Jan Hahn: Wolfgang Schwarz

Dzięki tarnogórskiemu kołu Mniejszości Niemieckiej (DFK), a szczególnie jej młodemu przewodniczącemu – Oskarowi Zgoninie oraz jego zastępcom: Romkom – Boino i Gatysowi, miałem okazję zapoznać się z postacią o tak fascynującej biografii i imponujących dokonaniach, że trudno mi teraz ograniczyć informacje o niej do rozmiarów oszczędnego artykułu w czasopiśmie. A ukazanie się jego w „Montesie” jest konieczne, by wydobyć z niepamięci kolejną postać wybitnego Ślązaka, w dodatku rodowitego tarnogórzanina.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Wolfgang Schwarz urodził się w Tarnowskich Górach 15 maja 1916 roku. Jego ojciec był sędzią w Sądzie Rejonowym. Mieszkanie Szwarzowie zajmowali na ulicy Zamkowej. Okna pokoju na pierwszym piętrze wychodziły na ulicę Gliwicką. Panu Wolfgangowi ta perspektywa nie za dobrze się kojarzyła. Podczas tzw. powstań śląskich padały z tej strony strzały insurgentów, tłukąc szyby i stwarzając znaczne zagrożenie. Mama musiała chować Wolfganga i jego siostrę pod stołem. Rodzina przeniosła się do Oławy, a potem do Wrocławia. I to Wrocław określił całe życie Wolfganga Schwarza, nakierunkował jego zainteresowania, napełnił go wiedzą, natchnął filozofią.

W 2002 roku w Wydawnictwie Dolnośląskim ukazała się książka naszego bohatera pod tytułem: „Odłamki mojego świata. Wspomnienia wrocławianina”, z której można się dowiedzieć o źródłach fascynacji Wolfganga Schwarza, o życiu (głównie kulturalnym) stolicy Śląska. Chodził on do świetnego katolickiego Gimnazjum św. Macieja, założonego jeszcze w XVII wieku i prowadzonego przez jezuitów. O jego poziomie zaświadczyć mogą nazwiska niektórych wychowanków: Józef Elsner, Joseph von Eichendorff, Jan Dzierżon, Ferdinand Lasalle („ojciec” niemieckich socjaldemokratów), Jan Alojzy Ficek. Gimnazjum mieściło się w dawnym klasztorze Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą przy kościele św. Macieja, w którym przebywał Angelus Silesius i w którym stworzył największe swe dzieła. Dziś są to imponujące gmachy Ossolineum.

Ruchliwa i dociekliwa natura Wolfganga brała z przebogatego skarbca kultury przedwojennego Wrocławia wszystko co najlepsze. Jednocześnie jego talent pozwolił mu zaistnieć w życiu kulturalnym miasta już w bardzo młodym wieku. Jako nastolatek założył w gimnazjum zespół teatralny, w wieku 16 lat został przyjęty do prestiżowego kręgu poetyckiego: Towarzystwa Literackiego „Wschód”, Trzeciej Śląskiej Szkoły Poetów, kontynuującego szczytne tradycje dwóch pierwszych śląskich szkół – z Martinem Opitzem i Andreasem Gryphiusem na czele. Opiekunami trzeciej szkoły byli tacy poeci i twórcy jak Rainer Maria Rilke, Stanisław Przybyszewski (który „Wschód” nakierunkował na Polskę), bracia Hauptmannowie. W tym samym wieku został najmłodszym w historii recenzentem teatralnym głównego periodyku kulturalnego Wrocławia. Kiedy nagrodzony wiersz młodego Wolfganga „Śląska gra”, odczytany został przed mikrofonem w rozgłośni radiowej, otworzyły się przed młodym twórcą nowe perspektywy (także finansowe): zatrudniony został jako dramaturg we wrocławskiej Śląskiej Rozgłośni Radiowej. W spokoju i bez przeszkód mógł zająć się swym wykształceniem. Studiował germanistykę, archeologię, filologię klasyczną i filozofię w Monachium, Berlinie, Neapolu i we Wrocławiu. Kiedy zdał ustny egzamin doktorski i przygotowywał się do habilitacji, wybuchła wojna.

Jego w niej udział, mimo, iż miał nadzieję, że go uniknie, to nieustająca walka ideałów i przekonań z brutalną rzeczywistością: katolickich, mistycznych wyobrażeń, związków z Polską i ze wschodem, a przymusem ich łamania. Ostatni etap wojny przeżył jako kawalerzysta, oficer jednego z oddziałów kawalerii kozackiej, dowodzonej przez ziomka spod Olesna – atamana Pannwitza. Oszukany tak jak on i tysiące rodzin kozackich przez Anglików, miał więcej szczęścia niż Helmuth von Pannwitz, stracony w Moskwie. Wyrok śmierci został przez Sowietów zamieniony na katorgę, z której, po śmierci Stalina, udał się do Palatynatu Reńskiego, do Landau, gdzie został profesorem w Akademii Pedagogicznej i gdzie rozwinął intensywną działalność twórczą: pisarską, publicystyczną i wydawniczą.

Urodzony „prawie w Polsce”, przesiąknięty Śląskiem, znaczną część swojej działalności twórczej poświęca tej krainie – także malarskiej (świetnie rysował). W wierszu „Deklaracja Ślązaka” pisze: „Przyszedłem na świat na Śląsku – na szachownicy rozstawionej na stole Europy, pomiędzy graczami: Berlin i Wiedeń” (tłumaczenie moje). W 1979 roku w Mannheim ukazał się wydany przez niego album: „Schlesien in Farbe. Bildband”. Drugim tematem dominującym w jego przebogatej (10 sztuk teatralnych, ponad trzydzieści powieści, zbiorów opowiadań, tomików poetyckich, słuchowisk), twórczości, jest problem stosunku Zachodu do Wschodu, Niemców, Ślązaków do Rosjan, Polaków, w kontekście jego katolickiej etyki i filozofii śląskich mistyków (Böhme, Czepko, Angelus Silesius, Gryphius). Według tej filozofii „lux ex oriente”, „jutrzenka ze wschodu” ma swe źródło najbliżej w Polsce, która (jak pisze Wolfgang Schwarz): „w moim śląsko-mistycznym rozumieniu ducha jest naszą siostrą, najbliżej spokrewnionym z nami krajem na Wschodzie”. Zaliczany jest do czołowych pisarzy niemieckich generacji „naznaczonych wojną”. Uważany jest także za jednego z najwybitniejszych liryków drugiej połowy XX wieku sięgających do źródeł etyki chrześcijańskiej i śląskiego mistycyzmu.

Został wyróżniony kilkunastoma nagrodami literackimi i kulturalnymi. Zasiadał w zarządach wielu organizacji Ślązaków, Górnoślązaków.
Wolfgang Schwartz zmarł w Landau 31 stycznia 2012 roku. Kilkakrotnie odwiedził Wrocław. Jak mówi wdowa po nim – Erica Schwarz-Risch, reżyser i malarz, pamiętał o swym dzieciństwie w Tarnowskich Górach i bardzo się chciał do nas wybrać. Ona w każdym razie chce tego dokonać za niego.

Foto główne: Fslandau, Wikimedia Commons

Jan Hahn – Prezes Przymierza Śląskiego. Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie”. Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza