Grzegorz Kopaczewski: Polskość wyśniona, czyli bajka dla dorosłych w zerach i jedynkach

Dzieli nas już tylko krok od realizacji marzeń milionów Polaków o idealnej Polsce. Na pierwszy rzut oka to dość skromne pragnienia: by wreszcie ktoś zrobił porządek i by było po naszemu. Jeszcze chwila i sen pokoleń stanie się rzeczywistością. To zdanie należy rozumieć dosłownie, bowiem reguły świata snu zaczynają obowiązywać w rzeczywistości społecznej. We śnie może być tak, że coś jest i jednocześnie nie jest. Albo jest czymś po trochu. Jak w komputerach kwantowych. Tradycyjne maszyny zapisują informację jako ciąg jedynek i zer. Coś może być tylko jedynką lub tylko zerem, jak orzeł albo reszka. Fizycy kwantowi tworzą komputery, w których jedynka może być trochę jedynką, a trochę zerem. Dzięki temu proces przetwarzania informacji będzie nieporównanie szybszy niż dotychczas. Trudno przełożyć reguły fizyki kwantowej na znaną nam rzeczywistość, tu zawsze orzeł będzie orłem a reszka reszką. Jednak dla milionów Polaków orzeł może być trochę orłem a trochę reszką. By poradzić sobie z byciem Polakiem przyjęli, że jedynka może być czasem zerem, czasem jedynką, a czasem czymś pośrednim. By obejść tę sprzeczność i inne nielogiczności ułożyli swoje relacje ze światem na zasadach ze snu.

Nie jest to „ketman” – mechanizm obronny znany z czasów komuny, opisany przez Miłosza w Zniewolonym umyśle. Ten, kto uprawiał „ketman”, zdawał sobie sprawę ze sprzeczności między postawą publiczną a prywatną. Świadomie budowano dwie oddzielne sfery: tę na widok władzy i najbliższych. Reguły świata snu przyjmowane są dobrowolnie, nie jako obrona konieczna, nie ma w nich sprzeczności i potrzeby oddzielania różnych sfer.

Nasze społeczeństwo śni od dawna. We śnie jest po prostu łatwiej, nie trzeba przejmować się logiką. Prześniony okres 1939-1956 świetnie opisał Andrzej Leder. Powojenny awans cywilizacyjny był możliwy w dużej mierze dzięki fizycznej likwidacji Żydów i polskiej szlachty (oraz wywodzącej się z niej inteligencji). Jak sobie z tym poradzić? Niby wiedziano skąd w domu pojawił się nagle drugi komplet zastawy stołowej, skąd narzędzia, skąd własność całego warsztatu, firmy, domu, ziemi, ale o tym nie rozmawiano i nie myślano. Przeszło to w rzeczywistość senną. Wtedy także grupy społeczne, kosztem których awansowano, też przeszły do kategorii bytów ze snu. Żydzi stali się kapitalistami, którzy wyzyskiwali Polaków i jednocześnie komunistami. Jedynka stała się zerem, zero jedynką. To możliwie w śnie.

Dej pozōr tyż:  Szczepan Twardoch: Nienawidzę tej śmiesznej śląskości!

Pan dziedzic był znienawidzony za bicie, poniżanie, wyzyskiwanie, gwałcenie córek i jednocześnie dzięki prymitywnej komunistycznej propagandzie, stał się wzorem, a pani dziedziczka aniołem, który nic innego nie robi, tylko trzyma chłopskie dzieci do chrztu. Znowu jedynka jest trochę jedynką a trochę zerem, we śnie wszystko gra. We śnie wszyscy Polacy są potomkami szlachty, choć w rzeczywistości korzenie mają chłopskie.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Prapradziadek nie walczył w powstaniu styczniowym, słusznie przyjmując, że porządek społeczny jaki oferowała szlachta nie leży w interesie narodu. Ale praprawnuk mówi „walczyliśmy”. Czyli nie walczyliśmy, ale walczyliśmy. To logiczne we śnie. Ślązacy to Polacy, przez wieki tęskniący za utraconą ojczyzną. I Ślązacy to opcja niemiecka. Jednocześnie jedynka i zero.

Można czcić „niezłomnych” za to, że nie złożyli broni i w beznadziejnej sytuacji kontynuowali walkę z komunistami i można czcić „niezłomnych” za to, że uciekli przed komunistami, nie podejmując walki. Ucieczka przed walką jest tym samym co walka. Jeden jest zerem, zero jedynką.

Ale naród nie śni jedynie historii.

Można cenić wolność, jak Polak, bo przecież on ceni wolność jak nikt inny, a jednocześnie można żywić pragnienie, by jeden facet wziął wszystkich za mordę. We śnie dyktatura to wolność, a wolność to dyktatura, nie ma tu sprzeczności.

Można święcić najświętsze z praw Polaka czyli prawo własności i można domagać się konfiskat majątków osób wskazanych przez Partię. Można Polskę stawiać za wzór tolerancji i twierdzić, że obcy roznoszą choroby. Można ukorzyć się przed Partią, odwołać poglądy, otrzymać od niej stanowiska, prowadzić kampanię przeciwko tym, którzy z Partią się nie zgadzają i jednocześnie twierdzić, że jest się niezależnym. We śnie można wszystko, nic nie jest sprzeczne.

Dej pozōr tyż:  Obrazy Górnego Śląska (#5): Toszek

Marzenia o ojcu narodu, który robi porządek, to nic innego jak wiara w świat z baśni. Dzieci wierzą, że wystarczy, by dobra królewna pokonała złą królową, by wszyscy żyli szczęśliwie. Wielu dorosłych z tego nie wyrasta, co najwyżej zastępuje figurę królowej, królem. Miliony pełnoletnich obywateli jest przekonanych, że wystarczy jeden facet i jego wola, by zrobić tu porządek. Proste, prawda? We śnie wszystko jest proste. Nie trzeba nawet pracować, organizować, uczyć się. Ważniejsze, by pozbyć się złej królowej i jej stronników, bo to przez nich było źle.

Drugie marzenie – by było po naszemu – to już zaawansowana forma relacji z rzeczywistością. To wiara w to, że istnieje coś takiego jak polskość. Ale nie polskość w muzyce Szopena, we frazie Słowackiego, w mazowieckim pejzażu i grzybach smażonych na maśle, lecz polskość polityczna. Istniejąca obiektywnie, po platońsku. Dobry król i jego ludzie znają reguły wyśnionej Polski, te czysto polskie reguły i nie potrzebują zagranicznych wzorów (na marginesie, bo mamy maj: targowiczanie też wiedzieli na czym polega prawdziwa polskość i nie potrzebowali zachodnich wzorów).

Oczywiście w bajki o dobrym królu wierzą wszędzie, tak samo jak wszędzie są ludzie, którzy wiedzą na czym polega prawdziwa „narodność”, jakby powiedział Paul de Lagarde. Jednak sytuacja Polski jest inna, bo o ile w krajach zachodnich prawo zabezpieczające wolności obywatelskie i  równowagę władz działa z żelazną logiką, dlatego widzimisię Trumpa może obalić sędzia sądu z miasteczka pod lasem, tak u nas wystarczyło, że do piaskownicy wszedł rozwrzeszczany dzieciak, z którym nikt nie chciał się bawić, kopnął zabawki innych i już był panem podwórka. Tyle warte były mechanizmy prawne, na których opierało się państwo.

Dej pozōr tyż:  Okiem kruka

W wyśnionej Polsce prawo nie będzie działało jak w USA. Jeśli jedynka może być jednocześnie zerem, albo trochę zerem a trochę jedynką, niemożliwe staje się napisanie precyzyjnego kodeksu. Ale o to chodzi. Każdorazowo Partia, w osobie zaufanego funkcjonariusza, będzie decydować czy jedynka jest jedynką, czy może trochę zerem, czy obraziliśmy Polskę, czy działaliśmy przeciwko narodowi polskiemu. To partia oceni czy jesteśmy opcją niemiecką. Tu się włącza intuicja nacjonalistyczna, tych którzy śnią. Oni wiedzą kiedy jedynka jest jedynką a kiedy zerem, ale nie potrzebują wiedzy z książek, studiów, doświadczenia. Dla nich nie ma egzaminów, oni zdają egzamin życiem i wiarą: z wierności, posłuszeństwa, gorliwości. Oni będą decydować kto się nadaje na obywatela, a kto nie. Oni po prostu wiedzą kiedy jedynka to jedynka a kiedy zero.

Grzegorz Kopaczewski (ur. 1977) – absolwent Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Autor książek “Global nation. Obrazki z czasów popkultury” (2004), “Huta” (2007) i wydanej niedawno “1989”. Mieszka w Chorzowie.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza