Bartodziej & Soika: Kochanie majowe

Minął maj, najpiękniejszy miesiąc w roku, czas cudownych zapachów kwitnących drzew i kwiatów. Urok tego miesiąca znajduje potwierdzenie  w ludowym powiedzeniu – „W maju jak w raju”. W tym miesiącu obchodzimy rocznice wielu znaczących dla kraju wydarzeń historycznych, w tym roku także 15 lat naszej obecności w Unii Europejskiej. Pamiętamy, że wejście do Unii zawdzięczamy elitom III RP z różnych obozów politycznych oraz wsparciu papieża Jana Pawła II. Mimo, iż  wśród rodaków poparcie dla UE stale rośnie, to Prezydent ośmielił się ją nazwać wyimaginowaną wspólnotą, czymś istniejącym tylko w naszej wyobraźni. Wskutek rządów PiS i Prezydenta, Polska będąca znaczącym krajem w Europie, została zepchnięta na jej margines. I nagle na użytek majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego, Prezes zakomunikował nam – „ Polska sercem Europy” i to hasło namolnie jawiło się oczom Polaków przez cały okres kampanii wyborczej PiS.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Chłopski rozum   

Rozmyślając nad tym, skąd ten nagły przypływ miłości do Europy znanego z eurosceptycyzmu Prezesa, przypomniał się nam wiersz „Trudy majowe” Juliana Tuwima o młodzieńczej, głupiej miłości. Naszym zdaniem oddaje on w pełni okazjonalne, pisowskie kochanie Europy. Oto jego fragmenty: /Trzeba kochać po majowemu /Jak najgłupiej i jak najprościej /…/Mruczeć głupstwa nieporównane /Głupstwa niczym niezastąpione/.

Mruczenie głupstw w sprawach europejskich było cechą charakterystyczną minionej kampanii. Programy wyborcze nie odgrywały w niej znaczącej roli, niewiele osób je znało. Rządowe, radiowo – telewizyjne szczujnie, zwane też mediami narodowymi, jak zwykle ograniczały się do budowania obaw i strachu przed Rosją, Niemcami, Izraelem, a nawet USA w związku z Ustawą 447. Wszelkie dotykające nas krajowe zło, rządowe media przypisywały opozycji i oczywiście będącemu na usługach Niemców – Donaldowi Tuskowi. Klasyczna zasada prymitywnej propagandy, że wszystko co złe jest winą opozycji, a całe dobro pochodzi od władzy, okazała się w minionej kampanii nad wyraz skuteczna. PiS, w tej co prawda nierównej walce wyborczej, zmobilizowało więcej zwolenników i wysoko pokonując Koalicję Europejską, osiągnęło wielki historyczny sukces.

Obserwowaliśmy przebieg wyborów na Śląsku Opolskim i na Podkarpaciu. Nie trudno było nam zauważyć, że wielki sukces PiS został osiągnięty za sprawą emerytów oraz mieszkańców wsi i miasteczek, szczególnie wschodniej i południowej Polski. Zdecydowała ludowa mentalność i chłopski rozum ludzi, którzy nawet w głębi ducha nie widzą potrzeby aby swemu życiu nadać głębszy sens. Zdroworozsądkowe myślenie wynikające z doświadczenia życiowego, a nie z posiadanej wiedzy, nakazywało im głosować na PiS. Mówili, tamci (PO-PSL) się bogacili a nam nic nie dali, ci (PiS) też się bogacą, ale skrócili nam wiek emerytalny, dali 13-tą emeryturę, 500 PLUS i obiecali dalsze PLUSY. To ludzie, którzy patrzą głównie na siebie, myślą o sobie, a nie o innych, dbają tylko o swoje dobro i to na krótką metę.

Pisowski szariat  

Ten przesądzający o wynikach wyborów elektorat ma tylko jedno zmartwienie – co będzie jak zabraknie Kaczyńskiego, kto mu zabezpieczy uzyskane zasiłki socjalne? Ta część pisowskiego ludu jest gotowa dla lepszego życia poświęcić samorządność, wolność, a nawet przyszłość swoich bliskich. Nie interesuje ich to, że wybrana przez nich najliczniejsza grupa polskich europosłów nie będzie miała na własne życzenie w PE nic do powiedzenia, nawet w kwestii obiecanych przez Prezesa Plusów dla krówek i prosiaków. Ci ludzie nie chcą zauważyć, że wielkie zwycięstwo PiS-u jest kosztownym dla Polski faktem, przyjemnym dla odbiorców świadczeń socjalnych i negatywnym dla tych, którzy troszczą się o przyszłość kraju. W czasie dobrej koniunktury gospodarczej, rząd PiS nadal pożycza pieniądze, toleruje niską stopę inwestycji i niskie zaawansowanie technologiczne polskiej gospodarki. Nie dba o stan środowiska, opieki zdrowotnej ani o normalny system edukacji. Buntują się nie tylko nauczyciele.

Miniona kampania wyborcza była dalszym ciągiem wojny polsko – polskiej i stanowiła próbę sił przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Pogłębiły one i tak już nieznośny podział polskiego społeczeństwa, który ma również swój wymiar terytorialny. Główne postaci polskiej polityki i główne partie nie zajmowały się w ogóle gospodarką w Europie, konkurencją ze strony Chin i USA, zmianami klimatu, problemami migracji, chociaż Polacy emigrują do wszystkich krajów na wszystkich kontynentach. Bez wzajemności. Dominowała  tematyka uboczna. Prezydentowi marzy się wpisanie do Konstytucji członkostwa Polski w UE. Marszałek Senatu mówił o misji Polski w budowaniu wspólnoty narodów Europy w duchu chrześcijaństwa. Na razie nie wspominał o potrzebie zawierzenia Europy Polsce. Prezes ostrzegał, że „Kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę”. W odpowiedzi Prymas Polski powiedział, że nie widzi tej ręki. Widocznie Prezes mówił tak na wszelki wypadek. Jednak najbardziej zaciekawiło nas stwierdzenie Prezesa, że w Polsce nie ma miejsca dla stref szariatu. Szariat w dosłownym, pierwotnym znaczeniu, to droga prowadząca do wodopoju. A wodopojów jest u nas dostatek. Orlen, KGHM, PKO, Rząd, Ministerstwa, Urzędy wojewódzkie i pochodne instytucje, Rady nadzorcze, itd. Wszystkie obsadzone pisowską nomenklaturą.

Co robić?  

I o te „wodopoje” oraz o dalszy absolutny prymat Prezesa w polskiej polityce, zostanie już za 5 miesięcy stoczony polityczny bój na „śmierć i życie” między PiS i antyPiS-em. Od wyniku jesiennych wyborów zależy bowiem dalszy los dziesiątków tysięcy pisowskiej nomenklatury i ich rodzin. Wybory do PE dały dostęp do Brukselskiego wodopoju lub jak kto woli, do Eurobankomatu jedynie 26. pisowskim wybrańcom, co jest kroplą w morzu potrzeb rządzącej partii i jej elit. Na konkretną korzyść polityczną z tej nielicznej w skali PE grupy europosłów PiS  nie może liczyć, gdyż ich wysiłek będzie skierowany głównie na starania o powrót Europy do swoich korzeni. Zanim jednak rozpoczną te starania, byłoby dobrze aby sięgnęli do nauk św. Pawła, który powiedział – „Pamiętaj, że nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie”, czyli skoro czerpiesz soki, nie wynoś się ponad innych.

Zastanawiamy się, czy z przegranych przez antyPiSowskie partie wyborów płynie jakaś wiedza, którą szczególnie „Koalicja Europejska” może wykorzystać dla przeprowadzenia skutecznej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu? Jeśli zważyć na ostatnie wyniki wyborów i nastroje społeczne, jest to zadanie niezwykle trudne. Jednak, jeśli PO chce pozostać znaczącym graczem na polskiej scenie politycznej, a PSL i SLD w ogóle przetrwać, to czeka je ciężka praca. PiS posiada wszystkie atrybuty potrzebne do wygrania jesiennych wyborów. Ma Prezesa, pieniądze do rozdawania, zbójnickie tuby propagandowe i dobrych wojowników. Koalicja Obywatelska, która nie wiadomo, czy w ogóle jeszcze istnieje, ma niezbyt charyzmatycznego przywódcę, zamiast wojowników „ciepłe kluski”, brakuje jej pieniędzy i pomysłów. Jej siłą mogłaby być atrakcyjność, siła politycznych programów i umiejętność zagospodarowania młodego pokolenia. Wątpimy czy potrafi się na to zdobyć, skoro przed wyborami do PE nawet nie potrafiła wykorzystać niesprzyjającej PiS sekwencji wydarzeń.

Jako Górnoślązacy, z ubolewaniem przyjęliśmy wyniki wyborów w naszym regionie. Utratę europosła, wstydliwą frekwencję i rosnące poparcie, mimo zawstydzających kandydatów (Zalewska) dla eurosceptycznego PiS. Co robić? Raczej nie wypada nam doradzać nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za efekt polityczny. Jednak czasu jest mało, więc spróbujemy. W województwie opolskim prosimy opozycję, aby nie konkurowała ze sobą, gdyż wtedy na pewno w wyborach do Senatu wszystkie trzy mandaty otrzyma PiS. Z ramienia KO do Senatu powinien kandydować jeden kandydat PO, jeden Mniejszości Niemieckiej oraz w trzecim okręgu kandydat PSL lub SLD. W wyborach do Sejmu proponujemy, aby KO wystawiła wspólną listę z Mniejszością, a samą Mniejszość prosimy o zmobilizowanie swoich członków do udziału w wyborach. Udział, jak to miało miejsce ostatnio tylko jednej trzeciej autochtonów w wyborach, dyskredytuje nas bowiem moralnie i politycznie.

Gerhard Bartodziej                Bernhard Soika

 

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza