogółu mieszkańców. Czyli pozostaje prawie milion mieszkańców Górnego Śląska bez żadnej z czterech kategorii Volkslisty. Ludzie ci (określani przez niemiecką administracje jako polnische Schutzangehörige) powinni w pierwszym rzędzie być narażonymi na represje okupanta. Czy rzeczywiście możemy mówić o znaczących represjach w stosunku do prawie miliona Górnoślązaków?! Czy istnieją jakiekolwiek historyczne dokumenty potwierdzające taką tezę?

Dej pozōr tyż:  Zdarzyło się w lutym - śląskie kalendarium

W ogóle liczby i procenty to problem sam w sobie. Czytając  kolejne opracowania tematu nie sposób oprzeć się wrażeniu, że podane w nich statystyki są (delikatnie mówiąc) bardzo niedokładne, żeby nie powiedzieć  „przypadkowe”. Żongluje się swobodnie liczbami i w zależności od autora różnice w szacunkach  dochodzą do kilkuset tysięcy osób. Historycy (w tym przypadku niezależnie od narodowości) nie są nawet w stanie rzetelnie określić liczby osób w poszczególnych kategoriach. Tylko szacunki, i to bardzo „grube”.

Prof. Kaczmarek, znany i uznany autorytet, także określa łączną liczbę pozytywnie rozpatrzonych wniosków . Do roku 1942 (czyli roku w którym wystosowano omawianą odezwę) na terenie Górnego Śląska objęto listą narodowościową 1 450 000 osób. Dwa lata później było tych osób 1 477 000.

Ten sam Kaczmarek pisze o przymusie i represjach. Mówiąc kolokwialnie, wygląda na to że groźbami Gauleitera Brachta przejęło się jedynie 27 tysięcy osób…

Jestem jak najdalszy od bagatelizowania. Nie uważam żeby lata niemieckiego administrowania Górnym Śląskiem stanowiły sielankę, czy to dla naszych ojców czy dziadków czy (już nawet) pradziadków .

Ale nie przyjmuję bezkrytycznie narracji polskich historyków. Ta narracja jest powielana do dziś  przez nas samych, w końcu potomków tych najbardziej zainteresowanych. Nie dziwię się naszym przodkom, którzy z wdzięcznością godzili się bądź to na całkowite milczenie „czynników oficjalnych”, bądź to na nadzwyczaj rzadkie próby analizy, sprowadzające temat Volkslisty do terroru, przymusu, akceptacji przez londyński rząd i polskich biskupów…

Dej pozōr tyż:  Tref autorski Adriana Katroshi "Utropy Micyny" - zopis audio

Wdzięczność naszych przodków wynikała z poczucia strachu a może i pewnego zażenowania. No bo ile zwyklej kalkulacji kryło się za podjętymi w latach wojny decyzjami? To nie przypadek, że w pierwszym roku postępowania weryfikacyjnego Volkslistę przyjęło (jakby nie liczyć) prawie półtora miliona Górnoślązaków. Z ówczesnej perspektywy wojna wydawała się dla Niemców już prawie wygrana. Do tego dochodzi (całkowicie w polskiej narracji nieobecny) element wymiernych korzyści, wynikających z faktu złożenia wniosku i otrzymania jednej z trzech pierwszych kategorii. Druga Wojna Światowa (i związane z nią represje w stosunku do mieszkańców okupowanych terenów) całkiem inaczej wyglądała w Gau Oberschlesien, a całkiem inaczej w Generalnej Guberni. Nie mówiąc już o terytorium sowieckiej Rosji. No i inaczej dla Polaka a inaczej dla Niemca. Choćby tylko trzeciej kategorii…

„Każdy Górnoślązak, niezależnie od przekonań, starał się z rożnych (choćby i materialnych) względów o  przyjęcie Niemieckiej Listy Narodowościowej” piszą w swych raportach z końca 1942 roku pracownicy Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. No cóż, trudno się zgodzić z tak radykalnym wnioskiem. Z pewnością nie każdy ale bardzo wielu…

A co z konsekwencjami czyli koniecznością służby w niemieckiej armii ?

Gauleiter  Bracht w swej odezwie przedłuża ostateczny termin składania wniosków dla Górnoślązaków  „powołanych do służby w OT i oddziałach  Wehrmachtu”. Czyli powołanych przed złożeniem wniosku…

Pytania, ciągle nowe pytania…

Szkoda że my nie jesteśmy z reguły ciekawi odpowiedzi, godząc  sie na te przygotowane wcześniej, jako część polskiej narracji naszej historii…

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Peter Wiescholek – większą część życia w rozdwojeniu: fizycznie od 35 lat poza hajmatym, mentalnie zaś w jego pruskim okresie…

Śledź autora:

8 kōmyntŏrzi ô „My a Volkslista

  • 27 stycznia 2023 ô 23:35
    Permalink

    No i co z tego że jakas cześć Ślązaków wpisała się na listę a część nie ? Ich sprawa, nic nam do tego. Wybór przynależności do Niemiec czy Polski, tu na Śląsku, przebiegał w poprzek rodzin. Jeden brat wybrał tak, drugi inaczej. I nikogo to nie dziwiło. W Polsce jest to niezrozumiałe, ale to nie nasz problem. Po co w ogóle przejmujmy się tego typu kwestiami ?

    Ôdpowiydz
  • 25 stycznia 2023 ô 07:35
    Permalink

    Przed kilkunastu przeczytałem następujące uzasadnienie odmowy:
    “Volkslista była nielegalna dlatego w Polsce nie można otrzymać stosownego dokumentu”

    Ôdpowiydz
  • 23 stycznia 2023 ô 12:28
    Permalink

    Teoretycznie tak. Na stronie Archiwum Katowice np. widnieje informacja ze można zwracać się z zapytaniem w tej sprawie. Praktycznie nie słyszałem żeby ktoś jakieś informacje otrzymał…

    Ôdpowiydz
  • 23 stycznia 2023 ô 08:13
    Permalink

    Czy POLSKIE URZĘDY potwierdziłyby lub zaprzeczyły – na piśmie- do jakiej grupy osoba zainteresowana została wpisana?

    Ôdpowiydz
  • 22 stycznia 2023 ô 21:22
    Permalink

    To nie była przecież tajemnica? Każdy wiedział do jakiej grupy go zaszeregowano. Można było nawet złożyć odwołanie od decyzji urzędnika. No i dostawało się dokument (Ausweis DVL) w odpowiednim do grupy kolorze…

    Ôdpowiydz
  • 22 stycznia 2023 ô 19:08
    Permalink

    Czy po II wojnie światowej osoby zainteresowane mogły otrzymać dokument do jakiej grupy zostały zaszeregowane?

    Ôdpowiydz
      • 27 stycznia 2023 ô 11:21
        Permalink

        Já die Zahlen lassen sich einfach manipulieren, je nach dem ob man Sie mit der Bevölkerungszahlen der Gau oder mit den tatsächlich (ost)oberschlesien Gebieten verechnet… Städte wie Sosnowitz, Bendsburg, Ilmenau gehörten zur Gau… Einer meiner Uropas hat die DVL nicht beantragt, da die Mutter seiner Kinder schwer krank war, und er es ihr nicht zumuten konnte – sobald die Einberufung in die Wehrmacht käme – Hof und Kinder ihr alleine zu überlassen. Er selber hat bestens die Deutsche Ordnung in Erinnerung behalten – typisch O/S’ler. Im selben Dorf wurden 2 Einberufungsverweigerer (mit DVL) erschossen. Powstancy je nach dem, wenn sie weiterhin politisch engagiert waren, konnten sie nicht auf erbarmen hoffen – was sie sicherlich wussten. Die Powstańcy die die “Aufstände” in der Retrospektive nicht so gut fanden, hatten sicherlich weniger mit Verfolgungen zu rechnen. Das Denunzieren Einheimischer – aus welchen Gründen auch immer – muss man hierbei auch in Betracht ziehen, welches oft erst die Gestapo oder dergleichen agieren ließ. Das polnische Leitnarrativ ist tendenziös, und verfolgt polnische propagandistische Sichtweisen. Deren – wie der Autor trefflich bemerkt – die O/S’ler oft in den Schulen zu Opfer werden.

        Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza