Jan Hahn: Władza i pieniądze

Do napisania poniższych słów, upamiętniających ważną i bardzo okrągłą rocznicę i rzucających trochę światła na tamte ciekawe, dla Śląska również, czasy, nakłonił mnie Grzegorz Franki, który na swoim profilu na Facebooku wspomniał o rocznicy – pięćsetnej, wyboru Karola V Habsburga na tron Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i rozpoczęciu tym samym hegemonii Habsburgów na świecie (gdyż panowali też w Meksyku).

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dla mnie, łowcy ciekawostek i przejawów przewrotnego poczucia humoru Historii, jest to rocznica największego przekupstwa, tryumfu pieniądza, władzy bankierów i gry interesów. 28 czerwca 1519 roku we Frankfurcie nad Menem, mimo hojnych prezentów rozdawanych przez króla Francji jednego z kandydatów do tytułu cesarskiego, siedmiu elektorów wybrało Habsburga. Karol V nie chwalił się prezentami. Na przekupienie wyborców dostał 852 000 guldenów czyli 3 tony złota. Jak je rozdzielił? Nie wiadomo. Tę astronomiczną łapówkę zapewnił Jacob Fugger, bankier z Augsburga, którego amerykański pisarz i dziennikarz z Wall Street Greg Steinmetz nazwał w książce wydanej w 2015 roku: najbogatszym i najbardziej wpływowym człowiekiem wszech czasów. Właściwie to ustawił on Europę na wiele setek lat. W 1525 roku za jego pieniądze zgromadzona armia przybyła na odsiecz oblężonemu w Pawii Karolowi i rozbiła w puch wojska króla Francji. Sam król w niewoli zrzekł się praw do ziem włoskich.

Karol V Habsburg
Karol V Habsburg

Mówi się, że Jakub Bogaty doprowadził do Reformacji. Za jego pieniądze Albrecht Hohenzollern kupił od papieża trzy biskupstwa. Zastawem były… odpusty. Załatwił sobie prawo ściągania świętopietrza za sowitą prowizją i… założył firmę handlującą odpustami, do której z obietnicą wielkich zysków włączył paru arcybiskupów i papieża. Papież słynny Leon X z Medyceuszy na obracaniu pieniędzy się znał, budował wszak bazylikę Świętego Piotra i zatrudniał takich rzemieślników jak Michał Anioł i Rafael. W zamian za dopuszczenie do interesu Leon X zmienił radykalnie interpretację kościelną lichwy, czyli brania procentu od pożyczek. Zamiast totalnego potępienia ukazał się zapis podobny do dzisiejszych umów bankowych. Zupełnie przypadkiem poinformował o tym niejakiego Marcina Lutra.

Fuggerowi nie czynię zarzutów, podziwiam go. Cokolwiek zrobił, było genialne. W dodatku zawarł z miastem Augsburgiem umowę, że za niesamowite wtedy pieniądze będzie budowało domy dla bezdomnych. Takich domów z czynszem za symbolicznego guldena (potem feniga) jest obecnie w Augsburgu, w dzielnicy Fuggerei, pięćdziesiąt dwa.

Jakob Fugger
Jakob Fugger

Na Dolnym Śląsku i w przeważającej części Górnego (Ziemia Bytomska z Tarnowskimi Górami i Biskupicami należała do diecezji krakowskiej), najważniejsze funkcje pełnili i odgrywali najznaczniejszą rolę biskupi wrocławscy i książęta państwa kościelnego nysko-otmuchowskiego. Jednym z nich był Jan V Turzo, „panujący” w latach 1506-1520, czyli już w okresie rozszerzania się i uzyskiwania przewagi protestantyzmu. Urodził się w Krakowie, kształcił się na Akademii Krakowskiej, potem we Włoszech, po powrocie do Krakowa został profesorem, a potem rektorem krakowskiej Alma Mater. Był też gnieźnieńskim scholastykiem i krakowskim kanonikiem. Na stolcu biskupim we Wrocławiu dał się poznać jako myśliciel i teolog o szerokich horyzontach. Regularnie korespondował z Erazmem z Rotterdamu, Marcinem Lutrem i Filipem Melanchtonem. Ci dwaj ostatni nazwali go nawet najwspanialszym biskupem stulecia. Biskupa katolickiego przecież. Kazał pokryć miedzianą blachą dach katedry wrocławskiej, przy niej wybudował kaplicę, której portal jest pierwszym renesansowym dziełem na Śląsku. W Jaworniku wybudował zamek, który stał się letnią siedzibą biskupów i schronieniem w nagłych przypadkach. Niezmiernie bogaty, był mecenasem artystów, rzemieślników, poetów, fundował naukę i studia setkom zdolnych młodzieńców. Nysa już od początków XIV wieku była centrum sztuki złotniczej, za jego czasów, za czasów, gdy w Złotym Stoku mieściła się firma Fuggerów (słynna dziś kamienica Fuggerów) kontrolująca wszystkie kopalnie złota i huty w tym mieście i na Śląsku, złotnictwo rozkwitło. Jego rezultaty możemy podziwiać w skarbcu św. Jakuba urządzonym w arcyciekawy i nowatorski sposób w wieży przy bazylice w Nysie. Kolekcjonował dzieła najwybitniejszych wtedy artystów, obrazy Albrechta Dürera i Łukasza Cranacha. Nie wiemy, gdzie się podziały, obraz Dürera, tylko młodszego, Hansa: „Matka Boska z Dzieciątkiem i Czternastu Świętych Wspomożycieli” z 1524 roku, możemy podziwiać w kaplicy świętego Józefa przy bazylice nyskiej. Hans, mniej dziś sławny od starszego brata, był wszakże nadwornym malarzem Zygmunta I. Jego dziełem są też polichromie wawelskie. W niedalekim Starym Paczkowie oglądać możemy ołtarz, jak wyjęty spod dłuta Wita Stwosza. Nie wiemy na pewno, czy to jego dzieło, wiemy za to, że podążał tędy do Złotego Stoku, by u Fuggerów wybrnąć ze swych finansowych tarapatów. Skąd wzięło się bogactwo byłego wykładowcy i kanonika?

Był pierworodnym synem Jana Turzo, burmistrza Krakowa i wspólnika Jacoba Fuggera. Ów bankier i przedsiębiorca z Augsburga założył wraz z Janem Turzo – ojcem biskupa, Ungarische Handel największą spółkę wszech czasów, monopolizującą wydobycie, przetwórstwo, hutnictwo i dystrybucję złota, srebra, ołowiu i miedzi. Stąd miedź na dachu katedry wrocławskiej, zapewne po hurtowej lub jeszcze niższej cenie – bracia biskupa wszak, po małżeństwach z Fugierównami, pomnażali majątek rodu, jeden z nich – Jerzy przejął schedę i urząd burmistrza Krakowa, drugi – Aleksy, kupił Pszczynę, został Wolnym Panem Stanowym państwa pszczyńskiego i palatynem Węgier. Miedź też wiedzie nas do przyjrzenia się dziejom, korzeniom innej sławnej rodziny wywodzącej się z terenów księstwa nysko-otmuchowskiego – Koperników.

Nagrobek Jana Turzona w katedrze wrocławskiej
Nagrobek Jana Turzona w katedrze wrocławskiej / fot. Bonio – Wikimedia Commons

W rejonie Głuchołaz i Zlatych Hor występowały od dawna złoża złota, srebra i miedzi. Od dawna też były wydobywane. O biskupiej osadzie Coprnih (potem Copernic) wspominano już w 1272 roku. Takich osad zasiedlonych przez ludzi specjalizujących się w wydobyciu i przetopie miedzi (koper, cuprum) było na południu księstwa nyskiego, więcej. Mieszkali w nich gwarkowie, czyli niekoniecznie ludzie zajmujący się ciężką, mozolną pracą. Gwarek – jak w Tarnowskich Górach, to też górnik, który się dorobił i stać go było na wynajmowanie siły roboczej, albo inwestor i udziałowiec (jak Wit Stwosz w Złotym Stoku), nie mający nawet o takiej pracy pojęcia. Ze wsi Koperniki pod Nysą, ludzie, których wiązało powinowactwo, lecz i już nazwisko, zaczęli się osiedlać w miastach księstw śląskich (Ząbkowice, Nysa, Wrocław, Zgorzelec), następnie w dużych miastach Polski (Kraków – 1367, Lwów – 1439) i państwa zakonu krzyżackiego (Toruń 1400). Ojciec wybitnego astronoma (ale też i matematyka, prawnika, ekonomisty, stratega wojskowego, astrologa, lekarza, tłumacza, duchownego) Mikołaj Starszy wywodził się z krakowskiej gałęzi tej rodziny. Do Krakowa przybył zapewne z „polecenia służbowego”. Jako obywatel tego miasta mógł miedzią handlować bez przeszkód. Nie mógłby tego robić jako poddany królestwa Czech i Węgier. Tak samo postąpili Turzonowie. Wspomniany Jan Turzo jako administrator króla Macieja Korwina, radny Krakowa, potem burmistrz (w 1477 roku, wtedy też do Krakowa przybył Veit Stoss zwany Witem Stwoszem), sprowadzał surowiec do Krakowa. Jako wynalazca metody pozyskiwania z rudy srebra i oczywiście monopolista w jej stosowaniu, zarabiał krocie, a wraz z nim firma i miasto. W Mogile wybudował hutę. Ołów i miedź ładowano na statki i Wisłą przewożono do Gdańska. Stąd przynależność Krakowa do Hanzy – Związku Miast Hanzeatyckich. Wszystko to, z czego słynie Kraków, wszystkie średniowieczne (i renesansowe) zabytki i dzieła, wzięły się z tego bogactwa. Wiadomo – jest czym i w co inwestować.

Przenosiny ojca Mikołaja Kopernika do Torunia moglibyśmy dzisiejszym językiem nazwać: „na eksponowane stanowisko: szefa oddziału środkowej Wisły firmy transportowo-żeglugowej Kraków-Gdańsk”. „Nasz” Mikołaj od 1495 roku był kanonikiem warmińskim, od 1502 do 1538 był kanonikiem i scholastykiem we Wrocławiu przy kolegiacie św. Krzyża, a więc w okresie „panowania” biskupa i księcia Jana V Turzo.

Jerzy Fryderyk von Ansbach
Jerzy Fryderyk von Ansbach

Na Górnym Śląsku coraz jaśniej świeci gwiazda Jerzego Fryderyka von Ansbach, Hohenzollerna, siostrzeńca Zygmunta Starego, który na początku XVI wieku udał się na Węgry do swego wuja Władysława II Jagiellończyka. Tam ożenił się z wdową po królu Macieju Korwinie i po jej śmierci spieniężył ogromny jej majątek. Wrócił na Śląsk z królem Władysławem, który był też księciem wrocławskim i zawarł układy o przeżycie z księciem opolskim i raciborskim. Doprowadził do wyboru brata Albrechta na Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego, do zakończenia wojny z Zakonem. Wziął udział w Hołdzie Pruskim, założył wraz z Janem II Dobrym Tarnowskie Góry i stał się najpotężniejszym człowiekiem na Śląsku: „W imię Trójcy Świętej i niepodzielnej. My, Jerzy, z łaski Bożej margrabia brandenburski, książę na Śląsku raciborski i karniowski, w Prusiech szczeciński, pomorski, kaszubski, wendejski itd., burgrabia norymberski i książę Rugii, oraz Fryderyk z tejże łaski książę legnicki i brzeski oraz starosta Śląska…” Księstwo karniowskie nabył Jerzy Pobożny za 60 000 guldenów, co w świetle przedstawionej na początku „transakcji” daje wyobrażenie o zasobności kieszeni Jacoba Fuggera.

Okres, któremu pobieżnie się przyglądnęliśmy, charakteryzował się tym, że mimo sporów dynastycznych, mimo czasami dużych konfliktów interesów, mimo istniejących granic cesarstw, królestw i księstw, w Europie Środkowej, na Śląsku, panował spokój i dobrobyt. Nie tylko do Tarnowskich Gór zawitał Złoty Wiek. Czy wynikło to z identycznego prawie składu etnicznego mieszkańców (obywatel Krakowa niewiele się wtedy różnił od wrocławianina), czy z faktu, że interes dobrze szedł i stać było każdego na trochę więcej? Czy z faktu, że ciemnota i nacjonalizm w obliczu prosperity musiała zejść do podziemia? Niech Państwo sami sobie odpowiedzą.

Jan Hahn – Prezes Przymierza Śląskiego. Autor wydawnictw związanych z historią i kulturą Śląska: „Ilustrowana historia Śląska w zarysie”, „Lux ex Silesia”, „Śląsk w Europie”. Pisze artykuły do prasy lokalnej („Gwarek”, „Montes Tarnoviciensis”) i regionalnej („Nowiny Rybnickie”). Z wykształcenia filolog słowiański (serbskochorwacki na UJ). Tłumacz z tego języka.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza