Oksana Mytiai: Śląsk i Ukraina są bardzo podobne

Skąd się wzięło zainteresowanie Śląskiem, nie wiem. Chyba najpierw od piękna natury. Lasów, gór, jezior, łąk. Potem ludzi. W większości życzliwych, uśmiechniętych, z chęcią do pomocy. Język. Nieco inny od tego, jaki słyszałam w telewizji, podcastach, książkach elektronicznych z jakich uczyłam się języka polskiego.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Nie wiem kiedy nadszedł czas zainteresowania historią Śląska. Przeczytałam dziesiątki książek, setki artykułów, rozmawiałam z osobami, jakim Śląsk nie jest obojętny. I doszłam do wniosku. Śląsk i Ukraina są bardzo podobne. Wytłumaczę dlaczego tak jest.

Śląsk, tak jak Ukraina, jest (albo był) bogatym krajem. Żaden sąsiad nie może pogodzić się z tym, że ktoś obok jest bogatszy od niego. Dlatego przez całą historię na naszych ziemiach toczyły się walki o nasze dobra.

Przez długie stulecia walczyli Ślązacy, tak jak i Ukraińcy, o swoją ziemię, o swoje prawo do samostanowienia, o swój język, o swoją tożsamość.

Lata wojenne. Zarówno Ukraińcy, jak i Ślązacy, zmuszeni byli brać udział w obcej wojnie. Zostawić swoje rodziny, swoje pola, gospodarstwo, pracę i oddać zdrowie, a często i życie, bo tego chciał Hitler czy Stalin.

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

W latach powojennych wywózka Ślązaków do Związku Radzieckiego. Dla Ukraińców to się zaczęło jeszcze w latach 30. Tymi samymi bydlęcymi wagonami wywieziono z Ukrainy do Rosji, Kazachstanu i innych republik przedstawicieli tak elity ukraińskiej nacji, jak i zwykłych ludzi, mężczyzn, kobiet, dzieci. Z domów zabierano zboże, owoce, warzywa, co do jednej sztuki. Ludzie starali się schować cokolwiek z jedzenia, ale sowieccy aktywiści wyrzucali nawet zupę z garnka. W rodzinie mojego męża było tak: Na podwórko weszło kilku mężczyzn. Od razu zaczęli wszędzie szukać wszystkiego, co się nadawało do jedzenia, wynosili i ładowali na furmankę. W chacie w kołysce leżało paromiesięczne dziecko. Pod nim matka schowała malutki woreczek fasoli z nadzieją, że tego nie znajdą i tak się uda uratować domowników od śmierci głodowej. Ale aktywiści mieli rozkaz zabierać wszystko co do jednego ziarenka. Dlatego jeden z tych potworów nakłuł dziecko na szablę, wyrzucił je na podłogę, znalazł worek z fasolą i wszyscy zadowoleni wyszli z chaty.

O podobnym zachowaniu „oswobodzicieli” sowieckich czytam w książkach i artykułach o Śląsku. Zabójstwa, gwałty, kradzieże, pijaństwo… Z historii widać że przez długie lata, odkąd istnieje Śląsk i Ukraina, zawsze ktoś obcy decydował co będziemy robić, kto nami będzie rządził, w jakim języku powinniśmy rozmawiać, w co musimy ubierać się, do jakiego Boga modlić się.

Jeden mój znajomy na Facebooku napisał że „Ślązacy jak i Ukraińcy nie mają wypracowanych instytucji obywatelskich, społeczeństwa obywatelskiego. To są tylko mieszkańcy”. Zgadzam się z nim w 100%. Ale, analizując naszą historię, rozumiem, że inaczej nie może być.

Marsz autōnōmije
Marsz Autonomii, fot. Grzegorz Kulik

Historia naszego Hajmatu była tyle razy przepisywana, ilu było jego władców. I teraz prawie niemożliwym jest znaleźć ludzi, którzy znają prawdziwe fakty historyczne o Śląsku, jak i o Ukrainie. Ślązaków zmuszano rozmawiać po niemiecku, po polsku. Ukraińców po rosyjsku. Tak nasze narody straciły swoją mowę.

Nas wywozili do Syberii, a w nasze rodzime strony na Ukrainie i na Śląsku zawozili innych ludzi ze swoim językiem, strojami ludowymi, obyczajami, swoją kulturą czy często z brakiem jakiejkolwiek kultury.

Tak straciliśmy swoją tożsamość.

Teraz i Ślązacy, i Ukraińcy walczą o kulturową niezależność, o możliwość bycia sobą, godania po śląsku czy po ukraińsku, śpiewania swoich pieśni, uczenia swoich dzieci prawdziwej historii swojego kraju. Każdy z nas codziennie musi udowadniać, że język śląski to nie wiejska gwara, a język ukraiński to nie dialekt rosyjskiego. Mam nadzieję że nam się uda zwyciężyć w tej walce.

P. S. Po ostatnich wyborach w Ukrainie okazało się, że ten kraj, niestety, nie ma szans na zwycięstwo…

Foto główne: Jewgienij Feldman, Wikimedia Commons

Oksana Mytiai – urodziłam się 2 września 1975 w małym miasteczku Humań na Ukrainie. Tam skończyłam liceum i uniwersytet pedagogiczny. Jestem magistrem pedagogiki i psychologii.

Z optymizmem patrzę w przyszłość. Lubię ludzi. Uwielbiam czytać, pisać, lubię podróżować, zwiedzać świat, poznawać nowych ludzi. Ale moją największą pasją są góry i nasz Śląsk.

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza