Bernadeta Szymik-Kozaczko: Dwie Valeski – cz. I

Zostaliśmy wyróżnieni i posadziliśmy w ogrodzie Aleksandra Lubiny w Ligocie Łabędzkiej Drzewo Valeski. Pan Aleksander Lubina w swoim ogrodzie sadzi Drzewa Wielkich ze Śląska.
Jedno z drzew to drzewo Valeski.
Chcieliśmy upamiętnić tym drzewem Valeskę Biela zd. Witt i Valeskę von Tiele-Winckler.
Czy te dwie Panie mają coś, co je łączy?

Oma Valeska i Detka - ok. 1955

Oma Valeska Witt geboren 11.11 1898r Zalenze Kreis Kattowitz.

Oma – tak mówiłam. Moja Oma to elegancka, krucha osoba, lubiła ładne broszki, czytała i wiele brała na siebie. Potrafiła wychodzić z trudnych sytuacji. Czasem dyskretnie płakała. Piłyśmy odkąd pamiętam kawę – oczywiście „Bohn’caffee”. Lubiła czytać, pięknie szyła – zawsze miałam sukienki jak nikt. Wiele czasu spędzałyśmy razem. Chodziłyśmy z Omą do teatru, do kawiarni Otto (Kryształowa). Tam spotykała się ze swoimi koleżankami, to były również eleganckie Panie. Pamiętam, jedna była ewangeliczką inna metodystką.
Oma nauczyła mnie szacunku do ludzi. Obok domu Valeski i Pawła Biela w Podlesiu Śląskim mieszkali państwo Gazdowie, byli ewangelikami . Zawsze w Wielki Piątek w domu Omy było przypominane, że trzeba ten dzień podwójnie szanować Ważne Święto Ewangelików i Dzień ważny dla katolików. Nauczyła mnie wiary, wiary w Boga nie księdza – „Ksiądz to człowiek i przy ołtorzu jest ksiyndzem, a tak jest człowiekiem”. Może tego nie rozumiałam, ale wiedziałam, że nie wierzymy w księdza. Przekazała mi wiele informacji o tradycjach, różnych kulturowych zachowaniach, działaniach związanych z tym skąd pochodzimy, kim jesteśmy.
Warto jeszcze powiedzieć, że Oma robiła najlepsze kreple na Sylwestra, chrusty na koniec karnawału, gotowała najlepszą moczkę, z zup to hertz – zupa, kompot z banie i ze sznitlochõw.
Gdy wracałam wieczorem z uczelni to czekał chlyb ze świyżym fetem i kawa (oczywiście prawdziwa). Pamiętam, że nauczyła mnie co to maltz kawa i kiedy się o tej kawie dowiedziała – że jest maltz kawa dowiedziała się – „jak ruse wlazły”.
Spotkania w domu w Podlesiu też były, spotykały się Frau Gazda, Frau Wybrańczyk i Frau Ciciele Ciapele. tej ostatniej Pani nie pamiętam nazwiska. Używam formy jak te Panie się do siebie zwracały, rozumiem już jako dorosła osoba to był SZACUNEK.
To był piękny czas. Była zawsze obok przy mnie i pewnie jest dalej OMA.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dej pozōr tyż:  Petycja do Prezydenta RP w sprawie ślōnskij godki - PODPISZ!
Świadectwo szkolne
Trzy siostry: Tante Tilka, Oma Valeska i Tante Marta
Oma w dyndlu

Pisze o odważnej Kobiecie – mojej Omie, która przechowała w swoim domu książkę Valeski von Tiele-Winckler (1829-1880) „Familien Traditionen”.
Oma Valeska Biela zd. Witt była uczennicą Katolische Volksschule in Domb O/S (1905 do 1913) nastepnie Handels – Lerh – Institut Inh.: B. Siedner in Kattowitz. Handelsschule ( tak mówiła) skończyła również Marta Witt siostra Valeski. Obie Panny Marta Witt i Valeska Witt otrzymały dyplom który wcześniej można było uzyskać wyłącznie w Berlinie. Po ukończeniu szkoły Oma pracowała w firmie Ingenieur Max Heinze, Kattowitz. Jej siostra Marta pracowała w biurze Zamku Moszna (Schloss Moschen).

W 1922r Valeska wyszła za mąż za Pawła Biela. Od 1934 roku mieszkali w swoim domu wybudowanym w Podlesiu Śląskim. Właśnie w tym domu była schowana książka napisana przez Valeske von Tiele-Winckler „Familien Traditionen”. Jak okazało się po wielu latach
jedyna taka książka na świecie. Niestety w Zamku Moszna biblioteka została wypalona przez tzw. wyzwolicieli.

Pani Vally Biela, Baildonhütte Huta Baildon, Poczta Zalenze O/S. Górny Śląsk, Ja dosiadam (dopisuję się?) się jako trzeci z tego samego powodu (życzenia? MM). Tilhens Klunka (?) F.H. Bardzo szkoda, że Ciebie tutaj nie ma, my dzisiaj mieliśmy coś bardzo dobrego. (smacznego ?) Co porabia Bubi? (mały chłopiec?) Moszna, dnia 11.11.1924, Najserdeczniejsze życzenia i wszystkiego dobrego życzy Ci z okazji Twoich urodzin, których tym razem tutaj nie spędzasz. Twoja siostra Marta. Serdeczne życzenia szczęścia i błogosławieństwa z okazji Pani urodzin składa Pani Ernest (?). Szkoda, że Pani tutaj nie ma. Proszę przyjąć najlepsze życzenia. (?) tłum: Michał Musioł

Książka „Familien Traditionen” ma wpisaną dedykację przez Martę Stryi zd. Witt siostrę.
Możemy domniemywać, że jest to prezent od Marty. Marta uciekała z dziećmi z Bytomia, gdzie mieszkała i z mężem prowadzili sklep. Książkę znaleźliśmy wspólnie ze starszym synem Pawłem w vertiko w sypialni Omy Valeski.

Oma Valeska od 1939 roku była w domu ze starszymi rodzicami, dziećmi i Martusią.
Martusia to rodzinna gosposia związana z nami do końca życia.
Mąż Valeski Paweł Biela był więźniem w wiezieniu Montelupich Kraków, został zwolniony i pracował na lotnisku w Krakowie. Był zakładnikiem w Krakowie. Pod koniec wojny został przeniesiony do pracy na lotnisku w Gliwicach. Po 1945r gdy weszli tzw. wyzwoliciele został uwięziony w więzieniu w Pszczynie. Jak w domu mówiono „za to samo”, czyli za to że był – Ślązakiem tak to rozumiałam.
W 1945r wpierw wprowadził się do domu w Podlesiu Rosjanin – oficer z adiutantem.
Następnie polscy mundurowi.
Ta dzielna kobieta, moja Oma, przechowała tak cenną książkę i wiele cennych dokumentów.
Wspierała i pomagała wielu osobom.
Oma znała w mowie i piśmie niemiecki, polski a w doma my godali. To właśnie Oma zaraziła mnie poznawaniem historii katowickich szkół.

Dej pozōr tyż:  Łowy na wilki ze starych map i muzykant ze Zgonia w pułapce

Gdy w dniach 15 -19 września 2006 roku gościli na Górnym Śląsku potomkowie znanej rodziny von Tiele-Winckler – hrabia Hubert oraz jego brat – baron Claus-Peter z małżonką Fryderyką spotkała się z nimi w Muzeum Historii Katowic moja Mama – Weronika Szymik zd. Biela. Spotkanie zorganizował obecny dyrektor dr Jacek Siebel i pan mgr Michał Musioł.
Właśnie w czasie tego spotkania hrabia Hubert, baron Claus-Peter i jego małżonka Fryderyka zobaczyli zachowaną książkę. W prezencie otrzymali kopię książki.

Spotkanie w Muzeum Historii Katowic.

Koniec część pierwszej, cdn.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jedyn kōmyntŏrz ô „Bernadeta Szymik-Kozaczko: Dwie Valeski – cz. I

  • 1 listopada 2023 ô 23:16
    Permalink

    Co mnie dziwi , mojego Papy tez Bubi zwali , do tego ist Er geboren auch 1924 !

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autorōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza