Ks. Franciszek Pawlar na tle Bieńkowic

Gdy zacząłem swoje przygodę z historia o mojej miejscowości oraz założeniem strony na Facebooku obowiązkowo musiałem przypatrzeć się księdzu Franciszkowi. Najważniejszej postaci na tle historycznym wsi Bieńkowice.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Ks. Dziekan Franciszek Pawlar – najbardziej ceniona i lubiana postać Bieńkowic. Całą historię naszej wioski zawdzięczamy mu i jego pracy na rzecz gromadzenia zapisek i pamiątek. Jest synem rolnika Ignatza i Hedwig Pawlar. Mieszkali w Bieńkowicach przy obecnej ulicy Pomnikowej 21. Po ukończeniu szkoły podstawowej ich syn Franciszek uczęszczał do gimnazjum w Raciborzu, a następnie podjął studia teologiczne we Wrocławiu (1930). Ostatni semestr kończył już w austriackim Innsbrucku (1932). Święcenia kapłańskie przyjął 27 stycznia 1935 roku z rąk samego kardynała Adolfa Bertrama.

Tego samego roku zgłosił się na ochotnika do pracy we Francji, gdzie przez półtora roku pracował jako wikary w parafii Notre Dame w St. Alban koło Loyonu. W sierpniu 1936 roku kardynał powołał go na wikarego w parafii św. Józefa w Zabrzu. Niedaleko Zabrza w Pławniowicach znajdowała się siedziba hrabiostwa von Ballestrem, z których inicjatyw powstała nowa parafia. W 1938 roku ks.Pawlar pełnił tam funkcję kapelana zamkowego oraz nauczał języka polskiego, a później został proboszczem. Tam też zaczęły się dla niego trudne czasy. W ciągu dwóch lat (1937-1939) był pięciokrotnie przesłuchiwany na policji. Został aresztowany na czas od 6 do 24 lutego i prawdopodobnie tylko dzięki protekcji księcia zamku w Pławniowicach oraz po zapłaceniu kaucji w wysokości 1000 marek odzyskał wolność.

Jednak nie był to koniec problemów. 15 września 1939 roku skazano go na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu za krytykowanie NSDAP oraz prowokowanie rozruchów antyniemieckich. Od 1946 roku przebywał w pod raciborskich Krzanowicach, od 1951 roku pełnił tam funkcję wikarego i proboszcza. Dbał bardzo o swoją parafię. W czasie 34 lat swojej działalności uporządkował plebanię i usunął zniszczenia wojenne. Zrezygnował ze swojej funkcji ze względów zdrowotnych w 1968 roku. Przechodząc w 1980 roku na emeryturę wrócił do Bieńkowic, gdzie wybudował sobie dom przy ul. Niwkowej 1. Mimo iż był na emeryturze, nie ograniczał aktywności. Codziennie odprawiał Mszę świętą.

Nie lubił się z ks. Janem Kanią, ówczesnym proboszczem naszej wsi. Duchowni wręcz się nie znosili. Było to spowodowane różnicą poglądów oraz mentalności. W księgach parafialnych znalazły się osobliwe i zabawne zapisy. Jak twierdził ks. Andrzej Zocłoński, nie nadają się do publikacji. Opisują one relacje pomiędzy duchownymi, najczęściej błahostki, np. strzelanie z procy do ptaków. Bywało i tak, że gdy ksiądz Pawlar odprawiał mszę poranną, to nie mógł rozdawać komunii, gdyż nie posiadał klucza do tabernakulum. Ten bowiem się gubił i odnajdywał podczas następnej mszy, odprawianej przed ks.Kanię. Innym razem w winie mszalnym ks. Pawlara znalazła się sól kuchenna.

Ks. Franciszek Pawlar był obdarzany szczególnym poszanowaniem, respektem oraz zaufaniem. Jak mówi Franciszek Korczok, “to był nasz chłop”. Gdy był proboszczem w Krzanowicach odwiedzał w naszej wiosce swoją rodzinę. Bardzo ciągnęło go z powrotem do Bieńkowic. Jak wspominał F. Korczok, zawsze był dla każdego otwarty, lubił sobie porozmawiać, nigdy się nie wywyższał. Z zapałem oddawał się ulubionemu zajęciu – badaniom archeologicznym. Potrafił całymi dniami chodzić po polach prowadząc poszukiwania. Często można było go zastać na żwirowni w Roszkowie. Zbierał wszystkie przedmioty które miały wartość historyczną.

Posiadał ogromny księgozbiór, a w jego kolekcji znajdowały się m.in. odciski stóp oraz szczątki prehistorycznych zwierząt, dokumenty historyczne, znaczki, pocztówki, zdjęcia, mapki, obrazy, rzeźby, kawałki skorup i naczyń, odznaki żołnierskie, dzieła sztuki i antyki. Bardzo lubił malować i rzeźbić (drzeworyt). W 1979 roku znalazł pal i drewno z umocnień po grodzie bieńkowickim.

Ksiądz był również powiernikiem licznych tajemnic. Zwierzał mu się Johann Jambor, który uratował Adolfa Hitlera czy też Adolf Krzossok, mówiąc o fałszowaniu pieniędzy przez jego brata. Był człowiekiem intelektu dużej miary, poliglotą znającym osiem języków: niemiecki , morawski, łacinę, grekę, francuski, angielski i hebrajski. Pozwoliło mu to na poszerzaniu swojej wiedzy oraz prowadzenie szczegółowych badań dokumentów parafialnych. Dotarł tym samym do nieznanych wcześniej zdarzeń, jakie miały miejsce w naszej wsi oraz w okolicach.

Owocem jego pracy było m.in. dotarcie do brzmienia prastarych nazwisk we wsi. Gdyby nie on, historia naszej wioski była by nam nieznana. Wszystkie informacje z książki Aloisa Cwika “Bieńkowice wczoraj i dziś” pochodzą z źródła księdza Pawlara. Odwiedzało go bardzo dużo ludzi m.in naukowcy. Niestety, nigdy nie opublikował swoich dociekań ze względu na cenzurę. Swoją pasją do historii zaraził młodszego członka swojej rodziny, Franciszka Korczoka. Był jego wujem i mu powierzył swoje zbiory, szkice i notatki. Gdyby namawiano go, by napisał książkę odpowiedział: – Prawdy pisać nie mogę , a kłamać nie będę.

Zmarł 3 grudnia 1993 roku. Jego ciało spoczywa w grobie przy naszym kościele obok innych księży. W 2015 roku wydano “Dziennik księdza Franza Pawlara”. Dziennik przetłumaczył i opatrzył komentarzem Leszek Jodliński.

Franciszek Korczok posiada ogromną wiedzę o naszej wsi. Dziękuje mu za czas, który mi poświęcił i obdarzył tym informacjami. Już nie mogę się doczekać na kolejne spotkanie!

Szymon Piechaczek – działacz społeczny kronikarz , członek Rady Sołeckiej wsi Bieńkowice , członek OSP Bieńkowice , członek Ruchu Autonomii Śląska. Założyciel strony “Bieńkowice wieś z charakterem”

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza